Gru 7, 2016
2386 Wyświetleń
11 1

D… Dody i gruby Kaczyński

Napisany przez

Lat temu niemało przyjechały telewizory z wielkiej stacji ogólnopolskiej robić materiał do programu interwencyjnego. Chodziło o sprawę policjanta, który potrącił chłopca służbową bryką. Los chciał, że to akurat ja ten temat wyciągnąłem wówczas na wierzch i opisałem w Gazecie Wrocławskiej. Wyciągnąłem, bo informator się nie bał, to mi też nie wypadało się bać. A nie umiem, jak jeden redaktor, przekonywać ludzi przychodzących z tematem, że to nie temat, bo samorząd dobry, kochany jest i iluminował nam właśnie piętnasty kościół, więc nie można być niewdzięcznikiem i robić panu prezydentowi pod górkę.

Telewizory ze stolycy chyba nie bardzo miały na czym w sensie wizualnym ten materiał oprzeć i tak mi mówią przy kawie (oni zaprosili i oni płacili): Wiesz stary, a może byś powiedział parę słów jako kolega tego policjanta, twarz ci zamażemy, głos zmienimy, powiesz, że kutas był i już.

I wtedy zakończyłem ogólnopolską karierę telewizyjną.

Pech chciał, że w jakiś czas potem wracałem zbyt szybko z Jeleniej Góry i zatrzymali mnie w Brunowie dwaj mili panowie z drogówki. Zgodnie z tradycją zawodu podaję im dowód rejestracyjny i prawko w „przypadkowym” komplecie z legitymacją dziennikarską:

  • A to pan dziennikarz?
  • No tak wyszło.
  • A to Wasza gazeta (mogli zrobić legitymację bez logo!) opisywała tego policjanta, co chłopca potrącił i mu tak koło d… zrobiła?
  • No nasza, a nawet ja osobiście – jak można coś powiedzieć nie w porę, to zawsze mogę na siebie liczyć.
  • I tak naszego kolegę obsmarowaliście?
  • No święty nie był.
  • Obsmarowaliście, obsmarowaliście… i dobrze tak ch..owi!. Szerokiej drogi.

Niedawno jakimś cudem (podobno za mało chodziłem na marsze dla życia i rodziny) wróciłem do pracy dziennikarskiej i patrzę… i się dziwię. Jakiś bęcwałek z Bolesławca przytacza treść zrobionego przeze mnie wywiadu i „zapomina” podać źródła (czyli Bolec.Info), chociaż potrafił to źródło podać TVN24. Pudelek podpiernicza sobie moją fotę (na górze) i ani o zgodę nie pyta, ani o fakturę (i tak im wyślę). Swoją drogą z oczami Andrzeja obeszli się łagodniej niż on sam. Wiem, widziałem i mi go zwyczajnie szkoda. A Gazeta Wrocławska też jakoś jakby cytuje Bolec.Info, ale nie podaje, że to Bolec.Info.

Wesoło jest z tymi nowymi dziennikarskimi normami… tylko smutno. Ale jednocześnie kolega z jakiejś TV Echo, chyba z Breslau, dzwoni i pyta czy może zacytować tekst (dobry Jezu, gdzie on się uchował!) i pyta czy pomogę, jak przyjadą na materiał. Nie pomogę. Czasu brak.

Bo przypominam sobie obecnie co oznacza praca w dużym medium. A Bolec.Info to jednak jest lokalna potęga. Ponad 23 000 wyświetleń rozmowy z górnikiem ocalałym w Rudnej (no wiem, że spieprzyłem dźwięk, ale przynajmniej wiem dlaczego :). Ponad 36 000 odsłon wywiadu z Andrzejem Januszem w ciągu doby. Ranking szkół jazdy (kilka dni zabawy z danymi) w parę godzin czytają tysiące ludzi a materiał zrobiony jednym telefonem i zdjęciem czyta niemal 20 000 ludzi.

Nie zrobi to wrażenia tylko na szefach takich lokalnych stron, które nawet nie podają ilości odsłon swoich tekstów. No ale nie ma się co dziwić, bo lepiej nie wypaść, niż blado wypaść a ryzykować zakręcenie kranika z kasą też głupio. A ze statystykami to trochę tak, jak z d… Dody, trzeba wiedzieć komu pokazywać i czym zasłonić, żeby człowiek apetytu nie stracił.

Liczby dają skutki a skutki to w przypadku Bolca kolejne tematy zgłaszane przez czytelników, ich odwiedziny w redakcji, wsparcie przy pracy i życzliwość. Bo Bolec.Info to portal co prawda popularny, egalitarny, ale normalny i ludzie chętnie się z nim identyfikują.

Trochę bałem się związku bobrzan z Bolcem, ale okazuje się, że niepotrzebnie. Ruch na bobrzanach rośnie bez zmiany ich charakteru. Bolec skutecznie zachęca do odwiedzania bobrów a bobry mogą tylko na tym zyskać. Ja zaś staram się, żeby Bolec zyskał na tym, że jestem w jego ekipie.

A teraz coś z zupełnie innej beczki…

Widziałem 5 grudnia w Bolesławcu Jarosława Kaczyńskiego. Był w twardej i miękkiej oprawie. Gruby był. I przeceniony w obu wersjach! Czy to znaczy że ludzie tego nie kupują? Nawet za 500 plus?


P.S.:
Tytuł jest klasyczną formą przyciągania uwagi czytelnika znaną metodą „na Brunera”

Tagi artykułu:
· · ·
Kategorie:
Łętowski
http://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (fotopestka.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz.

Komentarze do D… Dody i gruby Kaczyński

  • Skoro jest tak świetnie, to czemu jest tak kiepsko?
    Ten tak zachwalany przez Pana bolec.info jest:
    – bardzo kiepski technicznie (legendarna już wyszukiwarka, która „już już” się robi – od kilku lat, tragiczna jakość zdjęć i nagrań)
    – bardzo kiepski językowo (takich „kwiatków” nie widzę na ii, choć dużo robią, by nadrobić – ostatni „ksiądz nie zarobi” to był milowy krok)
    – bardzo byle jaki redakcyjnie (przecinki w dowolnych miejscach, „pozjadane” literki – wszystko albo nie poprawiane w ogóle, albo po bardzo długim czasie)

    Zwracanie uwagi na te niedociągnięcia kończy się zwykle arogancką uwagą właścicieli. Bo po co być lepszym i się doskonalić, jak można być byle jakim i zadufanym w sobie? Ja o takim „dziennikarstwie” myślę źle. A Pan?

    Rozumiem, że Kaczyński pojawił się, bo sam Łętowski wydał się Panu zbyt mało atrakcyjny. Ale dlaczego w nawiasie pojawiło się coś o marszach? Nie zrozumiałem…
    Czas by było się nauczyć, że czasem czytają Was ludzie nie będący na bieżąco z Waszymi sprawami, mieszkający daleko. Nie muszą ich interesować Wasze wewnętrzne rozgrywki, interesują ich natomiast wieści z rodzinnego miasta. Bez ideologii i personalnych zagrywek – po prostu wiadomości.

    Gall Anonim 07/12/2016 21:08 Odpowiedz
    • Myślę, że Bolec się poprawia, idzie ku lepszemu. Widzę to i staranie o to. Cóż, nikt nie jest doskonały, nawet my : )

      Co do wyszukiwarki: powiem szczerze że ja sam jak szukam czegoś starego na bolcu, to korzystam z google : ) I daje radę : )

      Językowo Bolec… też się poprawia. Dyskutując o Bolcu z właścicielami nie zauważyłem najmniejszego śladu arogancji czy zadufania.

      Co do marszów… no cóż… bobry to nie tyle informacja, co blogi, informacje kulturalne, i trochę poczucia humoru. Jeśli kontekst nie jest zrozumiały, to bardzo mi przykro. Jest osobisty, jak to na blogu. Zapewniam, że kto miał złapać, złapał.

      Podsumowując: podział jest dość prosty:
      Wieści z rodzinnego miasta, newsy – Bolec.Info
      Oceny osobiste, blogi, subiektywna wizja miasta, kpinki i docinki, kultura i historia – bobrzanie.pl

      Bernard Łętowski 07/12/2016 23:43 Odpowiedz
      • „Dyskutując o Bolcu z właścicielami nie zauważyłem najmniejszego śladu arogancji czy zadufania”

        Bo jest pan osobą publiczną. Wszyscy nieznani redakcji z nazwiska to „anonimy” i „hejterzy”, którzy „nie mają pojęcia o dziennikarstwie”. Według zasady – kto się nie podpisuje nazwiskiem, ten nie ma racji.

        s 08/12/2016 18:00 Odpowiedz
        • Szczerze mówiąc też staram się wyznawać zasadę: Jeśli krytykujesz – rób to z otwartą przyłbicą : )
          Tchórzostwo niestety zbyt często kończy się tam, gdzie zaczyna się anonimowość.

          Ale w związku z tym, że Pańskie dotychczasowe doświadczenia z Bolcem nie są najlepsze, proponuję, aby w przypadku kolejnych uwag kierował Pan je do mnie na b.letowski@bolec.info.

          Zróbmy nowe otwarcie w kontaktach między Panem a redakcją : )
          Pozdrawiam.

          Bernard Łętowski 08/12/2016 18:23 Odpowiedz
          • Zapraszam do tematu „technicznego” na bolcu. Wystarczy zwykły dialog z użytkownikami forum, zamiast ignorowania, zbywania półsłówkami lub obracaniu propozycji zmian w żart.

            s 09/12/2016 00:03 Odpowiedz
      • Panie Bernardzie
        Nie chodzi o to, czy wyszukiwarka jest (bo rzeczywiście można się bez niej obejść). Chodzi o to, że twórca portalu obiecał, że będzie.
        http://www.bolec.info/index.php?op=forum&forum=9&act=showtopic&topic=96727 (znalazłem przez Google)
        Według mnie to świadectwo nieudacznictwa (braku umiejętności) lub lekceważenia. I tak źle, i tak niedobrze.

        Opublikował Pan tekst. Mogę go przeczytać. Nie jestem jednak godzien, żeby zrozumieć o co chodzi. Czyżby zaczął Pan przesiąkać „kulturą pracy” panującą na Bolcu? O co więc chodziło z tym marszem? I kim jest mężczyzna z rozmytą twarzą? Co to zdjęcie ma wspólnego z tekstem? Czy brak twarzy – i nazwiska – wynika z tatuaży i niedbałego stroju (rozdarte spodnie) i pozy (rozkrok na wprost obiektywu)?

        Gall Anonim 11/12/2016 17:00 Odpowiedz
        • Nie odpowiadam za to, co Marcin obiecał. (I nie wiem o który maj chodziło, w którym roku : )

          Nie sądzę, żeby Marcin był nieudacznikiem albo lekceważył ludzi. Każdy portal ma swoje problemy techniczne, widocznie wyszukiwarka nie jest u szczytu listy.

          A co do mojego tekstu:
          Nie chodzi o to czy jest pan „godzien”, żeby zrozumieć, tylko o to, czy pan rozumie. No bo jeśli nie złapał pan kontekstów i sensu, to co mam zrobić? Mogę pisać prościej albo stosować przypisy pod tekstem tłumaczące o co mi chodziło w którym fragmencie.
          Serio?

          Bernard Łętowski 11/12/2016 21:37 Odpowiedz
  • Od razu człowiekowi lepiej, jak sobie przeczyta z rana taki tekst.
    Brawo Bernard!

    pepo 07/12/2016 08:05 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title