Drogi Dionizosie,
bracie mój (co prawda przyrodni, ale zawsze…)!
Fakt, że potrafię znikać, nie powinien Cię dziwić. Wszak mam ciągle hełm Hermesowy, który czyni mnie niewidzialnym (gdy tego chcę). Perseusz żyje i pisze (choć rzeczywiście nie zbyt często). Jak wiesz wyprawa, która mnie czeka – zdaniem niektórych – trudnością dorównuje przeszłym zmaganiom moim z Meduzą. Kto wie, może tak. Ja jestem dobrej myśli. Inaczej bym się nie podjął rywalizacji z panującym obecnie w naszym grodzie (nie wypowiem jego imienia, bo – jak mawiała moja matka, Danae – wzmacnia to zawsze tego, o którym mowa). Jego dwór silny i zmotywowany. Ktoś nieprawdziwie rozpowiada, że – jeśli wygram – ¼ dworu przegonię a kolejną ćwierć w kamień zamienię. Straszą mną, mówią o jakichś hakach? Mieczem owszem, ale hakiem nie władałem nigdy… Głowę meduzy – jak pamiętasz – podarowałem Atenie, skrzydlate sandały od Hermesa w kiepskim są już stanie, stalowy sierp nie nadaje się na dzisiejsze czasy. Masz rację, Dionizosie, pozostaje słowo. Słowo pisane. Wynalazki nowych czasów (jak np. telewizja lokalna) nie są mi dostępne, bo kontrolowane przez dwór. » Read more: Perseusz odpowiada Dionizosowi

