Sty 13, 2019
531 Wyświetleń
2 0

Aculeus et mel, znaczy żądło i miód

Napisany przez

Do najsłynniejszych bolesławian dawnych czasów zalicza się wrocławski biskup Martin Gerstmann. Urodził się 8.III 1527 r. Jego ojciec piastował funkcję burmistrza. Po studiach we Frankfucie nad Odrą i Padwie trafił na dwór cesarski, gdzie zajmował się wychowaniem synów cesarza Maksymiliana. 1.VII 1574 r. powołany został na wrocławski tron biskupi.

Pierwsza wzmianka o przodkach biskupa w mieście pochodzi z 1354 r., gdy burmistrzem miasta został wybrany Johann Gerstmann starszy. Informacje o jego potomkach odnotowano w dokumentach m. in. Lwówka i Bolesławca. Na bolesławieckiej farze zachowały się XVI-wieczne ślady tej licznej wtedy rodziny.
Na tę liczebność Gerstmannów uskarżał się sam biskup, do którego trafiały liczne prośby o wsparcie, podczas gdy, jak sam podał, w swej najbliższej rodzinie miał tylko dwóch braci (pominął dwie zamężne siostry). Zachowane na południowej ścianie kościoła epitafia poświęcono dwójce dzieci oraz ich ojcu. Powszechnie podaje się dziś, że upamiętniają one członków rodziny biskupa, choć stopień pokrewieństwa pomiędzy nimi okazuje się być nieco odleglejszy.

W żaden sposób do rozwiązania zagadki nie przyczyniła się publikacja Ewalada Wernickego z 1886 r. o szlacheckich rodzinach powiatu bolesławieckiego. Dopiero sięgnięcie do wydanej w 1906 r., w zaledwie 300 egzemplarzach „Aus den Familiengeschichten der Mentzel- und der Gerstmann’schen Nachkommenschaft” autorstwa B. E. H. Gerstmanna pozwoliło rozwiązać zagadkę powinowactwa.

Martin Gerstmann był późnym dzieckiem. Gdy miał odpowiednio 1 i 10 lat dwaj jego bracia zostali odnotowani w miejskich kronikach jako mistrzowie tkactwa. Tak duża różnica wieku pomiędzy braćmi pozwala przyjąć, że przyszły biskup miał bratanków w swoim wieku. Prawdopodobnie podczas studiów w Padwie Martin konwertował na katolicyzm. To samo zrobił jego bratanek Christoph, który został administratorem biskupstwa wrocławskiego oraz kustoszem katedry wrocławskiej. Obaj jako księża zostali nobilitowani do czeskiego stanu szlacheckiego 9.X 1570 r. Nadano im oczywiście herb szlachecki, którego jednakże nie mógł po nich nikt odziedziczyć, gdyż obaj byli duchownymi. Był to czteropolowy herb dzielony w krzyż.

W polach pierwszym i czwartym na niebieskim tle owinięty czerwoną taśmą róg obfitości z którego wystają owoce i trzy łodygi jęczmienia; w srebrnym drugim i trzecim dwa czerwone skosy. W klejnocie wyrastający z korony człowiek w niebiesko-srebrnej szacie z powiewającym złotym pasem, kołnierz i podbicie po prawej złote, po lewej czerwone, w wystawionej prawej ręce róg obfitości jak na tarczy herbowej. Zawołanie brzmiało, jak tytuł niniejszego tekstu „Aceus et mel”. W bardzo ładnej formie zachowało się ono na wybitych w złocie i srebrze medalach, które dziś można obejrzeć w kolekcji medali prezentowanej w drezdeńskiej Rezydencji Wettinów. Druga ich strona przyozdobiona została rogiem obfitości, który znalazł się również na nagrobku biskupa w kościele św. Jakuba w Nysie.

Martinowi Gerstmannowi nadano oczywiście później herb biskupi. Ponownie zastosowano tarcza dzieloną w krzyż. W polu pierwszym siedem lilii, w polu drugim orzeł Piastów śląskich, w polu trzecim i czwartym po połowie tarczy herbowej z 1570 r.

Znajdujące się na bolesławieckich epitafiach herby wyglądają zdecydowanie inaczej.

Wizualnie łączą je trzy kłosy jęczmienia, oraz określona w nadaniach herbowych kolorystyka. Warto jednak zacząć dalszą opowieść od wyjaśnienia powiązań pomiędzy członkami rodziny. Uwieczniony na największym epitafium w Bolesławcu Florian Gerstmann był synem biskupiego kuzyna. Zawężone do omawianych postaci drzewo genealogiczne wykazujące rodzinne powiązania przedstawia się następująco.

 

Widać więc, że stopień pokrewieństwa był już nieco dalszy, bo Florian był o 29 lat młodszym od biskupa synem kuzyna. Spośród jego siedmiorga dzieci dwoje zmarło przedwcześnie.

Opis herbu Floriana znajduje się w liście nobilitacyjnym dla Wincenta Gerstmanna oraz jego męskich i żeńskich potomków, wydanym przez cesarza Rudolfa w 1583 r.
Na czerwonym lub rubinowym tle biały lub srebrny skos z trzema naturalnego koloru kłosami jęczmienia. W klejnocie hełm turniejowy (żabi pysk) nakryty koroną, z czerwono-srebrnymi labrami z którego wyrastają rozpostarte orle skrzydła. Na nich schodzące się górą skosy z pojedynczymi łodygami jęczmienia.

Pewien detal nie zgadza się jednak na epitafiach dziecięcych i ilustracji z książki B. Gerstmanna. Na powyższej rycinie jest za dużo kłosów na skrzydłach. U dzieci błędnie wykonano natomiast wstęgi na skrzydłach. Treść wydanego przez cesarza Rudolfa dyplomu nobilitacyjnego brzmi jednoznacznie, białe skosy na skrzydłach powinny być naprzeciwlegle ukośne i schodzić się u góry: „weißen straßen schrembweis gegen einander abgetheilt“. U Jeremiasza rozchodzą się od dołu, a u Heleny wstęgi wykonano w formie pasa. Prawidłowy herb wykuto tylko na epitafium ojca.Dziecięce epitafia pochodzą zapewne z jednego warsztatu i oba wykuto z łacińskimi inskrypcjami. W prawym górnym rogu (heraldycznym) wykuto rodzinny herb. W ciągu trzech dziecięcych epitafiów tym właśnie elementem odróżniają się od wmurowanego na lewo od nich epitafium Johanesa Diffenbacha.

Inskrypcje znajdują się ponad ich wizerunkami oraz na bocznych krawędziach. Wyzwaniem było wykonanie tłumaczenia, które w doskonałym literackim stylu zredagował p. Rafał Rosół z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.

 

Obwodową część upamiętniającą Jeremiasza Gerstmanna należy czytać od dołu.

ANNO MDXC

OPTIMÆ SPEI PVERVLVS JEREMIAS GERSTMANNVS FLORIANI

FILIVS ANNO ET TRIMESTR

VITÆ SPACIO EXACTO PLACIDE OBDORMIVIT

OSCVLA QUI NVPER BLANDITVS VTRIQ(VE) PARENTI

FIGEBAM. EXHILARO NVNC PVER ORA DEI

FELIX, QVI NVLLO TEMERATVS CRIMINE MVNDI

EXILIVM PATRIA MVTAT HVMVMQ(VE) POLO Q(VE)?

SAIENT†

Tłumaczenie:

W roku 1590 (budzący) najlepsze nadzieje chłopczyk Jeremiasz Gerstmann, syn Floriana, zapadł w spokojny sen po roku i trzech miesiącach życia.

Ja, który uroczy jeszcze niedawno dawałem pocałunki obojgu rodzicom, teraz jako chłopiec rozweselam usta Boga. Szczęśliwy/Błogosławiony, który niesplamiony żadnym ziemskim przewinieniem, zmienia ojczyznę, opuszczając ziemię do nieba.

Ostatnie zdanie, zwłaszcza zaznaczona kursywą część, ze względu na nietypowe formy sprawia problem interpretacyjny.

W przypadku Heleny obwodową inskrypcję czyta się od góry.

HELENA FILOLA PRIMOGENITA FLORIANI

GERSTMANI OBIIT ANNO 1588 DIE 26 MAY

ÆTATIS SVE DIE 14.


Tłumaczenie:
Helena, pierworodna córeczka Floriana Gerstmanna zmarła dnia 16 maja 1588 roku po przeżyciu 14 dni.
Jestem pochowana w tym grobie, (ja,) córka Heleny Gerstmann, którą od piersi matki zabrała okrutna Parka. Lecz teraz zostałam przyjęta na żywe łono Chrystusa, w imię którego zostałam oczyszczona rosą zbawienia.

Po skosie w dół od dziecięcych płycin znajduje się epitafium ich ojca, które ze względu na niemiecką treść przez kilkadziesiąt lat było pokryte zaprawą.

Inskrypcję obwodową należy czytać od górnego, lewego narożnika:

HERR IHESV CHRISTE DIR
LEBE ICH DIR STERBE ICHl DEIN BIN ICH TODT UND LEBENDIG
DV HAST MICH ERLOST HERR DV TREVER GOT

IM IAR NACH CHRISTI
GEBVRT 1599 AM TAGE
STEPHANI ZV NACHT
VMB 2 VHR IST IN GOTT
SELIGLICH ENTSCHLAFFEN
DER EHRENVESTEVND WOLWEISE
HERR FLORIAN GERSTMAN
BVRGER UND RATSVORWANDTER
ALHIER SEINES ALTERS IM 43 IAR
DEME GOT VND VNS ALLEN EINE
FRÖHLICHE AVFERSTEHVNG
ZVM EWIGEN LEBEN VORLEIHEN WOLLE

Tłumaczenie:

Panie Jezu Chryste dla Ciebie żyję dla Ciebie umieram, Twój jestem żyw i umarły. O Panie Ty mnie zbawiłeś Drogi Boże.

W roku 1599 po narodzinach Chrystusa o godzinie 2.00 w noc świętego Stefana odszedł w Bogu, w wieku 43 lat honorowy i rozważny pan Florian Gerstman, tutejszy mieszczanin i rajca. Niech jemu i nam wszystkim Bóg zechce zapewnić radosne zbawienie do życia wiecznego.

Warto zwrócić w tej inskrypcji uwagę na dokładne podanie momentu śmierci. Jest ono zgodne z dzisiejszym sposobem podawania godzin. Ale jeszcze w pierwszych latach pełnienia funkcji biskupa przez Martina Gerstmanna sytuacja przedstawiała się zupełnie inaczej. Obowiązywał kalendarz juliański, zaś godziny odmierzano w tak zwanych godzinach włoskich, których układ bazował na słonecznym obliczaniu czasu, a tarcza zegarowa miała 24 godziny.

W systemie solarnym praca ludzi była ściśle powiązana z ruchem Słońca. Moment zachodu był końcem dnia roboczego i jednocześnie 24. godziną. Na współczesnym cyferblacie znajdowała się ona pomiędzy 2. a 3. godziną. Oznaczało to też, że południe było ruchome, bo w zależności od pory roku jest inna długość dnia. Gdy pojawiły się jednostajnie odmierzające czas zegary mechaniczne, trzeba było je codziennie korygować. Koniec tych korekt nastąpił z przyjęciem momentu górowania Słońca jako stałej wartości południa. Odliczanie czasu stało się niezależne od zjawisk przyrodniczych.
I właśnie ten nowy porządek zegarowy z podziałem tarczy na 12 godzin i początkiem doby o północy wprowadzał na Śląsku biskup Martin Gerstmann. W Bolesławcu nastąpiło to 12.VII 1594 r. Wcześniej, w trzecią niedzielę 1584 r. wprowadzony został zaś kalendarz gregoriański.

Rycina biskupa: J. Jungnitz Martin von Gerstmann, Bischof von Breslau

Ryciny herbów: B. E. H. Gerstmann, Aus den Familiengeschichten der Mentzel- und der Gerstmann’schen Nachkommenschaft

Tekst i zdjęcia Tadeusz Łasica ©

Kategorie:
historia

Komentarze do Aculeus et mel, znaczy żądło i miód

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Bobrzanie.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
W Nowy Rok z 11 prosiętami

Inwentaryzacja w Naturschutz-Tierpark Nasze Zooo Görlitz-Zgorzelec Rok 2018 zakończyliśmy witając na świecie tybetańskie świnki:  29.12.2018 tybetańska locha „Rapunzel“ (roszponka), wydała...

Zamknij