Zrobienie poniższego mini-fotoreportażu zajęło mi około 90 sekund.

Dobrze, że tu jeszcze oddychać wolno…







——————————————————————–
DOPISEK BERNARDA:
Dodaję mój ulubiony bolesławiecki zakaz:
Zrobienie poniższego mini-fotoreportażu zajęło mi około 90 sekund.

Dobrze, że tu jeszcze oddychać wolno…







——————————————————————–
DOPISEK BERNARDA:
Dodaję mój ulubiony bolesławiecki zakaz:
Uważasz Hegemonie, że te tabliczki coś dają?
Co do gołębi wydalających… Ludzie nadal karmią gołębie w Rynku, więc jeśli ptaki przestały cię nękać swoimi odchodami to przyczyna może leżeć gdzie indziej.
Widocznie „ordnung” ( czy jakoś tak ) w polskim wydaniu potrzebuje takich tabliczek.
Dla „ewentualnego” przypomnienia obywatelom.
P.S.
Dzięki piątej tabliczce, gołębie przestały „srać” mi na głowę, o parapetach nie wspominając :)
Ho, ho, mister Czarymarski:)) Fajne:)
Miałem na myśli tego kolesia
http://video.google.com/videoplay?docid=-5602517749438425309#
Ot, durna baba!;) Rzeczywiście!!!
:)))
@Althea – moze to bylo tez zima i chodzilo o tafle lodu :)
Tryton, przecież Bernard napisał, że to „zakaz bolesławiecki postawiony z myślą o wizycie Jezusa w mieście”:))
A swoja drogą niezwykłe wyczucie językowe tego, kto tworzył to dzieło o stawie;)
Bernard, odnośnie Twojej foty. Był chyba tylko taki Jeden co po wodzie umiał chodzić :-)
na terenie zielonym zimą, jakbyście nie zauważyli ktoś położył zieloną butelkę po piwie aby oznaczyć teren zielony
a zakaz pisania to zdecydowanie dotyczy wszystkim mieszkańców, kartki na święta od nich nie dostaniecie
… i jeszcze jest pytanie, czy jeśli jest „zakaz pisania i grafiti” – to czy można by na przykład, bez konsekwencji – namalować techniką klasyczną landszaft? :)
@Bernard – staw jest miodzio :) Ptactwo – cymes :) Zauważcie, że w zakazie parkowania na terenie zielonym im się nawet literówka zdarzyła – bo wypadło gdzieś „I”. Tak swoją drogą to czy zimą teren zielony jest nadal terenem zielonym? :)
zakaz pisania, dotyczy całego bloku zewnątrz i wewnątrz, ciekawe… mało precyzyjne te wszystkie zakazy, do poprawy !
Bruner, mogę dorzucić do tego wpisu mój ulubiony zakaz bolesławiecki postawiony z myślą o wizycie Jezusa w mieście. Fotkę znalazłem.
Najbardziej podoba mi się to o boksach śmietnikowych. Po godzinach można już brykę pod wiatę śmietnika i luzik.
Niestety, jesteśmy takim społeczeństwem, któremu trzeba cały czas przypominać co wolno, a czego nie wolno robić. W krajach o bardziej ucywilizowanym profilu społecznym takie tabliczki są niepotrzebne.
Świadczy o tym butelka na ostatnim foto.
Zabraniamy gwizdać, śmiać się, a nakazujemy bać się !
Ale swoją drogą, co nie jest zabronione, jest dozwolone, czy tak ?
Zakazuje się zakazywać !
Rzeczywiście :)
Tak czy inaczej – szedłem dzisiaj do osiedlowego sklepiku i… gdy minąłem 5 zakaz parsknąłem głośnym śmiechem. Później znalazłem kolejne dwa, a wcale nie jestem pewien, że na tym koniec :)
http://bobrzanie.pl/blog/2009/07/29/letowski/nie-wolno
Jak startowaliście, to Bernard zamieścił podobny artykuł pt. „Nie wolno”. Czyżby miasto zakazów?;)