<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>bobrzanie.pl - internetowy nietabloid &#187; Klarowne ImPresje</title>
	<atom:link href="http://bobrzanie.pl/blog/category/klarowne-impresje/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bobrzanie.pl/blog</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 31 Jul 2010 09:23:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Cargo reakcji</title>
		<link>http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/11/klara/cargo-reakcji</link>
		<comments>http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/11/klara/cargo-reakcji#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2010 20:50:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Klara</dc:creator>
				<category><![CDATA[Klarowne ImPresje]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[Katyń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bobrzanie.pl/blog/?p=4019</guid>
		<description><![CDATA[Grzegorz - siedzi przed telewizorem. Znieruchomiały. Pochłania wzrokiem obrazy flag okrytych kirem, strzępów samolotu w lesie katyńskim, biało &#8211; czarne zdjęcia tych, których nagle nie ma. Potem pojawiają się łzy. Nie od razu, dopiero z czasem. Tak, jakby coś musiało się w nim odblokować. Jednak nawet mimo pojawienia się tych łez, nie może oderwać się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Grzegorz</strong> -<br />
siedzi przed telewizorem. Znieruchomiały. Pochłania wzrokiem obrazy flag okrytych kirem, strzępów samolotu w lesie katyńskim, biało &#8211; czarne zdjęcia tych, których nagle nie ma. Potem pojawiają się łzy. Nie od razu, dopiero z czasem. Tak, jakby coś musiało się w nim odblokować. Jednak nawet mimo pojawienia się tych łez, nie może oderwać się od obrazów. Jeśli się oderwie, to po to, żeby całkiem oniemiały, uciszony w głowie, pójść zapalić znicz.<span id="more-4019"></span><br />
<strong>Marek</strong> -<br />
potrząsa głową, nie umie poukładać tych przerażających obrazów. Tylu ludzi, to niewyobrażalne, koszmarne wprost. To na pewno ten chrzaniony samolot, dawno mieli je wymienić na nowe. Albo może coś na lotnisku nie grało. W tej mgle mogli nie widzieć pasa. Tylko dlaczego nie korzystali z wysokościomierzy? Straszna tragedia. Tylko dlaczego na każdym kanale tv jest tyle kościołów i księży?</p>
<p><strong>Małgorzata</strong> -<br />
zatrzymuje się przed koszmarnymi obrazami migającymi w TV. Patrzy ze współczuciem przez kilka minut. Kiedy pojawia się potwierdzenie informacji, że nikt nie przeżył, akurat w drugim pokoju  dzwoni  telefon. To mama z ponagleniem, powinni się pospieszyć, bo przecież ojca trzeba odwieźć na dworzec już za pół godziny. Widziałaś, co się stało? Tak mamo, widziałam właśnie, okropna tragedia. Odkłada słuchawkę i wyłącza telewizor. Po wielu godzinach aktywnego dnia, kładąc się do łóżka, myśli o tym, że nie będzie musiała odwozić syna w środę na koncert. Odwołali przecież. Żałoba.</p>
<p><strong>Roman </strong>-<br />
musiał wcześnie wyjechać, żeby dotrzeć do Koszalina przed południem. Kiedy radio przerywa piosenkę w pół taktu, z początku nawet tego nie zauważa, gdzieś między myślą o kontrakcie, który ma podpisać i o dopilnowaniu spedytora w poniedziałek. Nagle dociera do niego, co powiedział spiker. Czuje… co właściwie czuje? Szok. Zaskoczenie. Zjeżdża z autostrady, kupuje kawę w barze na parkingu. Wysyła sms–y do znajomych, dzwoni. To się PiSowi dostało od losu.  K…a, jaki fart ma ta Platforma. No, stary, współczuję rodzinom bardzo.</p>
<p><strong>Maria</strong> -<br />
Od paru dni nie przestaje myśleć o ojcu i o tych latach oczekiwania na dzień, w którym jednak się odnajdzie. Te myśli wracają ciągle mimo upływu lat, szczególnie przed 10 kwietnia. Dzwonek do drzwi. Sąsiadka. Zapłakana. Opowiada urywanie. Słuchając jej, Maria włącza telewizor. Łzy pojawiają się natychmiast. Wyłącza telewizor, kiedy spiker kończy odczytywanie nazwisk ofiar. Ubiera się, bierze sąsiadkę pod ramię i bez słowa prowadzi do miejsca, które swoim spokojem ciągnie ją jak magnes, tak samo, jak mamę przed laty. Kiedy klęczy przed ołtarzem, nawet łzy zyskują jakiś sens.</p>
<p>Daniela -<br />
sprząta kuchnię, myśląc o menu na niedzielny wieczór. Ma nadzieję, że Robert nie będzie zbyt zmęczony, żeby przyjść na kolację po tej podróży na obchody rocznicy do Katynia. Ania obiecała, że go przyciągnie i tak. Przecież tak dawno się nie widzieli w czwórkę. Telefon stacjonarny zaczyna dzwonić jednocześnie z komórką. Odbiera komórkę. Syn pyta, czy ogląda telewizję. Nie żartuj, synku, sprzątam wreszcie. Co takiego? Stacjonarny przestał dzwonić. Matko święta. Wszyscy? Muszę.. muszę zadzwonić do Ani, potem się do ciebie odezwę, dobrze?</p>
<p>***<br />
W swoich głowach bywamy Danielami, Mariami, Romanami, Małgorzatami, Markami, Grzegorzami. Ale patrząc na światło kobierca zniczy przed Pałacem Prezydenckim i w wielu innych miejscach w Polsce, wierzę jakoś, że więcej w nas dobra, współczucia i ludzkiej przyzwoitości niż cynizmu. I że nie ma to związku z poglądami politycznymi.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span style="color: #999999;">Więcej o tym co się stało:</span></p>
<p><span style="color: #999999;"> </span></p>
<p><a href="http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/11/mjm/utrata-smolenska" target="_blank"><span style="color: #999999;">Małgorzata Juda-Mieloch</span></a><span style="color: #888888;"><span style="color: #999999;"><br />
</span><span style="color: #999999;"> </span></span><a href="http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/10/jerzy-zielinski/katyn" target="_blank"><span style="color: #888888;"><span style="color: #999999;">Jerzy Zieliński</span><span style="color: #999999;"><br />
</span><span style="color: #999999;"> </span></span></a><span style="color: #888888;"><a href="http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/12/letowski/kochaliscie-prezydenta" target="_blank"><span style="color: #999999;">Bernard Łętowski</span></a><span style="color: #999999;"><br />
</span><span style="color: #999999;"> </span></span><a href="http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/11/matoryn/msza-zalobna" target="_blank"><span style="color: #999999;">Fotografie Grzegorza Matoryna z mszy żałobnej w Bolesławcu</span></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bobrzanie.pl/blog/2010/04/11/klara/cargo-reakcji/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Firma się bawi</title>
		<link>http://bobrzanie.pl/blog/2010/02/04/klara/firma-sie-bawi</link>
		<comments>http://bobrzanie.pl/blog/2010/02/04/klara/firma-sie-bawi#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 00:12:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Klara</dc:creator>
				<category><![CDATA[Klarowne ImPresje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bobrzanie.pl/blog/?p=3292</guid>
		<description><![CDATA[Panie i Panowie, skoro już tu jesteśmy, uświadommy sobie pewne fakty. Nie lubimy się, nie widujemy prywatnie i nie wiem do cholery, jak udało się was wszystkich tu spędzić… ehm, ehm…, zaprosić.   Oczywiście, żeby nie urazić tych paru osób, które jednak rozmawiają z innymi bez warczenia i pokazywania kłów, pragnę zauważyć, że problem braku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie i Panowie,<br />
skoro już tu jesteśmy,<br />
uświadommy sobie pewne fakty.<br />
Nie lubimy się, nie widujemy prywatnie<br />
i nie wiem do cholery,<br />
jak udało się was wszystkich tu spędzić…<br />
ehm, ehm…, zaprosić.</p>
<p> </p>
<p><span id="more-3292"></span><br />
Oczywiście, żeby nie urazić tych paru osób,<br />
które jednak rozmawiają z innymi bez warczenia i pokazywania kłów,<br />
pragnę zauważyć, że problem braku tolerancji i akceptacji dla innych<br />
jest zasadą, od której są wyjątki.<br />
Zasadą dotyczącą wyjątków jest natomiast ogólnie znana<br />
i prawdziwa, choć nieco przereklamowana norma stanowiąca,<br />
że potwierdzają one regułę.<br />
Ad rem, Panie i Panowie,<br />
skoro więc już siedzimy przy jednym stole<br />
i skoro nawet niektórzy z nas dostali noże z zaostrzonymi czubkami<br />
(specjalna 4- osobowa komisja przed dwoma tygodniami rozpatrywała<br />
kandydatury osób godnych trzymania ostrych noży<br />
i po głębokim namyśle wczoraj<br />
przyznała chwalebną liczbę 4 certyfikatów w tej kategorii),<br />
powiedzmy sobie szczerze:<br />
duża ilość alkoholu nie tylko jest dzisiaj mile widziana<br />
ale będzie również warunkiem sine qua non<br />
przetrwania w zdrowiu psychicznym do końca naszego spotkania.<br />
Radziłbym nie zwracać uwagi na ewentualne skutki uboczne<br />
w postaci bólu głowy, wymiotowania na wycieraczkę,<br />
filipińskiej wady wymowy<br />
i bolesnego obtłuczenia sobie kości ogonowej<br />
przy spadaniu z ostatniego stopnia schodów.<br />
Koleżanki i koledzy,<br />
są to bowiem skutki absolutnie warte<br />
wejścia na wyższy stan świadomości.<br />
Zaznaczam, że próby zrozumienia niektórych nas tu obecnych<br />
z tego niższego poziomu<br />
nie są celowe i z pewnością nie będą skutkowały pozytywnie,<br />
znacie Państwo zapewne ten stan rzeczy z autopsji.<br />
Po przerwie i spożyciu tych pierwszych 10 butelek<br />
różnorakich trunków pozwolę sobie kontynuować.<br />
*****<br />
Po przerwie proponuję Koleżankom i Kolegom,<br />
aby dzisiejszy wieczór przebiegł jednak bez używania pojęć<br />
o charakterze zapalnym<br />
specjalnie dla pań Xymeny, Eulalii i Marianny<br />
wyjaśniam, że chodzi o słowa:<br />
kontrakt, sprawa, projekt, Ministerstwo.<br />
Jak widzę, niektórzy z obecnych zrealizowali już koncepcję<br />
błyskawicznego przejścia w stan alfa.<br />
Upraszam zatem kolegów Bartłomieja i Wojciecha<br />
o wyniesienie pierwszych zwłok, czyli kolegi Edmunda.<br />
Jestem przekonany, że w obecnym jego.. ehm.. stanie,<br />
w sytuacji przestrzennej, w jakiej się znalazł<br />
pod stołem,<br />
najwygodniejszym dla niego miejscem<br />
będzie kozetka w gabinecie Pani Amelii.<br />
Wszyscy wiemy, że nie zdziwi się ona zbytnio,<br />
natykając się tam na czyjeś ciało.<br />
Pana Mirosława uczulam, aby nie nadawał nadmiernej wagi<br />
i znaczenia słowu skurwysyn, wygłoszonemu właśnie w jego kierunku<br />
przez jego sąsiada od strony noża, Pana Alberta.<br />
Pan Eugeniusz zaś zechciałby może opuścić konwencję lunaparu,<br />
w którą ochoczo wszedł pół godziny temu,<br />
próbując dogłębnie zeksplorować lewą stronę bluzki<br />
Pani Julii.<br />
Odnosząc się do toastu wygłoszonego właśnie przez Pana Ludwika,<br />
który brzmiał, jak przypomnę, &#8222;na pohybel szefom skurwysynom&#8221;<br />
uprzejmie zauważam, że gorące emocje Pani Xymeny<br />
nie mają żadnego uzasadnienia. Jak wiadomo, ex definitione,<br />
w języku polskim nie jest znana kategoria kobiet skurwysynów.<br />
Jednocześnie proponuję Panu Ludwikowi, aby wstrzymał się<br />
ze sprostowaniem tego toastu poprzez jego sfeminizowanie<br />
do czasu opuszczenia sali przez Panią Xymenę.<br />
*****<br />
W związku z przywiezieniem przez przemiłego pana taksówkarza<br />
kolejnych 20 brakujących butelek,<br />
mogę, jak rozumiem, przemawiać dalej.<br />
Niesłusznie Pan mniema, Panie Eugeniuszu, że moja poprzednia uwaga<br />
tyczyła jedynie górnych obszarów esploracji Pani Julii.<br />
Działania poniżej pasa są również częścią konwencji lunaparu,<br />
a nawet są jej częścią bardziej.<br />
Moja uwaga dotyczyła również eksperymentów<br />
z poszukiwaniem winogron lub innych drobnych owoców<br />
w pępkowych dekoltach innych obecnych Koleżanek<br />
przez innych obecnych Kolegów.<br />
Jak Państwo zauważyli z pewnością, towarzystwo nasze<br />
opuściła właśnie Pani Xymena, zapewniając, że nie ma to nic wspólnego<br />
z nikłym stopniem zainteresowania jej własnym dekoltem.<br />
Nieobecność ta aktualizuje potrzebę sprostowania toastu Pana Ludwika.<br />
Ach, przepraszam, nie zauważyłem, że Pan Ludwik<br />
zajął się obecnie konsumowaniem składkowej golonki<br />
i ma pewien problem z przełknięciem sporego jej kawałka.<br />
Chciałem poradzić mu, że z pewnością lepszym pomysłem<br />
niż wydalenie golonki natychmiast, odgórnie,<br />
będzie skonsumowanie jej do końca i wydalenie jej oddolnie jutro,<br />
ale spostrzegam oczywiście, że już za późno na tę radę.<br />
Patrząc na pozostałe wciąż aktywnie z nami nieliczne osoby,<br />
wyrażam nadzieję, że w poniedziałek w pracy stawimy się wszyscy<br />
w liczbie nie mniejszej niż liczba, w której usiedliśmy dziś do stołu.<br />
Co więcej, dochodzę do przekonania,<br />
że ta liczba może być nawet wyższa,<br />
sądząc po wysokim stopniu zainteresowania wzajemnego<br />
Pani Angeliki i Pana Dominika.<br />
Stopień ten niemal dorównuje aktualnemu zaangażowaniu bilateralnemu<br />
Pani Julii i Pani Antoniny,<br />
ale tu możemy być akurat pewni, że to zainteresowanie<br />
nie zaowocuje powiększeniem stanu osobowego naszej grupy zawodowej.<br />
Dziękuję Panu Eugeniuszowi za lojalną wobec kolegów postawę<br />
i udostępnienie ostatnim spragnionym płynu borygo z jego pojazdu,<br />
w ramach uzupełnienia kolejnych braków, jakie niestety wystąpiły w aprowizacji.</p>
<p>*****<br />
Teraz, kiedy zostaliśmy już sami jako jedyni przytomni, możemy porozmawiać,<br />
książę, jak mężczyzna z mężczyzną.<br />
Chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka,<br />
weź te łapy chłopie z mojej kobiety, bo jak ci zapier&#8230;,<br />
to się całkiem nakryjesz tymi krzywymi nogami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bobrzanie.pl/blog/2010/02/04/klara/firma-sie-bawi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
