Lut 9, 2016
1538 Wyświetleń
4 2

Oscarowe przedbiegi: Spotlight

Napisany przez
300x300px_cocodrilo-01

To be in the spotlight to, w mniej lub bardziej dosłownym tłumaczeniu, być na świecznikuSpotlightto także reflektor, rodzaj światła punktowego, zwyczajowo używanego podczas występów scenicznych do podkreślenia ważnego artysty lub wydarzenia. W obrazie Toma McCarthy’ego nie wykonawcy są ważni, a temat, którego zdemaskowania się podejmują – Spotlight to geneza jednej z największych afer we współczesnej historii Kościoła katolickiego, ujawnionej przez kilkuosobową grupę dziennikarzy z powołaniem. Nic dziwnego więc, że to właśnie temat zajmuje tu niemal cały pierwszy plan.

Prawie 600 publikacji na przestrzeni 2002 roku, 249 księży i zakonników z Archidiecezji Bostońskiej oskarżonych publicznie o molestowanie seksualne, ujawnienie się ok. 1000 ofiar tego procederu w samym Bostonie – oto efekty tytanicznej pracy wykonanej przez dziennikarzy działu śledczego Spotlight w redakcji Boston Globe. Walter Robinson, Michael Rezendes, Sacha Pfeiffer, Matt Carroll, a także wspierający ich Marty Baron i Ben Bradlee jr. ryzykowali wiele, podejmując się próby udowodnienia wielokrotnych przypadków pedofilii w bostońskich parafiach. Występowali nie tylko przeciwko Kościołowi katolickiemu, ale także przeciwko swoim rodzinom, sąsiadom, przyjaciołom, w zdecydowanej większości wychowanym w skrajnie religijnym środowisku. Narażali swoje dziennikarskie reputacje i wieloletnie przyjaźnie, by dowieść prawdy, tak trudnej do zaakceptowania dla pobożnych katolików.

Jakkolwiek przerażająco może to zabrzmieć, w dzisiejszych czasach przypadki pedofilii w Kościele katolickim to niemal chleb powszedni. Choć wciąż oburzają nas księża, którzy naruszają intymność najczęściej nieletnich ofiar, podobne odkrycia nie szokują już tak, jak 15 lat temu. Wówczas, gdy wszechobecna technologia i związane z nią rozluźnienie moralne dopiero zaczynały wkraczać w naszą codzienność, zarówno samo istnienie pedofilskiego procederu, jak i jego skala były czymś, co kwestionowało system wartości, na którym od wychowano dziesiątki pokoleń. Prawda, do której dotarli dziennikarze Spotlight, wstrząsnęła tym systemem i podważyła zaufanie Amerykanów, zanim jeszcze ich nieufność wzmogły ataki terrorystyczne z września 2001 r. Najlepiej wyraża to scena, w której Matt Carroll (Brian d’Arcy James) odkrywa, iż jeden z księży-pedofili mieszka obecnie nieopodal jego domu. Moment, w którym uświadamia sobie, że także jego dzieci mogły stać się ofiarami tego przestępcy, wywołuje w nim nieodwracalną przemianę i jeszcze bardziej motywuje go do ujawnienia niewygodnej prawdy.

Bohaterowie Spotlight mają w sobie bezkompromisowość i zadziorność, którą pamiętamy z Wszystkich ludzi prezydenta, ale historia nie wciąga tak, jak czyniła to fabuła filmu Pakuli. Śledztwo dziennikarskie przedstawione w filmie McCarthy’ego zostało przedstawione rzetelnie i wiarygodnie, jednak ani przez moment nie dane nam jest poczuć napięcia, które towarzyszyło dochodzeniu duetu dziennikarzy z The Washington Post. Być może winny jest przeciwnik – machina polityczna lat 70-tych przerażała bardziej niż przedstawiciele kleru, którzy w Spotlight prezentują się wyjątkowo niegroźnie. Przełomy w śledztwie dziennikarzy Spotlight przychodzą niepostrzeżenie, mało spektakularnie i bez większych emocji. Obraz McCarthy’ego ogląda się z wyraźnym zaciekawieniem, ale jeśli martwiliście się o swoje paznokcie, uspokajam – podczas seansu Spotlight nie będą wam potrzebne.

Nawet jeśli nie jest Spotlight trzymającym w napięciu thrillerem, jest czymś dalece ważniejszym – pochwałą idealizmu. Cała obsada aktorska – bez żadnych wyjątków, choć Akademia nominacjami postanowiła wyróżnić Marka Ruffalo i Rachel McAdams – wspaniale oddaje atmosferę ekscytacji wynikającej z obcowania z prawdą. Chęć bycia szczerym wobec czytelników, a więc także swych sąsiadów i kolegów, napędza dziennikarzy do katorżniczej pracy. Rezendes, Pfeiffer czy Robinson ani przez chwilę nie myślą o swej reputacji, lecz o odbiorcy – ryzykują, grają va banque, blefują po to – tylko i aż po to – by prawda wyszła na jaw. Poczucie misji nie opuszcza ich ani na chwilę, dzięki czemu widz ma świadomość uczestniczenia w czymś naprawdę ważnym.

spotlight-xlarge

Nominacje aktorskie dla Ruffalo i McAdams należy odczytywać raczej jako ukłon w stronę całej ekipy – Akademia nie mogła wyróżnić wszystkich, a nie dysponuje kategoriami takimi, jak choćby Screen Actors Guild, która nagrodziła Spotlight za najlepszy zespół aktorski. Podobać się może przede wszystkim Liev Schreiber w roli Marty’ego Barona, nowego wydawcy Boston Globe, człowieka całkowicie z zewnątrz, który błyskawicznie znajduje wspólny język z zespołem dziennikarzy Spotlight i staje za nimi murem, gdy powodzenie przedsięwzięcia wisi na włosku.

Tom McCarthy nakręcił ważny film, którego po prostu nie wypada przeoczyć. Spotlight to rasowy dramat śledczy, który stawia na znakomite aktorstwo i realizm w odtwarzaniu faktów, eksponując ideologiczne podłoże fabuły. Co ciekawe, po premierze nawet media watykańskie wypowiadały się o filmie przychylnie, dostrzegając w nim przede wszystkim poszanowanie prawdy i sprawiedliwości. I właśnie to – uniwersalne docenienie przez wszystkie opcje, grupy i środowiska – jest największym sukcesem Spotlight.

Tytuł: Spotlight
Premiera: 3.09.2015
Reżyseria: Tom McCarthy
Scenariusz: Josh SingerTom McCarthy
Zdjęcia: Masanobu Takayanagi
Muzyka: Howard Shore
Obsada: Mark RuffaloMichael KeatonRachel McAdamsLiev SchreiberJohn SlatteryBrian d’Arcy JamesStanley TucciJamey SheridanNeal HuffBilly Crudup

 

myśliwiec ogląda

Kategorie:
recenzje
http://www.mysliwiecoglada.pl

Fan Manchester United, Jonathana Carrolla i Darrena Aronofsky'ego. W poszukiwaniach korzeni swojego drzewa genealogicznego dotarłem do połowy XVII w. Filmy oglądam na kilogramy i lubię o nich dyskutować. W międzyczasie słucham wszelkich odmian alternatywy i szukam niedrogich podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title