Lip 7, 2012
792 Wyświetleń
0 0

Szkice z lasu z norą lisa

Napisany przez

Rzeknę tak, że mało zdrowo ma się gospodarz by nie powiedzieć że się poplątał w sznurku do snopowiązałki w rzekomym boomie gospodarczym, skoro nie potrafi zadbać o swoją chudobę, (poletko truskawek zostawiam dla niedzielnych dzieci) i co nie tylko mnie paskudnie zalatuje od centrali spalarnią padliny, (Uwaga! król karmi błazna rosołkiem z młodych wroniątek) jeśli ów niby mocny w nogach i łapach rolnik nizinny, na swoich włościach gazduje wespół z sobie bratnią duszą i amatorem wszelkich płodów, a przecież nie może się dwóch kapitanów rządzić na pirackim galeonie czy szkunerze, (została jeszcze sznika – statek wojenny z okresu wojny trzynastoletniej używany przez gdańskich kaprów) skoro na dowolnie wybranym okręcie jest zaokrętowana wszelka zbieranina, chcąca sobie podobnych obwiesiów i łotrów na szable wziąć i nie ma trwogi, chyba że w grę wchodzi duża kasiora !

Sam ja, zresztą jak wielu mi podobnych śmiertelników (Czytaj podatników) co w naszych realiach szarych jak prochowiec po wielkim deszczu, niestety jest regułą, znalazłem się między dwoma zacietrzewionymi kapitanami, bo jeden z nich chce płynąć po aeroplan, zaś drugi po emigrantów.

Tak się rodzi kolejny podwórkowy teatrzyk z folwarkiem zwierząt, gdzie się znalazły małpy, owce i koguty, a to że każdy z tych kapitanów ma swoich zwolenników, najwyraźniej w grę wchodzi słuszne słowo które jest twardym kawałkiem drutu, czyli odpowiednim materiałem na wytrych mogący otworzyć mniej skomplikowany zamek u drzwi.

To że jestem niezależny wcale mnie nie rajcuje i nie musi oznaczać że kolejny Nowak jest szczęśliwy, bo wpisano mnie w rejestr bezrobotnych z bólem srebrnego zęba przerobionego na kolczyk w uchu marszanda, z tym przypominaniem bez krzty litości, (litość to złamany kręgosłup) że mój czas produkcyjny dożył fajrantu, jak dobiega końca burleska z okazji narodzin pawianiątka-albinosa, but that is another story, bo akurat tyle mnie to obchodzi co brak wody w studni u sąsiada, a powinno bo i w mojej studni może się ujawnić dno, wszak staw i rzeka na jedno zagranie z bekhendu, tylko gdzie się zawieruszyła ta zielona wyspa ? Dlatego pomaluję pokój stołowy na zielono!

I dlatego nie można przewidzieć kiedy i gdzie uderzy piorun.

Przeraża mnie pośpiech, szczególnie słowa ludzi reprezentujących naród, te słowa ciśnięte na wiwat, chociaż na dzisiaj partactwo przestało mnie zadziwiać, zaskakiwać a już z całą pewnością bawić do łez, jak zadziwia kolejny odcinek drogi asfaltowej oddany do użytku z wielką pompą, bo nikt tak po prawdzie nie wie gdzie można tą drogą dojechać i co istotne w miarę bezpiecznie, bo przecież o to tylko idzie w każdej podróży.

Tak sobie rozprawiałem w jednym z wielu burzowych wieczorów stojąc nad zamuloną kanalizacją. I satis verborum!

Kategorie:
Gruchawka

Ryszard Gruchawka (rocznik 1950) należy do Związku Literatów Polskich. Poeta, prozaik, bajkopisarz, drwal. Urodził się w Bolesławcu. Już w młodości współpracował z kilkoma czasopismami. Pisywał do nich felietony i reportaże o różnej tematyce. Obecnie tworzy również opowiadania, fraszki i bajki. Oprócz tego pan Ryszard pisze także satyry. Pierwszym sukcesem w jego karierze była nagroda "O laur miedzianego Amora" za opowiadanie "Kamienny pocałunek", którą otrzymał w konkursie literackim w Lubinie. Najbardziej wartościowym wyróżnieniem dla pisarza jest statuetka "Artura", który otrzymał w 1994 r. we Wrocławiu za całokształt twórczości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Bobrzanie.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
Wieczorne spotkania z historią

Młodzieżowa Rada Miasta oraz Muzeum Ceramiki w Bolesławcu zapraszają na cykl spotkań poświęconych atrakcjom regionu. Omawiane w czasie wykładów miejsca...

Zamknij