Sty 19, 2019
837 Wyświetleń
4 2

Südend – powstanie wygodniej dzielnicy mieszkaniowej

Napisany przez

Gdy w Bolesławcu zakończył się burzliwy okres wojen napoleońskich możliwy stał się rozwój miasta poza murami obronnymi, które straciły swoje znaczenie i zostały częściowo wyburzone. Około połowy XIX wieku zaczęła się rozbudowa w kierunku południowym.

W przewodniku z 1899 roku podano: „nach Süden zu entstand ein ganz neuer Stadteil” – w kierunku południowym powstała zupełnie nowa dzielnica. W 1904 r. w „Ilustrierter Führer durch die Stadt Bunzlau” poświęcono jej następujący ustęp.

Fragment przewodnika z 1904 roku, źródło FBC

Tłumaczenia brzmi: Spod szkoły ceramicznej maszerujemy teraz na zwiedzanie „Südendu”, nowej dzielnicy, która rozpościera się pomiędzy Schützenweg (Bankowa, Tyrankiewiczów) a Löwenberger Straße (Komuny Paryskiej). Mniej więcej tak jak te ulice, w tym samym kierunku przebiegają leżące pomiędzy nimi Friedrichstraße (Karola Miarki) i Opitzstraße (Wybickiego), gdy Logen- (Brody), Wilhelm- (Opitza), Moltke- (Dzieci Wrześni) i Bismarckstraße (Drzymały) wpadają pod kątem prostym do pierwszych wymienionych. Przyjazne, piękne domy mieszkalne z ogródkami przed nimi, szerokie czyste ulice sprawiają, że Südend jest nad wyraz wygodny i przytulny.

Powstanie części najstarszej zabudowy  zawdzięczamy między innymi Engelhardtowi Ganselowi. Spod ręki twórcy wieży przy kościele ewangelickim oraz bolesławieckiego wiaduktu wyszło kilka budynków przy ul. Komuny Paryskiej. Na jednym z nich znajdowała się jeszcze kilka lat temu upamiętniająca go inskrypcja – „Erbaut v. E. Gansel, Maurermeister”. Dziś, po wykonanym remoncie fasady, nie ma już niestety po niej śladu. Zachowała się jedynie mocno zniszczona piaskowaniem data budowy – 1849. W podmurówce innego budynku znajduje się zaś inskrypcja „Andr. Gansel 1872”.

Fasada z nieistniejącymi inskrypcjami

Engelhardt Gansel wraz z właścicielem ogołoconej z zabytkowej treści kamienicy Ernstem Kuhntem (nauczyciel w Królewskim Sierocińcu) byli członkami loży masońskiej, która na ulicy Brody miała swoją siedzibę zbudowaną jednakże już po śmierci E. Gansela. Kamień węgielny pod jej budowę wmurowano 12.V 1885 r. Na jednym z budynków w jej sąsiedztwie, w ozdobnym tympanonie widnieją wolnomularskie symbole – węgielnica i cyrkiel, a jedno z bocznych putt trzyma w dłoni pion murarski.

Zabudowa całego obszaru trwała kilkadziesiąt lat. Na planie z 1882 r. widoczne są jeszcze braki w ulicach i budynkach.

Fragment planu miasta z 1882 roku

Równie ważna jak architektura była zieleń. Wprawdzie idea miast ogrodów narodziła się w ostatnich latach XIX wieku. Jej autorem był Ebenezer Howard, słynny brytyjski urbanista, ale w Niemczech już od półwiecza myślano o włączaniu zieleni w zabudowę miast.

Lata powstania dzielnicy są zbieżne z zamieszkiwaniem w mieście Eduarda Petzolda. Ten europejskiej klasy ogrodnik – współtwórca Parku Mużakowskiego, miał w Bolesławcu swoją szkółkę i zaprojektował wiele parków. Można przypuszczać, że właśnie spod jego ręki wyszły sadzonki, które wzbogaciły zieleń Südendu. Nasadzane na promenadzie i w nowo powstającej dzielnicy drzewa, współgrały z cmentarzem symultanicznym i ewangelickim po stornie zachodniej oraz parkiem strzeleckim po stronie wschodniej.

Obecna ulica M. Opitza, zdjęcie historyczne i współczesne

Śródmiejska zieleń płynnie przechodziła przez otoczony lipami cmentarz żydowski oraz dzisiejszą ulicę Jeleniogórską w Große Zeche – las miejski z reliktami górnictwa złota, gdzie istniały ścieżki spacerowe wytyczone przez bolesławiecką sekcję Riesengebiergsverein (Towarzystwa Karkonoskiego).

Na początku XX wieku zaczęła powstawać kolejna dzielnica w kierunku południowym. Dzisiejsza ulica Willowa i znajdujące się na zachód od niej ulice są przykładem realizacji typowo willowej dzielnicy. Wzorce do jej stylu określanego słowem Westend płynęły przez Berlin z Londynu.

Pod koniec XVII wieku, po wielkim pożarze, na zachód od City of London i na północ od City of Westminster szlachta oraz bogaci kupcy zaczęli zabudowywać dotychczas niezagospodarowane tereny. Niezabudowane areały podzielono na rozległe działki na których powstały bogate wille oraz tereny zielone. W ten sposób powstała charakterystyczna dzielnica, którą nazwano West End.

Pod koniec lat sześćdziesiątych XIX wieku, podobną dzielnicę zaczęto wytyczać na zachód od ówczesnego Berlina. Sprzedażą parcel i gotowych budynków zajmowało się Kommanditgesellschaft auf Aktien „Westend”. To ugruntowało stosowanie nazwy Westend (jako nazwa własna w Szczecinie i Frankfurcie, ale także jako styl zabudowy) na dzielnice willowe, które powstały w innych niemieckich miastach.

Dziś nieco awansem dawna, bolesławiecka dzielnica Südend w materiałach o historii miasta nazywany jest westendem. Oprócz willi są tu również kamienice, choć nie tak zagęszczone, jak było to w obwodzie murów miejskich. Podchodząc z szacunkiem do historii lokalnej i chronologii właściwsze jest stosowanie określenia z południem w nazwie.

Tadeusz Łasica©

Kategorie:
historia

Komentarze do Südend – powstanie wygodniej dzielnicy mieszkaniowej

  • … ładnie!… natomiast ja ilekroć idę ul. Komuny Paryskiej (nie wspominając już ulicy A. Asnyka) to zastanawiam się, jakimż że niechętnym zieleni miejskiej musi byc obecny Prezydent miasta, dlaczego ul. Komuny Paryskiej, która przed wojną miała na całej swej długości, po obu jej stronach ogródki, bądż przynajmniej trawniki, i to w czasach, gdzie we wszystkich mieszkaniach jej kamienic palono węglem składowanym w piwnicach, remontując jej zachodni chodnik zabetonował kostka bauma w p**zdu, nie zostawiając miejsca na centymetr kwadratowy zieleni… po co tak szeroki i betonowy chodnik… to samo na Asnyka powyżej magistrackiego parkingu… skąd w tych ludziach, tu u Prezydenta tyle awersji i niechęci do przyrody, do zieleni… gdzie On się wychowywał, jakie książki On czytał i gdzie spędza wakacje… betonowa natura, betonowy umysł?

    cemoi07 20/01/2019 16:02 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Bobrzanie.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
Co jesteśmy warci?

Oby ta przelana krew, to pęknięte serce Pawła Adamowicza doprowadziło do otrzeźwienia. Żeby nie poszło w zapomnienie to, co się...

Zamknij