Lip 2, 2010
1060 Wyświetleń
0 0

Prezydent czy pięknoduch?

Napisany przez

Zbliżają się wybory samorządowe czyli lokalny festiwal demokracji, jeśli już trzymać się tej retoryki o wyborach jako największym święcie rządów ludu. Póki co ujawniają się powoli, oj jak powoli, kandydaci na prezydenta Bolesławca. W naszym mieście nie miewaliśmy dotąd debat czy zwykłych dyskusji o pryncypiach samorządowej rzeczywistości. Spróbuję coś takiego zainicjować. Pewną refleksję wzbudziła bowiem we mnie deklaracja Dariusza Jancelewicza, który jako jeden z prezydenckich kandydatów pojawił się w rozmowie telewizyjnej w tv „Łużyce”.

Z góry przyznaję, że znam Darka Jancelewicza, choć raczej słabo, i tylko z boiska, bo niegdyś wspólnie grywaliśmy z kolegami na sali w nogę. Zauważyłem wtedy, że jest człowiekiem upartym, nieustępliwym, pracowitym i odważnym, przynajmniej w zakresie, który wiąże się z kopaniem piłki. Jako taki polityk miałby więc niezłe predyspozycje do bycia prezydentem. Szkopuł w tym, że Dariusz Jancelewicz twierdzi, iż nie jest politykiem, bo „władza to dla niego funkcja społeczna i zaspokajanie potrzeb ludzkich„.

Ale bycie prezydentem miasta to funkcja w swej istocie polityczna. To samo clou polityki. Oczywiście rozumiem tu politykę w sensie klasycznym, jako (za Arystotelesem) roztropne dbanie o wspólne gospodarstwo. W tym sensie najlepszym prezydentem może być tylko najlepszy polityk. Bo ten polityk to po prostu dobry gospodarz, który ma przy tym wizję rozwijania gospodarstwa i wykorzystywania dla jego dobra wszelkich zewnętrznych okoliczności. To także osoba, która potrafi zjednywać dla tych celów innych i umiejętnie łączyć ich pracę dla wspólnego dobra.

Mało tego, choć to już nie wynika z arystotelesowskiej definicji, to uważam, że taki polityk powinien mieć też swoje polityczne poglądy. Niekoniecznie musi być członkiem jakiejkolwiek partii, ale wyborcy powinni wiedzieć, jakie ma podejście do spraw gospodarczych, co myśli w kwestiach społecznych i jaki ma światopogląd. To są sprawy zasadnicze dla sprawowania potem władzy w samorządzie lokalnym. I nie jest tak, jak niektórzy samorządowcy utrzymują, że na tym poziomie uprawiania polityki to nie są istotne sprawy. Niektórzy z nich dodają, że gdy trzeba naprawić pęknięty wodociąg, to nie ma znaczenia, czy rura jest czerwona, zielona czy może granatowa; trzeba ją po prostu załatać. Możliwe, tylko że w PRL-u też pękały rury, a jakoś na Zachodzie udawało im się łatać je dużo sprawniej i z pożytkiem dla ludzi.

Jeśli zatem słyszę, że ktoś stroni od polityki, to nie mogę poważnie traktować go, jako kandydata na prezydenta. No bo, co chce mi w takim razie zaproponować? Że obejmie tę funkcję społecznie i rozpocznie zaspokajanie potrzeb ludzkich?

Myślę, że zbyt często miesza się politykę z partyjniactwem i to, co jest wręcz piękne w tej „trosce o wspólne gospodarstwo” pląta się z małością partyjnych rozrób i podchodów. Samorządom z pewnością nie jest potrzebne partyjniactwo. Ale polityka jak najbardziej. Gdy próbuje się ją zastępować społecznictwem bądź pięknoduchostwem to zakrawa mi to na amatorszczyznę, której skutkiem staje się coraz trudniejsze do nadrobienia zapóźnienie. Zapóźnienie cywilizacyjne i społeczne.

Komentarze do Prezydent czy pięknoduch?

  • Chyba się zapiszę http://www.istotneinformacje.pl/boleslawiec,a5285.php
    Mam problem z przyswojeniem ogromu informacji jaką przekazuje nam pan Patron na różnorakich stronach internetowych, a na swoim blogu szczególnie. Skoro ja potrzebuję tyle czasu, aby to przeczytać to ile trzeba poświęcić czasu, aby to napisać. Szacun:)

    Tryton 24/08/2010 09:04 Odpowiedz
  • A ja mam mieszane uczucia po tym wywiadzie. To akurat, że prowadząca starała się być bardziej charakterna niż w większości rozmów, mogło się kandydatowi Dariuszowi tylko przydać, jednak tego nie wykorzystał.

    W pierwszej chwili miałem wrażenie, że ta rozmowa, jak to skomentował ktoś znajomy, ma swój wymiar anestezjologiczny i świetnie usypia. w drugiej chwili nie było o wiele lepiej.

    Nawet jeśli wywiad był nudny, to trzeba przyznać, że kandydat Dariusz wyszedł dzięki niej z internetu i wielu mieszkańców dowiedziało się że ktoś taki zamierza kandydacić. Wydaje mi się jednak, że być może ostatnie zaproszenie do TL Azart Sat można było wykorzystać lepiej.

    Bernard 04/08/2010 08:15 Odpowiedz
  • Te 20 minut należało do Pana :-)
    A teraz POdpowiadam :
    – Asa trzyma się w rękawie !
    POwodzenia :-)

    Lolka 04/08/2010 07:49 Odpowiedz
  • Lolko,
    cieszy mnie Twoja opinia (i nie spodziewałem się, prawdę mówiąc). Jest jeszcze trochę czasu. Będę konkretyzował „pomysły”, które(świadomie ogólnie, wierz mi)przedstawiłem. Miałem tylko ok. 20 minut. Zostały jeszcze ok. 3 miesiące.
    Krytykuj, podpowiadaj, rozmawiaj ze mną!

    Trytonie,
    fakt – Pani Alicja rozmawiała ze mną inaczej niż np. z obecnym prezydentem, tzn. była dość „napastliwa” (tak widzą to osoby, które dzwonią do mnie i dzielą się refleksjami nt. rozmowy – sporo ich, co mnie cieszy…).
    W czasie rozmowy tak tego nie odczuwałem. Raczej było mi momentami szkoda czasu na dementowanie tezy o rzekomym „atakowaniu obecnego” (do tego dopiero dojdzie, ale będą to „ataki” tylko i wyłącznie ad rem!). Wolałem mówić o moich pomysłach (elementach programu). Niektórzy twierdzą, że powinienem ją „usadzić” i że byłem zbyt spokojny. Ale mnie naprawdę nie zależy na zadymie tylko na dialogu, przekazywaniu informacji. Zresztą gość nie powinien obrażać osoby, która go do siebie zaprosiła :)

    PS. Zapraszam na blog. Podyskutujmy o szczegółach!

    Dariusz Kwaśniewski 03/08/2010 21:59 Odpowiedz
  • A ja obejrzałam na pewnym porcelanowym portalu i jestem z Pana Darka PO raz pierwszy zadowolona – wreszcie wiem, że nie tylko pięknoduch, a konkretów było sporo, pani Alicji mam do zarzucenia wiele, oprócz urody, oczywiście ;)

    Lolka 03/08/2010 16:41 Odpowiedz
  • Ano obejrzałem wczoraj „Rozmowę Tygodnia” w Azarcie. I powiem: ehhh… Tyle półprawd, nieprawd i ściem dawno nie słyszałem. Panie Darku, widzowie się nie kapnęli, ale zapewniam, że nie wszyscy. Ma Pan też wiele szczęścia, że naprzeciw Pana siedziała Piękna Alicja, która wprawdzie próbowała pokazać pazurki, ale w sumie nie tam gdzie trzeba. Tak, czy siak coś się ruszyło w interesie. Mam nadzieję, że jednak dojdzie do debaty, w której nie będzie już tylko miłej Pani, a prawda i konkrety.

    Tryton 03/08/2010 15:20 Odpowiedz
  • To charakterystyczne dla Internetu, że dyskusje w nim wszczynane kończą się o setki kilometrów od tematu.

    Niestety nie znam filmu, o którym napisała Małgorzata Juda-Mieloch. Nie mogę więc odnieść się do grepsu, który zaproponował Malkovich. Komedia, w której ja gram ma wiele tytułów. Ale jako aktor jestem beznadziejny. Jako tako wychodzi mi jedynie zachowywanie tożsamości.

    Bogdan Mazurkiewicz 05/07/2010 13:29 Odpowiedz
  • „(…) Niestety nie mogę Pani pomóc, ponieważ wprawdzie jestem znanym policjantem, ale dziś mam urlop i jestem tu prywatnie. Jak Pani widzi mam na sobie czystą, cywilną koszulę i nie chcę się po brudzić. Na dodatek jest za gorąco i po prostu mi się nie chce…”

    Tryton 05/07/2010 11:16 Odpowiedz
  • Jeśli Pana uraziłam, to przepraszam, ale nie toleruję zachowawczych dziennikarzy – tak już mam! :)

    Lolka 04/07/2010 17:19 Odpowiedz
  • No tośmy pogadali próbując zainicjować.

    Niewiele ma Pan zatem do powiedzenia poza miejscem swojej pracy, drogi Panie…

    Uwielbiam filmy Barei, ale niekoniecznie dobrze się czuję, jako ich bohater.
    Napisałem tekst, w którym zawarłem konkretne, wyraziste poglądy na pewne sprawy. On sam z siebie mógłby być zaczątkiem dyskusji o nich, jeśli tylko byliby chętni do jej podjęcia. Póki co nikt jej jednak nie podjął. Tryton skupił się na dowodzeniu, że powinienem ją prowadzić gdzieś zupełnie indziej. A na koniec dowiedziałem się, że tak naprawdę to w ogóle nic nie mam do powiedzenia.
    No trudno. Nic już pewnie nie pomoże, tej debatu.
    A może swój tekst umieściłem nie nad tym zestawem komentarzy?:)

    Bogdan Mazurkiewicz 04/07/2010 15:02 Odpowiedz
  • No tośmy pogadali „próbując zainicjować”. Doskonale Pana rozumiem i sądzę, że chciałby Pan taką debatę zorganizować, ale… No cóż, pozdrawiam

    Tryton 04/07/2010 10:16 Odpowiedz
  • Niewiele ma Pan zatem do powiedzenia poza miejscem swojej pracy, drogi Panie…

    Lolka 03/07/2010 23:23 Odpowiedz
  • Oczywiście, że odbieram Pana jako redaktora Bogadana Mazurkiewicza, ponieważ Bobrzanie to publiczne forum, a przyzna Pan, że jest właśnie osobą publiczną i jest bardziej znany jako redaktor telewizyjny.

    Proszę zauważyć, że gdybym tu pisał pod jakimś nic nie mówiącym nikiem, to cała ta dyskusja o mnie, a nie o temacie poruszonym przeze mnie w tekście, nie miałaby miejsca.

    Czy mógłby Pan zorganizować taką debatę w swoim programie po ”Wydarzeniach”? Wpisywało by się to znakomicie w to, co Pan chce tutaj osiągnąć, a przy okazji bolesławianie dowiedzieliby się coś więcej o kandydatach.

    Już pisałem, że nie będę uczestniczyć tutaj w dyskusjach o swoim miejscu pracy. Złamię teraz tę zasadę po to, by zrozumiałe było skąd wziął się ten sęk.

    Debata z czy między kandydatami na prezydenta wcale nie musi się „wpisywać w to, co chcę osiągnąć”. Chodzi mi o dyskusję o samorządności, ale wcale nie muszą w niej brać udziału samorządowcy czy nawet kandydaci na prezydentów. Debata kandydatów na prezydentów to całkiem inny temat. Póki co nie interesuje mnie on w tej „bobrzannej” pisaninie. Natomiast w audycjach, które prowadzę w Telewizji Lokalnej nie mam na razie zamiaru organizować żadnych debat.

    Bogdan Mazurkiewicz 03/07/2010 22:56 Odpowiedz
  • Oczywiście, że odbieram Pana jako redaktora Bogadana Mazurkiewicza, ponieważ Bobrzanie to publiczne forum, a przyzna Pan, że jest właśnie osobą publiczną i jest bardziej znany jako redaktor telewizyjny. Ale ok, w takim razie inaczej… Skoro tak trudno przebiega korespondencja między tym co Pan robi zawodowo, a o czym pisze Pan tutaj jako osoba prywatna; korzystając z okazji proszę odpowiedzieć czy mógłby Pan zorganizować taką debatę w swoim programie po „Wydarzeniach”? Wpisywało by się to znakomicie w to, co Pan chce tutaj osiągnąć, a przy okazji bolesławianie dowiedzieliby się coś więcej o kandydatach. I błagam, proszę się nie zasłaniać tym, że nie od Pana zależy linia programowa i odsyłać mnie Bóg wie gdzie. Pozdrawiam

    Tryton 03/07/2010 13:23 Odpowiedz
  • Do Trytona.

    Mój tekst, pod którym teraz dyskutujemy, to jest ten akt inicjacji dyskusji. Nie wiem, jakie debaty ma Pan na myśli. Ja wyraźnie napisałem o dyskusji o pryncypiach samorządowej rzeczywistości. Chodzi mi o to, by rozmawiać o kształcie i treści samorządności lokalnej. Właśnie przed zbliżającymi się wyborami i w 20 rocznicę odrodzenia samorządu terytorialnego.

    Ani w moim tekście ani w intencjach, które doprowadziły do jego napisania nie było nic o tym, bym miał czy chciał organizować jakieś debaty telewizyjne. Bo chyba to Pan sugeruje w swoim poście. Myślę, że prosto jest odróżnić to, że gdy piszę cokolwiek na „bobrzanach”, to piszę, i nie ma to nic wspólnego z moją pracą. Gdybym chciał inicjować cokolwiek w Telewizji Lokalnej Azart-Sat, to powiedziałbym to właśnie tam.

    A co do czepiania się. Pana opinia. Napisałem już, że stwierdzenie, którego się „czepiam” było dla mnie tylko pretekstem do sformułowania ogólnej tezy. Nie chodziło więc o dyskusję o kandydacie. Natomiast przeciwstawienie sobie polityki i społecznikostwa, i odżegnanie się od tej pierwszej na rzecz drugiego, trudno inaczej to sobie interpretować niż zrobiłem to w swoim tekście. Pan zaś uprawia jakiś psychologizm, próbując w tonie empatii objaśnić głębokie intencje autora rzeczonego stwierdzenia.

    Bogdan Mazurkiewicz 03/07/2010 11:49 Odpowiedz
  • Zapala mi się czerwone światło jak ktoś chce coś odpolityczniać lub wyraża się o polityce w sposób wysoce pejoratywny. Charakter polityki sądzę, że wprost zależy od charakteru ludzi, którzy ją uprawiają i od tego sprzężenia nie ma ucieczki. Przed wszystkim podczas festiwalu demokracji powinnyśmy przyglądać się, rozpoznawać charaktery kandydatów a oni nie powinni ich ukrywać lub fałszować, bo i tak prawda o nich ich dosięgnie. Charakter tego Pana mogłem poznać w stosunkach celnik funkcjonariusz publiczny a eksporterem w byłej placówce celnej w Bolesławcu. Doświadczyłem tego, że charakter kandydata łagodniał wraz z ze wzrostem zagrożenia związanego z likwidacją tej placówki. Pozdrawiam

    Adam Anuszkiewicz 03/07/2010 07:35 Odpowiedz
  • Szanowny Panie Bogadanie,
    mimo Pańskich wyjaśnień dalej uważam, że „złapał” Pan Pana Jancelewicza „za słówko” i najzwyczajniej się czepia. To moja opinia. Wyjaśniliśmy sobie również znaczenie słowa „polityka” i wydaje mi się, że również Pan Jancelewicz wie czym ona jest oraz, że stosuje się ją w każdej dziedzinie życia; to po pierwsze. Po drugie, z całym szacunkiem, wprawdzie wypowiada się Pan na Bobrzanach jako osoba prywatna (jak to Pan stwierdził), to pragnę zauważyć, że na wstępie swojej wypowiedzi napisał Pan, że „spróbuje zainicjować coś takiego” (debatę), ale jako kto? Wg mnie pisał Pan jako człowiek, który ma narzędzia ku temu, aby taką debatę spróbować zainicjować. (Swoją drogą „spróbować zainicjować” brzmi dla mnie jak przygotowaia do obchodów 1000-lecia Unii Polsko-Litewskiej w 2385r.). Krótko, albo Pan zorganizuje taka debatę, albo nie i obojętne mi jest czy napisze Pan to jako Bogdan Mazurkiewicz czy red. Bogdan Mazurkiewicz. Czy pisząc „spróbuję zainicjować” ma Pan na myśli jakieś konkretne ku temu przeszkody czy objekcje? Czy po prostu, najzwyczajniej okaże się, że Pan nie może?
    I po trzecie: nie napisałem, że wiem lepiej od Pana skąd taka opinia o p. Jancelewiczu, tylko napisałem, że doskonale Pana rozumiem :-)
    Ps. Jeśli będzie pan „próbował zainicjować” taką debatę to mam nadzieję, że z oczywistych powodów (subiektywna ocena kandydata) nie poprowadzi Pan tej debaty. :-) Pozdrawiam
    Ps. A jeśli chodzi o tv Łużyce, to póki co przedstawia się tam wszystkich, ujawnionych do tej pory kandydatów.

    Tryton 02/07/2010 15:05 Odpowiedz
  • cyt. Tryton: Słowo „polityka” w jego ustach przynajmniej przeze mnie odebrane zostało właśnie jako partyjniactwo.

    Ale Darek Jancelewicz dwa razy chyba odcina się od „bycia politykiem”. A żeby zadość uczynić Pana interpretacji to wystarczyło raz powiedzieć, że nie jest się członkiem żadnej partii. Polityk powinien być też odpowiedzialny za słowa.

    Poza tym ja nie wypowiadam się o kandydacie jako takim. Broń mnie od tego Boże. Napisałem we wstępie, że chciałbym rozpocząć dyskusję o pryncypiach. Wypowiedź Darka Jancelewicza posłużyła mi jako pretekst do tego. I nie mam zamiaru kontynuować dyskusji o Darku i jego nadawaniu się bądź nie na fotel prezydenta. Tym bardziej, że akurat Pan wie lepiej ode mnie, jak się okazuje, dlaczego napisałem ten tekst. Również powodzenia.

    PS
    Jestem obecny na „bobrzanach” jako Bogdan Mazurkiewicz, a nie redaktor, dziennikarz, reporter czy jak kto jeszcze chce to zwać, telewizji lokalnej, w której pracuję. Telewizja Azart-Sat ma swoją witrynę internetową i tam jest miejsce na pytania o jej politykę. Zresztą jako jej pracownik nie mam żadnego tytułu do tego, żeby wypowiadać się publicznie w jej sprawach. Rozdzielam te dwie kwestie i póki co nie będę uczestniczył w dyskusjach, które za temat mają moje miejsce pracy.

    Bogdan Mazurkiewicz 02/07/2010 14:19 Odpowiedz
  • Acha zapomniałem o polityce stosowanej w telewizji, w której Pan pracuje. Czy zamierzacie Państwo zaprosić i przedstawić w lokalnej telewizji wszystkich kandydatów? czy będziemy udawać, że nikgo nie ma? Czy nie będąc pięknoduchem tylko bezstronnym dziennikarzem zorganizuje Pan debatę z kandydatami? Jaka jest polityka Pańskiej Firmy w tym zakresie?

    Tryton 02/07/2010 13:09 Odpowiedz
  • Panie Bogdanie, upraszcza Pan. Widać różnie zrozumieliśmy wypowiedzi Pana Dariusza. Słowo „polityka” w jego ustach przynajmniej przeze mnie odebrane zostało właśnie jako partyjniactwo, które dusi samorządy. Poltyka jest wszędzie: w domu, w pracy, w życiu codziennym, w kontaktach międzyludzkich – właśnie jako sposób postępowania w celu osiągnięcia zamierzonego rezultatu. Nawet dzieci mają swoją politykę. Także niepotrzebna „sójka w bok” Pana Jancelewicza, który wydaje się całkiem rozsądnym człowiekiem. Myślę, że ów kandydat da się poznać w trakcie kampanii wyborczej i będziemy mogli coś więcej o nim powiedzieć. A póki co, rozumiem skąd się bierze Pańska opinia. Powodzenia w telewizji samorządowej :-)

    Tryton 02/07/2010 12:59 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title