Lis 8, 2016
1254 Wyświetleń
5 5

Panie Kazimierzu…. wyszedł z pana idealista

Napisany przez

Poczytałem ten tekst Kazimierza Marczewskiego i mam kilka refleksji:

Dlaczego Cezary Przybylski przy okazji tworzenia koalicji wchodzi w temat bolesławieckiego samorządu, skoro wówczas, gdy mógł cokolwiek w nim zrobić lub zmienić, czyli podczas ostatnich wyborów, odpuścił sobie Bolesławiec?

Jeśli starosta poda się do dymisji, przyzna się do porażki. Platforma Samorządowa okazała się bytem tak nietrwałym i niezdolnym do sprawowania władzy, że chyba trudno szukać podobnego przykładu w historii naszego samorządu. Pytanie tylko, czy Dariusz Kwaśniewski potrafi się przyznać do porażki. (Tak, wiem, że jest w ciężkim stanie i współczuję mu bardzo. Tylko stan ciała i umysłu… to czasem dwa zupełnie różne stany).

Pisze pan, że powstaje „nieracjonalny układ”. Problem w tym, że dotychczasowy też racjonalny nie był. Od początku. Był skleconą na gumki recepturki i ślinę koalicją nieprzystających do siebie podmiotów o sprzecznych interesach. Skleconą na koszt podatników.

Karol Stasik raczej nie zostanie nowym starostą. A gdyby miał nim zostać to zaufanie o którym Pan pisze, Piotra Romana czy kogokolwiek innego, nie ma tu nic do rzeczy. Nie oszukujmy się, decyzje polityczne w naszych samorządach nie mają wiele wspólnego z zaufaniem. Ani z polityką.

Pisze pan, że „kolejnym dziwnym koalicjantem, zatwierdzonym przez ludzi prezydenta Romana, jest Sojusz Lewicy Demokratycznej.” Jaki Sojusz? Jest tam ktoś jeszcze poza panem Chwojnickim, który swoim głosem umiejętnie od dawna robi za języczek u wagi? Nawet wrogom SLD musi być już żal tej partii i tego, co ona z siebie zrobiła. (Swoją drogą właśnie sprawdziłem, czy jeszcze istnieje bo zakiełkowała we mnie wątpliwość.)

Marian Haniszewski chyba nie wypadł, jak pan pisze, z gry. On się sam wyautował, bo zrobił się zbędny. Nie jest po prostu nikomu do niczego potrzebny, bo nie ma nawet głosu. Opieranie siły PSL na kimś, kto nie ma nawet mandatu do potargowania się, czyli nie ma żadnej siły, chyba nie mogło się dobrze skończyć. A radnym PSL fajnie było wejść z listy PSL, ale potem PSL nie był im już potrzebny.

Pisze pan też o wartościach o które walczył PSL. Panie Kazimierzu, poniedziałek to nie jest pora na robienie sobie jaj z czytelników. Wartości, PSL, walka… Są słowa, które w jednym zdaniu same się kopią po nerkach.

Pyta pan: „Jak taki egzotyczny układ, bez zaufania, bez wartości, będzie działał?” Tak samo jak inne najlepsze i najtrwalsze układy w naszym mieście. One nie opierają się na zaufaniu czy wartościach. One opierają się na projektach budżetów. I mam na myśli jedynie budżety domowe uczestników układów.

Zgadzam się z Panem w diagnozie skuteczności Piotra Romana. Przez okres jego sprawowania władzy wykruszali się i wykruszają się kolejni jego przeciwnicy a niejeden z nich dochodzi do wniosku, że cieplej jest po jedynej słusznej stronie. Sami się wykruszają? Niektórzy na pewno sami. Niektórzy, jak PO, na własną prośbę. Innym pomaga… los, może opatrzność. Cholera wie.

Na koniec pisze pan, że „Romanowi może dzisiaj zagrozić już tylko Maciej Małkowski. Ale tylko pod jednym warunkiem – jeśli jego zaplecze (Ziemia Bolesławiecka) wreszcie rozpocznie walkę o to, aby zdobyć władzę, a nie – jak podczas poprzednich wyborów – zadowoli się utrzymaniem status quo i podda się jeszcze przed wyborami.”

Ziemia Bolesławiecka nie rozpocznie żadnej walki. Kandydaci Ziemi Bolesławieckiej będą wieszać na wyścigi plakaty kandydatom komitetu Piotra Romana i pobiegną do Ratusza spytać, czy aby prosto wisi. A jak będzie krzywo wisiało… to nawet miejsca w opozycji nie dostaną.

My, w sensie jakichś tam teoretycznie wolnych lokalnych mediów i teoretycznie niezależnie myślących lokalnych polityków, oczywiście możemy udawać, że funkcjonuje tutaj jakiś demokratyczny, samorządny system władzy służący ludziom… Możemy nawet autoryzować go udając, że to na serio powstają jakieś koalicje mające realizować jakieś szczytne cele jakiejś realnej poprawy w jakichś teoretycznie rzeczywistych dziedzinach… My możemy nawet umiejętnie udawać, że wierzymy, iż służy to jakiemuś tam dobru wspólnemu, jakiemuś wyimaginowanemu ogółowi. Problem polega na tym, że ów ogół ma to generalnie w głębokiej i czarnej dupie.

I jedynym pocieszeniem, z punktu widzenia Pana, czy mojego, może być fakt, że nasi lokalni politycy, w jakimś metaforycznym sensie też mieszkają tam, gdzie ich ów ogół osiedlił.

Kategorie:
Łętowski
http://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (fotopestka.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz.

Komentarze do Panie Kazimierzu…. wyszedł z pana idealista

  • Wszystko jest oparte na jednym wielkim układzie. Pokonać Romana mógłby tylko ktoś, silny a najważniejsze bogaty, który zainwestowałby swoje pieniądze przeciwko naszym pieniądzom / podatników/ . Ktoś kto by przekonał młodych, że warto iść do wyborów, że o losach miasta nie mogą decydować tylko parafianie – którzy dostali pieniądze na kościół, działkowcy, dyrektorzy Szkół ich rodziny, urzędnicy ich rodziny,prezesi spółek i ich rodziny, właściciele firm wygrywających przetargi itd ,itp Jest car a potem długo nic . Car ma dużą rzesze ludzi, którzy mogą coś stracić jak on przegra i ta rzesza ludzi karnie głosuje. Puki co wystarczą spotkanie opłatkowe,spotkania z Uniwersytetem III wieku, festyny parafialne wspieranie dziekana, uczestnictwo w mszach,zwolnienie z podatku. Strach i dopieszczanie elektoratu oraz poszerzanie Cesarstwa to kolejne wybory wygrane.

    frugo 08/11/2016 01:38 Odpowiedz
  • Nie wiem, kto jest autorem tego felietonu, ale każdy kto zna styl i zdolności K. Marczewskiego, wie, że on takiego tekstu nie byłby w stanie napisać.

    s 08/11/2016 00:32 Odpowiedz
    • Nie wiem, kto Ci napisał ten komentarz, ale każdy kto Cię zna poza światem anonimowości wie, że sam takiego komentarza nie byłbyś w stanie napisać.

      Bernard Łętowski 08/11/2016 06:22 Odpowiedz
      • Wiadomo. Piszę anonimowo, więc czego bym nie mapisał, nie mam racji. Proszę poczytać inne artykuły podpisane ‚Kazimierz Marczewski’ i porównać styl pisania. Pamięta pan tamtejeszego felietonistę, niejakiego J. Bolesławieckiego? Przestał „nadawać”, gdy tylko wyszło na jaw, że to plagiator.

        s 08/11/2016 18:35 Odpowiedz
        • Piszesz anonimowo, więc nie bierzesz odpowiedzialności za swoje słowa. W przeciwieństwie do tych, którzy mają dość odwagi osobistej, aby się podpisać. Przecież to proste, prawda?

          Jeśli chwalisz, pisz jako ktokolwiek. Jeśli krytykujesz, weź za to odpowiedzialność i podpisz się pod swoimi słowami. W czym problem?

          Bernard Łętowski 08/11/2016 19:19 Odpowiedz
          • Każdy bierze odpowiedzialność, niejeden „anonimowy” przepraszał za swą wypowiedź z nakazu sądu, pański argument jest argumentem dla dzieci. Odwaga nie ma nic do rzeczy, z chęcią uniknięcia hejterskich ataków ad personam nie związanych z treścią wpisu, a bardziej z osobą komentującego! W tym problem panie Łętowski, jest pan ślepy, czy głupi?

            ss 08/11/2016 23:04 Odpowiedz
            • Bywam ślepy, głupi też bywam. Nie komentuję anonimowo w internecie. Anonimowość jako motyw unikania hejterskich ataków to jednak jakaś nowość.
              Ale czekaj… To Ty możesz atakować ad personam anonimowo a Ciebie nie wolno?
              Jestem głupi, bo tego nie rozumiem : )

              Bernard Łętowski 08/11/2016 23:43 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title