Paź 10, 2012
609 Wyświetleń
0 0

Urzędnik Klaus Cippa

Napisany przez

Klaus Cippa, od jakiegoś już czasu zaglądał do kieliszka w samotności. Unikał towarzystwa tak ogólnie, a nawet w ukierunkowaniu precyzyjnym. Wszystkich podejrzewał o kolaborację z Preziem. Zasadniczo – to nie ufał nawet własnej rodzinie.  Jak dla Cippy – byli oni zdecydowanie za mało jednoznaczni w ewentualnym przejawianiu niechęci do Prezia. Sympatii – również. Tym bardziej stawiało ich to w pozycji – co najmniej niejednoznacznej. W jego sytuacji – na wszelki wypadek, należało ograniczyć z nimi stosunki do absolutnego minimum.

Upijał się więc w samotności, aby winem załagodzić ból poranionej miłości własnej, a także aby przezwyciężyć strach przed Preziem i paniczny lęk, że zostanie uznany przez społeczność – za jego stronnika.

W czwartek rano, jak zwykle,  na dość ostrym kacu, Klaus, rzucając na czerwonych światłach mięsem białym, zmierzał swoim 8-letnim Volksem do życiowej matni – jaką był jego urzędniczy etat.

Spóźnił się tylko 3 minuty. Płaszcza nawet nie zakładał – aby wydawało się, gdy ktoś go zauważy – ze krąży po urzędowych korytarzach już od jakiegoś czasu. Jak wąż wsmyknął się, bezszelestnie, do swojego pokoju kancelaryjnego, który dzielił z prawnikiem Zeligiem Patricio. Pokój był otwarty. Zeliga nie było. W jego popielniczce tlił się pet. Cippie ulżyło. Szybko usiadł za biurkiem. Wyciągnął z teczki plik papierów i służbowy notebook.
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Za nimi dał się słyszeć tężejący, zmotywowany odgłos interesantów.

Chciał się jeszcze rozluźnić. Otarł dłonią wilgotne, 51-letnie, czoło. Utkwił wzrok w okolicach dolnego zawiasu drzwi i zrobił głęboki wdech, przedstawiając sobie w wyobraźni,  obfity, soczysty i jeszcze przez pewien czas młody dekolt Agnieszki – asystentki księgowej, która urzędowała na tym samym poziomie budynku, pod numerem 75d.

W tym momencie uchyliły się drzwi. Minęło nieco czasu nim otworzyły się całkowicie. Klaus, usłyszał monotonny, przepełniony urzędniczym profesjonalizmem głos Zeliga, który – tradycyjnie,  równomiernie jak obrabiarka strużyny, wydobywał z siebie, porady prawne – paragraf po paragrafie. Ustęp, za ustępem.

Ale jednocześnie Cippa poczuł się jakiś wewnętrznie odessany. Jakby było go mniej. Drzwi otworzyły się. Cippa poczuł pełną ulgę. Jakby zupełnie zmienił stan rzeczy. Jakby znikał.

Zelig Patricio wszedł do pomieszczenia i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do okna. Rzucił nerwowo okiem na przepełniony parking. Odwrócił się, by sięgnąć pod blat biurka, gdzie spoczywała zmięta paczka chesterfieldów bez filtra. Zapalił i zaciągnął się głęboko. Zrelaksował się odrobinę. Nadal pracuje sam. Nie w takim czteroosobowym burdelu – jaki panuje w każdym biurze piętro wyżej. Zelig nie miał problemów z ludźmi jako takimi. Ale cierpiał na „fobię standardów społecznych” – jak to określili sowicie opłaceni specjaliści. Był naprawdę świetnym prawnikiem, ale warunkiem była praca solo. Prezio – zatrudniając go, niby coś tam obiecał. Ale pewności nie było żadnej.
Patricio drżał, gdy tylko jego myśl odrywała się od tępej lokalnie litery prawa, by zbliżyć do rzeczywistości, w której kontakt z obcym przedłużał się nad miarę jednego, palonego wolno papierosa typu „long”.

Jego psychoterapeuta miał pewną koncepcję. Patricio usiadł za biurkiem. Wybudził komputer z uśpienia . Zalogował się na swój blog.

Cippie ulżyło. Szybko usiadł za biurkiem. Wyciągnął z teczki plik papierów i służbowy notebook. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Za nimi dał się słyszeć tężejący, zmotywowany odgłos interesantów„.

Kontynuował opowieść, wstukując na klawiaturze słowo po słowie. Nieco się uspokoił.

 

 

 

Tagi artykułu:
http://www.broniszewski.pl/

מנא ,מנא, תקל, ופרסין

Komentarze do Urzędnik Klaus Cippa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title