Gru 1, 2017
431 Wyświetleń
3 6

Paradoks

Napisany przez

Zawartość portfela zaczęła się kurczyć, wiec nadszedł czas na podjęcie ciężkich decyzji. Pytanie jednak wciąż kręciło się w głowie – zaczynać pracować w Polsce czy też z cierpliwością czekać na sprzedaż domu w Anglii, aby rozkręcić własny biznes. Przecież to właśnie był plan na nasz powrót do Polski. Rozsądek podpowiedział, że czas zacząć szukać zatrudnienia.

Zaprzyjaźniona firma zaoferowała Mojemu mężowi Anglikowi pracę. Poprosili tylko o to by upewnić się, że mój mąż nie musi okazać i uzyskać dodatkowych zaświadczeń na to, że może pracować w Polsce. Wybraliśmy się wiec do Urzędu Skarbowego, gdzie poproszono nas o powrót z podpisaną umową o prace aby Mój współmałżonek uzyskał NIP. Zadowoleni z prostych instrukcji udaliśmy się do Urzędu Pracy. Gdzie po kilku minutach dowiedzieliśmy się, że poza paszportem i umową Pan nic więcej nie potrzebuje, aby podjąć zatrudnienie. Ta wiadomość ucieszyła nas oboje jeszcze bardziej, a jeszcze bardziej został ucieszony przyszły szef. Dwa dni później mieliśmy i NIP, i datę pierwszego dnia pracy mojego męża.
Kolej na mnie – pomyślałam. Wierzyłam, że los będzie przychylny również dla mnie.

I tu grubo się pomyliłam. Oprócz tego, że wysłałam dziesiątki CV, i tylko jedno zaproszenie na rozmowę, której zakończenie było ani pozytywne ani negatywne, a zatrudnienia nie dało, to na domiar złego z Urzędu Pracy zostałam odesłana do domu z długą listą dokumentów i oświadczeń, które miałam przedstawić na następnym spotkaniu. Paradoks – pomyślałam. Przecież mają moją historię, gdzieś w systemie a oczekują jej potwierdzenia właśnie przeze mnie… przecież to nie jest tak, że chciałabym oszukać system?

Zrezygnowałam z kolejnej wizyty i dalej szukałam. Pomyślałam, młoda, inteligentna z bardzo dobrą znajomością języka angielskiego na pewno jest świetną kandydatką… cztery miesiące minęły i praca się znalazła.

Ot taki paradoks….

Kategorie:
żona Anglika

Po latach wróciłam do Polski przywożąc ze sobą męża - Anglika. Staramy się odnaleźć w Polsce 2017. I dziwimy się nieustannie : )

Komentarze do Paradoks

  • „W marcu zeszłego roku zakupiliśmy z mężem oprawę sufitową. Kiedy w zeszłym tygodniu wracałam z zakupów z mięsnego zauważyłam, że w naszej wspaniałej lampie przepaliła się żarówka.
    -Roman chodź zobaczyć – zawołałam.
    -Przepalona – odparł.
    Po dwudziestu dwóch minutach mąż wrócił z Super Samu z nowym źródłem światła.
    Kiedy przez dłuższy czas nie mogłam wkręcić żarówki, powiedziałam:
    -Roman zobacz, kupiłeś nie ten gwint!
    Okazało się że mój mąż kupił E14 zamiast E27.
    Uśmialiśmy się do rozpuku i szybko zamówiliśmy nowe źródło światła.”

    Pani historyjki są prawie tak dobre, jak ta powyżej :D

    Olek 04/12/2017 09:13 Odpowiedz
    • Leżę,:) świetny tekst Olek .

      Luku 04/12/2017 21:44 Odpowiedz
  • Pasjonujące, może w następnych wpisach o tym że pasty do zębów zabraklo i mąż umył zęby palcem lewej ręki? :)

    tom 03/12/2017 11:06 Odpowiedz
  • Takie pisanie, dla pisania ?

    Luku 02/12/2017 09:38 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title