Paź 17, 2011
671 Wyświetleń
0 0

Obywatele poza Senatem

Napisany przez

Pozwoliłem sobie niedawno na kilka refleksji w związku z wyborami parlamentarnymi w konkurencji sejmowej. Innym, ciekawym tematem była w naszym okręgu wyborczym druga z rozgrywanych w tej dyscyplinie konkurencji, a mianowicie rywalizacja o mandaty w Senacie. Nikt w Bolesławcu nie starał się o to, by wystartował w niej jeden zawodnik i nikt nawet nie nawoływał potem do tego, by przynajmniej swoje poparcie bolesławianie złożyli na konto jednego z nich.

A w tym wypadku byłoby z pewnością dużo łatwiej się dogadać, bo kandydatów było tylko dwóch: Jerzy Zieliński z Obywateli do Senatu oraz Piotr Hetel z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. O ile jednak w sytuacji wyborów sejmowych oddanie wszystkich lokalnych głosów na jednego kandydata mogło dać rezultat w postaci miejsca w Sejmie, to w tych wyborach taka sytuacja była niemożliwa. Nawet zsumowanie wszystkich głosów, które otrzymali Hetel i Zieliński dawało bowiem wynik niższy niż ten uzyskany przez zwycięzcę Jana Michalskiego z Platformy Obywatelskiej.

Start w tych wyborach Piotra Hetela był zabiegiem bardzo ostrożnym. Kandydat słabo był obecny w przestrzeni wyborczej. Jego wynik, ponad 10 tys. głosów, należałoby więc złożyć na karb popularności samej partii, którą reprezentował, niż jego samego i jego pracy w kampanii. Patrząc na procentowy obraz wyników tych wyborów, to ze sporą dozą pewności można stwierdzić, że podobnie było z pozostałymi kandydatami ze ścisłej czołówki. Gorsze wyniki niż te w sejmowej rozgrywce zanotowała bowiem i PO i PiS. Jedynie kandydat PSL-u ugrał o 2% więcej niż lista jego partii do Sejmu.

Gdzie podziały się te głosy, których nie zebrali ci rywale? Na koncie Jerzego Zielińskiego. Pod względem strategii wyborczej i jej wyników w postaci oddanych nań głosów był on największym zwycięzcą pośród szóstki kandydatów na senatorów. I to może nawet przewidział. Natomiast nie potrafił przewidzieć tego, że to i tak będzie za mało, by ugrać mandat.

Głównym orężem Jerzego Zielińskiego w walce o mandat w Senacie była „bezpartyjność”. Zestawiona ze swarnymi partiami, których Polacy mieli mieć niby dosyć, stawiana była przez kandydata, jako ostoja politycznych cnót. Nie był to oczywiście koncept samego JZ, ale pomysł na cały ruch Obywatele do Senatu. I jako żywo sytuacja ta przypominała tę z 2001 roku, gdy do wyborów przystąpił ruch społeczny Platforma Obywatelska. Podobne były idee: kontestacja partyjności i postulaty wprowadzenia nowej jakości do życia politycznego. Wiadomo, jaki był rezultat tamtego „projektu” i nietrudno było przewidzieć, że drugi raz ten chwyt nie zadziała. Bo i z drugiej strony, co to niby znaczy, że jakaś grupa chce wejść do samego centrum politycznej rzeczywistości, jaką jest Parlament, a kontestuje partyjność, która jest naturalnym przejawem polityczności? Czy ktokolwiek mógł uwierzyć w to, że gdyby OdS zyskał znaczącą reprezentację w Senacie, to nie ufundowałby sobie na jej bazie partii politycznej? A ostatecznie, czy „bezpartyjność” jest jakąś wartością samą w sobie? Może być zaletą, ale i wadą, zależnie od okoliczności. Dla wyników wyborów nie miało to żadnego znaczenia, bo wyborcy traktowali tę propozycję wcale nie jako alternatywę dla partii, ale jako jedną z propozycji pośród innych partyjnych.

Działacze ruchu tłumaczą swoją przegraną m.in. tym, że te wybory stały się plebiscytem między dwoma partiami. No ale czego w takim razie się spodziewali? Przecież od 4 lat było to oczywiste, a po katastrofie smoleńskiej zyskało tylko bieżące potwierdzenie. W tej kategorii usprawiedliwień mieści się też mówienie o tym, że inaczej wyniki by wyglądały, gdyby przy kandydatach na liście do głosowania nie było partyjnych etykietek. I to jest konkretne rozwiązanie: gdy wyborcy będą głosować „w ciemno”, to może część głosów przez przypadek trafi też na nasze konto.

Drugą bronią dolnośląskich kandydatów do Senatu ze stajni Rafała Dutkiewicza miał być z kolei ów wrocławski protektor tego ruchu. Wielki i uznany w swoich talentach samorządowiec nie ma jednak jakoś fartu do bytów wykraczających poza tę perspektywę. „Polska XXI” rozpłynęła się w jakichś niemożnościach, a wielka zagrywka z Dutkiewiczem, jako potencjalnym kandydatem na prezydenta kraju spaliła na panewce. W tej perspektywie kandydaci ruchu nie jawili się jako ludzie potrafiący odnieść sukces. Tym bardziej, że Rafał Dutkiewicz, niekwestionowany lider Porozumienia Prezydentów – Obywatele do Senatu, nie jawił się też jako lider potrafiący pociągnąć za sobą tłumy. A ostatecznie nie był też liderem, który razem ze swoimi towarzyszami walczyłby o wygraną, a był wyłącznie protektorem udzielającym błogosławieństwa swoim ludziom. To okazało się niewystarczające. Siłę „rażenia” miało jeszcze we Wrocławiu (jeden, i tylko jeden, z tamtejszych kandydatów ruchu jest jedynym, który otrzyma senatorski mandat), ale nigdzie indziej.

Trzeba jeszcze mieć świadomość, że poza kandydatami tego ruchu, nie budzącymi żadnych wątpliwości, byli też tacy, którzy je wzbudzali. Choćby Tomasz Misiak z Wrocławia, który odszedł był z Platformy Obywatelskiej w aferalnej aurze. Albo Edmund Klich, którego rola w pracach mających na celu wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej jest nie do końca jasna. Zatem postulat „nowej jakości” w polityce, jakkolwiek by go rozumieć, nie znajdywał w tym świetle podbudowy.

Osobistym wkładem Jerzego Zielińskiego w ideową część kampanii wyborczej było wzbudzanie w tutejszych wyborcach przekonania, że warto mieć w Parlamencie „swojaka”. Pisałem już przy okazji wyborów sejmowych, że nie jest to dla mnie wartość sama w sobie. Ale to na pewno przemawia do ludzi; łatwiej jest oddać głos na ziomka niż obcego. I to z pewnością dało efekt, co potwierdzają wyniki Zielińskiego w miejskich obwodach wyborczych.

Reasumując. Czy zatem można było przewidzieć, że przy tych zaletach i wadach propozycji Jerzego Zielińskiego, jego start w wyborach okaże się fiaskiem? Jeśli wiadome było, że jego przeciwnikiem będzie Jan Michalski, kandydat PO ze Zgorzelca, który jest prezesem KKS „Turów”, to tak. Sekretarz miasta z Bolesławca (wielu ludziom pewnie zdaje się, że to męski odpowiednik sekretarki), startujący z nieopierzonego jeszcze ruchu, który zdawał się być stworzony po to tylko, żeby wprowadzić swoich ludzi do Parlamentu, nie był w stanie go pokonać.

 

Komentarze do Obywatele poza Senatem

  • @Bernard, „oj, naiwny, naiwny…” ;-)
    To nieprawdopodobne – zagubiony i naiwny niczym pijane dziecko we mgle. Znów: „tak samo można”… WSZYSTKIE „afery PiSu” to tylko „fakty medialne”! Będziesz musiał mi udowodnić, że można! Niestety, zmartwię cię – NIE MOŻNA!

    Nie tylko Ty lepiej zapamiętałeś tamten czas – media stworzyły większości Polaków w głowach wirtualny świat, tyle że świat realny jest inny.
    Są dwie udokumentowane „zbrodnie” PiS. Pierwsza to jedno zdanie Ziobry „już nikt przez tego pana pozbawiony życia nie będzie”. Faktycznie prawdziwa afera ;-) Zwłaszcza, że dr G ma niekończące się procesy a inkryminowanego pacjenta pozbawił życia zostawiając mu w sercu wacik i odmawiając przez tydzień ponownej operacji w celu wyjęcia tego wacika!
    Druga to największe odkrycie ministrowania Pitery: zakup z ministerialnej karty śledzia za 7,20. To wszystko!

    A co „Lepper”, co „Kaczmarek”? To jest te 400 afer PiS?
    Przypominam Ci nieśmiało, że PO nie chciała wejść z PiSem w koalicję i odmówiła rozpisania ponownych wyborów. Więc koalicja z LPR i SO była jedyną – OSTATNIĄ możliwością.

    Co do „kryzysu światowego”, to było to wypompowanie z systemów bankowych ciężkich miliardów przez aferzystów-spekulantów zwanych eufemistycznie Zarządami a potem uzupełnienie tych braków z kieszeni podatników i nagrodzenie aferzystów wysokimi premiami z tych samych kieszeni! Nie było żadnego kryzysu w Polsce bo NBP pod wodzą pisiora Skrzypka nie pozwoliło na spekulacje i nasz system bankowy wcale nie ucierpiał!
    Jeśli chodzi o Sumlińskiego – miałeś okazję wypytać i wyrobić sobie samemu zdanie, bo zaprosiłem go do Bolesławca i rozgłosiłem to. Nie zainteresowałeś się, więc żałuj!

    I jeszcze mgła. Widać nie raczyłeś przeczytać moich „Wypominek smoleńskich” ani dyskusji pod nimi… http://www.wykop.pl/link/476493/tmc-65-czyli-jak-stworzyc-mgle-w-kilka-sekund/

    nKostas 20/10/2011 11:12 Odpowiedz
  • @nKostas,
    cieszy mnie że choć w Twoich oczach mam cokolwiek wspólnego z nieletnią, naiwną pensjonarką.

    Zestawienia stanu gospodarki po rządach PO czy PiS biorą pod uwagę sytuację gospodarczą na świecie?

    Nie twierdzę, że rząd nie ma wpływu na PKB. Na pewno jakiś negatywny ma, bez względu na to, czyj to rząd i kto w nim siedzi : )

    Co do afer za rządu PiS. Nie chce mi się teraz (ani czasu nie mam) szukać w necie i przypominać Lepperów, Ziobrów (doktor. G.,) Kaczmarków itd. To byłby i tak promil cyrków, które się działy.
    Oczywiście możesz zaraz napisać, że mnie się tylko wydawało i Ziobro to mądry człowiek, doktor G. gwałci psy i koty a Kaczmarek na hotelowym korytarzu robił macę z niemowląt.
    Nie chodzi o detale. Chodzi mi całokształt, po prostu gorzej zapamiętałem tamten czas od późniejszego.

    Co do tego Sumlińskiego, postaram się w wolnym czasie coś wiarygodnego o nim znaleźć bo teraz trafiłem na kilka notek z Rzepy i jakichś propagandowych portalików. A jak czytam że gwóźdź w oponie-zamach-dziennikarz śledczy… to mi się sztuczna mgła nad Smoleńskiem
    przypomina.

    Bernard 20/10/2011 09:25 Odpowiedz
  • @Bernard, jestem zszokowany Twoim oglądem rzeczywistości. Odnoszę wrażenie jakbym poznawał poglądy nieletniej naiwnej pensjonarki a nie starego wyżeracza politycznego.
    Twierdzisz, że rząd nie ma wpływu PKB, wysokość zadłużenia budżetu, wysokość podatków, wielkość wykorzystanych środków unijnych, ilość zatrudnionych urzędników,…, ? Po co zatem chodziłeś kiedykolwiek na wybory, jeśli to obojętne kto rządzi?! Nie pisałem o ODCZUCIACH jaki jest stan gospodarki! Twoja naiwna wiara nie jest w stanie zmienić wymowy LICZB. A zestawienie wskaźników opisujących gospodarkę na zakończenie rządów PiS i PO są dla PO DRUZGOCĄCE.

    Jeśli chodzi o zawłaszczenie mediów to już pojechałeś po bandzie na maxa. Wymieniłeś 3 nazwiska SZEREGOWYCH dziennikarzy w JEDNEJ tv jako dowód na zawłaszczenie całych mediów?! Kapcie spadają… Za rządów Kaczyńskiego i dzisiaj 95% mediów jechało po PiSie w dzień i w nocy. Oskarżano rząd o wszystkie zbrodnie świata. I ŻADNA Z TYCH „ZBRODNI” SIĘ NIE POTWIERDZIŁA! To co robiły media w sprawie katastrofy smoleńskiej to możliwe było wyłącznie za najtwardszej dyktatury komuny. Jedno kłamstwo i manipulacja.
    A poczytałeś sobie Brunera („Ponura kadencja europejskich luzaczków”)? Zajrzałeś na wskazany link http://markd.pl/afery-po/ ? I gdzie są media? Od trzech lat trwa proces pod sfingowanymi zarzutami przeciw dziennikarzowi Wojciechowi Sumlińskiemu. Zamieszani są w to fingowanie liczne najważniejsze persony w państwie: obecny prezydent, szef i zastępca ABW, rzecznik rządu Tuska, były szef WSI I media wcale NIE są zainteresowane! Nawet na Białorusi to nie byłoby możliwe, bo interweniują sąsiedzi i UE! U nas NIKT tego nie zauważa! I nie rządzi oligarchia?! To dlaczego z przygotowanego rządu PO w 1997 wszedł na swoje miejsce jedynie 1 minister (Kopacz)?!
    Dowiedz się może czegoś o PRAWDZIWYM życiu w tym kraju np. z tego filmiku
    http://niepoprawni.pl/content/wojciech-sumlinski-z-mocy-bezprawia-promocja-ksiazki-5102011

    nKostas 20/10/2011 08:41 Odpowiedz
  • @ nKostas:
    dla mnie pisanie o kim źle dlatego, że jego rodzice byli be (jeśli byli) to właśnie obsmarowywanie

    PiS nie zawłaszczał mediów? Gargasy, Pospieszalskie, Wildsteiny to ja przepraszam w TV Trwam oglądałem?

    Media wchodzą w d. temu kto jest przy władzy, ma kasę, dojścia. Robią to z coraz mniejszymi oporami co widać u nas na rynku lokalny. Korzystają z tego wszyscy politycy. To nie oligarchia, to po prostu biznes i brak zasad ludzi zarządzających mediami.

    Media proplatformiane atakują PiS, propisowskie atakują PO. Takimi samymi metodami i bez oporów. Siła jednych czy drugich to już kwestia tego kto kogo ma w portfelu zwolenników. O to, że media antypisowskie robią to lepiej warsztatowo i skuteczniej to już mogą mieć do siebie pretensje tylko prawicowi propagandyści, którzy idee opanowali a mają problem z warsztatem.

    Jak czytam to, co piszesz o rządach PiS, to zastanawiam się czy obaj widzieliśmy te same rządy. (Tak na marginesie z elementarza – PKB tonie jest wskaźnik skuteczności partii politycznych). Ten kraj i ta gospodarka jakoś sobie radzi mimo PiS przy władzy, mimo PO przy władzy, mimo samorządów, które myślą o samorządowcach zamiast o mieszkańcach. To wynika z przedsiębiorczości, obrotności i politycznej izolacji obywateli, którzy mają w d. czy Kaczyński, czy Tusk (bo różnica kosmetyczno – wizerunkowa) i liczą na siebie zamiast na władzę, która ma ich gdzieś bezwzględnie na to jak się nazywa.

    Bernard 19/10/2011 13:33 Odpowiedz
  • Miało być, oczywiście, „zawłaszczyła MEDIA” (po drugie).
    Przepraszam za błędy i niezręczności stylistyczne – zapomniałem, że trzeba przeczytać zanim się opublikuje ;-)

    nKostas 19/10/2011 08:35 Odpowiedz
  • Skoro już zostałem adwokatem PiS, to proszę bardzo ;-)

    Dałeś się zmanipulować jak większość!
    Po pierwsze to niczego nie obsmarowałem – przedstawiłem realny opis sytuacji podparty ilustracjami. Są wymowne – prawda? Jeśli TAK SAMO można „obsmarować PiS”, to ja już nie mogę się doczekać, by to przeczytać.

    Po drugie – wyraźnie wskazuję, że to nie PO zawłaszczyło mediów. Media są zawłaszczone przez oligarchię rozdającą karty w Polsce jeszcze przed padem pierwszej komuny. PO jest ZALEDWIE doraźnym pupilkiem oligarchii – wykreowanym przez nią i pilnującym jej interesów. Ale oligarchia zorientowała się już dawno, że PO „zużywa się” więc trwały rozmaite manewry mające na celu utworzenie nowego „zderzaka”: a to odgrzewanie Piskorskiego, a to PJN, na Palikocie skończywszy. Ponieważ jednak PO jest ciągle najsilniejsza, to ona dostała największe wsparcie i osłonę. Jeszcze tym razem…

    Po trzecie PiS NIGDY nie zawłaszczył mediów – nawet mając prezydenta i premiera był nieustannie atakowany przez Wybiórczą, tygodniki i telewizje prywatne. A każde najdrobniejsze nawet potknięcie (rzeczywiste czy urojone) L Kaczyńskiego było drobiazgowo analizowane i przypominane całymi miesiącami.

    Po czwarte PiS w zestawieniu z PO był o klasę całą klasę lepszy. Zmniejszał deficyt budżetowy, zadłużenie państwa, bezrobocie, zatrudnienie w administracji. Obniżał daniny wobec państwa, środki unijne wykorzystywał bez żadnego porównania więcej, miał bez porównania wyższy wzrost PKB. Wdrażał duży program ochrony przeciwpowodziowej ze środków unijnych, który anulowała PO. Za PiS poprawiały się wszystkie wskaźniki, za PO – dokładnie odwrotnie. PO oskarżała PiS o działania pozaprawne, wykorzystanie prokurator i sądów, zagrażanie demokracji. I najmniejszych dowodów nie znalazła! Odwrotnie – to za PO afery mnożą się i są WSZYSTKIE zamiatane pod dywan przy milczeniu mediów, mamy największą ilość podsłuchów (samotny lider!) w UE; sądy i prokuratury są ręcznie sterowane m.in. rujnując finansowo polityków opozycji i niezależnych dziennikarzy (casus JM Rymkiewicz) ; przygotowano ustawę o stanie wojennym; policji dano uprawnienia do strzelania bez ostrzeżenia nawet do niepełnosprawnych, dzieci i kobiet w ciąży; ministrowie i urzędnicy PO kłamią i pieprzą wszystko całkowicie bezkarnie; wypłynęło wiele przypadków fałszowania wyborów – bez żadnych konsekwencji. Można tak wymieniać bez końca… I last but not least ceny towarów i usług – prawdziwa klęska!

    Każdy RACJONALNIE myślący wolałby jednak PiS!
    Choć i tak Janusz Korwin-Mikke byłby od PiS co najmniej o klasę lepszy :-)

    nKostas 19/10/2011 08:04 Odpowiedz
  • Tak samo można obsmarować członków PiS i co z tego wynika? Są siebie warci, przerośnięte biura pośrednictwa pracy i tyle : )

    Zawłaszczanie mediów przez PiS też ci nie pasowało?

    Bernard 18/10/2011 15:13 Odpowiedz
  • Trzecia miała być PD a nie UD

    nKostas 18/10/2011 15:03 Odpowiedz
  • Ale to nie w partyjności tkwi problem, tylko w oligarchizacji polskiej sceny politycznej i w zawłaszczeniu mediów przez oligarchę. W każdych wyborach ma ona swoich faworytów. Historycznie: UD, UW, UD, SDPL (czy jak podobnie – M.Borowskiego), PO. A teraz sztucznie pompuje się RP. Polityka musi być partyjna z gruntu. Partyjność jest zdrową i jedynie rozsądną rzeczą w polityce. Pod warunkiem, że partia to jakiś program i ideologia polityczna a nie zlepek ochotników do podziału tortu jakim jest PO. W PO wszystko jedno jakich kto jest poglądów. Może być z PiS, PJN czy SDL – byleby nie próbował mieszać w miejscach przy korycie. Może to być komunistka – córka i wnuczka ubeków (Huebner), najbardziej nieudany przed Tuskiem premier (Buzek), Krzaklewski (AWS), Arłukowicz (SLD), Sikorski (PiS), Kluzik-Rostkowska(PJN), Niesiołowski (ZCHN). Nawet Wałęsa, którego kiedyś salon oskarżał o dyktatorskie zagrożenie dla demokracji.
    http://post.salon24.pl/348552,spotkanie-przedwyborcze-u-bolka
    Tam się nikt nikogo o poglądy nie pyta…

    nKostas 18/10/2011 14:57 Odpowiedz
  • @nKostas,
    zapisanie się do PiS jak i do jakiejkolwiek innej partii prawdopodobnie uszkodzeń nie powoduje. Ja po prostu do wszystkich partii mam stosunek negatywny. Nie kocham bardziej PO niż PiS – w sumie obie one niewiele się różnią jak dwa biura pośrednictwa pracy z dobudowaną ideologią.

    Bernard 18/10/2011 14:27 Odpowiedz
  • @Bernard, dołączyłeś do zbiorowej chorobliwej obsesji antypiswskiej, tj. rzec chciałem antypartyjnej. Pytałem nie tak dawno (i nie doczekałem się odpowiedzi) – czy podpisanie deklaracji partyjnej PiS powoduje jakieś nieodwracalne uszkodzenia i defekty mózgu/osobowości? Takiemu złudzeniu ulegam czytając te obsesyjne wtręty przy każdej dyskusji związanej z polityką. Czy przypadkiem nie krąży jakiś wirus w powietrzu, który sieje takie spustoszenia w dyskutantach?
    Jak już uprzednio zauważyłem, u zarażonych jedynie późniejsze zapisanie się do PO, uzdrawia (rehabilituje?) takiego uszkodzonego. Większość czynnych i bardziej lub mniej znanych polityków ma w swoim życiorysie kilka partii politycznych i nikomu to nie przeszkadza. Oczywiście pod warunkiem, że na koniec nie wstąpił do PiS ;-)
    Jeśli chodzi o przynależność partyjną – jest ona w polityce rzeczą normalną i zdrową. Polityka ma sens wyłącznie przy przynależności do organizacji politycznych. Polityk bez organizacji i zaplecza to żaden polityk.
    Akurat Senat byłby miejscem dla działania kandydatów niezależnych, ale nie w Polsce. Twierdzę, że ludzie zostali zupełnie świadomie zniechęceni przez media do interesowania się polityką. Oligarchia od lat rozdająca karty na polskiej scenie woli mieć taką sytuację, by przylepiać obrzydliwe etykietki przeciwnikom zamiast podejmować rzeczową dyskusję i walkę na programy i argumenty. W rezultacie szara masa wyborcza jest przez nich używana jednorazowo przy wyborach – jako papier toaletowy. Przy głębokim przekonaniu własnym tejże masy, że dokonała świadomego i mądrego wyboru. A że owi mityczni Młodzi Wykształceni Z Wielkich Miast są ciemniejsi niż najciemniejszy galicyjski chłop z XIX wieku, to już nikogo nie interesuje. Samych Młodych najmniej. Im umożliwiono przynależność do Światłych przez proste identyfikowanie się ze „słusznymi i mądrymi” – przez przyklejanie (za Światłymi) właściwych etykiet-epitetów. Oni dokonują prostej identyfikacji „swój-obcy”. Jeśli „swój” – to mądry, wykształcony, nowoczesny. Jeśli „obcy” – to wróg, ciemny, zacofany i głupi. Własne zdanie w jakiejś kwestii, jakaś wiedza szczegółowa do takiej identyfikacji nie jest potrzebne. Wręcz przeszkadza.

    nKostas 18/10/2011 14:15 Odpowiedz
  • „Operacja się udała, ale pacjent zszedł” Tak w skrócie podsumowałbym eksperyment mieszania dwu różnych ordynacji: proporcjonalnej do Sejmu i większościowej do Sentau. Wyborcy patrzyli na Senat przez pryzmat wyborów do Sejmu, czyli… głosowali na partię. OdS-u nie było w wyborach do Sejmu i tu powstał problem dla wyborcy. Rozwiązaniem jest dopuszczenie ordynacji większościowej w wyborach do obu Izb. W takiej sytuacji wynik Pana Zielińskiego oceniam bardzo wysoko. Jesteśmu jednak już po wyborach i idea stworzenia z Sentau tzw. izby regionów nie powiadła się. W takiej sytuacji Senat, jako lustro Sejmuj, est zupełnie zbędny.

    Maciej Małkowski 18/10/2011 08:36 Odpowiedz
  • Ta bezpartyjność pana Jerzego wydaje mi się raczej skutkiem jego funkcji, która chyba na partyjność mu nie pozwala. Moje partyjne skojarzenia z tym kandydatem to PiS.

    Dutkiewicz faktycznie przeliczył się z samooceną. Ale też jego kandydaci drukujący na billboardach jego zamiast siebie przesadzili z niską samooceną (nie wiem czy pan Zieliński też to praktykował).

    Mnie się wydaje że Michalski był do pokonania (oczywiście przy braku kandydatury pana Hetela). Nie oszukujmy się: kandydat nie istniał w internecie co w samorządowych wyborach jest do zniesienia, w parlamentarnych jest strzałem w stopę, spot to był jakiś koszmar operatora, montażysty i tekściarza.
    Tak samo jak u Dariusza Kwaśniewskiego wyszła bokiem taka bida wyborcza.

    Bernard 18/10/2011 07:51 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title