Lut 1, 2017
1351 Wyświetleń
6 10

I kto tu jest Bolkiem?

Napisany przez

IPN ogłosił! Wałęsa jest Bolkiem! Zobowiązanie do współpracy znalezione w szafie Kiszczaka nie pozostawia wątpliwości – tak ogłosili biegli. Lada moment należy spodziewać się zarzutów wobec byłego prezydenta o składanie fałszywych zeznań. Bo Wałęsa takiej współpracy zaprzecza. Zobowiązanie jest datowane na 1970 rok, zaraz po dramatycznych grudniowych wydarzeniach w Gdańsku. Obecna władza odetchnęła, bo przecież udało się udowodnić, że legenda Solidarności, członek komitetu strajkowego w grudniu 1970r., przywódca strajku w 1980r., laureat Nagrody Nobla, pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wybrany w wyborach powszechnych (w latach 1918-1989 prezydentów Polski wybierało Zgromadzenie Narodowe oraz Sejm, ale w okresie 1952-1989 urząd prezydenta był zlikwidowany) to agent i donosiciel. Można będzie wreszcie na nowo napisać współczesną historię Polski. Publicyści, rzekomi niezłomni poszukiwacze prawdy, protegowani obecnej władzy, będą mogli wyciągnąć z zakamarków historii, z powszechnego zapomnienia, „prawdziwych” twórców naszej niepodległości. Może nawet ktoś wpadnie na pomysł zwrócenia się do Komitetu Noblowskiego o rewizję swojej decyzji z 1983 roku o przyznaniu Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla. Triumfalizm obozu władzy i jego apologetów już rozlał się po internecie.

Obrońców Wałęsy wielu nie będzie. Bo on nigdy nie dał się lubić. Obrażał się na współpracowników lub po prostu ich dyskredytował. Nie był rozumiany, bo jak wiejskiego filozofa  może rozumieć wykształcone profesorskie grono lub zwykła brać robotnicza. Pomysły, w których realizację wierzył chyba tylko on, nie zwiększały grona zwolenników.

Polska historia jest jednak przewrotna, bo bardzo często na czele epokowych przemian nie stawiała laurkowych bohaterów lecz prawdziwych ludzi z krwi i kości, z ich zaletami i wadami. I takim jest również Lech Wałęsa. Kto pamięta o słabościach i błędach wielu polskich władców, od Mieszka poczynając. Kto wypomina królom wojny wszczynane w imię partykularnych interesów, wojny, w których masowo ginęli zwykli obywatele. Kto oceniając chociażby Józefa Piłsudskiego będzie na pierwszym miejscu wskazywał na zamach stanu, jakim był przewrót majowy?

Podobnych przykładów można przytaczać w nieskończoność, osób o przemożnym wpływie na losy Polski, które swoim działaniem do dziś wzbudzają kontrowersje. Choćby Jan III Sobieski, który na początku potopu szwedzkiego sprzymierzył się z królem szwedzkim Karolem X Gustawem. I kto w obliczu jego niezaprzeczalnych zasług dla Polski i Europy o tej zdradzie pamięta?

Za 100 lat, jestem o tym przekonany, w dalszym ciągu to Lech Wałęsa będzie traktowany jako przywódca ruchu robotniczego, który przyczynił się do pokojowych przemian w Europie Wschodniej. I do wyprowadzenia wojsk radzieckich z Polski. Gdzie byli wszyscy odważni w 1970 roku, gdy MO i wojsko strzelało do stoczniowców? Nie było wtedy żadnych zasad prowadzenia działalności opozycyjnej. W 1968 roku Armia Radziecka na czele wojsk Układu Warszawskiego pokazała w Czechosłowacji, jak będzie traktować protesty wewnątrz bloku sowieckiego. W operacji uczestniczyły też jednostki Ludowego Wojska Polskiego. W szczytowym momencie wojska inwazyjne liczyły 450 tys. żołnierzy i 6500 czołgów. I to był dramatyczny pokaz siły. Na długie lata wystarczył do zniechęcenia odważnych rewolucjonistów. Jak w tej sytuacji mógł się powieść niewielki, co do skali, protest przeciwko podwyżkom cen mięsa i późniejszym zatrzymaniom? Bilans wydarzeń grudniowych to 41 zabitych i ponad 1100 osób rannych, niewiele mniej, niż przy inwazji na Czechosłowację. W tamtym okresie nikt nie uczył, jak prowadzić działalność opozycyjną, rozmawiać z władzą podczas przesłuchań, nie ulec pokusie drobnych kompromisów. Bo każdy chciał żyć, odpowiadać za rodzinę i bliskich. Władza o tym wiedziała i doskonale do takiego działania była przygotowana. A jednak dała się ograć przez prostego, cwaniakowatego robotnika, który po kilku latach okazał się przeciwnikiem, którego komunistyczne władze nie zdołały przechytrzyć, przekupić ani złamać. Gdzie byli wtedy jego krytycy, którzy w pieleszach ciepłych domów rozmyślali o swojej wielkości? Gdzie?

Nie lubię Wałęsy. No i co z tego, że go nie lubię? Wiedziałem, że 100 milionów dla każdego to idea, której nie zdołał wytłumaczyć, a ci co ją wprowadzili, zrobili z niej karykaturę. Nie przeszkadza mi to, bo ważniejsze jest dla mnie, że żyję w wolnym – jeszcze – kraju i mogę się swobodnie poruszać po Europie. Właśnie dzięki Wałęsie. I także właśnie dzięki niemu, słyszę teraz brednie sączące się z państwowej telewizji. Ale na szczęście nie muszę ich słuchać!

Tekst: Robert Wanat/nastyku.pl

Foto: Giedymin Jabłoński/Wikipedia

Tagi artykułu:
· · ·
Kategorie:
blogi
http://www.bobrzanie.pl

Masz temat? Masz problem? Coś Cię wkurza albo cieszy? Napisz do nas maila lub zadzwoń na numer 696 373 113.

Komentarze do I kto tu jest Bolkiem?

  • Ciekawe czy to jedyny w historii III RP prezydent z agenturalną przeszłością.

    s 05/02/2017 00:38 Odpowiedz
  • Ważne uzupełnienie…
    PiS nie ma z lustracją Wałęsy nic wspólnego! To jeszcze POwski IPN (NIE PiSowski!) skierował materiały Kiszczaka do analizy!
    Schizofreniczna oPOzycja wydaje się o tym zapominać nie tracąc żadnej okazji, by opluć pisiorów. Chyba już każdy zauważył, że jedyną ideą całego Ciamajdanu jest kabaretowe straszenie „Jak PiS dojdzie do władzy” (polecam gorąco kabaret Roberta górskiego pod tym tytułem). Poza tym nie mają nic! Kiedyś ratyfikowali ACTA, podsłuchiwali dziennikarzy, aresztowali wesołków internetowych brygadą antyterrorystyczną, za „Donald maTole” aresztowali, obsadzili 100% składu TK, mieliśmy najwięcej podsłuchów w UE, zmielili 8 500 000 podpisów obywateli…
    Dziś walczą o wolność i demokrację, ba! nawrócili się na referendum!
    I kilkanaście % Polaków wierzy im, że to na poważnie!

    Kostas 02/02/2017 22:01 Odpowiedz
  • O, sancta simplicitas!!!
    Kolejny ewidentny dowód, że niemal wszyscy żyją w wirtualnym matrixie uparcie ignorując wszystkie oznaki fałszywości obrazu jaki mają w głowach.
    Dr Józef Goebbels wiecznie żywy!
    Zacznijmy od dość powszechnie znanej prawdy, że nie ma BYŁYCH agentów, są co najwyżej martwi BYLI agenci! Seryjny samobójca grasujący masowo do dzisiaj (poseł Rafał Wójcikowski to jego ostatnia ofiara) dowodzi, że wiara w upadek Komuny jest głupia i naiwna! Seryjny samobójca nie zawsze działa przez samobójstwa. Może także bezkarnie i demonstracyjnie jawnie zamordować takie tuzy jak np. szefa Policji generała Papałę czy innego generała – byłego premiera Piotra Jaroszewicza z żoną!
    Przepraszam za bezpośredniość i szczerość, ale uwierzyć że Wałęsa obalił komunę, może wyłącznie OSTATNI idiota! Oriana Fallaci potrzebowała jednego wywiadu, by go rozszyfrować, Wam trzydzieści lat mało!
    Nie trzeba być biegłym psychologiem by wiedzieć, że tylko ostatni bydlak może sprzedać Ubekom za pieniądze swoich najbliższych kolegów doskonale zdając sobie sprawę co to dla nich oznacza! Wiara w to, że ten gość naraz wyszlachetniał i ryzykując życiem swoim i rodziny, zaczął bezinteresownie walczyć o Sprawę i Ojczyznę jest sprzeczna z rozumem. Owszem, przemiany wewnętrzne są możliwe – vide wielki prześladowca pierwszych chrześcijan – Szaweł z Tarsu. Ale też jego przypadek świetnie ilustruje drastyczną różnicę. On prześladował chrześcijan dla Wielkiej Idei (nie dla forsy!) – był głęboko wierzącym faryzeuszem, który wierzył że zwalcza niebezpieczną sektę! Kiedy zrozumiał że błądzi, ukorzył się, wyznał wszystkie swoje winy (zapisał to w Piśmie Świętym!) i wielekroć prosił o wybaczenie, a wreszcie oddał dobrowolnie życie w obronie chrześcijaństwa.
    W przypadku Bolęsy, jest skrajnie przeciwnie! Kto uwierzy, że UBecja nie szantażowałaby ujawnieniem donosów swojego śmiertelnego wroga, zwłaszcza, że on to skrzętnie ukrywał?
    Kto uwierzy, że wreszcie nie opublikowałaby własnoręcznie spisanych donosów „herosa”?! Wreszcie czemu nie zrobiła tego KGB, której UBecja wysyłała WSZYSTKIE kopie swojej dokumentacji?!
    A teraz weźmy późniejszy rozwój wypadków – zniszczenie i odsunięcie wszystkich konkurentów Wałęsy do władzy w Solidarności. Wałęsa nie zabiegał o zalegalizowanie ponowne Solidarności. Sam założył ją „od góry” i dobrał sobie kumpli o Zarządu. Droga, jaką poszli później on i jego współpracownicy mówi wszystko! Czemu kazał esbekom zniszczyć dokumentację wszędzie – począwszy od miejsca urodzenia, przez szkołę, miejsca pracy, na Stoczni skończywszy? Czemu wyrzucił majora SB Hodysza, który siedział we więzieniu za współpracę z Solidarnością? Czemu otaczał się SBkami, którzy go wcześniej prowadzili? Czemu wziął na ministra Jerzego Milewskiego – głównego agenta SB w Solidarności za granicą? Czemu w tchórzliwy sposób obalił pierwszy prawdziwy polski rząd Olszewskiego? Istnieje szereg dokumentów filmowych począwszy od „Nocnej Zmiany”, które nie pozostawiają najmniejszego miejsca na wątpliwości. Istnieje co najmniej kilka zdjęć, jak Wałęsę niosą na rękach na czele pochodu robotników – to przypadek, że za każdym razem niosący byli agentami SB? To przypadek, że Wałęsa rozwalił rząd, by nie dopuścić do lustracji?! Lustracja została przeprowadzona we wszystkich krajach postkomunistycznych POZA Polską. Jedynie w Polsce nie doszło do rozliczenia SB – namiestnik Związku Sowieckiego na Polskę umarł i został pochowany z honorami bohatera narodowego! Przecież
    Wiodący w rozmowach Okrągłego Stołu byli agentami („strona kościelna” w 100%!), nawet kapelan Wałęsy był agentem! Co trzeba mieć w głowie, by uwierzyć, że ten nieustannie bredzący głupek zaplątujący się we własne nogi, rozwalił system komunistyczny ?! Owszem, kiedy Komuna go potrzebowała, by upaść (NA 4 ŁAPY!), pilnowała go i skrzętnie prowadziła – wtedy zachowywał się i mówił w miarę sensownie. Kiedy zrobił swoje i się „usamodzielnił”,każdy miał okazję dowiedzieć się jaki jest naprawdę.
    Niestety, żyjący w matrixie jakoś niedowidzą i niedosłyszą!
    Komuna upadła, bo zbankrutowała z powodu wyścigu zbrojeń z Reganem (bez wątpienia bujda o „gwiezdnych wojnach” Regana pomogła im „stanąć w prawdzie”  ). To dlatego Gorbczow spotkał się z Reganem w 1985 w Reykiaviku, 1986 w Genewie i potem jeszcze kilka razy) – ustalano ‘pokojową transformację’ i nowy podział świata.
    W Demoludach nawet do ubikacji chodzono na rozkaz Kremla. Magdalenka nie mogła być wyjątkiem w tych zasadach! Nie dziwi Was, że jeszcze przed Magdalenką Komuna zaczęła tworzyć spółki nomenklaturowe, aby „prywatyzować „ majątek państwowy?! Czy taka kontrrewolucja mogłaby się odbyć bez zgody Moskwy? Komunistyczna „Ustawa Wilczka” wprowadziła prawdziwą wolność gospodarczą, którą ograniczył później lektor KC PZPR L.Balcerowicz! Jakoś w NRD , Węgrzech, Rumunii, Bułgarii, Litwie,…, nie było Wałęsy, a tam też Komuna upadła. Różnica polega na tym, że polska Ubecja była cwańsza i jedynie u nas zapewniono komuchom „upadek” na 4 łapy!
    SPECJALNE emerytury odebrano im dopiero po dwudziestu kilku latach, ich ofiary ciągle mają znacznie mniejsze niż oni teraz!

    PS
    W pierwszym „niezależnym” rządzie NRD , tylko DWU ministrów NIE było agentami STASI . Nawet pastor-premier był !
    Tylko ostatni frajer wierzy, że Komuna upadła dzięki takiemu małemu krętaczowi i głuptakowi, jak Bolęsa!
    PS2
    Żeby nie było, ja też wierzyłem w Wałęsę. Ba! Głosowałem na niego!
    Ale szybko otrzeźwiałem!

    Kostas 02/02/2017 21:37 Odpowiedz
  • I jeszcze jedna refleksja:
    Broniący dziś Wałęsy jeszcze tak niedawno na niego pluli. Dziś jest ok bo ten w dosadny ale prymitywny sposob krytykuje PiS. Ci broniący przypominają mi tego bohatera Matrixa, który poznawszy okrutną prawdę mimo wszystko wolał żyć ułudą i wrócił do Matrixa czyli do słodkego i wygodnego kłamstwa które go w jakiś sposob ulształtowało.
    Lepsza najgorsza prawda niż najsłodsze kłamstwo. Tylko prawda nas wyzwoli. Na kłamstwie i półprawdach nic się wartościowego nie zbuduje.

    mieszkaniec 02/02/2017 08:21 Odpowiedz
    • Chyba odwracasz kota ogonem. To PiS i liczni jego zwolennicy robią wiele, żeby poniżyć i podważyć różne autorytety czy też, jak z Wałęsą, symbole. W PiS i okolicach autorytetów i symboli brak i prawdopodobnie nie jest im z tym zbyt dobrze, więc dokładają starań, aby poza PiS też ich nie było.
      A to po prostu wywołuje reakcje.

      Bernard Łętowski 02/02/2017 09:48 Odpowiedz
      • Nie odwracam kota ogonem. Czy teczke Kiszczaka stworzyl PiS? A moze zona Kiszczka byla w zmowie z PiS? A moze biegli z Instytutu Sehna są z PiS? Nie? Hmm… Jesli ktoś tu kogoś poniża, to mam wrażenie że Wałęsa sam siebie.
        Sprawa ujrzała światło dzienne i należy się z nią zmierzyć, a nie udawać, że sprawy nie ma. Dziś potwierdzają się pewne fakty które mialy miejsce np. Obalenie Rządu Olszewskiego, który chciał lustracji, czy uchylanie ustawy przez ówczesny TK w sprawie zmniejszenia ogromnych emerytur UBekom itp. Wszystko po latach układa się w logiczną całość i tłumaczy łagodność z jaką obchodził się względem komunistów. Wałęsa był na uwięzi czerwonych, którzy dali nam go jako bohatera z gwarancją, że włos im z głowy ni spadnie (vide rozliczenie stanu wojennego, mordów itp). Wiem, prawda boli, ale ona jest najważniejsza. Wałęsa w swojej pysze nie potrafi się przyznać i przeprosić. Gdyby to zrobił w latach 90 to dziś byłby wolny. Wolał jednak tkwić w kłamstwie wierząc, że jakoś to będzie…a widać jakoś nie było.

        mieszkaniec 02/02/2017 10:33 Odpowiedz
      • Walentynowicz czy Gwiazdowie to nie autorytety? No może faktycznie nie, bo nie miał kto ich bohaterstwa „pompować”, tak jak to przez lata robiono z Wałęsą.

        s 02/02/2017 11:30 Odpowiedz
        • Bernard, prawdziwy bohater jest sktomny i nie lubi rozgłosu bo jest szlachetny. Takich było wielu i już o nich zapomniano.
          Ps. Warto przypomnieć, że ekspertyze pisma Wałęsy zlecił IPN pod rządami PO. Dziś mają schizofrenię w tej partii, bo kłamstwa nie dało się utrzymać?

          mieszkaniec 02/02/2017 11:35 Odpowiedz
          • Ale to że Wałęsa współpracował w latach 1970 – 75 czy 76 było wiadomo już wcześniej. Ekspertyza niewiele wnosi.

            Bernard Łętowski 02/02/2017 11:52 Odpowiedz
            • Nie do końca, bo on temu zaprzeczał. Nigdy nie potwierdził że napisał kilkadziesiąt donosów na kolegów. Nigdy się do tego nie przyznał. Dziś kiedy tv nie należy do postkomunistów pokazuje się te osoby którym donosy złamały życie. W tvn tych ludzi nie zobaczysz.
              Kończy się Polska pt. Spółdzielnia polityczno-biznesowa. I dobrze i nie obchodzi mnie że to dzieje się za rządów PiS. Prawda i przyznanie się są najważniejsze.

              mieszkaniec 02/02/2017 12:05 Odpowiedz
              • „tv nie należy do postkomunistów” – fakt, należy do propagandzistów PiS : )

                Bernard Łętowski 02/02/2017 12:28 Odpowiedz
                • Czułem, że z moich argumentów zaczepisz o ten małoznaczący, milcząc w zakresie innych prezentowanych tez. Ale to też pokazuje, że w świetle mojej tu argumentacji pozostaje to przyjąć do wiadomości. To już coś…
                  Każda władza ma swoje media, nic w tym nowego. Problem polega na tym, że do tej pory w mainstreamie nie prezentowano ludzi pokrzywdzonych, bo kłamstwo fundamentalne III RP i układu polityczno-biznesowego miało być niewzruszone. Dziś owi pokrzywdzenipowoli mają okazje opowiedzieć jak było.
                  Ps. Każdy polityk kandydując składał oświadczenie lustracyjne… i co teraz?

                  mieszkaniec 02/02/2017 12:51 Odpowiedz
                  • I teraz ponosi i poniesie konsekwencje. Tylko dla mnie to, że Wałęsa robił rzeczy złe, nie niweluje tych dobrych. Staram się go zrozumieć a nie tylko potępiać.

                    Bernard Łętowski 02/02/2017 16:02 Odpowiedz
                    • Pytanie tylko czy owe „dobre rzeczy” nie były pod kontrolą czerwonych w i tak już walącym się komunizmie. Lepiej przecież było mieć swojego „wroga” i nad nim panować poprzez kwity, niż oddać to komuś kto nie miał oficera prowadzącego…
                      Szkoda, ale z prawdą nie wygrasz.

                      mieszkaniec 02/02/2017 17:46
                    • To nie prawda, to domniemania, obrzucanie g… i próba uwalania kogoś, kto urósł wyżej i ściągnięcia go do swojego poziomu.

                      „Z dostępnej nam bazy źródłowej jednoznacznie wynika, że związki Wałęsy z komunistyczną policją polityczną zostały przecięte najpóźniej w roku 1976 i nigdy potem nie było do nich powrotu. Supozycje, oskarżenia i domysły pojawiające się na temat uzależnienia Lecha Wałęsy od SB w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie mają żadnych podstaw źródłowych. Należą do gatunku politycznej publicystyki graniczącej z paszkwilem – nie do dziejopisarstwa.” – Jan Skórzyński.

                      Bernard Łętowski 02/02/2017 18:43
                    • Skórzyński jest jednym z dzieci po rozwodzie w Solidarności. Jest pupilem rodzica, tego, któremu się udało po okrągłym stole. Zwykła opinia. Wałesa mógł nie utrzymywać kontaktów, ale z tyłu głowy miał zaszczepioną autocenzurę w stosunku do komuchów.
                      Żeby jednak nie gubić istoty, powtórzę: Wałęsa nigdy sie nie przyznał, że donosił na kolegów i nigdy nie przeprosił. Dla mnie to determinuje jego późniejsze zachowania, aż do dziś.

                      mieszkaniec 02/02/2017 19:49
                    • A ty wiesz że miał „zaszczepioną autocenzurę”?
                      Opinia grafologów to też „zwykła opinia” nie wyrok : )))

                      I co do nieprzyznania:
                      „Zaraz po zakończeniu protestów robotniczych na Wybrzeżu, 19 grudnia 1970 roku, Wałęsa został zatrzymany przez Służbę Bezpieczeństwa. Następne trzy dni spędził w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Gdańsku.
                      Co się tam z nim działo? Kilkakrotnie przesłuchiwany, z pewnością straszony, niedoświadczony działacz robotniczy opowiedział o swoim udziale w protestach grudniowych i podjął zobowiązania wobec Służby Bezpieczeństwa. Przyznał to w zawoalowany sposób już w swojej pierwszej autobiografii, Drodze nadziei, wydanej na Zachodzie w 1987 roku, a w Polsce w obiegu podziemnym w 1988 roku. „Powiedziałem wtedy, że jeśli nie do- puszczą do powstania autentycznych organizacji robotniczych, zdolnych wyrażać i kontrolować rzeczywistość, dojdzie w niedługim czasie do większych jeszcze dramatów. I prawdą jest też, że z tego starcia nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem”. Po latach dodał w kolejnym tomie autobiogra- ficznym Droga do prawdy: „Wokół tamtych dni narosło wiele niejasności. A były one dla mnie, młodego, zagubionego i przygnębionego klęską własnej i robotników walki chłopaka szczególnie trudne. W domu żona, dziecko, a ja nie miałem pojęcia, co się może ze mną wydarzyć. Jedynym celem było wydostanie się stamtąd”. Przyznaje, że był w tamtych latach jeszcze wielokrotnie wzywany przez bezpiekę. „Chyba musiałbym być desperatem, by się nie stawić” – pisze. Wiemy więc od samego Wałęsy, że po Grudniu ’70 chodził na spotkania z SB.”

                      Bernard Łętowski 02/02/2017 20:38
                    • Skąd zatem ta pobłażliwość wzędem postkomunistów mogąc dokonać lustracji?

                      mieszkaniec 02/02/2017 21:10
            • … a skąd Ty to mądralo wiesz? Z własnych obserwacji? Przecież twój ojciec nawet wówczas Cię nie planował. Czytałeś później jakieś ksiązki mądre na ten temat… powiedz jakie… ja parę mam, bezdebitowe i oficjalne, nawet tę jego żony… może tę Cenckiewicza? przecież to chory człowiek z nienawiści!

              … a może znasz orzeczenie sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie lustracyjnej Wałesy? Nie znasz? To się zapoznaj i nie pisz NIEPRAWDY!

              Nowe dowody materialne? Analizy grafologów? Podaj choć jedno nazwisko tego grafologa! Instytut Sehna? Niezależny? a komu on podlega? Od kiedy to opinie grafologów stanowią dowód koronny w sądzie? Porozmawiaj sobie z jakimś prawnikiem, bo masz g. pojęcie!
              Opinie grafologów są tylko tolerowanym dowodem, który sąd może, ale nie musi brać pod uwagę!

              Jeżeli prokuratura odważy się na podstawie „opinii”grafologów oskarżyć Wałęsę o popełnienie deliktu kłamstwa lustracyjnego, to mec. Widacki juz zapowiedział gotowość obrony Prezydenta.

              Zachowujesz się jak chory z zawiści Wyszkowski, a tym swoim głupim mędrkowaniem narażasz się już nie na pusty śmiech, a na odpowiedzialność i cywilną i karną – wbij sobie do głupiej głowy, że Wałesa jest człowiekiem nie zbrukanym współpracą z ubecją – tak na razie tak orzekł sąd i tak stanowi polski wymiar sprawiedliwości!

              cemoi07 02/02/2017 20:28 Odpowiedz
              • Ty do mnie to? : )))

                Bernard Łętowski 02/02/2017 20:38 Odpowiedz
                • Tak do ciebie panie Łetowski, bo okazujesz się być kolejnym pożytecznym idiotą, o małej wiedzy historycznej, niskiej kulturze politycznej i prawnej.Pisałem ci już, żebyś nie brał się za komentowanie polityki, bo do tego trzeba trochę więcej wiedzy, chyba, że masz złotą kulę, albo nawiedza cię ten sam duch święty, co Wyszkowskiego!

                  cemoi07 03/02/2017 11:47 Odpowiedz
                  • Poluzuj gumkę, albo zmień dostawcę : )
                    A kiedy biorę się za komentowanie czegokolwiek, po prostu tego nie czytaj, aby nie razić swoich oczu moimi brakami : )

                    Bernard Łętowski 03/02/2017 16:58 Odpowiedz
              • Dziś prokuratura i sądy ponoć Pisowskie, a wtedy? Co z bohaterami tamtych donosów, którzy odważą się mówić? Zmień język to pogadamy.

                mieszkaniec 02/02/2017 21:13 Odpowiedz
                • A co do odpowiedzialnosci karnej i cywilnej. Zobacz jak nazwales p. Cenckiewicza? Tak można? Zobacz komentarze na bolec.info pod adresem ministra który ma być w Bc. Tam też wysuwasz takie sugestie wzgledem tych co obrażają? Ja nie obrażam ja swoje oceny wysuwam na podstawie faktów, które w końcu powoli wychodzą na wierzch. Dziś nawet w tvn24 zaproszony grafolog mówił, że nie ma mowy o pomyłce grafologów z instytutu Sehna, bo to cała sztuka i nauka. Przychodzi się nam powoli zderzyć z prawdą. Dla jednych to szok, inni nigdy nie uwierzą a innym będzie po prostu przykro. Prawda nas wyzwoli. Wałęsę też.

                  mieszkaniec 02/02/2017 21:25 Odpowiedz
              • wyrok sądu lustracyjnego w sprawie Wałęsy został wydany w 2000r. kiedy szafa Kiszczaka była jeszcze tajemnicą Poliszynela. Teraz o szafie Kiszczaka wiemy oficjalnie, ekspertyzy kryminalistyczne porobione.. Bernard wyżej napisał, że praca instytutu Sahna to też opinia – to nie opinia w rozumieniu powszechnym tego słowa lecz EKSPERTYZA

                e 02/02/2017 23:05 Odpowiedz
              • Kogo obchodzi orzeczenie sądu sprzed kilkunastu lat, skoro pojawiły sie nowe dowody? I to w „hurtowej” ilości? Czemu Wałęsa nie pozwał Cenckiewicza i Gontarczyka za książe o sobie? Nikt nie podważył ich pracy badawczej.

                Widzę, że z nienawiści do PiS niektórzy tracą rozum.

                s 02/02/2017 23:44 Odpowiedz
  • „Gdzie byli wszyscy odważni w 1970 roku, gdy MO i wojsko strzelało do stoczniowców?”
    Rozbrajający argument.

    Co miał IPN zrobić z dokumentami z szafy Kiszczaka, udawać że ich nie ma? A może pracownicy Instytutu Sehna to kryptopisowcy? Kolejny artykuł na zasadzie „na złość PiS zrobię to, tamto, owamto”. Już po finale wośp, który był sprawdzianem z antypisowości, więc tym razem poprę kłamcę lustracyjnego.

    Ta sprawa mogła miec swój finał juz dawno temu, gdyby tylko Wałesa był rzeczywiście „wielki”. Zgubiła go gburowatość i arogancja, ludzie mieli go dość po pierwszej kadencji i tak jest do dziś. Te resztki sympatii biorą sie z tego, że od czasu do czasu w dosadnych słowach nawrzuca pisiorom.

    Albo bożkowie albo prawda, inaczej nigdy nic się w tym kraju nie zmieni.

    s 02/02/2017 01:00 Odpowiedz
  • Mógłbym go zrozumieć gdyby przeprosił, przyznał się, ale on kłamał do dziś. Podpie…lił kilkudziesięciu kolegów ze Stoczni, którym czerwoni potem niszczyli życie zawodowe i prywtne… Ktoś powie, że to były trudne czasy… Tak, były trudne, a jeszcze trudniejsze były w niemieckich obozach zagłady gdzie wielu pozostało człowiekiem choć wiele można było wytłumaczyć śmiertelnym głodem… Tu była tylko chęć lepszego standardu życia. Donosiciel zawsze bedzie donosicielem a mam wrażenie, że to fala zmian go niosła a nie odwrotnie. Nie rozliczył komuchów nigdy, bo trzymali go za jaja tym co Kiszczak trzymał w szafie. Był ich zakładnikiem, a to że niby im się zerwał to tylko pozory. Dla mnie wątpliwy bohater, który znalazł się przypadkiem w takim a nie innym miejscu historii.

    mieszkaniec 01/02/2017 23:45 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title