Paź 11, 2011
1181 Wyświetleń
0 0

Platforma – największy przegrany wyborów

Napisany przez

Nic gorszego zwycięskiej partii nie mogłoby się przydarzyć: wygrać wybory w okręgu (w procentach 40:28), a jednocześnie je przegrać. Bo to niewątpliwa przegrana, gdy traci się jeden mandat w stosunku do stanu posiadania z poprzedniej kadencji Sejmu. A to przytrafiło się Platformie Obywatelskiej w naszym, jeleniogórsko – legnickim okręgu wyborczym.

PO miało tu jeszcze przed miesiącem sześciu posłów. W przyszłym Sejmie będzie ich tylko pięciu. Jeden mandat partia musiała oddać na rzecz Ruchu Palikota. Ani Prawo i Sprawiedliwość ani Sojusz Lewicy Demokratycznej nie straciły żadnego mandatu. Sytuacja Platformy stała się wręcz groteskowa: tak wysoko wygrała w okręgu z PiS-em, a będzie miała stąd w Sejmie tylko o jednego posła więcej niż konkurent.

Wyniki wyborów weryfikują zresztą też inne dobrotliwe mity, które w Bolesławcu tworzono dla dobrego samopoczucia ludzi żywotnie zainteresowanych wciągnięciem na parlamentarne ławy swoich pupili. Teraz jesteśmy świadkami budowania świadomości zwycięstwa Dariusza Kwaśniewskiego. Niewątpliwie jego wynik wyborczy jest sukcesem dla niego samego. Ale to wszystko. Wystarczy przypomnieć wynik Cezarego Przybylskiego z poprzednich wyborów (ponad 8 tys. głosów), by zobaczyć, że poprzeczka przed tegorocznym kandydatem PO z naszego miasta była jeszcze wysoko.

Zresztą co do Dariusza Kwaśniewskiego, to bez ironii trzeba zauważyć, że tą kolejną, prestiżową przegraną (sejmik, prezydentura, sejm) zdobył polityczną „Koronę Himalajów”. Te trzy czarne diamenty weń wetknięte to temat do przemyśleń i dla niego i jego otoczenia politycznego. Mówi się, że do trzech razy sztuka. Lider bolesławieckiej Platformy, Karol Stasik, pozwolił sobie na dwie takie prestiżowe przegrane (sejm i prezydentura) i zrezygnował z kolejnych startów w politycznych konkurencjach.

Próbuje się też w bolesławianach wzbudzić poczucie winy, że znowu okazali się tak mało wyrobieni społecznie, iż nie potrafili zrozumieć konieczności postawienia na jednego kandydata. Tu już proste rachunki poddają część odpowiedzi, że tak czy inaczej było to mało możliwe. W sumie na bolesławieckich kandydatów oddano w całym powiecie ponad 7 tys. głosów. Gdyby wszystkie one poszły na konto jednego z nich (a tak przecież by się nie stało, gdyby nawet wystartował tylko jeden kandydat) to i tak z góry nie można było przewidzieć, kto nim powinien był być. Wbrew bowiem głoszonej przez niektórych oczywistości, to nie tylko kandydat PO miał taką szansę. Również na liście PiS-u wynik w granicach 7 tys. głosów dałby mandat poselski.

W tej sprawie zresztą od początku pytałem, czy posiadanie „swojaka” w parlamencie to w ogóle jakaś wartość? Nie doczekałem się odpowiedzi, która w namniejszym stopniu by do tego przekonywała. Teraz czytam w tekście „Bolesławianie, wierni mężowie Donalda” Grażyny Hanaf: Zadziwiające, że w mieście, w którym większość osób przekonana jest, że wszystko można załatwić jedynie po znajomości, nie pomyślano, że własny poseł mógłby też działać według tej samej zasady. To mieści się nadal w wymyślonej dla kampanii Kwaśniewskiego poetyce kandydata jako peerelowskiego załatwiacza. Jeśli więc parlamentarzystą miałby być ktoś, kto za swoją kompetencję poczytuje sobie to, że potrafi po znajomości załatwić to i owo, to ja dziękuję. Nie zagłosowałbym ani na takiego bolesławianina ani nawet na mieszkańca Pułtuska. Co ciekawe Grażyna Hanaf dalej w tym samym akapicie taką postawę polityka określa jako altruistyczną i mającą charakter działania „pro publico bono”. Wielkim altruistą w tym guście jest Zbigniew Chlebowski, ale samolubni wyborcy w Wałbrzychu nie potrafili wznieść się na wyżyny zrozumienia niuansów jego działalności „pro publico bono” i nie wybrali go do Senatu.

Zaskakująca jest też dla mnie kolejna konstatacja z tego samego tekstu: Ma się nieodparte wrażenie, że w tej kampanii na zwycięstwie zależało tylko samym kandydatom. (…) Wyborcy do sprawy posiadania własnego posła podeszli raczej z obojętnością. Jak świat światem, a demokracja nie musi występować z przymiotnikiem „ludowa” to kandydaci na posłów są od tego, żeby zabiegać o głosy, a wyborcy by dawać się skusić ich namowom. Jeśli zatem zależy komuś na czyimś zwycięstwie wyborczym, to na niego głosuje. I czy to jest obojętność czy może wyborczy afekt?

Odwoływanie się do wyborców, by poparli jednego, miejscowego kandydata może przynieść rezultat tylko wtedy, gdy jest z gruntu uczciwą propozycją. I to nie na garb wyborców ma się zrzucać odpowiedzialność za poparcie tego jednego. To politycy muszą najpierw nad tym wspólnie popracować. Ich koncept powinien doprowadzić do jasnej sytuacji wyborczej. Apelowanie do wyborców to już ostatni etap tej pracy. A tym razem, tak jak wielokrotnie w poprzednich wyborach, partie i politycy robili swoje, nie oglądając się na innych. W końcu jeden z kandydatów wydał z siebie błaganie o poparcie jednego z jedenastu, bo to on poczuł się tym, którego bolesławianie powinni poprzeć. Tylko, że niewielu wiedziało: dlaczego? Tym bardziej, że i w samej swojej partii nie znalazł zrozumienia dla koncepcji jednej kandydatury z miasta.

Jeszcze raz powtórze, że wcale nie jestem przekonany o jakiejkolwiek wartości posiadania w Parlamencie jakiegoś „swojaka”. Jednak aby w kolejnych wyborach móc doprowadzić do powodzenia takiego konceptu, to miejscowi politycy już teraz powinni rozpocząć nad nim pracę. Bez takiej pracy już teraz też można przewidzieć, że bez jakichś nadzwyczajnych okoliczność dalej nic z tego nie wyjdzie.

Komentarze do Platforma – największy przegrany wyborów

  • @Bogdan,
    ja założyłem że nie jesteś : )

    No ale żeby nie umieć się doliczyć własnych członków na dzień dzisiejszy to musi być smutnawo.

    Bernard 31/01/2012 21:45 Odpowiedz
  • Nie, nie jestem członkiem PO. A lista na tej witrynie jest zatytułowana: Członkowie Koła Miejskiego Platformy Obywatelskiej (stan na 12.02.2010).

    Bogdan Mazurkiewicz 31/01/2012 21:40 Odpowiedz
  • @Bogdan,
    tak przypadkiem trafiłem na jakąś podobno nową stronę bolesławieckiej platformy i:
    http://poboleslawiec.cba.pl/?page_id=12

    Zakładam że to jakaś pomyłka albo nieaktualne listy członków… : )

    Bernard 31/01/2012 20:53 Odpowiedz
  • ja publicznie swoich problemow nie pokazuje bo mam je na posladkach a sa to pryszcze, ktore mi sie z geby przerzucily. 99% twoich tekstow to sa bzdety wiec ich nie biore pod uwage, wystarczy mi twoj 1% oby ciebie przywrocic do ronowagi po tym nalogowym pitoleniu. taka najmniejsza faza jest tez ipn jak to sie tobie wydaje ale bakterie tez sa male ale za to maja wielkie znaczenie. wypowiadam sie na temat o ktorym mam pojecie a nie komentuje calej pracy autora, wystarcza mi ten 1%.

    fobiak 13/10/2011 12:47 Odpowiedz
  • Wierzysz w to? To wymyślił socjalista!
    Nigdy nie przywiązywałem wagi ani do bonmotów ani do „mądrości ludowych”.
    Sapienti sat, zdanie innych mnie nie interesuje.

    nKostas 13/10/2011 12:38 Odpowiedz
  • @Kostas: być zwolennikiem JKM od dzieciństwa to nie świadczy dobrze, bo przecież „kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie…” :-)

    liber78 13/10/2011 12:20 Odpowiedz
  • @fobiak, pisałem Ci już wiele razy, że własne problemy przypisujesz innym.
    To tym masz szufladkę z pisem, ja dyskutuję O SPRAWIE a nie autorze.
    Akurat Ty wyjątkowo potrafisz zirytować, bo niemal zawsze ignorujesz 99% tekstu, przyczepiasz się jakiejś najmniej istotnej frazy, rzucając dużo epitetów i kończysz ni pri cziom pisiorstwem. A istoty wypowiedzi NIGDY nie raczysz nawet zauważyć. Typowe dla trolla (czemu akurat ja karmię trolla?!)

    @liber – byłem wielbicielem JKM od dzieciństwa, jeszcze zanim powstał UPR. Miałem nawet w domu pierwszy numer „Najwyższego Czasu” – jeszcze gazetowy (gdzieś przepadł przy przeprowadzkach).
    A wszystko tak naprawdę dzięki felietonom Kisiela w „Tygodniku Powszechnym” jeszcze za starej komuny.

    nKostas 13/10/2011 11:43 Odpowiedz
  • @nKostas: żeby cytować JKM z roku 2007, to trzeba mieć rozeznanie w jego wiekopomnej twórczości.
    Gratuluję!

    liber78 13/10/2011 11:30 Odpowiedz
  • no dobra nie ma zastrzezonych ale nie kazdy moze sprwdzic w berlinie co mu sie podoba, jesli tak jest ladniej dla ciebie to niech tak bedzie (to jest to samo o czym pisalem wczesniej). nie szufladkuj mnie do tej czy innej sufladki bo ja jestem komunista a takiej przeciez nie masz, masz szufladke z komuchami ale to nie jest to samo.

    fobiak 13/10/2011 11:09 Odpowiedz
  • @fobiak jak zwykle u sekciarzy z fobią – mnóstwo żółci, ogólników i epitetów. 0 konkretów.
    W Instytucie Gaucka nie ma „zbiorów zastrzeżonych” a do danych mają dostęp i naukowcy i dziennikarze. I nie chodzi tylko o Niemcy – tak jest w całej postkomunie (z wyjątkiem Rosji – oczywiście!).
    PS
    Oczywiście nie mogło się obyć bez typowego dla zaczadzonych odkrywania wszędzie zatrutych karłów pisowskich. Ludziom z obsesjami wszystko się kojarzy.

    nKostas 13/10/2011 10:58 Odpowiedz
  • nie pitol tutaj farmazonow, slyszales, ze gdzies dzwonili jajami ale nie wiesz gdzie, do tych dokumentow w berlinie maja dostep tylko osoby bezposrednio powiazane, czyli mozesz sprawdzic wszystko o sobie, kto na ciebie donosil a na sasiada juz nie sprawdzisz no i niektorzy historycy i publicysci moga tam cos sobie grzebac. w tym instytucie pracuje 40 bylych stasi donosicieli z tego powodu, ze oni sie orientuja co gdzie lezy na polkach.
    a o odslanianiu pomnikow, publikacjach godzacych w godnosc polaka, nie braniu udzialu w zjazdach kresowiakow przez politykow i zastapienie nazwy band na partyzantki przez politykow i przedstawicieli ipn-u mozesz sie dowiedziec z googli jesli nie masz sie kogo zapytac. fanatyzm to nie to samo co patriotyzm i tobie sie to myli. zreszta patriota zostaje sie po smierci, za zycia jak sie ma malo rozumu wstepuje sie do pisu.

    fobiak 13/10/2011 10:47 Odpowiedz
  • I jeszcze małe ale ważne sprostowanie. NIE WSZYSTKICH zwolenników PO dotyczył poniższy tekst. Są tacy (mniejszość!) co wybierali zimno i racjonalnie – mając pełną świadomość. Wybierali lepiej dla siebie. I trudno ich za to potępiać.

    nKostas 13/10/2011 10:16 Odpowiedz
  • Sekciarze to widzą sekty wszędzie, a powinni najpierw kupić sobie lustro. Proponuję – ciszej nad tą trumną. Jeśli ktoś infantylnie pada ofiarą straszenia Czarnym Ludem i Czarny Lud staje się dla niego nieustanną obsesją, nie powinien wymawiać słowa „sekta”. Weźmy taką fobię antyipnowską. WSZYSTKIE kraje poza Polską począwszy od niemieckiego Instytutu Gaucka upubliczniły papiery ubeckie i przeprowadziły dekomunizację i mają spokój. U nas ciągle sieroty po Marksie płaczą nad IPN-em. W enerdowie większość sędziów wysłano na emerytury albo wypłacano im pensje bez dopuszczania do wyrokowania, u nas sądzą niezlustrowani agenci ubeccy i zapadają tak kuriozalne wyroki że ręce opadają i w sprawiedliwe wyroki nie wierzy już nikt!.

    Zwracałem już także tutaj uwagę, że PiS stał się nowszą wersją „zaplutych karłów reakcji”. Jak wtedy, tak i teraz jest to sprawa żenująca. Już drugi raz PO wygrała dzięki takiemu obliczonemu na infantylizm chwytowi straszenia PiSem. http://post.salon24.pl/342084,jak-kaczynski-wygra-to-was-wszystkich-zje
    Zmobilizowała naiwniaków starym chwytem sondażowym: najpierw gigantyczne przewaga PO, a tuż przed wyborami PiS zrównuje się z PO. Mający się za inteligentnych zaprogramowani komentatorzy używają wytrychów typu: „sekta smoleńska” czy „on zdaje się należał do PiS”. Bo każde dziecko wie, że wstąpienie do PiS powoduje zarażenie tyfusem i cholerą oraz nieodwracalne zmiany w mózgu. Ale to samo dziecko wie, że jest jednak jeden jedyny cudowny lek na te nieodwracalne zmiany – wstąpienie do PO. I od razu następuje cud odwrócenia nieodwracalnych zmian. I już można zapomnieć że oni „byli z PiS”. Przykładem posłowie PO Sikorski czy Kluzik-Rostkowska.
    Niesamodzielni umysłowo i zabobonni (nie mogą wymienić słowa
    „PIS” bez trzykrotnego splunięcia przez lewe ramię) nie zauważają, że fobia antypisyowska jest, jak to zwykle z fobiami bywa, zupełnie nieracjonalna. Mianowicie PiS już rządził. I w ciągu zaledwie dwu lat obniżał daniny wobec państwa, zwiększył wykorzystanie środków unijnych, zmniejszył bezrobocie, zmniejszył zatrudnienie w administracji, zmniejszył deficyt budżetowy itp. Nie zauważają, że żadne pomówienia i oskarżenia wobec PiS nie potwierdziły się. Mimo rozlicznych dochodzeń i komisji sejmowych. I że PO ma na sumieniu wiele sprawek o które pomawiały PiS: aresztowania o szóstej rano, rekordowa w skali UE liczba podsłuchów (legalnych, a mówi się też o nielegalnych), nieustanne sięganie do kieszeni obywateli…
    Po czteroletnich rządach PO wszystkie wskaźniki opisujące stan gospodarki i finansów państwa są ZNACZNIE GORSZE niż po rządach PiS: ceny (energii, gazu, paliwa, żywności), deficyt budżetowy, zadłużenie państwa, wzrost podatków, obniżanie świadczeń, poziom bezrobocia, znaczny spadek wykorzystania środków unijnych, degrengolada kolei… Można wymieniać bez końca Jeden z komentatorów nazwał wyborców PO klinicznymi idiotami. Twierdzę, że to nie jest obelga tylko racjonalnie uzasadniona diagnoza stanu ich umysłu. I przynależności do sekty piorącej im mózgi.
    http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Hodowla-bydla-czyli,2,ID186649585,n

    nKostas 13/10/2011 08:59 Odpowiedz
  • Panie Bogdanie,
    wynik wyborczy Pana Dariusza Kwaśniewskiego to ” efekt sprawnie prowadzonej kampanii wyborczej” , a nie jego własny sukces :)
    P.S.
    Tak przynajmniej pisze w tekście, na który Pan się powołuje.

    Hegemon 12/10/2011 19:19 Odpowiedz
  • cyt. ” I to mi w zupełności wystarczy, żeby bronić dobrego imienia nieżyjącego już szefa IPN-u, który zginął przy tym w szczególnych okolicznościach dla tego, czym na codzień się zajmował.”
    przeoczylem ten cytat ale ktos kto cos podobnego pisze nie ma zielonego pojecia o polakach i o tym jak ipn szkodzi polakom, szczegolnie tym, ktorzy maja korzenie za bugiem

    fobiak 12/10/2011 18:15 Odpowiedz
  • Szanowny Pan autor raczył był mnie nie zrozumieć, a szczególnie ostatniego akapitu pierwszego postu.

    Wyraz owego politycznego emploi, przynależności do Sekty smoleńskiej dał Pan parokrotnie na tym forum, w swych artykułach i komentarzach.
    Pozwolę sobie zacytować znamienny fragment jednego z nich;

    kom. do- Lis wprost propagandowy-(10.02.2011)
    cyt. ” I to mi w zupełności wystarczy, żeby bronić dobrego imienia nieżyjącego już szefa IPN-u, który zginął przy tym w szczególnych okolicznościach dla tego, czym na codzień się zajmował.”

    Dictum sapienti est

    cemoi07 12/10/2011 18:04 Odpowiedz
  • Mój tekst dotyczy tylko i wyłącznie naszego okręgu wyborczego i tego tyczy się stwierdzenie o „przegranej PO”. Wyraźnie to zaznaczyłem. A przegrana, utrata jednego mandatu, jest przegraną bez względu na to, co było jej przyczyną.

    Natomiast a propos stwierdzeń o jakiejś „sekcie smoleńskiej”, to widzę w tym próbę zaklinania rzeczywistości słowami. Nawet nie staram się zrozumieć, co autor ma na myśli, bo nie widzę związku jakichkolwiek moich stwierdzeń z jakimkolwiek sekciarstwem. Działania tego typu, które jako żywo przywodzą na myśl hasła w rodzaju „zaplute karły reakcji”, „sługusy imperializmu”, to postać wiary w magiczne działanie języka. Użytkownikowi może się wydawać, że jak nazwie noc dniem, to już nie będzie musiał przeżywać nocnych mar. Powodzenia.

    Jeśli w takim zaklinaniu rzeczywistości nie widzi się sekciarstwa, to gdzież ono może być?

    Bogdan Mazurkiewicz 12/10/2011 15:20 Odpowiedz
  • @ p.Bernardzie, nie jestem co prawda stronnikiem Sekty smoleńskiej, ale zmuszony jestem bronić swojej opinii, per idem tekstu p. Mazurkiewicza.

    Określenie cyt. „Nic gorszego zwycięskiej partii nie mogłoby się przydarzy …/…
    Bo to niewątpliwa przegrana, gdy traci się jeden mandat w stosunku do stanu posiadania z poprzedniej kadencji Sejmu. A to przytrafiło się Platformie Obywatelskiej w naszym, jeleniogórsko – legnickim okręgu wyborczym.”

    Określiłem to ideologicznym naciąganiem, bo p. Mazurkiewicz patrząc przez swoje sekciarskie pingle, pomija dalszą część prawdy.Pomija fakt iż na politycznym rynku pojawił się zupełnie nowy gracz, który swego targetu szukał w sporej części platformianego elektoratu, że ów gracz orżnął wszystkich pozostałych graczy, a Platforma per saldo zwiększyła swój stan posiadania o jeden mandat i trzy w Senacie.

    Rzecz druga; określenie plebiscytowych wypraw Kwaśniewskiego koroną himalajów uważam za swoistą licentia poetica p. Mazurkiewicza. I zapewne nie chodziło mu o ilość szczytów lecz ich niedostępność.
    Pan Kwaśniewski powinien mieć już świadomość, że jest benzadziejnym himalaistą i ewentualne wyprawy po stołek w Parlamencie Europejskim czy Stolec Piotrowy, mogą tylko wywołać u niego chorobę wysokościową, a u pozostałych pusty śmiech.

    Proszę zwrócić też uwagę, że autor nigdzie nie sugeruje, że w Bolesławcu PiS wystawił kandydata mającego realne szanse uzyskania mandatu, On tylko teoretyzuje czysto matematycznie, że gdyby takowy BYŁ, to przy stosownym poparciu też mandat zdobyłby.

    Co do pańskiego adresu do JoanDark to trafił Pan w punkt.

    cemoi07 12/10/2011 14:04 Odpowiedz
  • @Bogdan,
    wstyd się nie przyznać, a przyznać się to nie żaden wstyd.

    Bernard 12/10/2011 10:09 Odpowiedz
  • Mnie to nie dziwi.
    Przez 40 lat komunizmu ludzie nauczyli sie czytać między wierszami nawet to co nie zostalo napisane, a nawet pomyslane :-)

    Stary Satyr 12/10/2011 09:13 Odpowiedz
  • Wstyd się przyznać, ale z tym „Półtuskiem” to był tylko błąd. Przepraszam, poprawiłem. A swoją drogą, to interesujące, do jakich ciekawych interpretacji może doprowadzić prosty ortograf.

    Bogdan Mazurkiewicz 12/10/2011 09:09 Odpowiedz
  • Przepraszam Panowie – ale muszę stanowczo zaprotestować.

    Pan Dariusz nie zdobył jeszcze Wyborczej Korony Himalajów.
    Do tego zaszczytnego miana brakuje jeszcze przegrania wyborow do Parlamentu Europejskiego.

    Stary Satyr 12/10/2011 08:03 Odpowiedz
  • @JoanDark: najprawdopodobniej chodzi o pułk Tuska – wierną jednostkę doborową premiera ;-)

    liber78 12/10/2011 07:58 Odpowiedz
  • @Bogdan,
    Koroną Himalajów to pojechałeś po bandzie.

    Piszesz, że kandydat PiS też miałby szansę przy podobnej ilości głosów zostać posłem. Trudno było zauważyć, że PiS miało jakiegoś kandydata z Bolca.

    Muszę jednak przyznać, że nadałeś sens płodom pani Hanaf, którego prawdopodobnie nawet ona sama by się  w tych płodach nie doszukała : )

    Bernard 12/10/2011 07:48 Odpowiedz
  • @cemo07,
    ten wstęp i pierwszy akapit to może i woda na pisowski młyn ale i prawa. Reklamować jako sukces utratę jednego posła to JEST trochę zabawne.

    @Bruner,
    czerwony elektorat rozkłada się nie tylko na Palikmiota i SLD,a le i na PO.

    @Joan,
    to taki żart pisowski pewnie. Prawdopodobnie jakbyśmy czytali „Uważam że” albo „Gazetę Polską” to byśmy kumali takie smaczki : )

    Bernard 12/10/2011 07:42 Odpowiedz
  • A dlaczego akurat „mieszkańca Półtuska” a nie Pułtuska ? Czy to taka gra słów, że Pół-Tuska, bo nie bardzo rozumiem.

    JoanDark 12/10/2011 07:17 Odpowiedz
  • Ja myślę, że taktyka głównie zasadzała się na koncepcji zdyskontowania nieobecności ŚP Jerzego Szmajdzińskiego. Tyle, że nasze stare dobre jeleniogórskie, tradycyjnie czerwone jak cegła – dało do wiwatu i SLD zrobiło tu wynik najwyższy na Dolnym Śląsku. Palikmiot na dokładkę.

    Bruner 12/10/2011 02:22 Odpowiedz
  • Życzę Panu zachowania równie dobrego, rzeczowego i podobnie analitycznego poziomu swych komentarzy tykających drugiej strony sceny politycznej.

    Obawiam się, że pańskie, moje i innych pisanie nie skłoni pana Kwaśniewskiego do jakiejkolwiek autokrytycznej analizy.

    Kwaśniewski musi posiadać podobne lusterko w toalecie co pewna starsza dama z Grimmowej bajki.

    Spieglein, Spieglein
    an der Wand,
    wer ist die Schoenste
    im ganzem Land?

    I dopóki będzie w nie zerkał, nie będzie w stanie pojąć wielkiej mądrości w sokratesowej frazie.

    Tak na marginesie, wstęp i pierwszy akapit to tak Pan naciągnął do swojego ideologicznego emploi, że aż trąciło smoleńskiem.

    cemoi07 12/10/2011 01:23 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title