Paź 27, 2019
423 Wyświetleń
1 0

Iglasta lipa bolesławieckiego starostwa

Napisany przez

Z przeszłości autor wspomina z radością popłoch w sekretariacie, gdy wykazał jak samorządowa instytucja reklamuje na swej stronie internetowej pornografię.

Dziś wiadomo, że była to przygrywka do dalszej gry. Dużo do śmiechu można znaleźć w dokumentacjach przygotowywanych na zlecenie urzędu.

W ostatnim czasie sypnęło inwestycjami drogowo-chodnikowymi. O wjazdach dla latających ciągników była mowa kilka miesięcy temu tutaj. Tym razem tematem jest budowa chodnika w Żeliszowie. Ta inwestycja prowadzona jest na podstawie standardowej procedury a nie tzw. specustawy drogowej. Pod topór poszły 74 dorodne drzewa. Powstał więc ustawowy obowiązek nasadzeń kompensacyjnych.

Powiatowy inwestor wybrał biuro projektowe z okolicy. Kto chce znajdzie w Biuletynie Informacji Publicznej. Raczej z poniższej reklamy nie byłoby chyba zadowolone. Projektant uprawnienia ma od lat osiemdziesiątych i wykonał sporo dokumentacji w zakresie „projektów budowli dróg, lotniskowych dróg startowych i manipulacyjnych oraz typowych przepustów i mostów”.

Standardem jest dziś stosowanie komputera, przekleństwem nadużywanie klawiszy ctrl+c, ctrl+v. I tym sposobem w Opisie technicznym oraz Projekcie docelowej organizacji ruchu inwestorem jest powiat zgorzelecki z adresem przy ul. Armii Krajowej w Bolesławcu (ilustracja tytułowa). Dobrze, że Małgorzata Fornalska się nie przypętała (była patronką tej ulicy).

Ale w ramach taniości starostwo zleciło temu samemu biuru projekt zieleni. Nie wybrano kompetentnej osoby jak projektant zieleni czy architekt krajobrazu. W zasadzie żaden problem, jeśli w komisjach maturalnych siedzą leśnicy czy księża, to czemu mostowiec nie może zostać arborystą. I narodziło się cudo, gdy lipy wyrosły z drzew iglastych! Obrazek powie więcej niż słowa.

Nie był to lapsus, bo na kolejnej stronie znalazł się zapis: „Projektuje się sadzenie drzew iglastych w formach naturalnych”.
Nic nie mówiące laikowi oznaczenie C35 oznacza pojemnik o objętości 35 litrów. Ponieważ wiedzy było mało, to bogato poszedł tryb klawiszy z altem. I ze Związku Szkółkarzy Polskich zaczerpnięto opis o zabezpieczeniu „workiem jutowym lub pojemnikiem”. To jakie te sadzonki mają w końcu być? Co dla płacącego istotne, sadzonki z pojemników mogą być nawet dwukrotnie droższe. Zaoszczędzili urzędnicy.

Żeby być projektantem zieleni trzeba skończyć studia, ale żeby trochę się douczyć wystarczy poszperać w sieci. Strona aleje.org.pl jest bogatym źródłem wiedzy dla miłośników i profesjonalistów. W formie pdf zamieszczono na niej również spore opracowania. Nawet laik może łatwo znaleźć w nich  informacje o projektowaniu przydrożnej zieleni.

Niestety w przesyconej sprzecznymi przepisami Polsce, nie ma żadnych regulacji na temat alei przydrożnych. Wszystko bazuje tylko na katalogu dobrych praktyk, które mądre samorządy wprowadzają u siebie, a liche ignorują. Wykaz wyciętych drzew znajduje się w poniższej tabeli.

 

Tylko 4 miały mniej niż 100 cm, większość od 100 do 200 cm, ale aż 24 więcej niż 200 cm obwodu. Znajdowały się w ciągu całej drogi. Projekt przewiduje skumulowanie kompensacji na jednym odcinku i z minimalnym ustawowym stosunkiem 1:1. Biorąc pod uwagę wielkość wyciętych drzew i oczywisty fakt, że sadzonki podobne rozmiary osiągną za kilkadziesiąt i więcej lat, należało  rozpatrywać współczynnik 1:2 a nawet 1:3 i więcej. Produkują wszak tlen, usuwają z powietrza dwutlenek węgla i zanieczyszczenia. Jakie samochody jeżdżą po drogach i czym pali się w polskich piecach każdy wie.

Drugi istotny problem, to wybranie do nasadzeń patyczków a nie sadzonek. Dla zobrazowania. Złotówka ma obwód ok 5,5 cm. Praktyka mówi, że obwód sadzonek powinien wynosić minimalnie 12 cm. Jeszcze ważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa uczestników ruchu. Wysokość podstawy korony powinna wynosić co najmniej 2,20 metra, żeby nie ograniczała widoczności kierowcy ani pieszemu. W projekcie przewidziano zaś wysokość sadzonek do 150 cm. Komentarz chyba zbyteczny.

Kończąc niewielki i amatorski komentarz. Drzewa zabezpiecza się palikami, których w ogóle nie przewidziano. A przy założeniu, że mapa projektowa w ustawieniu 100% odpowiada skali 1:1000, to drzewa zaprojektowano w zbyt dużej rozstawie. Odległość stosowana w klasycznych alejach i szpalerach wynosi około 5-6 metrów. Tutaj przewidziano ponad 10 m.

Wszystkie ilustracje są fragmentami publicznych dokumentów dostępnych na stronie powiatu bolesławieckiego.

Tadeusz Łasica

Kategorie:
blogi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PLPolish
pl_PLPolish
Bobrzanie.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
Gdy złote kule były w grze

We wszystkich materiałach o historii Bolesławca występują informacje o górnictwie złota. Spore opracowanie tej aktywności, zatytułowane „Geschichte des Bergbaues um...

Zamknij