Sie 30, 2020
419 Wyświetleń
2 1

40 lat od porozumień sierpniowych.

Napisany przez
Mija 40 lat, od kiedy w Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju oraz wielu innych miastach podpisano porozumienia między strajkującymi od kilku tygodni robotnikami a władzą komunistyczną, samozwańczo mieniącą się ludową. Niestety, jako że temat nadal jest bardzo polityczny, nadal trwają spory o przebieg lipcowych (już w lipcu zastrajkował wszak Lublin) i sierpniowych strajków, przyczyny wybuchu legendarnego buntu w Stoczni Gdańskiej czy o to, kto ma jakie zasługi czy jakich nie ma albo kto był czyim agentem, a kto nie. Tutaj zajmować się tym nie będziemy.

Ulica Sierpnia’80 w Bolesławcu. W Sierpniu’80 była to ulica Hanki Sawickiej.

Fakty są proste i można je przedstawić krótko: władza komunistyczna uciskała Polskę już 36 lat. W Polsce stacjonowała armia obcego mocarstwa, panoszyła się wszechobecna propaganda, a nawet na posiedzeniach Gminnej Rady Narodowej na okolice Kraśnika organizowano referaty ku czci czekistowskiego ludobójcy, Feliksa Dzierżyńskiego. Byłem, nawiasem mówiąc, w głębokim szoku, gdy odnalazłem świadczący o tym fakcie protokół. Robotnicy nie mieli prawa do niezależnych związków zawodowych, całe ich zawodowe życie było pod kontrolą władz. Kolejne strajki robotnicze i inteligenckie w Polsce były brutalnie pacyfikowane. Robotnicy Wybrzeża szczególnie pamiętali krew swoich towarzyszy, przelaną przez komunistów w grudniu 1970 roku. Pompowana przez większą część lat siedemdziesiątych przez legendarne gierkowskie kredyty gospodarka popadała w kryzys, nie mogąc dłużej funkcjonować na kredyt. Płace nie były wysokie, a ponadto władze ogłosiły kolejną podwyżkę cen. W Gdańsku kroplą, która przelała czarę goryczy, stało się zwolnienie z pracy opozycyjnej działaczki, Anny Walentynowicz. 14 sierpnia 1980 roku Stocznia Gdańska stanęła i rozpoczął się wielki strajk robotniczy. Na jego czele szybko stanął Lech Wałęsa, którego też zresztą zwolniono z pracy. Protesty rozlały się po Polsce i szybko na Pomorzu powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Dochodziło do słynnych scen z Wałęsą skaczącym przez płot Stoczni Gdańskiej, Mszami Świętymi na terenie strajkujących zakładów , ogłoszeniem wypisanych na wielkich drewnianych deskach słynnych 21 postulatów… We Wrocławiu, przenosząc się na teren dolnośląski, zastrajkowało MPK, wstrzymując ruch tramwajowy w całym mieście.

Rondo imienia Solidarności w Bolesławcu.

Również w Bolesławcu, 30 sierpnia 1980 roku, doszło do strajku w Zakładzie Produkcji Elementów Budowlanych. Powstał Komitet Strajkowy, na czele którego stanął Jan Filipek, później jeden z głównych liderów bolesławieckiej Solidarności. Owocem strajków w całej Polsce było powstanie największego w historii naszego kraju ruchu społecznego – Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego ”Solidarność”. Do Solidarności zapisało się 10 milionów ludzi – niemal pięć razy więcej ludzi, niż współcześnie mieszka ich na Litwie. Również w Bolesławcu Solidarność przez całe lata osiemdziesiąte zapisała złotą kartę, unikalną w całej historii naszego miasta. O ile w czasach III Rzeszy notujemy w naszej okolicy pojedyncze osoby, które miały odwagę sprzeciwiać się reżimowi, tak w przypadku polskiej Solidarności było już inaczej. Oprócz liderów związku i jego działaczy byli przecież obecni współpracownicy ruchu, często nawet uczniowie szkół średnich. A także mieszkańcy miasta, którzy z pewnością często wyśmiewali władzę ludową, oglądając choćby kolportowane przez działaczy ironiczne antyrządowe ulotki. Bolesławiecka Solidarność działała wyjątkowo prężnie i aktywnie w skali Dolnego Śląska. Odsłonięty osiem dni temu ku jej czci pomnik według mnie mógłby stać nawet na samym Rynku, nawet jeśli jego faktyczne miejsce – plac Wolności – ma interesującą historyczną konotację i również jest bardzo godne. Wymienianie wszystkich zasłużonych dla bolesławieckiej Solidarności osób nie miałoby tutaj sensu, bo lista byłaby dość długa, ale nowy pomnik Solidarności, rondo Solidarności, tablice pamiątkowe w kościołach i ulica Sierpnia’80 z pewnością godnie upamiętniają ich wszystkich.

Pomnik bolesławieckiej Solidarności, plac Wolności.

 

Można się zgadzać lub nie z bardziej współczesnymi działaniami, takimi czy innymi, czy to poszczególnych działaczy, czy całej Solidarności. Ale mimo to bezapelacyjnie wszystkim solidarnościowym działaczom (tak z Bolesławca, jak i z całej Polski) z tamtych lat osiemdziesiątych należy się wielki szacunek, pamięć i uznanie za ich bezsprzeczne dokonania i zasługi. A wykłócanie się, kto w Polsce miał jaką rolę w tamtych dniach, kto był lub nie był czyim agentem itd. powinno być domeną nie polityków (nawet, jeśli obecny premier udzielał się w Solidarności Walczącej), a niezależnych (!) historyków. Historyków opierających się na rzetelnej kwerendzie archiwalnej (o ile IPN nareszcie umożliwi powszechny dostęp do swoich zbiorów) i relacjach uczestników tamtych wydarzeń. Jest jednak jeden problem. Mówią, że historia zaczyna się dopiero wtedy, kiedy minie ileś lat od danego wydarzenia, bo można je wtedy badać  względnie obiektywnie i możliwie najmniej subiektywnie. Każde wydarzenie ma tutaj swoje osobne okresy ”terminu emocjonalności”. W przypadku Solidarności w skali Polski (w skali Bolesławca nie mamy na szczęście takiego kłopotu) chyba jeszcze odpowiedni czas nie minął, aby zajmować się tym tematem w miarę bez emocji i politycznych kontekstów. No ale ba, my w Polsce nadal się kłócimy o to, czy II wojna światowa zaczęła się w Wieluniu, czy w Gdańsku, nie mówiąc już o słuszności (lub jej braku) powstania warszawskiego, więc co tu mówić o znacznie młodszej Solidarności.
Chwała Bohaterom!
Tagi artykułu:
·
Kategorie:
historia

Cześć ! Nazywam się Dariusz Gołębiewski, jestem studentem historii w przestrzeni publicznej i historii ''klasycznej'' na specjalnościach regionalistyka i dokumentalistyka. Od 2014 roku prowadzę na Facebooku stronę regionalną o nazwie ''Bolesławiec i okolice dawniej i dziś'' oraz jestem prezesem Koła Naukowego Regionalistów i Śląskoznawców na Uniwersytecie Wrocławskim i aktywnym członkiem Duszpasterstwa Akademickiego ''Dominik'' we Wrocławiu. Poza historią interesuję się literaturą i polityką, trochę też architekturą, teatrem, religią i filozofią. W wolnym czasie lubię podróże, wycieczki rowerowe, długie spacery i interesujące dyskusje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Przeczytaj poprzedni wpis:
Zatrudnimy specjalistę ds. kadrowo-finansowych

Grupa budowlana Bürkle poszukuje pracownika - może to Ty? Grupa budowlana Bürkle powstała przed 90 laty i jest obecnie średniej...

Zamknij