Mar 1, 2019
499 Wyświetleń
5 0

Südend, zieleń i tajemniczy las

Napisany przez

Nowoczesne i wygodne w XIX wieku budynki Südendu po ponad 100 latach zaczęły popadać w stan zapomnienia i technicznego zniszczenia. Ząb czasu, dewastacje i remonty ogałacają je z detali architektonicznych, takich jak inskrypcje, stolarka, ornamenty. Niewielu inwestorów przejmuje się dziedzictwem kulturowym.

Zieleń zaś zamieniono na chodniki, choć tam, gdzie jej nie zabetonowano, widać znowu ludzkie pragnienie posiadania kawałka miłego ogródka przed domem.

Od 1945 r. największymi przegranymi są drzewa. W jednym z archiwalnych, powojennych dokumentów znajduje się informacja o zleceniu wykonania ogrodzenia przy magnolii na Komuny Paryskiej. Nie zrobiono go jednak, ponieważ stwierdzono, że wykonany rok wcześniej płot został całkowicie zniszczony i odtwarzanie go jest bezcelowe. Mimo tego cenna roślina dotrwała do końca lat 80.

W 1986 roku, o ówczesnej rzeczywistości, Longin Łukawski napisał w broszurze Pomniki przyrody Bolesławca następujące słowa: „Trudno stwierdzić, czy większe szkody w drzewostanie powodują gwałtowne wichury (…), czy też powolna lecz systematyczna szkodliwa działalność człowieka i zwykła niedbałość ze strony kolejnych gospodarzy zieleni miejskiej, niemniej jednak z prowadzonych od kilku lat obserwacji wynika, ze każdego roku ginie w mieście co najmniej dwa drzewa pomnikowe (…).”

Obecnie drzewa pozbawiane są systemów korzeniowych podczas prac ziemnych, wycinane i ogławiane. Drzewa liściaste, mimo tego, że w suche, upalne dni oddają wilgoć oraz obniżają temperaturę są wręcz wrogami. Ideałem dla przeciętnego Polaka są świerki, które nie gubią jesienią liści.

W ubiegłym roku, za sprawą pewnego ministra, ofiarą pił padły tysiące drzew. Gdy zmieniono przepisy w Ustawie o ochronie przyrody, wprowadzono zapis o obowiązku nasadzeń kompensacyjnych w stosunku 1:1. Za wycięte drzewo należy posadzić nowe. Każdy kogo ten temat porusza, może osobiście zadać pytanie władzom miasta bądź gminy, kiedy i jakie drzewa będą ponownie posadzone w miejsce wyciętych.

Ta sama ustawa już wcześniej uregulowała szczególnie bulwersującą, dla świadomych znaczenia drzewostanu, kwestię przycinania konarów i gałęzi. W ramach zabiegów pielęgnacyjnych można przyciąć do 30% korony drzewa, przekroczenie tej wielkości jest traktowane jak okaleczenie, zaś wycięcie 50% jest zniszczeniem drzewa. Za oba delikty władze gminy powinny naliczyć stosowną karę. W praktyce urzędnicy niechętnie zajmują się takimi sprawami, bo denerwowanie mieszkańca czy pracownika samorządowej lub rządowej instytucji, co nie tworzy dobrej atmosfery przy wyborach i wzajemnej współpracy.

W tekście Były niewielkie drzewa wykazane zostało w jaki sposób tworzy się nierzetelną lub fałszywą dokumentację do wycinki. Poniżej tematem jest historia dwóch lip na terenie dawnego Südendu.

Zrozumiałe, że z racji upływającego czasu wiekowe rośliny wymagają pielęgnacji lub wymiany. Litera prawa przywołanej ustawy jest chyba prosta i zrozumiała: wycięcie = nasadzenie; dopuszczalne przycięcie korony do 30% jej wielkości.

Ale nie dotyczy to wszystkich. Przy ulicy Mikołaja Brody znajduje się siedziba instytucji, której oddziały i szefostwo w ostatnich latach zasłynęli z szybkich wycinek drzew. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy ma to dyskusyjną podstawę prawną. Należący do niej teren w Bolesławcu jest w środku miasta, nieco luźniejsza zabudowa z założeniem zieleni. Tak przedstawia się go na mapce będącej załącznikiem do planu zagospodarowania przestrzennego.

Fragment mapy z PZP z zaznaczonymi jaskrawym kolorem lipami

Teren ten w planie sklasyfikowany jako UP – użyteczność publiczna; w §. 5 określono „zasady ochrony i kształtowania ładu przestrzennego:

1)ochronie podlegają następujące cechy elementów zagospodarowania przestrzennego:

-układ zieleni kształtowanej (…dawny cmentarz ewangelicki), wraz z towarzyszącymi obiektami małej architektury, a także zespoły zieleni towarzyszącej historycznej zabudowie.”

Ale z dwóch drzew, które na tej posesji rosły pozostało to, co widać na poniższym zdjęciu.

Słupowe formy drzew

Rozumna osoba powie, że uśmiercono drzewa i złamano przepis. Ale życie ma drugie dno. Ukryte w przeróżnych dokumentach. Szef bolesławieckiego oddziału osobiście udzielił w tej sprawie następującej odpowiedzi:

„bardzo się cieszę, że ogłowione (pozbawione koron) lipy wzbudziły Pańskie zainteresowanie. Lipy rosnące na naszym podwórku stanowiły bardzo duże zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi przebywających w ich zasięgu. Pnie tych drzew są wewnątrz spróchniałe i przy większym podmuchu wiatru drzewa te mogły się złamać i przewrócić. Zapewniam Pana, że względy bezpieczeństwa były jedynym powodem wykonania takiego zabiegu oraz, że działanie jakie podjąłem jest zgodnie z obowiązującymi przepisami.”

Najlepsze nadeszło jednak kilkanaście dni później. Kolejny urzędnik, tym razem z instytucji nadzorującej ochronę środowiska we Wrocławiu, specjalista zresztą, udzielił następującej odpowiedzi, która potwierdziła pewność bolesławieckiego szefa, że nie złamał prawa:

„W nawiązaniu do przesłanej wiadomości (…) informuję, co następuje.
Grunt, na którym zlokalizowana jest siedziba Nadleśnictwa Bolesławiec, stanowi wydzielenie leśne i widnieje w ewidencji gruntów pod oznaczeniem Ls – las.
Zgodnie z definicją zawartą w art. 3 pkt 2 ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach (Dz. U. z 2018 r. poz. 2129 ze zm.), lasem jest m.in. grunt związany z gospodarką leśną, zajęty pod wykorzystywane dla potrzeb gospodarki leśnej: budynki i budowle, urządzenia melioracji wodnych, linie podziału przestrzennego lasu, drogi leśne, tereny pod liniami energetycznymi, szkółki leśne, miejsca składowania drewna, a także wykorzystywany na parkingi leśne i urządzenia turystyczne.
Natomiast zgodnie z art. 83f ust. 1 pkt 4 ustawy (…) o ochronie przyrody (….) przepisów związanych z usuwaniem drzew na podstawie art. 83 ww. ustawy nie stosuje się do drzew lub krzewów na plantacjach lub w lasach w rozumieniu ustawy o lasach.
Z powyższego wynika, iż pojęcie uszkodzenia, bądź zniszczenia zadrzewienia w rozumieniu ustawy o ochronie przyrody (art. 87a ust. 4 i 5) nie ma zastosowania w obrębie przedmiotowej działki, na której zlokalizowana jest siedziba Nadleśnictwa Bolesławiec.”

Stan rzeczy potwierdza wizyta na geoportal.gov.pl Cała śródmiejska działka należąca do administracji leśnej ma nadany numer działowy 503. Taki mały relikt z poprzedniego systemu. Duch prawa ginie w tym, ale który urzędnik się tym przejmuje.

Ale jeszcze jest trzeci aspekt sprawy o którym obaj panowie zapomnieli – ochrona zabytków. Nieruchomość z ogłowionymi lipami jest wpisana na listę obiektów zabytkowych (https://wosoz.ibip.wroc.pl/public/?id=92694) i z tego powodu prace przy zieleni wymagają zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków (art. 36 Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami). Pytanie, czy o takową wystąpiono, pozostanie pewnie tajemnicą.

A obecnie, wraz ze zbliżającą się wiosną, kolejne drzewa padają ofiarą pił i podnośników. W samym mieście warto by było zrobić oddolną inwentaryzację wyciętych w ciągu ostatnich sześciu miesięcy drzew i kontrolę, czy na ich miejscu zostaną posadzone nowe. Poszanowanie prawa zaczyna się od urzędników, jeśli go brak, takimi samymi stają się obywatele.

A przy wspomnianych dwóch lipach jest sala edukacyjna dla dziatwy. Łącząc widok uśmierconych drzew z edukacją stwierdzić można w zasadzie, że w ten sposób wychowa się godnych następców niesławnego ministra.

A przyzwoitość, etyka i logika nie są dziś w cenie.

PS. Na terenie dawnego Südendu są co najmniej dwa kompletnie pozbawione konarów drzewa. Wg Systemu Informacji Przestrzennej rosną lub może raczej rosły na działkach miejskich, jedna jest pod zarządem TBS.

Kategorie:
blogi

Komentarze do Südend, zieleń i tajemniczy las

  • … bardzo dobrze Panie Tadeuszu – bardzo dobrze! obawiam się tylko, że nikt z magistrackich, łącznie z Najwyższym nie są w stanie ogarnąć, że prozą mówią…

    Oni wszyscy tam w tym Ratuszu sprawiają wrażenie ciemnych wieśniaków, baranów ze wsi wprost, bądź w pierwszym pokoleniu przeflancowanych do miasta, którym w ich durnych łbach wydaje się, że zabetonowanie w PiSdu każdej piędzi ziemi świadczy o kulturze cywilizacyjnej, rozwoju industrialnym i technologicznym… niczym nie róznią się tym ignoranctwie od nuworyszowskich intelektualistów, nowej przodującej klasy społecznej – baranów robotniczo-chłopskich, którzy wykuwali nową przyszłość budując np Nową Hutę…

    … po ch** w Bolesławcu zabetonowana ul Asnyka, po co kilkunasometrowej szerokośći betonowy chodni przy niej, bez grama zieleni, po ch** te betonowe podwórka? na winiecie zamieścił Pan zdjęcie ul. Lwóweckiej (Komuny Paryskiej) wszędzie ogródki, wszędzie trawniki pod budynkami, i to w czasach, gdy do każdej piwnicy trzeba było “zrzucić” węgiel na opał…i ogródki nie przeszkadzały.

    Prymitywizm i kompletny brak szacunku dla otoczenia w jakim mieszkamy, w jakim wzrastają nasze dzieci, kompletny brak szacunku na przyrody i naszego naturalnego środowiska, jaki prezentują władze Bolesławca, jest ich znakiem rozpoznawczym braku kultury, wykształcenia… oni, k**a, nie wiedzą, żę “mówia prozą”!… i cięgle te i im podobne barany wybierane są do Rady Miejskiej – rzygać się chce tą konstatacją i smogiem …

    cemoi07 01/03/2019 16:54 Odpowiedz
    • Drogi cemoi (zachowam konwencję, choć znamy swe imiona),
      obaj myślimy to samo i nie boimy się tego napisać. Nieco różnie, bo w białych rękawiczkach lub rękawicach bokserskich. Ale mnie też trafia i korci, żeby użyć rękawic. Walnąć nazwiskami inżynierów, nadleśniczego, urzędników UM, RDOŚ. Efektów i tak z tego nie będzie. Kilka lików i negatywów, w poniedziałek więcej wejść, bo urzędnicy zasiądą przed komputerami o 8.00. Przyzwoitości w ludziach dziś raczej brakuje. W opluwanym PRL, po informacjach prasowych o nieprawidłowościach MRN sama z siebie zajmowała się takimi zgniłkami.
      Powinienem opublikować korespondencję z urzędniczką, która kompletnie nie rozumiała sprawy z „relokacją” cmentarza żydowskiego i przyparta cytatami do muru zamilkła. Gdzie KPA, informacje publiczne? Przypomniałem się i sam naczelnik dał dopiero radę. Na dobrą sprawę, jeszcze kilku upierdliwców mogłoby stawiać trudne pytania. Urzędnicy nie potrafią zachować spójności pomiędzy dwoma, trzema dokumentami. Gdyby nie pasjonowała mnie historia, to co miesiąc znalazłbym ciekawy temat. Podrzuciłem pomysł wyłapywania takich przekręcików sporej grupie byłych kandydatów na radnych. Pole do ćwiczenia i zapracowania sobie na markę w następnych wyborach. Chętnych brak. A czy jakiś mieszkaniec napisze do wieżowca: proszę o informację kiedy w miejscu x zostanie posadzone drzewo? Aktywność społeczna w ludziach obumarła. Złoszczą się, zaciskają zęby i milczą. Urzędnicy, radni, komisja rewizyjna siedzą cicho w myśl nieco przerobionego przysłowia Тише будешь – дальше едешь. A politycy? Trzeba sobie samodzielnie odpowiedzieć na pytanie: which one is fair(y), which one is witch.

      Tadeusz Łasica 04/03/2019 06:34 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Bobrzanie.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
Osiedle Nowy Horyzont – miejskie, w których chciałoby się zamieszkać

Planując zakup mieszkania, inwestorzy muszą zastanowić się nad bardzo ważną kwestią: czy lepiej jest wybrać mieszkanie z rynku wtórnego, czy...

Zamknij