Paź 19, 2018
1446 Wyświetleń
7 0

Wybieramy ludzi bez wizji

Napisany przez

Samorząd jest chory na samorządowców. Bezpośrednie wybory szefów gmin umocniły ich pozycję do tego stopnia, że uzależniają od nich radnych gmin. Prezydent, burmistrz, wójt decyduje de facto o pracy zawodowej wielu radnych i ich rodzin zatrudnionych w samorządowych firmach, więc czy tacy radni będą mu patrzeć na ręce i egzekwować od niego dobrą pracę? Nie, będą kolejny raz kandydować, żeby zachować swoją pozycję i zadbać o byt najbliższych. Wygranie wyborów nie daje tylko mandatu radnego, daje także gwarancję zatrudnienia w samorządowej spółce czy firmie na kolejne lata. Sobie, żonie, dziecku.

Ta sytuacja to moim zdaniem patologia skutkująca także tym, że na listach wyborczych mamy mnóstwo ludzi ze środowiska samorządowego. Potem taki radny kierownik w samorządowej firmie na sesji “rozlicza” swojego szefa albo decyduje o sytuacji firmy, w której sam pracuje. Chore.

Czy lepiej było, gdy szefów gmin wybierała rada, tak jak ma to miejsce w powiatach, gdzie radni wybierają starostę i zarząd. Nie wiem, teoretycznie radni w powiatach mają większe znaczenie i większy wpływ na władzę. O ile tego chcą, o ile nie zadowalają się tylko intratnym podziałem stołków przy tworzeniu koalicji.

Ludzie pozornie spoza tego zamkniętego samorządowego kręgu też często korzystają na byciu przy władzy, ich firmy realizują zlecenia dla samorządu i jego firm. Czasem nawet samo kandydowanie i zaangażowanie w pracę jakiegoś komitetu daje pracę i profity. Po co nam urząd pracy skoro doskonale zastępują go komitety wyborcze?

Lekarstwem na ten stan, teoretycznie, powinien być obecny brak bezrobocia i coraz lepsze warunki pracy w prywatnych firmach. Praca w samorządzie nie jest już synonimem stabilności i dobrych zarobków. Problem w tym, że ludzie zatrudnieni w swoich lub prywatnych firmach nie mają tyle wolnego czasu na zabawy w politykę, wieszanie plakatów wyborczych, udział w komisjach i sesjach. Oni nie podjadą w czasie pracy do drukarni po banery wyborcze i nie mają czasu w czasie pracy przecinać wstęg a ze służbowego komputera i maila nie będą rozsyłać wyborczej propagandy.

Bezpośrednie wybory radnych niestety przeszły dzięki PiS do historii. Mieliśmy je tylko raz, cztery lata temu. Obecnie kończą swoją kadencję radni rady miasta, którzy faktycznie zebrali w swoich okręgach najwięcej głosów. Teraz zagłosujemy na kogoś z danej listy a radnym i tak zostanie ten z danej listy, o ile cała lista zbierze wystarczająco dużo głosów, kto będzie miał tych głosów najwięcej. To zmniejszenie naszego wpływu na wynik wyborów i kolejna forma zniechęcania ludzi do udziału w głosowaniu. Dziękuję ci prezesie Kaczyński za tę głupotę. Chociaż… czy wybory bezpośrednie wpłynęły na jakość rady???

Marzy mi się nowa rada miasta i powiatu pełna ludzi ceniących niezależność myślenia, asertywnych, mających swoje zdanie i odwagę cywilną pozwalającą na pracę rzetelną i uczciwą. Bez zblatowanych, zblazowanych, zunifikowanych podnosicieli rąk na sygnał. Marzą mi się rady pełne kreatywnych kobiet, ludzi z wizją, pomysłem i otwartą głową. No ale to tylko marzenia.

Najbardziej w tej kampanii wyborczej zabrakło mi właśnie wizji. Chciałbym żeby ktoś pokazał mi Bolesławiec za parę lat. Miasto w którym chciałbym zostać, do którego chciałyby wrócić moje dzieci. Ludzie mają już chodniki, drogi, baseny, biblioteki, sklepy i w miarę sprawną administrację. Mają już w miarę stabilny byt i w miarę normalne ekonomicznie życie. Zaczynają potrzebować czegoś więcej.

Nie zobaczyłem w programach kandydatów na radnych czy prezydenta żadnej wizji przyszłości Bolesławca. Most obiecywany od lat? Żłobek? Przedszkole? To nie obietnice wyborcze i marzenia ludzi, sprawna infrastruktura to zasr… obowiązek władzy która myśli, że otwierając drogę robi coś ponad. Robi to co powinna, wykonuje swoją pracę, i tyle.

Kręgielnia? Becikowe? Kiełbasa wyborcza.

Z tego miasta co roku spieprza to co najważniejsze, rzesza młodych ludzi w wieku 19-20 lat, którzy zdali maturę i chcą się uczyć, rozwijać, inwestować w siebie albo lepiej żyć. Nie oszukujmy się, większość pozostających w Bolesławcu ludzi w tym wieku to ci, którym nie wyszło, zabrakło motywacji i ambicji, jest zbyt ciepło w tyłek, albo za słabo w siebie uwierzyli. Część z nich też ucieknie. To jest zwiększająca się co roku potężna wyrwa w lokalnej społeczności. Nie do zasypania.

Z tych którzy wyjechali za parę lat wróci niewielu. Część z nich niestety tylko dlatego, że im nie wyszło, że powinęła się noga, że nie wypłynęli na szersze zawodowe czy edukacyjne wody.

Wydaje mi się, że kluczowym pytaniem władzy powinno być: Co zrobić, aby wróciło ich jak najwięcej. Nie usłyszałem w tej kampanii przekonującej odpowiedzi na to pytanie. Bo nikt nie ma na to pomysłu.

Rzeczywistość jest taka, że bez wyższych uczelni (bardzo mało realne) i atrakcyjnych pracodawców pozostaniemy miastem emerytów i sypialnią dla pracowników zakładów trzech stref ekonomicznych. Może to i fajne, że w mieście seniorów nawet czterdziestolatek może na ulicy czuć się młodo. Ale czy o to chodzi?

W trakcie kampanii z mojego domofonu czy możliwości zapukania do moich drzwi nie skorzystał żaden kandydat. Nie mam wizytówki na drzwiach, więc nie usprawiedliwia ich fakt, że to ja tu mieszkam. W czwartek zobaczyłem na klatce ulotki jednego komitetu. Kochani, my sami sobie radzimy ze śmieceniem na naszej klatce, nie potrzebujemy Waszej pomocy.

Moja bardzo mądra znajoma powiedziała: “Swoją kampanią kandydaci wszyscy pokazują nam, że mają nas gdzieś.” Ma rację, jesteście jednym wielkim rozczarowaniem. W znakomitej większości Wasze materiały wyborcze to obraza inteligencji tych, którzy pójdą do głosowania. Nie zasłużyliście sobie na poważne traktowanie. Ale oczekujecie go, bo w swoim mniemaniu jesteście poważni.

Jakiego będziemy mieć prezydenta Bolesławca? Jakich radnych? Jakiego starostę?
Odpowiedź jest szalenie prosta: takich na jakich zasługujemy, takich jakich nasza społeczność potrafiła wykreować. Tylko od Was, drodzy kandydaci, zależy to jak wielkim rozczarowaniem okażecie się przez następne 5 lat.

Inny mój znajomy ujął swoje refleksje po kampanii w taki sposób: “W poniedziałek i tak będziemy w d… pytanie jak głęboko.”

 

P.S. jakby ktoś wiedział o co chodzi z tym wiaduktem do wyrzygania eksploatowanym w kampanii to niech mi da znać. Bo to wygląda tak jakby ci wszyscy kandydaci z różnych komitetów co najmniej go budowali…

Kategorie:
Łętowski
https://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (bernardletowski.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz.

Komentarze do Wybieramy ludzi bez wizji

  • No proszę. Zaraz zakończymy komentarze konkluzją, że czytelnicy nie pojęli intencji autora, a nawet nie zrozumieli sensu tego co przeczytali, cytat:
    “Nie oszukujmy się, większość pozostających w Bolesławcu ludzi w tym wieku to ci, którym nie wyszło, zabrakło motywacji i ambicji, jest zbyt ciepło w tyłek, albo za słabo w siebie uwierzyli. Część z nich też ucieknie. To jest zwiększająca się co roku potężna wyrwa w lokalnej społeczności. Nie do zasypania.”
    Szanowny Panie, do mistrza ciętej riposty, aluzji i kpiny oraz lekkości słowa, jakim był np. A.Słonimski w swoich felietonach raczej Panu daleko…
    Poruszanie tematu przewidywalności wyniku wyborczego, kolesiostwa i braku wizji startujących, ubrane w luźne wątki opisujące kto został, a kto nie i dlaczego został w Bolesławcu, może skłaniać do takiego, a nie innego odbierania treści.
    Może następnym razem, proszę nie łapać się wszystkiego dookoła, by podeprzeć swoją tezę o układach, bo ktoś może poczuć się urażony lub niezasłużenie obrażony.
    Pozdrawiam

    Piotrek 29/10/2018 15:27 Odpowiedz
  • Artykuł wyraża brak szacunku do osób, które postanowiły zostać bądź wrócić do Bolesławca. Niektórzy zdobyli wykształcenie i doświadczenie w dużym mieście i postanowili wrócić tęskniąc za ciszą jakiej w dużym mieście nie ma lub z tęsknoty za rodziną. Takich osób jest coraz więcej, wybierają wartości inne niż kariera, co nie znaczy że są nueudacznikami życiowym.

    Martyna 22/10/2018 07:47 Odpowiedz
    • Martyno,
      Artykuł nie wyraża braku szacunku dla osób, które postanowiły tu zostać, lub tutaj wrócić. To, że Ty go tak zrozumiałaś, to inna sprawa : )

      Bernard 22/10/2018 08:41 Odpowiedz
  • Tekst smutny, ale w ostatnich dniach miałem okazję wyłapać kilka przypadków nieprzestrzegania lokalnych przepisów, które uchwalają posłuszni radni. Potem nikt się tym nie przejmuje, a pozytywne ustalenia są zmieniane lub zgoła łamane, żeby wygrało gorsze. I kogo to interesuje? Widać po ilości czytelników, w przypadku faktów, które upubliczniłem. Historia cieszy się większym powodzeniem.
    A radni? Nie dziwi mnie, że jest takie parcie. Przez pięć lat z diet uzbiera się ponad 100.000 zł. Plus praca w instytucji podległej włodarzowi. Kto będzie miał tak silny kręgosłup, żeby nie ulec i przyklepać każdą propozycję szefa? I który radny jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem i przemyśleć każdy projekt uchwały lub przejrzeć całą mapę stanowiącą załącznik? Ręka w górę i następna sprawa, bo ile można siedzieć na sesji?
    Ale nie wierzę, że gdziekolwiek jest lepiej. W myśl powiedzenia wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Osoby wrażliwe zamykają oczy i idą dalej z przekonaniem: a co ja mogę zmienić?

    Tadeusz Łasica 20/10/2018 06:55 Odpowiedz
  • A jaką propozycję ma Pan w odniesieniu do “zatrzymywania” lub tzw. powrotu młodych ludzi?
    Nie zauważyłem, żeby Bolesławiec wyróżniał się bardziej negatywnie od innych małych miast i miasteczek, które sąsiadują z dużymi metropoliami (Gdańsk, Katowice, Warszawa, itp.) Taki odpływ był zawsze, jest i będzie, ponieważ duże miasta nieporównywalnie mocniej przyciągają młodych. Zapewniam, iż teza, że tylko nieudacznicy, powinowaci i mało ambitni zostają w Bolesławcu jest mało trafna (wiem to z autopsji). Mieszkam tu od prawie 20 lat i przyjechałem z “dużego” miasta. Nieskromnie twierdzę, że nie należę do żadnej z wymienionych przez Pana grup, a mimo to nie dostrzegam procesu “zwijania” się miasta, a wręcz odwrotnie.
    Zastanawiam się także, do jakiej grupy Pan by się przyłączył, skoro pozostaje Pan w Bolesławcu…
    Proszę nie mówić
    Pozdrawiam

    Piotrek 19/10/2018 20:26 Odpowiedz
  • Mieszkancy Boleslawca ,osaoby dazace do objecia jakiegokolwiek stanowiska w ,,samorzadzie”lub Rzadzie potrzebuja Waszej sily,zabieraja Wasza wole dzieki czemu beda mogli realizowac swoje samolubne plany!kazda Wladza Deprawuje,wladza Absolutna deprawuje w sposob Absolutny.Prezydent powinien byc wybierany w sposob otwarty i bezposredni na ,,Wiecu” i tylko na czas realizacji projektu tudziez likwidacji zagrozenia a nie na Pana i Wladce w sposob niezrozumialy dla zwyklych obywateli.Kolejna sprawa dlaczego tych ktorzy mieszkaja w Boleslawcu nazywa sie nieudacznikami,ludzmi bez perspektyw,sam tu mieszkasz czlowieku i roscisz sobie pragnienia zasiadania w radzie Miasta Boleslawiec,jezeli jestes Taki rozgarniety to wyjedz Z miastaniechaj,,barany” w twoim mniemaniu radza sobie same dlaczego chcesz im Przewodzic ,czy mienisz sie Lwem?

    Z.Zbylut 19/10/2018 16:28 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Bobrzanie.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
Do czego jest Studium (…) zagospodarowania przestrzennego miasta Bolesławiec?

Do łamania przez władze miasta i jego zależne jednostki. Treść punktu III-8.1 Zagospodarowanie przestrzeni publicznych powinna cechować: - eliminacja niepożądanych...

Zamknij