Gru 2, 2016
3671 Wyświetleń
9 3

Prosta historia

Napisany przez
300x300px_cocodrilo-01

Pamiętacie dawny bolesławiecki „Klub Abstynenta”, czyli bar Zacisze na ulicy 1 Maja? Nazwa (Klub Abstynenta) oczywiście przewrotna, bowiem jak pamiętam, obok baru Kiełbik na Asnyka, była to największa, owiana najgorszą sławą, speluna w mieście. Z relacji starszych ode mnie wiem, że w latach epoki słusznie minionej przybytek ten odwiedzały wszelakiego rodzaju społeczne męty, ochlapusy i inni bumelanci. Ale wiadomo, każdy towar ma swoją klientelę, a Zacisze właśnie taki „target” miało i koniec kropka. Z faktami się nie dyskutuje, a tym bardziej z prawami rynku, choćby nie do końca wolnego.

Otóż zdarzyło się kiedyś, że Zacisze było w remoncie, czyli kolokwialnie mówiąc „studnia wyschła”. Człowiek nie wielbłąd, pić musi, więc klientela rzeczonego lokalu zmuszona była poszukać wodopoju „na mieście”. Z najbardziej „trendy” miejsc owych czasów , według mej skromnej pamięci, do dyspozycji pozostawały m.in. rzeczony Kiełbik, gdzie przechodzące z dziećmi matki częstokroć musiały rękoma pociechom oczy zasłaniać, Grill (tam, gdzie teraz znajduje się stacja paliw Shell) oraz Piccolo na Chrobrego, słynny z olbrzymiej kraty oddzielającej część jadalną od części, w której głównie się piło i grało w karty. Krata owa pełniła także funkcję naturalnego buforu, na którym zatrzymywały się latające kufle oraz inne obiekty, wprowadzone w ruch jednostajnie przyspieszony na skutek pijackich burd i awantur.

Stołując się tam razu pewnego z dwójką rodzicieli, świadkami byliśmy następującego zdarzenia. Siedzący samotnie przy stoliku mężczyzna o „typowo męskim zapachu” zamówił herbatę ekspresową. Zniecierpliwiony długim oczekiwaniem na zamówienie pozwolił sobie w pewnej chwili na głośną i kąśliwą uwagę wobec kelnerki:
– Co tak długo na tę ekspresową muszę czekać? W Zaciszu już dawno bym dostał.
Słysząc te słowa, siedząca przy sąsiednim stoliku grupa stałych bywalców, czyli kwiat lokalnej klienteli, zamilkła, a na ich twarzach zagościł mars o stalowym odcieniu. Jeden z zakapiorów wbił w „intruza” morderczy wzrok, po czym wycedził:
– Ekspresową, to Ty zaraz możesz w mordę dostać. Nie podoba się, to wypad.

Takie czasy były, że oprócz szacunku i poważania, klient za dostawcą w ogień by skoczył. Nie to, co teraz. Narzekają tylko, wybrzydzają i jeszcze się targują.

 

foto: Bolesławiec stare fotografie.

Tagi artykułu:
· · · ·
Kategorie:
Kaźmierczak

Z wykształcenia politolog i anglista, z zamiłowania pedagog. Pasjonat futbolu, miłośnik kina, klasyki rocka oraz dobrej książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title