paź 2, 2014
2701 Wyświetleń
10 0

Radni, których trudno zapomnieć

Napisany przez

Był czas, że bywałem niemal na każdym posiedzeniu Rady Miasta i na wielu posiedzeniach Rady Powiatu. Jako dziennikarz korzystający z kopalni tematów, jako rzecznik prasowy zastanawiający się z czego będzie trzeba tłumaczyć władzę i jako hobbysta zainteresowany samorządem. Uzmysłowiłem sobie, że w mojej pamięci samorządowej sięgającej 1998 roku utkwili mocno tylko czterej radni. Utkwili bo, ujmując rzecz kolokwialnie, mieli jaja. 

Pierwszy to Dariusz Mucha, który zasiadał w Radzie Miasta w latach 1998-2002 i właśnie planuje w niej zasiąść ponownie startując z komitetu urzędującego prezydenta. Niby znalazł się w Radzie po stronie rządzącej wtedy koalicji ale bardzo szybko stał  się kolcem uwierającym ją w siedzisko. Atakował i czołgał na sesjach tych, po których stronie byłem i dla których pracowałem, czyli rządzących. Czasem po pieniacku, czasem demagogicznie, często merytorycznie, celnie i boleśnie. Czasem był niesmacznie teatralny i po rzuceniu jakiegoś pytania wychodził z sali dając dowód na to, że odpowiedź go nie interesuje. Był wrzodem na tyłku władzy i rządzący wtedy miastem Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz ówczesnego prezydenta miasta Józefa Burniaka nie raz i nie dwa doprowadzał do szewskiej pasji. Imponowało mi wówczas to, że nie bał się starszym skakać po pagonach i walił prosto z mostu rzeczy, o których się nie mówiło.

To był czas gdy sesje rady miejskiej zniknęły z anteny Telewizji Lokalnej Azart Sat. A z niknęły, w moim odczuciu, także wskutek barwności radnego Muchy. Kamera telewizyjna pokazująca na początku tamtej kadencji sesje w całości aż prowokowała radnych do często nieudolnych popisów erudycji. Dla Muchy była jak trybuna w hyde parku i darmowy kanał dotarcia do wyborców.

Kiedy zrezygnowano z retransmisji sesji w całości, sesje straciły wiele kolorytu i stały się krótsze. Radny Mucha stracił tubę. Rządzący zyskali spokój.

Kolejnym radnym który w mojej ocenie jest godny zapamiętania był Józef Burniak, wróg nr 1 radnego Muchy. Bo kiedy pan Józef przestał być prezydentem i został radnym, stał się jednym z najlepszych radnych. Siłą rzeczy był świetnie przygotowany do pełnienia funkcji, kompetentny i nastawiony krytycznie do władzy. I był prawdziwym radnym opozycji. Merytorycznym, punktującym, czasem złośliwym, trudnym do pokonania w dyskusji i bezlitosnym dla częstej wówczas u nowego prezydenta Piotra Romana tendencji do czerwienienia się pod wpływem emocji. Widok miny Piotra Romana w chwili gdy radny Burniak wchodził na mównicę był bezcenny.  Tak sobie myślę, że dziś gdy prezydent patrzy na Radę Miasta może sobie czasem pomyśleć: „Boże, jak tu nudno”.

Trochę na zakładkę ze sprawującym swoją funkcję półtorej kadencji radnym Burniakiem w radzie miasta zasiadali Bogdan Nowak i Cezariusz Rudyk (ten pierwszy powyżej na fotografii z czasów sprawowania mandatu radnego). Mam nadzieję, że żaden się na mnie nie obrazi (bo obu lubię i cenię), ale zawsze jak myślę o ich pracy w samorządzie to rozpatruję ich jako, być może przypadkowy, duet. Znany z bezkompromisowości Nowak jako pistolet od naparzanki, ostrych słów, politycznego show i bon motów (choćby niezapomniane „Nikt nie jest doskonały, nawet pan” do radnego Kowalskiego) oraz od wkurzania Piotra Romana. I spokojniejszy Rudyk od merytoryki, punktowania, szukania detali i patrzenia na łapy władzy. W mojej ocenie uzupełniali się znakomicie. Do tego mieli wsparcie medialne portalu Krzysztofa Gwizdały, który nie kochał wówczas Piotra Romana a z opozycyjnych sesyjnych akcji obu radnych robił nośne newsy. Opozycja żyła a karmiła się tym duetem i medialnym podbiciem.

Co ciekawe nie pamiętam takich radnych w Radzie Powiatu. Nie widzę ich dziś w Radzie Miasta. Tamtych czterech, żaden nie zasiada dziś w żadnej radzie (co też jest znamienne), utkwiło mi w pamięci m.in. dlatego, że robili z ikrą to, co jest rolą opozycji i wszyscy byli opozycjonistami pełnej krwi. Dawali władzy do wiwatu i sprawiali, że musiała się pilnować ich krytyki, wnikliwości, bezkompromisowości i ataku. Dawali władzy w czapkę na otrzeźwienie, żeby wiedziała, że jest jeszcze ktoś, na kogo trzeba uważać, że nie można się tak do końca rozpanoszyć i utonąć w samozadowoleniu. Przede wszystkim zaś… nie bali się.

Oczywiście to co napisałem powyżej może być krzywdzące dla wielu radnych którzy przez lata rzetelnie i uczciwie pracowali z mniejszym hałasem i mniej barwnie. Gdy to piszę przychodzi mi do głowy świętej pamięci pan Bogumił Krzywdziński, radny z klasą, jakiej dziś trudno szukać.

Kategorie:
Łętowski
https://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (bernardletowski.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz. Nie używam AI do pisania tekstów.

Komentarze do Radni, których trudno zapomnieć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

The maximum upload file size: 32 MB. You can upload: image, video, other. Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded. Drop file here

Bobrzanie.pl
pl_PLPolish