Mar 22, 2013
977 Wyświetleń
0 0

Nasz nowy Teatr Stary

Napisany przez

Zgadzam się ze Stedem, że „Życie to nie teatr”. Tak się jednak zdarzyło, że jest teatr, który stał się częścią mojego – nie tylko zawodowego – życia. A ponieważ zbliża się rocznica jego „uratowania”, powspominam…

Teatr się wali!

Wieść ta gruchnęła zimą 2007 roku. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego podjął tę decyzję dokładnie 16 marca. Przeczytaliśmy, że „budynek został wyłączony z użytkowania w trybie natychmiastowym ze względu na „ochronę zdrowia i życia ludzkiego.” Mimo że budynek teatru od wielu już lat był w „nie najlepszym stanie” decyzja nas zaskoczyła. Byliśmy źli, że tak się stało. Dziś wiem, że paradoksalnie decyzja o zamknięciu teatru uratowała go. Ale wtedy tak o tym nie myślałem…

Robimy z teatru zabytek, by…

Decyzja zapadła szybko – ratujemy. Już wtedy tak zaczęliśmy mówić o czekającym teatr remoncie. Bo ekspertyzy potwierdziły: teatrowi groziła katastrofa budowlana. Zaczęło się „szukanie kasy na zewnątrz”, bo powiaty ziemskie (a więc takie jak nasz) nie są bogatymi samorządami. Zaczęło się więc… pozyskiwanie. Pierwszy milion (dosłownie) pozyskujemy z MENu jeszcze w 2007 roku. Jest to możliwe, ponieważ teatr przypisany jest organizacyjnie Młodzieżowemu Domowi Kultury a ten – zgodnie z ustawą o systemie oświaty – jako placówka wychowania pozaszkolnego jest de facto… szkołą. Więc pierwszy sukces! Postanawiamy też „szarpnąć trochę grosza” z puli na zabytki. Tyle że teatr… nie jest zabytkiem! Szykujemy więc papiery, składamy wniosek i… 31 stycznia 2008 r. teatr zostaje wpisany do rejestru zabytków (dzięki Aniu! – to do Ani Bober-Tubaj).

Aha, dla porządku chronologicznego wspomnę, że w tak zwanym „międzyczasie” powstaje już dokumentacja techniczna i ruszają prace nad przygotowaniem przyszłego wniosku unijnego. Składamy w owym czasie – w sumie – cztery kolejne wnioski o kasę „na zabytek”. Zaczyna się źle. Minister kultury odrzuca dwa kolejne wnioski (rok po roku), odpisując, że teatr z połowy XIX wieku, a starsze zabytki się sypią itd. Szkoda (każdy z wniosków był na ponad 600.000 zł). Piszemy dalej. Dostajemy dwa nieduże, ale jednak ważne dla nas dofinansowania: 60.000 zł od marszałka i 50.000 zł od „miasta” (dziękowałem wiele razy, ale jeszcze raz… „Dziękuję”!). Cały czas powstają „papiery”. W styczniu 2009 roku dostajemy pozwolenie na budowę, w maju wyłaniamy wykonawcę pierwszego (ratunkowego) etapu remontu i – uwaga! – rozbudowy teatru, zaś w czerwcu przekazujemy wykonawcy plac budowy. Przypomnę, że rozbudowa była warunkiem, który postawił konserwator zabytków. I dobrze – teatr zyskał i na funkcjonalności, i na wyglądzie. W ramach tych prac – m.in. – wzmacniamy fundamenty prawego skrzydła teatru (zbudowanego na byłej fosie), łączymy je z główną bryłą budynku. Budynek został uratowany. Wydatek – ok. 1,6 mln zł. Mamy koniec… 2009 roku. I ciągle wiele (finansowych) niewiadomych. Przed nami… drugi etap.

Fiasko „opcji polsko-saksońskiej”

Już od połowy 2007 roku zaczęliśmy zabiegać o dofinansowanie ze środków unijnych. Zaczęliśmy od… opcji „saksońskiej”. Ruszyliśmy do Bautzen (bo to nasz powiat partnerski). Pamiętam decydujące spotkanie: ja i dwóch starostów: Przybylski i Harig. Początkowo rozmowy w starostwie nie bardzo idą. Upragnione słowo „zgoda” pada jednak podczas mojej rozmowy ze starostą Harigiem w cztery oczy (w trakcie obiadu w uroczej restauracji na starówce). Zaczynamy prace nad wnioskiem, mimo że dokumenty związane z wdrażaniem unijnych programów operacyjnych (swego rodzaju „worków z unijnymi pieniędzmi) ciągle są nieukończone, więc losy wniosku niepewne. Niestety, po kilku miesiącach prac okazuje się, że – krótko pisząc – jednak „nie da rady” (możemy dostać tylko małą część wnioskowanej kwoty, bo prace „na zewnątrz” budynku nie mogą być z tego programu sfinansowane). Rezygnujemy…


Miasto podaje wędkę, czyli rewitalizacja

I gdy jest źle, nowa możliwość! A było tak. Zadzwonił Piotr Żak i powiedział, że jest zgoda (jego) „szefa”, aby włączyć remont teatru do miejskiego Lokalnego Programu Rewitalizacji (luty 2009 r.). W ramach takich programów dolnośląskie miasta – w zależności od wielkości – mogły ubiegać się o środki unijne na gminne inwestycje. Zaczęły się rozmowy i ustalenia. Doszło do nagłego „zwrotu akcji” (zmniejszenia pierwotnej kwoty, która miała być… „cudna” – ponad 2,8 mln zł!). ), ale w końcu udaje się. Złożyliśmy wniosek do Regionalnego Programu Operacyjnego i otrzymaliśmy – ostatecznie – ok . 1,2 mln zł. Podkreślam: pieniądze te pozyskaliśmy my (powiat), ale „miasto” (rada miasta i prezydent) umożliwiło nam staranie się o nie. Dziękujemy wszystkim, którzy się do tego przyczynili (Dzięki, Piotrze, dziękuję Jerzy!)


Etap drugi, czyli… z górki

W lipcu 2010 roku zapadają ostatnie decyzje: podpisujemy umowę o dofinansowanie (dotacja z UE) i wyłaniamy wykonawcę. Ruszają prace. Nie zawsze wszystko gra, bo remontowanie „starego” jest trudniejsze niż budowanie nowego (dużo by pisać…). Ale prace postępują. W teatrze wymieniamy wszystko. Pięknieje, staje się funkcjonalny i bezpieczny. Ostatecznie wartość zadania pn. „Remont i rozbudowa zabytkowego budynku Teatru Miejskiego – siedziby MDK w Bolesławcu” wyniosła prawie 7 mln zł (6.938.191 zł), z czego środków zewnętrznych pozyskaliśmy ponad 2,3 mln zł. Do odbioru robót (zakończenia inwestycji) doszło 30 stycznia 2012 r., czyli… po prawie 5 latach od zamknięcia teatru. Złośliwi mówią – długo. Fakt, pięć lat życia. Emocje, praca i starania wielu osób. Trudne chwile, wiele rozczarowań po drodze. Ale jednocześnie… wielka radość! Wystarczy wejść do teatru.


Uratowaliśmy teatr jako sztukę !

Tuz przed rozpoczęciem pierwszego po remoncie spektaklu („Mizantrop” Moliera) – jeszcze w przeddzień uroczystego otwarcia (marzec 2012) – miałem zaszczyt przywitać pierwszych widzów. Powiedziałem wtedy, że udało się nam – dla mieszkańców naszego miasta i powiatu i za ich pieniądze – uratować budynek teatru. Wyraziłem też przekonanie, że uda się nam… uratować dla Bolesławca teatr jako sztukę. Dziś wiem, że nie była to czcza deklaracja. Dyrektor „eMDeKu” i jego współpracownicy robią w teatrze fantastyczne rzeczy, gościmy na naszej scenie uznanych artystów. Teatr żyje. W ciągu roku – który minął tak szybko – przez teatr przewinęło się… ponad 25.000 widzów! Mogliśmy uczestniczyć (do dziś, czyli 22 marca 2013 r. ) w 104 wydarzeniach, w tym 38 spektaklach teatralnych. To sukces wielu osób, które „ratowały” budynek; to sukces tych, którzy w teatrze tworzą sztukę. To nasz sukces. I nasz… nowy Teatr Stary.

 

Kategorie:
Kwaśniewski
http://dariuszkwasniewski.wordpress.com/

Świdniczanin z urodzenia, bolesławianin z wyboru. Polonista po technikum samochodowym. Samorządowiec, etatowy członek Zarządu Powiatu Bolesławieckiego. Przewodniczący bolesławieckiej Platformy Obywatelskiej. Zakochany w górach i Borach Dolnośląskich miłośnik biegania, roweru, koszykówki i... synergii :)

Komentarze do Nasz nowy Teatr Stary

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    pl_PLPolish
    pl_PLPolish
    Bobrzanie.pl
    Przeczytaj poprzedni wpis:
    Przygarnij psa

    "Adoptując jednego psa nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego jednego psa..." - takie motto można...

    Zamknij