Lut 10, 2014
729 Wyświetleń
0 0

To ja kreuję politykę

Napisany przez

Frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego pokazuje dramatycznie niskie zainteresowanie Polaków możliwością wyboru swoich przedstawicieli do instytucji, która ma coraz większe znaczenie w procesie decyzyjnym całej Unii Europejskiej. Aktywność wyborcza na poziomie 25% powinna zawstydzać. Jednak wiele innych państw wspólnoty również nie ma powodów do dumy na tym wymiarze. To jest nie tylko niepokojące, ale i zagrażające dla idei zjednoczonej i silnej Europy. Dlaczego nie głosujemy? I dlaczego ta bierność będzie nas kosztować?

Niską aktywność wyborczą można wyjaśnić na wiele sposobów. Jedno jest pewne. Nie istnieje jeden czynnik, który odpowiada za całość tego zjawiska. Przeglądając szereg teorii z zakresu psychologii politycznej warto zatrzymać się przy modelu korelującym frekwencję wyborczą z wielkością miejscowości. Model oparty na teorii wpływu społecznego (Theory of Social Impact) stworzony przez Bibba’a Latane zakłada, że poziom frekwencji wyborczej wynika z poczucia odpowiedzialności za wynik wyborów. Odpowiedzialność ta jest tym większa, im mniejsza liczba osób interesuje się daną aktywnością – występuje wówczas mniejsze rozproszenie odpowiedzialności i wzmaga się aktywność. Kolejny ważny aspekt tej teorii to intensywność wyborczego oddziaływania autorytetów i mediów. Polska rzeczywistość wyborcza jest zgodna z modelem teorii wpływu społecznego. W wyborach samorządowych od lat możemy obserwować wyższą frekwencję w mniejszych miastach niż w aglomeracjach – związane jest to z konstruktem rozproszenia odpowiedzialności za wynik wyborów, który w przypadku stosunkowo niewielkich społeczności występuje w mniej nasilonej formie. W kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego sytuacja wygląda inaczej. W dużych miastach możliwość kontaktu z ogólnopolskimi autorytetami, ośrodkami opiniotwórczymi i dużymi mediami, które mówią o wadze ogólnopolskich wyborów jest o wiele bardziej dostępna niż w małych miejscowościach. Wówczas poczucie obowiązku i odpowiedzialności za wybór własnego europosła jest większe w takim mieście jak Poznań niż w Bolesławcu. 

Wspomniana waga wyborów do Parlamentu Europejskiego jest ogromna

Wiele osób odcina się od polityki. Twierdzi, że jest to temat, który ich nie interesuje. Polityka w skali europejskiej jest już całkowitą abstrakcją. Kiedy jednak rozmawia się o takich kwestiach jak obniżenie stawek roamingowych, ochrony prywatnych danych czy poprawne etykietowanie żywności, to wszyscy wiemy, że są to konkrety. I właśnie takimi konkretami zajmuje się PE! To nie polskie przepychanki przy Wiejskiej są polityką, polityka to właśnie załatwianie konkretnych spraw dla dobra wspólnego. Wpływ prawa stanowionego w Parlamencie Europejskim na polskiego obywatela jest duży. Tym bardziej warto poczuć w sobie odpowiedzialność za wynik wyborów do tak ważnej instytucji.

Odpowiedzialność za majowe wybory, to coś więcej niż tylko zagłosowanie na jednego z kandydatów. Wybierając konkretnego człowieka, który być może zostanie europosłem opowiadamy się za pewnym kształtem naszego kontynentu. To nasz głos może być wyrazem poparcia dla polityków z partii J. Gowina, którzy bez zażenowania prezentują hasło: ”Wielka Polska w małej Unii” (niefortunność tego sloganu przeraża). Możemy w wyborach postawić również na grupy nacjonalistów. Oni z kolei w żadnym stopniu nie ukrywają, że marsz ku Brukseli jest tylko po to, aby od wewnątrz zniszczyć wspaniały dorobek wielu pokoleń Europejczyków. 



 Na szczęście w Polsce istnieją ogromne pokłady zaufania dla zjednoczonej Europy i wszystkich dobrodziejstw, które z tego tytułu każdego dnia do nas spływają. Dlatego nie dajmy zwieźć się autorytarnym pomysłom i prostym receptom. Jestem przekonany, że wybierzemy ludzi, którzy akcentują i realizują politykę wielkiej Europy, bo tylko w takiej możemy czuć się bezpiecznie.

Zauważajmy problemy, dyskutujmy o kłopotach UE, ale przede wszystkim weźmy odpowiedzialność i zagłosujmy. Jeśli tego nie zrobimy, to skrajne i zmobilizowane elektoraty zrobią to za nas. 

To ja kreuję politykę. My wszyscy ją kreujemy.



Literatura:


Skarżyńska, K. (2005). Człowiek a polityka. Zarys psychologii politycznej. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe „Scholar”.

 

Tagi artykułu:
· · ·
Kategorie:
Zieliński

Psycholog biznesu. Działacz społeczny. Miłośnik kreowania dobrych smaków, fascynat joggingu i rozmów z inspirującymi ludźmi.

Komentarze do To ja kreuję politykę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title