Kwi 14, 2010
1431 Wyświetleń
0 0

Oczekiwania „prawdziwych Polaków”

Napisany przez

swiece-1

„Prawdziwy Polak” nie lubi, gdy nie potrafi czemuś się przeciwstawić. „Prawdziwy Polak” nie lubi, gdy nie znajduje w sobie umiejętności zanegowania czegoś, co wydaje się zbyt jednoznaczne. „Prawdziwy Polak” nie lubi, gdy coś jest zbyt jawnie dobre, pozytywne, piękne. „Prawdziwy Polak” nie znosi, gdy innych Polaków pociąga cokolwiek, co dobre, piękne, prawdziwe. Dlatego „prawdziwy Polacy” odetchnęli wreszcie z ulgą, gdy pojawiła się informacja o pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu. W tym „beznadziejnie nieskazitelnym” obrazie Polaków, którzy rozpaczają po tragedii w Smoleńsku znalazł się w końcu punkt zaczepienia do przeciwstawiania się, negacji i podważania. Obwieszczono koniec żałoby narodowej. Boć to już czas do krucjaty w obronie Wawelu.

Trochę długo trwało u mnie wywieszanie za oknem polskiej flagi z czarną przepaską. Przypilił mnie do tego wreszcie wstyd, gdy zobaczyłem w telewizji Rosjan, którzy w Smoleńsku i w Katyniu składają kwiaty i opłakują niedawną tragedię. Ale informacja o Wawelu też mnie poruszyła, bo uważałem, że tylko z Woli Narodu można chować zmarłych w tym wyjątkowym dla Polaków miejscu. Mimo tak wielkiego poruszenia nas wszystkich smoleńską tragedią i okazywaniem uczuć wobec Prezydenta i Pierwszej Damy nie można jednak uważać, że to oznaki Woli Narodu w tej właśnie sprawie.

Ten czas uważam za niezwykły okres jakichś narodowych rekolekcji. Bóg czy los (wedle tego z czym komu po drodze) dał nam go po to, żeby przemyśleć i może przewartościować wiele z tego, co należy do sfery publicznej. Nie może tak być, żeby tak niewyobrażalna tragedia, która wpisuje się jakimś tajemniczym znakiem w to, co się stało 70 lat temu była tylko przypadkowym wydarzeniem. To jest przeraźliwy krzyk, który ŻĄDA od nas odpowiedzi. A jeśli tak, to zanim coś ocenię, przekreślę, spostponuję, to wypadałoby najpierw podjąć trud zrozumienia. Winien jestem ten trud tym, co zginęli w Smoleńsku. Winien jestem choć tyle trudu tym, którzy oddali w Katyniu życie za to, żebym miał komfort zadawania sobie takiego trudu.

Zadałem sobie taki trud zrozumienia decyzji o pochówku Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu. Szkoda, że autorzy tej decyzji nie podjęli trudu jej wytłumaczenia. Oczekiwałem więc komentarzy ludzi, którzy mają w tej sprawie COŚ do powiedzenia. W rozmowie Bogdana Rymanowskiego z Jadwigą Staniszkis znalazłem piękne uzasadnienie. Pani Staniszkis powiedziała przede wszystkim, że jest osobą „w stu procentach inną niż był Lech Kaczyński”. Ale na pytanie o Wawel bez zająknięcia odpowiedziała, że to bardzo dobry pomysł. Zaczęła od tego, że taki pochówek byłby bardziej uznaniem dla idei, które głosił i realizował w życiu Lech Kaczyński niż uznaniem dla tego, co zdążył zrobić. A chodzi o głęboki patriotyzm podbudowany ideą niepodległości. W tym pan Prezydent był najlepszym spadkobiercą wielkiego poprzednika w wawelskie krypcie Marszałka Józefa Piłsudskiego. To nie koniec. Jadwiga Staniszkis powiedziała jeszcze, że przy trumnach Pary Prezydenckiej powinna się pojawić lista nazwisk wszystkich osób, które zginęły w Smoleńsku. Powinna tam też znaleźć się księga z nazwiskami tych wszystkich, którzy zginęli w Katyniu, Miednoje i Piatichatkach.

Takiej wawelskiej krypcie pokłoniliby się wszyscy królowie spoczywający w tym wyjątkowym dla Polski i Polaków miejscu.
————————————————

Inne wpisy na ten temat:

Małgorzata Juda-Mieloch
Jerzy Zieliński
Klara
Bernard Łętowski
Fotografie Grzegorza Matoryna z mszy żałobnej w Bolesławcu

Kategorie:
Mazurkiewicz · Smoleńsk

Komentarze do Oczekiwania „prawdziwych Polaków”

  • Zarcie, od jakiegoś czasu czytam „Niezawismuju Gazietu” i specjalistyczne fora pilotów wojskowych i pasażerskich, co nie wyklucza Wyborczej – chcę być obiektywna.

    Lolka 19/04/2010 19:38 Odpowiedz
  • Szanowny Bogdanie nie ma powodów się przejmować należy tylko zaakceptować to dobrodziejstwo jakie niosą ludzie, którzy nie posiadają umiejętności szczególnie tych potrzebnych do kulturalnego i wartościowego współistnienia w naszej społeczności. Prostacko sądzą że będą w naszej społeczności bardziej doceniani i ważni jak komuś dopną etykietkę lub przywalą monosylabą. Zachęcam do wyrażania swych poglądów i ciepłego traktowania owych monosylabowców, którzy wagi swej osobie przydać chcą, mają oni swą pewną niewielką wartość, ponieważ uczą nas umiejętności obrony własnych poglądów i osoby. Pamiętajmy że wspólnotę tworzy bezwzględny wzajemny szacunek, bez względu na to jak ktoś postępuje, bo może tylko tak potrafi przez swoje ubóstwo możliwości i umiejętności. Pozdrawiam.

    Adam Anuszkiewicz 19/04/2010 11:09 Odpowiedz
  • Do „zegins”.

    Jeśli mój tekst skłania do takich wniosków, to znaczy, że źle go napisałem. Nie będę oczywiście tłumaczył, co autor miał na myśli. Przede wszystkim chodziło jednak o dyskusję; nie o żonglowanie etykietkami, które łatwo przylepić temu czy tamtemu, nie o monosylabiczny bełkot, który ma zamykać ludzi i ich opinie w jednoznacznej ocenie wartościującej. Do tego służą inne portale, a ja opublikowałem tekst tutaj.

    Konstrukcja „prawdziwego Polaka” nie ma nic wspólnego z wartościowaniem ludzi. To raczej odwołanie do naszych cech narodowych. W opisanym przypadku te cechy, a konkretnie przywary, wyraziły się w postawie akurat tych ludzi, którzy swoje umiłowanie Ojczyzny pojmowali jako imperatyw bezwzględnego sprzeciwu wobec, ich zdaniem, pozbawionej rozsądku decyzji kardynała Dziwisza. Ale przecież znamy i możemy sobie wyobrazić sytuacje, gdy te „narodowe przywary” towarzyszą zgoła odmiennym środowiskom społecznym.

    Zatem. Chodzi o to, by myśleć, a nie dawać się nieść łatwym interpretacjom, podsuwanym zresztą najczęściej przez tzw. środowiska opiniotwórcze. Przykład rozmijania się tych interpretacji i ocen z faktami mamy właśnie w przypadku śp. Lecha Kaczyńskiego. To naprawdę bardzo pesymistyczne, jeśli dopiero śmierć ma być probierzem szlachetności naszego życia. A ilu cichych i nieskazitelnych ludzi odchodzi nie mając nawet szansy na to, by żywi zmienili niesprawiedliwe zdanie o nich?

    Pozdrawiam.

    Bogdan Mazurkiewicz 18/04/2010 23:22 Odpowiedz
  • Sadze, ze dopoki bedziemy w Polsce naiwnie wierzyc, ze demokracja jest rzecza latwa, polega bowiem na czestszym lub rzadszym uruchomianiu maszynki do glosowania, a zarazem, ze s i c u t D e i, jak Bog decyduje o dobru i zlu, lub – w wersji skromniejszej – ze jest neutralna aksjologicznie, dopoty trwac bedzie erozja panstwa i – co gorsze – erozja zycia publicznego. Od Platona i Arystotelesa wiadomo bowiem, ze najwieksza slaboscia demokracji jest jej brak podstaw (arche, tj. fundamentu, zasady, korzenia, przyczyny). Dlatego jest ona ustrojem niestabilnym i majcym silne inlinacje do anarchii. Demos mmoze bowiem znaczyc tak „lud”, jak i „tlum” czy tez „motloch”, a kratos zarowno „wladze, jak „moc” i „potege”. Jednakze pomiedzy „wladza ludu” a „potegatlumu” jest kolosalna roznica. W ktora strone zmierza Polska demokracj? Wielu z nas powie, ze w kierunku europejskich standartow. Potgrzeba n am tylko wiecej czasu. Bieda w tym, ze demokracje europejskie powstawaly w zgola innych okolicznosciach. W owym czasie mowienie o „neutralnosci aksjologicznej” panstwa brzmialoby po prostu niezrozumiale. Ozywiala je wowoczas intensywna debata o dobu wspolnym, a konserwowala zywa i nader stabilna tkanka spoleczna: tradycja, precedensy, obecnosc elementu arystokratycznego i monarchicznego (dodajacego demokracji tak bardzo jej potrzebnego elementu ciaglosci) najprzerozniejsze samorzady, rozliczne lokalne organizacje, stowarzyszenia i zwiazki. Dzis, gdy mowienie o wartosciach wydaje sie abstrakcyjnym luksuse, retorycznym przedwyborczym chwytem badz graniem na fundame ntalnej nucie, celem demokratycznej polityki staje sie pozyskanie opinii publicznej. Ta wlasnie zamiana srodkow na cele jest podstawowym niebezpieczenstwem grozacym wspolczesnej demokracji. Szczegolnie latwo moze stac sie niebezpieczenstwem smiertelnym w spoleczenstwie w ktorym zycie tradycyjne jest znikome, gdzie mlodziez wychowuje sie w niewiedzy o rodzimej historii, gdzie wspolnoty lokalne – te, ktore bezposrednio dotykaja zycia osobistego – nie maja duzego wplywu na ksztaltowanie charakteru, gdzie w wiekszoscia stosunkow miedzy ludzmi kieruje ekonomiczny interes wlasny. Tlum moze byc heroiczny, jednakze rzeca, ktorej tlum nie potrafi wytworzyc, chyba ze przez przypadek, jest madrosc, a ona przede wszystkim stanowi o wartosci wyborow. Ten rok ma byc dla nas rokiem wyborow. Sadze, ze demokracja polska, n ie tylko geograficznie, znajduje sie gdzies pomiedzy demokracja wloska i rosyjska. Jan Pawel II w „Centsimus annus” napisal: ” demokracja bez wartosci latwo moze sie przemienic w jawny badz zakumuflowany totalitaryzm”.

    silpim 18/04/2010 14:43 Odpowiedz
  • @zegins, witam na bobrzanach

    Bernard 18/04/2010 12:56 Odpowiedz
  • Pisanie w cudzysłowie; „Prawdziwy Polak” o tych, którzy nie akceptują pochowania pary prezydenckiej na Wawelu jest perfidne. Tym tekstem Pan Mazurkiewicz dołącza do grona namaszczonych do określania kto jest lub nie jest dobrym Polakiem. Gratulacje.

    zegins 18/04/2010 11:55 Odpowiedz
  • Zupełnie się nie rozumiemy Bernardzie nigdy a to przenigdy nie chciałem społeczeństwa jednomyślnego, bo takiego nie ma aż takim utopistą nie jestem. Bo aby ujrzeć w jakiejś sprawie prawdę to należy na tę sprawę spojrzeć z różnych punktów widzenia i wówczas po pierwsze, patrzymy z różnych punktów widzenia i jedni na jedne punkty widzenia kładą większą uwagę a drudzy na inne i stąd się powinniśmy różnić ale różnić się mądrze i sprawiedliwie nie nakładając na jakiś punkt widzenia nadmiernej wagi. Różnienie się jest przecież warunkiem postępu, gdybym nie był orędownikiem postępu we wszystkich dziedzinach, to byłbym głupcem. Natomiast pozytywem jest ogólnonarodowe zaufanie którego nigdy nie osiągniemy bez jedności wspólnoty ją stanowić winniśmy. Podział powoduje brak zaufania a bez niego nigdy nie będziemy się mądrze różnić. Pozdrawiam z uwagą.

    Adam Anuszkiewicz 18/04/2010 10:59 Odpowiedz
  • Dyskurs każdy, w tym polityczny może polegać na prezentacji stanowisk krańcowo różnych, ale logicznych i prawdziwych.

    Lolka powtarza kłamstwo, bo źródła rosyjskie zaprzeczyły jakoby wywierany był nacisk na pilota: tak oddcztali 2 będące w ich posiadaniu czarne skrzynki.

    Obliczono, że Gazeta Wyborcza opublikowała ok. 30 000 kłamstw w ciągu roku na temat zwalczanych bez pardonu, mających inne niż środowisko gazety poglądów. Tak więc o czym właściwie mówi Bernard – o obowiązkowej hipokryzji, aż do braku jakichkolwiek zasad w dyskursie politycznym, czy dobry ton, dobry smak, powściągliwość i etyka w całym tego słowa znaczeniu. Mam wrażenie, że zasady a właściwie brak zasad lansuje dziś SITWA sama siebie nazywająca elitą, inteligencją, a niektórzy uwierzyli, że tak właśnie musi być.

    zart 18/04/2010 10:43 Odpowiedz
  • @Adamie, ty byś chciał społeczeństwa, w którym wszyscy myślą tak samo. Proponuję emigrację. Może jakaś niezbyt południowa Korea? Jednomyślność to nie pozytyw.

    Bernard 17/04/2010 23:44 Odpowiedz
  • Szanowna Pani Lolka. I w tym właśnie cały ambaras żeby wszyscy chcieli traktować ten wspólny obowiązek poważnie i odpowiedzialnie. Ja twierdzę że jesteśmy podzieleni, bo jest niewielka część dla których ten zbiorowy obowiązek należy spełniać z oddaniem i honorem pełnym godności gdy przyświeca etyczne postępowanie. A ta część za podziałem kreuje się tylko interesem własnym i swej grupy politycznej dla których cel uświęca wszelkie najpodlejsze środki. A gdy nawet najpotężniejszy wóz konie ciągną w różnych kierunkach to nawet gdy są cherlawe to i tak go kiedyś rozerwą. Otóż my wszyscy jedziemy na tym jednym rozrywanym wozie, dlatego nigdy nie będziemy wspólnotą która z całą ludzką mocą będzie mogła się pozytywnie kształtować. Pozdrawiam z sympatią.

    Adam Anuszkiewicz 17/04/2010 22:44 Odpowiedz
  • @silpim,
    witam na bobrzanach

    Bernard 17/04/2010 20:55 Odpowiedz
  • Lolka, Twoje monosylabiczne „wtracenia” nie wnosza nic do dyskusji. Przerywaja logiczna ciaglosc wymiany opinii. Napisz swoje przemyslenia.

    silpim 17/04/2010 13:31 Odpowiedz
  • Zarcie, dziękuję za troskę w imieniu wszystkich wykształciuchów, którzy śmią myśleć inaczej.

    Lolka 17/04/2010 12:56 Odpowiedz
  • Oto odpowiedź dla Lolki na Jej:”To też nie moje, ale krąży po forach “zapis z czarnej skrzynki” : Panie prezydencie, każą nam na Moskwę! A ja wam każę na ruskich!…”

    -odpowiedź z Homilii Poznańskiego Arcybiskupa:

    „…b. Gdy idzie natomiast o samą osobę Pana Prezydenta, czy nie potrzeba rachunku sumienia? Czy nie jest zastanawiającym fakt, że dzień przed wyjazdem do Katynia przedstawiano Go w mediach w diametralnie odmiennym świetle aniżeli w dzień po jego śmierci. Wydawać by się mogło, że mamy do czynienia z całkiem inną osobą. Przez całe cztery lata szargano osobę Prezydenta i pomniejszano rangę sprawowanego przez niego urzędu, tym samym nie szanując tych, którzy go wybrali, ani – majestatu Rzeczpospolitej. Dowodzono, że jest najgorzej wykształconym człowiekiem na tym stanowisku, mimo iż był jedynym z powojennych prezydentów, który posiadał tytuł profesora. Drwiono z jego patriotyzmu a przywracanie pamięci, przedstawiono jako małostkowość i zaściankowość. Kpiono z jego miłości do matki, żony, brata. Skąd się brała ta zjadliwa propaganda, która ostatecznie szkodziła nie tylko jemu, ale naszej Ojczyźnie? Dzień później – w tych samych gazetach – okazuje się nagle, że ten sam człowiek był największym patriotą. Czy nie jest to zastanawiająca obłuda? Jeśli cenzura nie istnieje, to w kogo ręku znajdują się dzisiaj nożyczki? Czy nie daje nam to nic do myślenia o rozległej manipulacji, jakiej podlegamy codziennie i jakiej się często poddajemy powtarzając, mimo wykształcenia, opinie, które nie przystoją osobom myślącym…”

    zart 17/04/2010 11:08 Odpowiedz
  • Szanowny Panie Adamie – „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”, jak mówił poeta. Nie płacz po tych, którzy odeszli, a codzienna praca jest zadaniem dla nas wszystkich.

    Lolka 17/04/2010 10:41 Odpowiedz
  • Szanowna Pani Lolka nie ma co badać, bo to tylko kpina, ale kpiną nie będzie gdy my wszyscy zaczniemy poznawać samych siebie co będzie początkiem narodowej mądrości tak bardzo potrzebnej. A o którą usilnie prosił nas JP2 ale go nie posłuchaliśmy, może nie wszyscy i tych proszę tu o kontakt. Ciepło pozdrawiam.

    Adam Anuszkiewicz 17/04/2010 09:46 Odpowiedz
  • Myslenie o dobru wspolnym, o solidarnosci, myslenie w kategoriach panstwa i narodu zeszlo na dalszy plan. I krotkowzrocznosc, partyjnosc, prywata, slabosc charakteru albo tez cynizm lub agresywny fundamentalizm na dobre odlozyl sie w tkance spolecznej. Byl to proces poczatkowo prawie niedostrzegalny, ale teraz sgtezenie narodowych przywar przekroczylo poziom krytyczny. Nie pisze tych slow, by kogokolwiek oskarzac: Byloby to tylez latwe, co niestosowne. Kazdy z nas, poslowie, partyjni liderzy, dziennikarze i intelektualisci, takoz ludzie Kosciola, winni we wlasnym imieniu dokonac rachunku sumienia. Idzie mi prz3ede wszystkim o to, by dostrzec co jest glowna przyczyna dokonujacej sie na naszych oczach „polskiej mutacji”, w swietle ostatnich tragicznych wydarzen, aby moc znalezc wlasciwe remedium. Powojenna debata o Grundwerte pomogla Niemcom przezwyciezyc dziedzictwo faszyzmu i zbudowac sprawnie funkcjonujaca demokracje. Moze bedzie to naiwnym postulatem, ale chyba najwazniejszym, aby kola opiniotworcze (politycy, naukowcy, dziennikarze, ludzie Kosciola, nauczyciele, biznesmeni) poczuli sie w obowiazku ukazania wzorow postepowania nie kierujacego sie konformizmem, swiadczacego wlasnym zyciem, ze istnieja takie wartosci, jak patrotyzm, bezinteresownosc, honor, troska o slabszych. Wiem, ze brzmi to nader „czytankowo”, ale jakze inaczej niz swiadectwem konkretnego zycia mozna zanegowac lekcje masowo udzielana ostatnimi czasy spoleczenstwu, iz zadne wartosci nie istnieja i nie tylko nie warto byc przyzwoitym, ale czegos takiego jak przyzwoitosc po prostu niema. Historia – wbrew proklamacjom postmodernistycznych teoretykow – wcale sie nie skonczyla, wrecz przeciwnie, wiele wskazuje na to, ze nabiera tempa.

    silpim 16/04/2010 15:02 Odpowiedz
  • Obchodzi tylko tych, którzy próbują zbadać zawartość Polaka w Polaku.

    Lolka 16/04/2010 14:17 Odpowiedz
  • Jakże głęboko jesteśmy podzieleni ponieważ ten podział przebiega w naszych umysłach dlatego jest niewidoczny i nie namacalny ale daje znamię takie, że nie pozwala nam być prawdziwą wspólnotą, bo prawdziwymi Polakami jesteśmy wszyscy. Gdzie jest ta linia podziału i jak przebiega mogę wyznaczyć bo ma ona znamienne punkty które tą linie wyznaczają. Ale kogo to obchodzi?

    Adam Anuszkiewicz 16/04/2010 11:31 Odpowiedz
  • Odpisywanie na te wyrzygi byloby strata czasu dla rozumnego czlowieka, dlatego tez odpale raczej NFS Shift na konsoli.

    kminek 15/04/2010 20:22 Odpowiedz
  • @Julian – ciekaw jestem czy sie myle. Jestes wiernym czytelnikiem gazety wyborczej i od deski do deski przeczytales ostatni Niezbednik Inteligenta+ ?
    Natomiast, gdybys mial wymienic 3 partie wspolczesnej lewicy albo prawicy europejskiej – to zajakal bys sie na smierc. I taka jest twoja wiedza o historii i polityce.

    kminek 15/04/2010 20:18 Odpowiedz
  • Niestety żyjemy już w takich czasach, że wiele pojęć zostało ostatecznie zdeprecjonowanych.
    Nie przypuszczałem, iż słowo „tragiczny” będzie kiedykolwiek tożsame z „wybitny”.
    P.S.
    Obecne nadużywanie słowa „patriotyzm” odnośnie uzasadnienia pochówku na Wawelu zdecydowanie mi się kłóci z „wykonaniem zadania” , które usłyszałem prawie pięć lat temu.
    Pozdrawiam

    Hegemon 15/04/2010 19:24 Odpowiedz
  • Zawsze myslałem że do Historii Narodu wchodzi się Głównym Wejściem – teraz wiem ,że można też próbować przez kryptę.

    Julian 15/04/2010 15:34 Odpowiedz
  • Polityk, a raczej mąż stanu, najwyższej próby z wizją godną J. Piłsudskiego. – Zarazem szlachetny człowiek, kierujący się, co w polskiej polityce rzadkie, kodeksem zasad rycerskich na miarę najwspanialszych postaci I RP.
    Swą inicjatywą priorytetu bezpieczeństwa energetycznego UE i Sojuszu Atlantyckiego zzyskał ogromny prestiż międzynarodowy, o czym Polacy, niestety, mało wiedzą na skutek kłamliwej kampanii medialnych nieprzyjaznych wrogich Polsce sił. Wyrazem tego jest hołd, jaki Świat składa Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu – bez precedensu w historii.
    W osobie Pana Prezydenta tracimy, konsekwentnego twórcę polityki historycznej, pragnącego przywrócić Polakom świadomość polityczną, etniczną w najszerszym tego słowa znaczeniu, tak pożądaną po dziesięcioleciach zniewolenia.
    Polska poniosła niepowetowaną stratę.

    zart 15/04/2010 15:34 Odpowiedz
  • Skoro zapadła już decyzja, której na pewno nikt nie odwoła to uszanujmy żałobę i ciszej nad tą trumną…

    Tryton 15/04/2010 09:48 Odpowiedz
  • Znając życie to Lolka jednak uczy dzieci Trytona, z których jedno jest za Wawelem, drugie przeciw a trzecie (jeśli ma troje) jest w kropce.
    Wyjaśnił się pomysł z Wawelem:
    http://www.tvn24.pl/-1,1652238,0,1,dla-rodziny-naturalne-byly-powazki,wiadomosc.html

    Bernard 15/04/2010 08:10 Odpowiedz
  • Ja również się cieszę, Trytonie…

    Lolka 15/04/2010 07:48 Odpowiedz
  • Tak swoją drogą to tekstem tym witamy wśród autorów Bogdana Mazurkiewicza. Na huczne powitania jakoś nie miałem mocy.
    @Tryton, jak cytujesz, podaj autora, z formą zamieszczenia cytatu coś się robi i zrobi. Dubel usunąłem.

    Bernard 15/04/2010 04:00 Odpowiedz
  • Lolka, mam nadzieję, że nie uczysz/uczyłaś moich dzieci…

    Tryton 14/04/2010 23:03 Odpowiedz
  • To też nie moje, ale krąży po forach „zapis z czarnej skrzynki” : Panie prezydencie, każą nam na Moskwę! A ja wam każę na ruskich!…

    Lolka 14/04/2010 22:56 Odpowiedz
  • To ważny głos. Dobrze, że podjął Pan ten temat. To nie jest epoka ludzi, którym dane jest pojmować imponderabilia. Może trzeba wyjaśniać. Ale trzeba mieć cierpliwość…

    Bruner 14/04/2010 22:49 Odpowiedz
  • Nie moje, ale tak czuję:
    „Dźwięczy requiem pod dzwonu kloszem,
    Salonowcy – skończcie tę wrzawę.
    O czas smutnej zadumy proszę,
    gdy Prezydent idzie na Wawel.
    Kogo wiedzie w żałobnej gali?
    Jakieś cienie, mundury krwawe,
    ci w Katyniu z dołów powstali,
    z Prezydentem idą na Wawel.
    Idą wolno, lecz równym krokiem,
    bo im marsza rozbrzmiewa grave.
    Niezbadanym Boga wyrokiem
    z Prezydentem ciągną na Wawel.
    Gdy próg przejdą królewskich pokoi,
    krótki apel – czas z misji zdać sprawę,
    potem spać – pierwsza noc już wśród swoich
    z Prezydentem, co wwiódł ich na Wawel.
    Ciiiiiicho! śpią …Ale może obudzi
    ich los w nas to, co czyste i prawe?
    Niech pojedna – i partie i ludzi,
    dzień, gdy oni dotarli na Wawel.”

    Tryton 14/04/2010 22:39 Odpowiedz
  • Jeśli chodzi o mój umysł, to od trzech dni pracuje na najwyższych obrotach, poprzednie dwa dni miał urlop z powodu bólu serca.

    Lolka 14/04/2010 22:35 Odpowiedz
  • Widać Naród nie zrozumiał co się stało w kwietniu 1940 i 2010. Ten pogrzeb na Wawelu to nie tylko ciało ś.p. Prezydenta, ale również pamięć pomordowanych w Katyniu. To to, że Rosja pojedna się z Polską, to to, że cały świat dowie się co to Katyń, co to pamięć i tożsamość. To lekcja dla innych narodów jak ważna jest prawda, jak ważne są wartości narodowe, jak ważny jest patriotyzm. To wreszcie lekcja dla młodych. Jakże płytkie i wyprane są ludzkie umysły… Cóż, serce boli…

    Tryton 14/04/2010 21:38 Odpowiedz
  • Rusofobia i narodowa histeria są nieobliczalne w skutkach. Tyle.

    Lolka 14/04/2010 21:28 Odpowiedz
  • Moja pierwsza reakcja na Wawel była bardzo negatywna i ten pomysł trochę uciął we mnie ten nastrój po tragedii. Też obejrzałem rozmowę z panią Staniszkis i też dała mi do myślenia. Teraz myślę: „Ok, nie będzie Wawel, byle tego teraz nie rozstrząsać. Ocenią to miarodajnie i tak dopiero ci, którzy przyjdą po nas.”

    Bernard 14/04/2010 20:51 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title