Wrz 7, 2015
6843 Wyświetleń
10 6

Jak dyrektor II LO, Mirosław Sakowski, naraził szkołę na straty w wysokości 13 tysięcy złotych

Napisany przez

O dziwnej polityce kadrowej o tym, jak wygląda nadzór szkoły średniej sprawowany przez Starostwo Powiatowe i ile nas to wszystkich kosztuje. Wywiad z Wiesławą Łuczak (na zdjęciu), nauczycielką zwolnioną z II LO.

Przepracowała pani w szkole kawał życia…
W szkolnictwie przepracowałam 31 lat, należąc od pierwszego dnia do związków zawodowych, przy czym po dwuletnim okresie zatrudnienia w szkole podstawowej kolejne rozpoczęcia roku szkolnego witałam w szkole średniej przy Dolnych Młynach. Przez ten czas zmieniały się szyldy przy wejściu do budynku, salki do gry niezbędne w Studium Nauczycielskim zamieniane były na podręczne magazyny Liceum Ogólnokształcącego, zmieniali się dyrektorzy lecz pozostawała ta sama więź pracujących tam nauczycieli, świadomych wagi realizowanych zadań wychowawczych. Nagroda za starania od lat była niewymierna, z pewnością nie było nią otrzymywane wynagrodzenie, pobory nauczyciela pracującego na etacie jako osoby posiadającej wyższe wykształcenie, specjalizację zawodową, długi staż pracy, nigdy nie były konkurencyjne w porównaniu do innych grup zawodowych, a w ostatnich latach doszło do dramatycznego pogorszenia sytuacji.

Dlaczego?
Słowo wytrych „niż demograficzny” skutkuje pozostawieniem przepełnionych klas z okresu zwiększonej ilości uczniów, ograniczono jedynie ilość godzin pracy nauczycielskiej z niezasadnie „ludnymi” klasami, aby ograniczyć wydatki z kasy samorządowej. Takie działanie nie może się odbić na jakości nauczania, 30 uczniów szukających odpowiedzi na ważkie pytania w trakcie 45-minutowego kontaktu z opiekunem trudno uznać za standard XXI-wieku w państwie należącym do Unii Europejskiej.

Ktoś uważa, że to norma i decyduje o takim kształcie szkoły…
Polityka „krótkiej kołderki” w szkolnictwie realizowana jest na szczeblu samorządowym, to władze powiatu bolesławieckiego odpowiadają za sytuację w szkolnictwie średnim, przydzielają środki finansowe, mianują dyrektorów, oczywiście czynią to w konkursach. Przekonanie o własnej nieomylności, wprowadzenie systemu nakazowo-rozdzielczego rodem z socjalizmu to oczywiste wnioski płynące z polityki oświatowej realizowanej przez Starostwo Bolesławieckie.

Czuje się pani ofiarą tego systemu?
Właściwie tak… Będąc jedynym w II Liceum Ogólnokształcącym nauczycielem posiadającym kwalifikacje zawodowe do nauczania informatyki otrzymałam w zeszłym roku szkolnym propozycję „nie do odrzucenia” – ograniczenie wymiaru zatrudnienia do minimalnego wymaganego prawem wymiaru (wymóg 1/2 etatu), zaś pozostałe godziny informatyki w szkole średniej prowadzić będzie niedawno zatrudniony nauczyciel języka niemieckiego. Mój sprzeciw wyrażony brakiem zgody na takie rozwiązanie początkowo poparł nawet odpowiedni pion w Starostwie nie zatwierdzając przedłożonego mu planu nauczania na kolejny rok.

Czyli starostwo stanęło po pani stronie?
Przygotowywanie klas maturalnych do egzaminu dojrzałości przez nauczyciela z zerowym doświadczeniem zawodowym w nauczaniu informatyki było nie do przyjęcia nawet dla pani Alicji Krzyszczak, naczelnika wydziału edukacji Starostwa, i proponowana siatka godzin musiała ulec zmianie w tym punkcie. Młodsze roczniki uczniów mogą stanowić poletko doświadczalne, zmieniony plan nauczania został zaakceptowany, a dyrektor otrzymał wolną rękę w wyegzekwowaniu odpowiedniej zgody od nauczyciela.

Czyli zgody od pani na zmianę warunków zatrudnienia?
Dopełnienie formalności, dotrzymanie sztywnego terminu 31 maja dla tzw. „ruchu służbowego” to są proste, typowe i oczywiste kwestie, od dziesiątków lat realizowane w szkolnictwie. Mirosław Sakowskim, oprócz stanowiska dyrektora II LO pełnił wówczas funkcję radnego Rady Miasta z list PO, a jeszcze na 25 maja przypadł termin wyborów do europarlamentu, absorbujących działaczy partyjnych, dość powiedzieć, że dopiero w ostatnich dniach maja ubiegłego roku kierownictwo szkoły zaczęło finalizować decyzje personalne.

Zgodziła się pani na ograniczenie zatrudnienia?
Nie, a ponieważ nie wyraziłam zgody na przekazanie nauczania informatyki w ręce nauczyciela z nieodpowiednimi wówczas kwalifikacjami, pana Jacka Maja, dyrektor rozpoczął procedurę wypowiedzenia mojej umowy o pracę. Zrobił to, jak mniemam, z pełną świadomością konieczności wypłacenia mi z tego tytułu odprawy w wysokości półrocznego wynagrodzenia należnego według prawa, również z pełną świadomością konieczności przeprowadzenia konsultacji ze związkami zawodowymi. Oczywiście dumnie brzmiące określenie „konsultacje związkowe” sprowadza się do wysłania zawiadomienia na typowym druku, odczekania 7 dni na odpowiedź i niezależnie od treści pisma związkowego – wręczenie wypowiedzenia.

Co na to związki?
Związek Nauczycielstwa Polskiego (oddział w Bolesławcu) będący w rozsypce po malwersacjach finansowych potwierdzonych wyrokiem sądowym, wobec zaginięcia wielu dokumentów na poczekaniu przygotował stosowaną odpowiedź.

I wyraził zgodę?
Związek zawodowy nie musi wyrażać czy nie wyrażać zgody, przyjmuje do wiadomości.

Konsultował z panią sprawę? Zgłębiał temat?
Nie.

A Solidarność?
W przypadku NSZZ Solidarność informacja o zamiarze wypowiedzenie umowy o pracę została wysłana listem poleconym w piątek 30 maja, tego też dnia podczas tej samej obecności w budynku Poczty Polskiej wysłano mi wypowiedzenie umowy o pracę. Taki tryb postępowania rodzi liczne konsekwencje dla pracodawcy, przy czym ewidentne jest naruszenie praw związkowych, co dodatkowo kosztowało szkołę konieczność wypłaty odszkodowania w wysokości 3-miesięcznych poborów. NSZZ Solidarność stanęło na wysokości zadania, zapewniając pomoc prawną w toczącym się postępowaniu sądowym. Sąd Pracy dał stronom czas na rozmowy, zaś mój pełnomocnik rozmawiał z Naczelnik Alicją Krzyszczak próbując uzmysłowić organowi nadzorczemu konsekwencje finansowe takiego postępowania dyrektora.

I co na to powiat?
Wybrany został wariant zapłaty dużo wyższej kwoty odszkodowania niż anulowania wypowiedzenia i uzupełnienia wymiaru zatrudnienia do pełnego etatu.

Czy dyrektor miał jakieś podstawy, żeby panią zwolnić? Miała pani upomnienia, nagany, miał zastzreżenia do jakości pani pracy?
Nigdy.

Czyli z punktu widzenia pani akt osobowych była pani pracownikiem bez zarzutu?
Zdaniem Sądu nawet wzorowym.

Co było dalej?
Po spędzeniu 28 lat w murach szkoły na Dolnych Młynach, po przepracowaniu kilku dni we wrześniu 2014 r. czekał na mnie wypełniony druk świadectwa pracy, nie otrzymałam wszystkich pracowniczych świadczeń pieniężnych, mimo że odpowiednie dokumenty, np. dla ZUS, w moim imieniu służby księgowe szkoły przygotowały, a dyrektor Sakowski je podpisał.

Nagrodzony przez Starostwo Powiatowe dyrektor II LO w grudniu ubiegłego roku podczas kolejnej rozprawy przed Sądem Pracy tłumaczył się „brakiem wiedzy”, który nie pozwolił mu wydać dyspozycji o wypłacie świadczeń pracowniczych. W efekcie szkoła zapłaciła, a Starostwo musiało wyasygnować odpowiednie środki, wyższą kwotę niż wypłaconoby we wrześniu.

Czy dobrze rozumiem, że dyrektor przyznał się w Sądzie do swojej niekompetencji?
Przyznał się do braku wiedzy, co w sytuacji zarządzania szkołą można utożsamiać z brakiem kompetencji.

Z całym szacunkiem dla pani trudnej sytuacji zawodowej, gdybyśmy skupili się tylko na faktach, wynika z nich, że dyrektor nie umiał przekonać pani do pracy w zmniejszonym wymiarze godzin ani zwolnić w taki sposób, aby jak najmniej kosztowało to szkołę, powiat i podatników?
Tak, mógł to zrobić taniej, ale przez jego błędy Sąd przyznał mi odszkodowania w większej wysokości, niż świadczenia, które szkoła powinna wypłacić mi, gdyby wszystko odbyło się zgodnie z prawem i zasadami.

Ile podatnicy są na tej niekompetencji dyrektora „w plecy”?
Ponad 13 000 zł. Gdyby zwolniono mnie zgodnie z prawem, szkołę kosztowałoby to około 7000 zł. A kosztowało około 20 000 zł.

Nowy nauczyciel, który przejął pani zadania w szkole, to pan Jacek Maj, który jesienią 2014, już po pani zwolnieniu, pojawił się na liście wyborczej Platformy Samorządowej Powiatu Bolesławieckiego wraz z dyrektorem szkoły i starostą Kwaśniewskim, tak?
Tak, pan Maj został zatrudniony w II LO jako germanista kilka miesięcy przed moim zwolnieniem, ponoć od razu rozpoczął kurs na nauczyciela informatyki a po moim zwolnieniu przejął moje godziny.

(Pan Jacek Maj w rzeczywistości rozpoczął pracę w II LO 1 września 2012 i nie rozpoczął kursu informatyki a studia podyplomowe na tym kierunku – redakcja)

Czy pani zdaniem to przypadek?
W maju 2015 roku na bolesławieckim Rynku pod namiotem wyborczym kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP spotkać można było „przypadkiem” pana Maja z naręczami materiałów agitacyjnych. Niewątpliwie panowie Sakowski i Maj są kolegami z jednego komitetu wyborczego.

Zdaje sobie pani sprawę, że obecnie pan Maj jest pełnomocnikiem wyborczym pana Sakowskiego w wyborach uzupełniających do Rady Miasta?
Tak, czytałam o tym.

Wróćmy do sedna. Dyrektor nieudolnie, co sam przyznał w Sądzie, zwolnił panią z pracy i naraził podatników na koszty. Jakie poniósł konsekwencje? Czy starosta jakoś zareagował?
Widziałam stenogram z posiedzenia Rady Powiatu, podczas którego Starosta wprowadzał radnych w błąd podczas udzielania odpowiedzi na interpelację w tej sprawie, jego zdaniem winne są „nadmierne” prawa związkowe, co było przyczynkiem do ostrej reakcji NSZZ Solidarność okręgu jeleniogórskiego. Trzy miesiące później gdy Sąd Pracy ponownie rozpatrywał naruszenie praw pracowniczych przez dyrektora, reprezentowanego przez prawnika starostwa, D. Kwaśniewski jako Starosta informował: „Zarząd Powiatu Bolesławieckiego nie podjął do tej pory działań w stosunku do osoby odpowiedzialnej za niedotrzymanie ustawowych terminów konsultacji związkowych”. Kilka miesięcy później Dariusz Kwaśniewski jako prominentny działacz PO rekomendował tę „osobę odpowiedzialną” na posła do Sejmu RP.

Dlaczego, pani zdaniem, dyrektor nie poniósł konsekwencji?
Widocznie 13 000 złotych to nie jest dla powiatu istotna kwota.

Nie myślała pani, żeby zaangażować się w działanie Platformy Samorządowej Powiatu Bolesławieckiego? Być może życie byłoby prostsze…
Wystarczy mi kontakt z takim jednym w trzech osobach, rano dyrektor LO, w południe radny PSPB, a wieczorem kandydat na posła z PO.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Bernard Łętowski

Kategorie:
wywiad
http://www.bobrzanie.pl

Masz temat? Masz problem? Coś Cię wkurza albo cieszy? Napisz do nas maila lub zadzwoń na numer 696 373 113.

Komentarze do Jak dyrektor II LO, Mirosław Sakowski, naraził szkołę na straty w wysokości 13 tysięcy złotych

  • Kontynuując temat nepotyzmu, czy prawdą jest, że w szkole u Pana Dyrektora Sakowskiego (Platforma) zatrudniona jest żona Pana Sekretarza Starostwa Powiatowego jak również inni członkowie platformy, którzy biorą czynny udział w jego kampanii wyborczej?

    Prosimy odpowiedź!

    Platfus 09/09/2015 18:55 Odpowiedz
  • Walka klasowa zaostrza się w miarę postępu socjalizmu . :)))))) koba miał rację!

    Daniel Dziedziczak 09/09/2015 10:08 Odpowiedz
  • Strasznie dużo tych pomyj pan widzi, pewnie przez specjalne okulary?
    Łetowski wylał wiadro pomyj na zlecenie i cemoi wylał wiadro na zlecenie. Tylko co jest tymi pomyjami u Łętowskiego, a co jest pomyjami u cemoi? Całym wiadrem pomyj? Bo ja widzę wiadro pomyj pełne pomówień i obrazliwych stwierdzen u „pani broniacej młodego człowieka”, istne szambo!

    Bolo 08/09/2015 22:10 Odpowiedz
  • Przeczytałem wywiad redaktora Łętowskiego z Panią Łuczak a potem komentarze wnuka, realistki czy anonima schowanego pod szyldem cemio07 (tych, którzy udają licealistów i piszą w sposób urągający językowi polskiemu pomijam) i mam mieszane uczucia. Z jednej strony nieodparcie nasuwa się podejrzenie, że pan redaktor przeprowadził ten wywiad dla potrzeb jednego z kontrkandydatów Pana Sakowskiego a z drugiej strony zaplanował wylanie kubła pomyj na ludzi, którzy znaleźli się obok niego. Zmartwił mnie również fakt, że wykorzystano do tego doświadczoną nauczycielkę! Pan redaktor Łętowski (co napisał w przedmowie do wywiadu) zaplanował kogo ma opluć i konsekwentnie to prowadził w czasie tego wywiadu a teraz zasłania się, że to były tylko subiektywne opinie Pani Łuczak! Rozumiem Panią, że ma żal do dyrektora i władz za sposób w jaki się z nią rozstano ale panu redaktorowi to było za mało i sam naprowadza Panią Łuczak na temat Pana Maja. Cytuję pytanie „Nowy nauczyciel, który przejął pani zadania w szkole, to pan Jacek Maj, który jesienią 2014, już po pani zwolnieniu, pojawił się na liście wyborczej Platformy Samorządowej Powiatu Bolesławieckiego wraz z dyrektorem szkoły i starostą Kwaśniewskim, tak?”. I tutaj Pani Łuczak przepełniona żalem do całego świata, zaczyna mijać się z prawdą lub też daję się Panu Łętowskiemu wmanewrować w kłamstwa! Z mojej wiedzy wynika, że Pan Maj pojawił się w Liceum nr II w roku 2012 czyli dwa lata przed opisywanym incydentem a nie kilka miesięcy jak mówi rozmówczyni. Znając realia panujące w szkole jestem pewien, że w chwili rozpoczęcia pracy na stanowisku nauczyciela informatyki Pan Maj miał pełne kwalifikacje do wykonywanej pracy, bowiem w przeciwnym przypadku ani dyrektor ani starostwo nie wykręciliby się odszkodowaniem i sąd przywróciłby Panią Łuczak do pracy! Tutaj mam prawo zarzucić Panu Łętowskiemu brak dziennikarskiej rzetelności bo takie fakty są do sprawdzenie telefonicznie w ciągu kilku minut, chyba że nie była mu potrzebna prawda tylko „pomyje” tym bardziej, że opisywane fakty miały miejsce wcześniej i nie były w żaden sposób związane z późniejszą aktywnością Pana Maja. W tym miejscu mam też niestety żal do Pani Łuczak, bowiem jako nauczyciel i pedagog (sama mówi w wywiadzie, że przepracowała ponad 30 lat) powinna wspierać młodszego kolegę, a nie mieszać go z błotem (widać nie zawsze długość pracy idzie w parze z jakością). Komentarze, szczególnie anonima cemoi07 i realistki są bardzo emocjonalne. Pani broni młodego człowieka a cemoi07 wylewa kolejne wiadro pomyj i jawnie oświadcza, że robi to w imieniu kandydata Pana Nowaka. Smutne to, że w kampanii wyborczej zarówno sami kandydaci, jak ich zwolennicy nie starają się przyciągać do siebie zwolenników, tylko opluwają swoich rywali (czyżby nie mieli nic godnego uwagi żeby się pochwalić). Dlaczego nikt nie napisze dlaczego warto głosować na tego czy innego tylko rozsiewa jad i nienawiść? Jest takie mądre powiedzenie „Kto sieje wiatr ten zbiera burzę”!

    Emerytowany nauczyciel 08/09/2015 21:32 Odpowiedz
    • Szanowny „Emerytowany nauczycielu”:

      Co do potrzeb kontrkandydatów pana Sakowskiego… W związku z tym, że jest on wśród kandydatów Platformy Obywatelskiej w wyborach do sejmu RP (PO to prawdopodobnie taka ogólnopolska forma Platformy samorządowej Powiatu Bolesławieckiego) a wybory parlamentarne już 25 października, nie zakładam aby pan Sakowski był na poważnie zainteresowany objęciem mandatu w Radzie Miasta na miesiąc i kilka dni.

      W wyborach uzupełniających interesuje mnie osobiście to, aby wygrał ktoś niezależny od władz miasta, aby w Radzie Miasta zasiadł ktoś, kto nie będzie trząsł tyłkiem, kiedy trzeba będzie zadać władzy niewygodne pytanie albo zająć się trudnym tematem. Pan Sakowski jako radny potrafił czasem poruszać trudne kwestie. Potrafił na sesjach spierać się o parkomaty, dopytywać o ściśle tajne dokumenty niewygodne dla władzy, lobbować za nadaniem stadionowi imienia Stanisława Merdasa stopować prezydenta miasta w nachalnym promowaniu na sesji Rady Miasta filmów o spiskowych teoriach smoleńskich. Chwała ma za nakłanianie (choć bezskuteczne) do dofinansowywania in vitro z miejskiego budżetu.
      I nikt mu tych i innych zasług nie odbierze. A ja o nich pamiętam i sam je wyliczam.

      Pan Sakowski w jesiennych wyborach miał w okręgu nr 10 (właśnie sprawdziłem) 155 głosów, więcej zebrali tylko Hubert Prabucki i nieżyjący już Alojzy Skóra. Wywiad z panią Łuczak raczej mu tego wyniku nie popsuje a przy wielokrotnym pokazywaniu bolesławianom jego osoby na portalu Istotne.pl m.in. (pozdrawiam Radę Rodziców II LO) jakaś jedna publikacja na małych Bobrzanach to bzdura.

      Pani Łuczak nikt, wbrew pana sugestii, do niczego nie wykorzystywał. Nikt do niczego nie zmuszał ani nie namawiał. Rozumiem, że wierzy pan (tak pan pisze) że zaplanowałem sobie kogo mam „opluć” i tak zmanipulowałem panią Łuczak aby osiągnąć cel. Swoją drogą nie wiem skąd takie przypuszczenia, mam nadzieję, że nie z doświadczeń osobistych.

      Nikt tu na nikogo wiadra pomyj nie wylał. Trzymajmy się faktów:
      Pani Łuczak stwierdziła w wywiadzie, że pan Maj nie miał doświadczenia w nauczaniu informatyki. Nie stwierdziła, że nie miał uprawnień.

      Dlaczego pytam w wywiadzie o powiązania polityczne? Bo, moim zdaniem, są bardzo istotne. Oczywiście możemy udawać, że ilość działaczy PO wśród pracowników firm podległych starostwu (w tym tych na kluczowych stanowiskach) to przypadek i zrządzenie losu. I możemy tak udawać do czasu aż samym pracownikom zebrania partyjne pomylą się z radami pedagogicznymi.

      Zatrudnienie działaczy PO przez działaczy PO to nie jest samorząd marzeń (w sumie nie ma znaczenia czy chodzi o PO, PiS czy „partię prezesów” Piotra Romana). Skala takich działań w Bolesławcu jest niemała.

      Proszę zauważyć, że Bobrzanie od lat zwracają uwagę na dziwne, nieetyczne i głupie zachowania samorządowców i ludzi związanych z samorządem. I to bez względu na opcję polityczną, która… przegina.

      Pisze pan, że ma żal do pani Łuczak, bo „powinna wspierać młodszego kolegę, a nie mieszać go z błotem”. W jej odczuciu, jak ja wywnioskowałem z rozmowy, straciła pracę aby zrobić więcej miejsca w szkole dla młodego działacza politycznego. Faktem jest, że pan Maj przejął jej godziny, faktem jest związek prywatno – polityczny między panami. Faktem jest też to, polityczny patron obu panów, starosta, nie dostrzegł w tej sytuacji niczego… niestosownego.

      A na dodatek przy okazji samorząd przez zwolnienie nieumiejętne popłynął parę groszy na kasie. I nikt nie poniósł konsekwencji. To nie wiadro pomyj, to fakty.

      Bernard Łętowski 08/09/2015 22:21 Odpowiedz
      • Szanowny Panie Redaktorze!
        Cieszy mnie fakt, że mamy takie samo pragnienie, doczekać czasu kiedy w Radzie Miasta i Powiatu zasiądą ludzie, którzy chcą coś zrobić dla obywateli a nie wszelkiej maści klakierzy. Pan może tego doczeka, ja z racji wieku chyba nie!
        Pyta mnie Pan skąd moje przypuszczenia, że zaplanował Pan świadomie, komu i dlaczego chce Pan dać po łapach? Nigdy nie miałem problemów z „czytaniem ze zrozumieniem” i myślę, że ta umiejętność w tym przypadku również mnie nie opuściła. Cytuję:” O dziwnej polityce kadrowej, o tym jak można pomóc czyimś kosztem kandydatowi na radnego Platformy Samorządowej Powiatu Bolesławieckiego i pełnomocnikowi wyborczemu dyrektora szkoły, o tym, jak wygląda nadzór szkoły średniej sprawowany przez Starostwo Powiatowe i ile nas to wszystkich kosztuje.” Jasno określił Pan swoje cele i muszę przyznać, że w sposób doskonały udowodnił Pan swoją tezę, umiejętnie manipulując zarówno pytaniami jak i tzw. faktami. Niestety, tak bardzo był Pan zaangażowany w udowodnienie swojej tezy, że popełnił Pan kilka błędów, a Pani Łuczak dopuściła się mówienia nieprawdy.
        Napisał Pan, że Pańska rozmówczyni nie stwierdziła, że Pan Maj nie miał odpowiednich kwalifikacji. Pozwolę sobie na kolejne cytaty: „Będąc jedynym w II Liceum Ogólnokształcącym nauczycielem posiadającym kwalifikacje zawodowe do nauczania informatyki otrzymałam w zeszłym roku szkolnym propozycję „nie do odrzucenia”, oraz: „Nie, a ponieważ nie wyraziłam zgody na przekazanie nauczania informatyki w ręce nauczyciela z nieodpowiednimi wówczas kwalifikacjami, pana Jacka Maja, dyrektor rozpoczął procedurę wypowiedzenia mojej umowy o pracę.” Jeżeli przytoczone tutaj zdania nie są stwierdzeniem braku kwalifikacji u Pana Maja to chyba nie mówimy tym samym językiem.
        Moim skromnym zdaniem sytuacja Pani Łuczak i Pana Maja jest dokładnym odbiciem. Pani Łuczak i Pan Maj rozpoczęli pracę w tej samej szkole jako nauczyciele innych przedmiotów (informatyki 30 lat temu w szkole jeszcze nie było), zarówno Pani Łuczak jak i Pan Maj musieli potem skończyć jakieś „kursy” jak to ironicznie nazwała Pańska rozmówczyni i Pani Łuczak również jakiś Dyrektor powierzył nauczanie młodzieży mimo braku odpowiedniego doświadczenia! Teraz Pani Łuczak musiała ustąpić miejsca młodszemu nauczycielowi, taka kolej rzeczy. Niestety czas „dinozaurów” kiedyś się kończy!
        Kiedy czytałem Pańską odpowiedź wczoraj rano były jeszcze pewne stwierdzenia, również nieprawdziwe (Bolesławiec to małe miasto i w środowisku trochę o sobie wiemy) ale ktoś Pana ostrzegł lub zagroził konsekwencjami i usunął Pan te fakty z odpowiedzi pisanej do mnie!
        Na koniec jeszcze jeden fakt. Znam trochę środowisko LO II i wiem, że istnieją tam dwa „towarzystwa”. Jedno z nich popiera Dyrektora Sakowskiego a drugie z nim walczy. Powie Pan i bardzo dobrze bo władzy należy patrzeć na ręce! Jednak z wiedzy jaką posiadam, ta druga grupa ma tylko jeden cel, zastąpić Sakowskiego swoim człowiekiem! Być może Pani Łuczak właśnie dlatego teraz dotarła do Pana i przekazała te wszystkie rewelacje, żeby Pańskimi rękami pozbyć się niechcianego rywala. proszę sobie to przemyśleć!
        Pozdrawiam i życzę powodzenia w tropieniu nieprawidłowości w naszym mieście a ja będę chętnie obserwował Pańskie poczynania!
        Z poważaniem Emerytowany nauczyciel.

        Emerytowany nauczyciel 10/09/2015 20:11 Odpowiedz
  • WITAM, JES BUM BAP NIE MA BUM BAP WEZ TU ZOBACZ NA TYM TU MAJKU TU NIE MA INFORMATYKUW I TU NIE MA PTAKUW SAKO UND ŁUCZNIK NA TYM TU MAJKU WOOOOO!!!

    rYCHU POEJE SOLO 08/09/2015 16:26 Odpowiedz
  • Ja ozobiście lubilem zajencia z pania informatyk .Uzyskalem wiele nowych umiejentnozci ,nauczylem sie wykonywac liczne akrobacje na krzeselkach .uwazam to za bardzo przydatne doswiatczenie. ogulnie to fajnie ,pani potrafila sprawdic kot programu bez czytania, ras nawet prawie trafila ze program byl skopiowany z internetu, tylko prawie bo nie byl. hehsz ale uwazam ze jest zdolnym programisto html ,duszo lepszym od nowego specjalisty od C@ (SiMonkej), pana Czerwca, czy tam Maja.

    Poztrawiam Pustywór Antoni

    Antoni Pustywór 08/09/2015 14:59 Odpowiedz
  • Żenujący artykuł! To tylko mógł stworzyć taki wywiad wyborczy na zamówienie tego pokroju „redaktor” jak Łętowski. Wyraźnie miał zapłacone. Ponadto pokrzywdzona pani dała się wpędzić w maliny przez koło Solidarności szkolnej, jedna z pań wzięła sobie urlop zdrowotny, aby mieć czas na zbieranie materiałów na Sakowskiego.Robi to już od początku jego kadencji. Chodzi o zrobienie miejsca dla koleżanki, która wystartuje w konkursie na dyrektora.
    Pani Łuczak skarży się, że ją skrzywdzono. Jej jedyną zasługą było przepracowanie 31 lat w szkole, ucząc prac ręcznych, w tym czasie korzystała z urlopów na poratowanie zdrowia, następnie została „informatykiem”. Trzymano ją w szkole tyle lat z litości.Nauczycielem była marnym, o czym świadczą opinie o niej.
    Pedagogiem jest się przez całe życie. Taka postawa, jaką pani prezentuje, nie świadczy dobrze o jej morale. Kobieto, dostałaś kasę, wstydu już oszczędź. Nie daj się wykorzystywać w kampanii wyborczej i jako mięso armatnie przed konkursem na dyrektora szkoły.Trzeba umieć odejść z godnością.
    Wywiad zawiera stek nieprawdziwych informacji, właściwie kłamliwych. Czyżby pani zawiodła pamięć, czy celowo przeinacza fakty?!
    Przecież, jak wiedzą wszyscy Pan Jacek został skierowany do LO nie kilka miesięcy przed pani zwolnieniem, tylko 2 lata. Już przed pani wyrzuceniem za niekompetencję miał pełne kwalifikacje do nauczania przedmiotu, gdyż miał dyplom Studiów podyplomowych. A nie zerowe, jak pani mówi. Może pani pomyliła ze swoimi umiejętnościami. Ale cóż, w tym wieku pamięć zawodzi!
    Opłacał studia z własnej kieszeni a nie publicznej, kolejne oszczerstwo! I tak można wyliczać długo.
    A pan, panie Łętowski, przed publikacją tych wypocin może powinien co nieco sprawdzić, jak to się ma do prawdy. Bo widzę, że każdy może wymyślić bujdy, zgłosić się do pana, i będzie się pan cieszył ze swoich zdolności pseudo dziennikarskich.
    Oceniając ten wywiad twierdzę, że jest na potrzeby pewnych ludzi. Nie cenię takich, co za kasę…
    A wracając do pokrzywdzonej, czas wykazać się godną postawą i nie dawać sobą manewrować.

    Realistka 08/09/2015 10:34 Odpowiedz
    • Jak na razie bardziej wiarygodna dla mnie jest Pani Łuczak, bo występuje z imienia i nazwiska i ponosi pełna odpowiedzialność za słowa które wypowiedziała. Pani się nie przedstawiła. Proszę się uwiarygodnić, bo chyba zależy Pani, aby to co Pani pisze uznać za dorzeczne. Poza tym to nie artykuł redaktora, tylko wywiad.

      Wnuk 08/09/2015 11:46 Odpowiedz
    • Szanowna „Realistko”:
      Nie wziąłem za ten wywiad od nikogo ani grosza, pani Łuczak również. Żeby kogoś oskarżać, trzeba mieć podstawy. Ty ich nie masz.
      Rozumiem, że możesz być przeświadczona, że za pieniądze, np. od Rady Rodziców, można kupić publikację jakichś tekstów. To nie ten przypadek.

      Piszesz o pani Łuczak, że „Nauczycielem była marnym”. Rozumiem, że znajduje to jakieś potwierdzenie w dokumentacji jej kariery zawodowej?

      Ja nie podejmuję się jej oceny w tej kwestii bo nigdy mnie niczego nie uczyła.

      Różnica między panią Łuczak a panią jest taka, że bohaterka wywiadu nie wstydzi się swojego nazwiska i z otwartą przyłbicą opisuje swoją sytuację i to, jak do niej doszło. Oczywiście jest to opis subiektywny i osobisty, jak w każdym wywiadzie. I zawiera jej wnioski, i jej poglądy.

      Proszę też zauważyć, że wywiad skupia się jedynie na publicznej i zawodowej stronie problemu.

      Bernard Łętowski 08/09/2015 11:53 Odpowiedz
  • PO pierwsze zbyt daleko zagalopowała się Pani, użyte określenia i imputowane przez Panią wnioski aż proszą się o pozew, a z pewnością bardzo dużo mówią o Pani kulturze i inteligencji.
    Po drugie, ja nigdy nie pozwalam sobie na krytykę czyjejś prywatności, tych których krytykuję, a Pani nazywa – szkaluję, to tylko i wyłącznie osoby publiczne – funkcjonariusze samorządowi i osoby pełniące najwyższe funkcje w samorządowych instytucjach, bądź ci, którzy ogłaszając swą kandydaturę w wyborach każdego szczebla godzą się na publiczny ekshibicjonizm, i tylko w zakresie sprawowanego urzędu czy pełnionej funkcji w jednostce samorządowej.
    W każdym z tych przypadków korzystam z przysługującego mi prawa do krytyki władz, czy oceny osób publicznych, tym bardziej gdy nie czyni tego lokalna telewizja, większość lokalnych mediów czy większość tzw. opozycji samorządowej. Gdyby zadała sobie Pani trudu i odszukała orzeczenia Sądu Najwyższego w kwestii dopuszczalnej krytyki w stosunku do osób publicznych, to zrozumiałaby Pani w którym miejscu się myli i od którego miejsca Pani za daleko się posuwa.
    Pani, urągający jakiejkolwiek przyzwoitości atak na mnie nie był oceną mnie, jako osoby publicznej, bo takową nie jestem, nie był krytyką mnie, jako kierownika jakiejkolwiek jednostki samorządowej, bo takim nie jestem, nie był krytyką mnie, jako kandydata w wyborach, ani członka jakiegokolwiek komitetu wyborczego, bo takowym nie jestem, nie był też odniesieniem się do opublikowanego przeze mnie tekstu (a w drobnej części źle zrozumianym i kłamliwym), a był jedynie prymitywną, mała i prostacką próbą rewanżu, wejściem w moją prywatność, celnie czy też nie – z pewnością nie w publicznym miejscu do rozstrzygania. Pozew będzie!

    cemoi07 08/09/2015 10:14 Odpowiedz
    • Myli się Pan, jest pan członkiem Miejskiej Komisji Wyborczej?, zatem jest pan funkcjonariuszem publicznym, któremu przysługują zarówno prawa jak i obowiązki, ale również podlega pan publicznej krytyce do czasu rozwiązania MKW.

      Wnuk 08/09/2015 10:29 Odpowiedz
      • Oczywiście tak. W zakresie pełnionej funkcji!

        cemoi07 08/09/2015 10:39 Odpowiedz
        • To jasne, Zatem Pan również jako (z mocy prawa) BEZSTRONNY członek MKW nie powinien wyrażać swoich sądów o kandydatach, pełnomocnikach i komitetach, żeby nie zostać posądzonym o stronniczość przy procedurach związanych przeprowadzaniem wyborów i ustalaniem wyników.

          Wnuk 08/09/2015 10:43 Odpowiedz
          • Proszę sobie przeczytać jeszcze raz to, co jako komentarz napisałem. Opis dotyczył nieuprawnionej, „prywatnej?” (pomijam już rzeczowość)na forum Komisji wygłoszonej opinii Pana Maja, przekonywującej o słuszności odmowy zarejestrowania Komitetu Pana Nowaka. Absolutnie nie podałem nazwisk i nazw komitetów z których desygnowane były i są osoby wówczas dyżurujące, a które odmówiły rejestracji. Jeżeli ktokolwiek dopatrywałby się jakiejś przypadkowej zbieżności decyzji (wówczas) Komisji i opinii (prywatnej)Pana Maja, z pewnością posuwałby się do nadużycia -?

            cemoi07 08/09/2015 11:32 Odpowiedz
            • Żeby było jasne, ja ani Pana nie potępiam, ani nie bronię. Chcę tylko pokazać, że pan Maj może podjąć jakieś tam kroki w związku z Pana postem. Czy to zrobi? nie wiem, nie moje małpy, nie mój cyrk. Miłego dnia.

              Wnuk 08/09/2015 11:38 Odpowiedz
            • … i jeszcze jedno! Ja to napisałem jako cemoi07, a nie jako członek komisji, po drugie wszyscy członkowie Komisji są desygnowani przez komitety wyborcze kandydatów i żaden przepis prawa nie zakazuje im brania udziału w wyborach, ani agitowania za czy przeciw kandydatom. Po trzecie, nie ujawniłem żadnej informacji podlegającej prawnej ochronie, a jedynie PRYWATNY komentarz Pana Maja, chyba, że źle Go wówczas zrozumiałem i było to oficjalne stanowisko Komitetu kandydata Sakowskiego.

              cemoi07 08/09/2015 11:42 Odpowiedz
  • 13 tysięcy? pryszcz!, tyle to kosztuje wycieczka do Bośni:)

    Wnuk 08/09/2015 08:17 Odpowiedz
    • Rodzice ze swoich składek fundowali w IILO stypendia dla zdolnych uczniów, 70zł/m-c czyli 700zł na rok. Można sobie przeliczyć ilu uczniów mogłoby uzyskać od Starostwa takie stypendium. Skoro to takie nic to czemu taka akcja pomocowa nie jest prowadzona przez SP?

      andrzej 08/09/2015 16:31 Odpowiedz
  • Panie Bogusławie Nowaku! Zawsze miałam o Panu bardzo dobre zdanie, za to, co Pan zrobił i robi dla promocji miasta. Uważałam, że to Panu należy się tytuł Zasłużony dla Bolesławca. Jednak po przeczytaniu wypowiedzi człowieka, który jest na Pana usługach, który stosuje tak niskie metody, aby promować pana syna i eliminować przeciwników, i pan na to pozwala, straciłam do Pana szacunek. Myślałam, że kto jak kto, ale Pan zaznał wypisywanych oszczerstw na Pana temat i nie pozwoli Pan działać swoim ludziom w podobny sposób.
    Pana człowiek, który podpisał się pseudonimem zobaczył młodego człowieka o innym spojrzeniu na świat, i wypisuje swoje subiektywne oceny na jego temat. Podaje też jego imię i nazwisko, chodzi o Pana Jacka Maja. Jak można po wymianie kilku zdań tendencyjnie niszczyć człowieka! Nie zna go, nie wie, jakim jest pracownikiem, mężem, ojcem, człowiekiem. A że popiera innego kandydata? To w chamski, nieuprawniony sposób wyrażać się o nim? A może w takim razie inni też wyrażą swoją subiektywną ocenę o panu Krzysztofie Skopie, bo przecież to on wypisuje kalumnie.
    Panie Skop, pisze pan, że Miejska Komisja Wyborcza chciała sczyścić Nowaka juniora. A przecież pan zasiada w tej Komisji. Dlaczego więc nie zrobił pan nic w tym kierunku? Dopiero urzędniczka Ratusza pana uświadomiła? teraz usprawiedliwia się pan przed Nowakiem, to nie ja, to wstrętni oni! Tak pan doradza Nowakowi, że o mało by nie zarejestrował się? Wciąż podkreśla pan, że skończył pan studia, bo nikt by się nie domyślił.
    Z pana postawy bije nienawiść do ludzi, uważa się pan za najmądrzejszego, a tak nie jest. Szkaluje pan Prezydenta Miasta, Starostę, teraz Sakowskiego, Maja, i wielu innych ludzi , o których nie będę przypominać. Ja oceniam pana zachowanie jako chamskie, gburowate, nie ma przyjemności obcowania z panem.Jak pan się pojawia, ludzie milkną, bo szuka pan natychmiast zaczepki, żeby się pokłócić. Nawet w stosunku do kobiet nie umie pan się zachować kulturalnie. Wolno mi wyrazić opinię (nie tylko zresztą moją) na pana temat, tak jak pan wyraża się o innych.Jest pan nieudacznikiem, bo w wyborach, w których pan startował, ludzie pana nie chcieli!To najlepiej świadczy o pana kulturze, mądrości, zasługach!
    Tylko zastanawiam się, do jakich świństw zdolny jest człowiek, do jakich podłości, żeby przypodobać się Nowakowi i niszczyć opinię o młodym człowieku, nic o nim nie wiedząc?
    Panie Bogusławie i Bogdanie Nowakowie! Nie stosujcie w kampanii takich metod niszczenia przeciwnika politycznego. Nie pozwólcie Skopowi na jego wstrętne pomówienia i opinie, bo o nim można wiele złego!Nie niszczcie w ten sposób swojego dobrego imienia, bo Wam oddadzą w podobny sposób.

    Janina Długosz 08/09/2015 07:00 Odpowiedz
    • PO pierwsze zbyt daleko zagalopowała się Pani, użyte określenia i imputowane przez Panią wnioski aż proszą się o pozew, a z pewnością bardzo dużo mówią o Pani kulturze i inteligencji.
      Po drugie, ja nigdy nie pozwalam sobie na krytykę czyjejś prywatności, tych których krytykuję, a Pani nazywa – szkaluję, to tylko i wyłącznie osoby publiczne – funkcjonariusze samorządowi i osoby pełniące najwyższe funkcje w samorządowych instytucjach, bądź ci, którzy ogłaszając swą kandydaturę w wyborach każdego szczebla godzą się na publiczny ekshibicjonizm, i tylko w zakresie sprawowanego urzędu czy pełnionej funkcji w jednostce samorządowej.
      W każdym z tych przypadków korzystam z przysługującego mi prawa do krytyki władz, czy oceny osób publicznych, tym bardziej gdy nie czyni tego lokalna telewizja, większość lokalnych mediów czy większość tzw. opozycji samorządowej. Gdyby zadała sobie Pani trudu i odszukała orzeczenia Sądu Najwyższego w kwestii dopuszczalnej krytyki w stosunku do osób publicznych, to zrozumiałaby Pani w którym miejscu się myli i od którego miejsca Pani za daleko się posuwa.
      Pani, urągający jakiejkolwiek przyzwoitości atak na mnie nie był oceną mnie, jako osoby publicznej, bo takową nie jestem, nie był krytyką mnie, jako kierownika jakiejkolwiek jednostki samorządowej, bo takim nie jestem, nie był krytyką mnie, jako kandydata w wyborach, ani członka jakiegokolwiek komitetu wyborczego, bo takowym nie jestem, nie był też odniesieniem się do opublikowanego przeze mnie tekstu (a w drobnej części źle zrozumianym i kłamliwym), a był jedynie prymitywną, mała i prostacką próbą rewanżu, wejściem w moją prywatność, celnie czy też nie – z pewnością nie w publicznym miejscu do rozstrzygania.

      cemoi07 08/09/2015 10:16 Odpowiedz
    • Pani Janino Długosz, bardzo mi miło że tak dobrze Pani myślała o mnie i dziękuje za uznanie. Nie wiem , nie rozumiem dlaczego tak szybko i niepotrzebnie kojarzy Pani moją osobę z wywiadem , którego ja nie robiłem i nie udzielałem. Proszę uwierzyć, że ja nie miałem z tym nic wspólnego a Pani przecenia moje możliwości. Zawsze uważałem się za dobrego znajomego Jacka Maja z którym mieliśmy kilka wspólnych i bardzo fajnych projektów oraz Mirka Sakowskiego z którym zasiadałem kiedyś w Radzie Miasta. Tak jak Pani, przeczytałem ten wywiad i Pani wpis. Proszę uwierzyć, ale w moim przypadku ja nie popieram kandydatury mojego syna do RM ponieważ nie chcę aby przeżywał to co ja kiedys przeżywałem w tym naszym lokalnym piekiełku (żeby nie powiedzieć szambie). Radni bezradni idą tam nie po to aby zawalczyć o rozwój miasta, ale najczęściej w swoich partykularnych interesach: praca, diety, układy….. Ja zatrudniam w swojej firmie około 20 osób i proszę mi uwierzyć, że nie ma czegoś takiego jak „moi ludzie” co Pani przez to rozumie? Nie płacę nikomu za to, żeby szkalował kogokolwiek a setki moich znajomych, którzy mają tak różnorodne światopoglądy i zdania to tylko samodzielne byty , za które ja nie odpowiadam, nie chcę odpowiadać i nie bede za nich sie tłumaczył. To są Pani skojarzenia i proszę, żeby Pani przyjęła to do wiadomości. Ja odpowiadam wyłącznie za siebie i nikogo innego nawet za swoją rodzinę. Pozdrawiam i mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja o tym porozmawiać. :-)

      Bogdan Nowak (senior) 08/09/2015 21:15 Odpowiedz
  • Poziom nauczania pani Łuczak był na poziomie kreta na Żuławach.Jeśli chce mieć się najlepszych uczniów to powinno się inwestowac w najlepszych nauczycieli a nie jakieś dinozaury :) Bądźmy szczerzy ta pani nawet nie wiedziała jak programować w C++ na jakimkolwiek poziomie. Maj to samo dno dno dno ! Moja klasa go uczyła programować. Bo to pierwsi nauczyciele z łapanki. Wgl to ta pani Łuczak nic się nie uczyła nowego z informatyki w sensie dokształcania bo myślała ze majac tyle lat to ma ciepłe siedzenie. G.. prawda Sako pokazał że ma charakter z tym ze ja zwolnił. Aczkolwiek powinien coś normalnego zatrudnić na jakimś poziomie który jak kolwiek by pomagał uczniom a nie zabierał ich cenny czas :)

    Łybson 07/09/2015 21:48 Odpowiedz
    • Faktycznie, wiele się tam nie nauczyłeś… Jakkolwiek zastanawiam się czy programowanie w C++ jest w programie szkoły ponadgimnazjalnej. Nie wiem. Serio.

      Na pewno szkoła nie nauczyła Cię tego, żebyś swoje ostre sądy wypisywał z jakimś promilem odwagi cywilnej pozwalającym na podpisanie się pod własnymi refleksjami.

      Bo tak mi się wydaje, że jeśli porównujesz do kretów, albo nazywasz kogoś dnem, to by wypadało wziąć odpowiedzialność za swoje opinie. Umiejętność programowania chyba od tego nie zwalnia?

      Bernard Łętowski 07/09/2015 22:17 Odpowiedz
      • Kolego, zbastuj odrobinkę, prawda jest taka ze nie mam ptaka XDDDDDD

        Zbigniew 07/09/2015 23:10 Odpowiedz
  • NO JA MUSZE PRZYZNAC ZE CO JAK CO ALE TAKICH NAUCZYCIELI INFORMATYKI JAK W 2LO ZNALEZS TO CZA BYC DOBRY W TO. JEDEN GORSZY OD DRUGIEGO HEHE A I W OGULE NIE ROZUMIEM ZA BARDZO O CO CHO ITP ALE POZDRO XDDD BO ONI NIC NIE UMIOM ANI TROCHE…

    ENDRJU GOLARA 07/09/2015 21:41 Odpowiedz
  • Jakoś mam takie mieszane uczucia co do celów autora, czy aby na pewno czas publikacji tego wywiadu nie był intencjonalny i czy aby przypadkiem nie miał on na celu kompletnego zdyskredytowania pana Sakowskiego, który jest jednym z kilku kandydatów ubiegających się o mandat radnego, w mających się odbyć w następną niedzielę wyborach uzupełniających do rady miejskiej.

    Obawiam się, że po opublikowaniu tego tekstu, każdy uczciwy i ceniący uczciwość, kto zamierzał w niedzielnych wyborach oddać swój głos na pana Sakowskiego, teraz, albo będzie toczył wewnętrzną walkę ze swym sumieniem, albo od razu wyrzuci pana Sakowskiego z pamięci i zagłosuje na kogoś innego!

    Pan Maj, to też jest „ciekawa” postać – może wybitny germanista, ale jako ewentualny reprezentant do jakiegokolwiek organu wybieralnego – ignorant. Miałem z nim wątpliwą przyjemność rozmawiać w siedzibie Miejskiej Komisji Wyborczej, gdzie przyszedł w sprawie swego komitetu (pełnomocnik wyborczy pana Sakowskiego)i pozwolił sobie (bez prawa wyrażania opinii) wyrazić swą (swą, bo nie opartą na jakiejkolwiek wiedzy prawnej)opinię tłumaczącą zasadność odmowy zarejestrowania Komitetu Wyborczego pana Nowaka Bogdana Jra. A tak, bo szanowna Miejska Komisja Wyborcza (nie zadając sobie trudu przeczytania ustawy)uznała, że pana Nowaka należy pogonić! Ja osobiście, w cuglach przyniosłem dokumenty pana Nowaka i zacząłem przekonywać, i nolens volens pana Maja również, który akurat znajdował się w siedzibie Komisji, że Komisja (w dyżurującym wówczas składzie) nie miała prawa nie przyjąć dokumentów pana Nowaka. I tylko dzięki wsparciu i wiedzy pani zajmującej się z ramienia Ratusza organizacją wyborów, ostatniego dnia przed upływem terminu przyjmowania wniosków zarejestrowano komitet pana Nowaka.

    Pan Sakowski, pan Maj – mocny team…

    I trzecia rzecz, czepianie się Pana Starosty, też znajduję jako mało wyszukane. Pan Starosta mógł nie być do końca wprowadzony w temat… mógł akurat być między powrotem z, i kolejnym wyjazdem do Bośni – mógł nie mieć czasu na zapoznanie się z zagadnieniem – On ma tylu nauczycieli na głowie!

    I czwarta rzecz. Trzynaście tysięcy – co to jest? Pan Prezes od miejskich śmieci grał se na Foreksie firmowymi pieniędzmi i utopił 40 tysięcy i… i nic! A pan Sakowski… pan Maj zarobi na siebie. Mam nadzieję, że bardziej zarobi niż, jak obiecał pan Starosta, zatrudniony przez niego Etatowy Członek Zarządu… bo ten, chyba jednak nie zarabia, choć od Nas bierze!

    cemoi07 07/09/2015 15:19 Odpowiedz
    • Wyciąg z protokołu XLVIII Sesji 25.08.2014r:
      „Starosta poinformował, że w powiatowych szkołach ponadgimnazjalnych funkcjonują związki zawodowe, które zgodnie z prawem mogą objąć ochroną swoich członków i dodał, że w jednej z miejskich szkół na 16 pracowników aż 9 objętych jest ochroną.
      Starosta poinformował, że w II Liceum Ogólnokształcącym w Bolesławcu ochroną objętych jest 3 nauczycieli tej szkoły i dodał, że w momencie, kiedy dyrektor szkoły, zgodnie z prawem, wręczył wypowiedzenie jednemu z nauczycieli, okazało się, że ten nauczyciel jest jedną z 3 osób objętych ochroną związków zawodowych.
      Starosta stwierdził, że jest zwolennikiem cywilizowanych stosunków pracy oraz związków zawodowych, jednak że prawo obowiązuje wszystkich….

      Starosta poinformował, że Sąd Pracy zarzucił pracodawcy brak uzgodnień zwolnienia nauczyciela ze związkami zawodowymi oraz zbyt późne doręczenie wypowiedzenia i dodał, że w efekcie pozew pracownika został podtrzymany…

      Starosta poinformował, że Zarząd Powiatu, oceniając dyrektorów i ustalając im wysokość dodatków motywacyjnych, będzie brał pod uwagę tego typu sprawy i płatności…
      Starosta poinformował, że dyrektorzy szkół konsultują się z nim w sprawach trudnych, w tym w sprawach procesowych.”

      andrzej 07/09/2015 17:39 Odpowiedz
  • Hmmm, rzetelność przekazywanej wiedzy przez p. Łuczak w porównaniu z p. Majem była co dużo mówić na niskim poziomie.

    Krystian 07/09/2015 14:52 Odpowiedz
    • No nie wiem czy na niskim czy nie ale na jakimś poziomie była a u p. Maja nie było w ogóle poziomu miałem lekcje z obydwoma nauczycielami i obiektywnie patrząc jedyny zarzut do p. Łuczak to to że nie szła z rozwojem informatyki natomiast lekcje u pana Maja w klasie o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym gdzie ludzie jakieś pojęcie o informatyce mają wyglądało tak że wybrał sobie pan chyba cztery albo pięć osób, które potrafiły coś więcej i wykraczające po za materiał szkolny i one prowadziły lekcje przez cały rok plus były wyrywane przez pana Maja z innych lekcji aby naprawiać komputery po całej szkole ponieważ pan Maj niewiedział co się dzieje. A wracając do tych lekcji prowadzących przez uczniów to niekiedy marnowało się całe lekcje tłumacząc podstawy podstaw panu „nauczycielowi” i to też czasem nie skutkowało( a wiem co mówię ponieważ prowadziłem takie lekcje przez jakieś 3 miesiące). Czyli podsumowując pan Maj z panem Sakowskim zrobili sobie mały interesik kosztem podatników i kurs doszkalający dla pana Maja kosztem uczniów za który jeszcze pobierał pieniądze pan Maj więc pokazali że są ucieleśnieniem tej najgorszej esencji polityków którzy chcą kosztem podatników zrobić sobie swój mały biznesik.

      Ł.K. 07/09/2015 23:51 Odpowiedz
  • Panie Starosto, bardzo proszę przygotować się na interpelację w tej sprawie (chyba, że w przestrzeni publicznej pojawi się wyczerpujące ustosunkowanie się do tematu ze strony SP). Jeśli na sesji poinformuje Pan (lub urzędnicy), że wywiadu Pan nie czytał, wówczas przekażę wydruk wywiadu i poproszę o odpowiedź na piśmie.
    Pozdrawiam
    Maciej Małkowski
    radny Rady Powiatu Bolesławieckiego

    Maciej Małkowski 07/09/2015 13:25 Odpowiedz
    • Wyciąg z protokołu XLVIII Sesji 25.08.2014r:
      „Radny Maciej Małkowski stwierdził, że skoro pismo Zarządu Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność ” Pracowników Oświaty i Wychowania wpłynęło do Rady Powiatu, to Przewodniczący Rady Powiatu zobowiązany jest na nie udzielić odpowiedzi.
      Przewodniczący Rady Powiatu odpowiedział, że nie zamierza odpisywać, ponieważ autorzy pisma wnioskowali o wystąpienie z interpelacją w tej sprawie i dodał, że wniosek został zrealizowany.”

      Pamięta Pan?. To wówczas Starosta przekonywał Radnych, że problemem jest nadmierne „uzwiązkowienie” nauczycieli, które wiąże ręce podczas wypowiadania umowy pracy

      andrzej 07/09/2015 17:43 Odpowiedz
      • Pamiętam tę sesję. Postanowiłem sobie odświeżyć temat, ale przypadkiem(?) na stronie Starostwa nie ma protokołu z tej sesji. http://bip.powiatboleslawiecki.pl/organy/1199/dokumenty/5203/lista Poproszę Biuro Rady o jego przesłanie.
        —-AKTUALIZACJA 13.30—–
        Po interwencji, protokół nr XLVIII z 25 września (nie sierpnia) 2014 jest już dostępny http://bip.powiatboleslawiecki.pl/organy/1199/dokumenty/5203/lista/2/protokoly_z_sesji

        Maciej Małkowski 09/09/2015 08:28 Odpowiedz
        • Gapcioszki pracują w Starostwie, ten protokół przed wieloma miesiącami pobrałem z ich serwera, tylko komuś się „zapomniało” uzupełnić stronę z wykazem protokołów.
          Skoro ma Pan tak zbawczy wpływ na odpowiedzialnych za stronę SP to warto upomnieć się o daty publikacji artykułów- to prawdziwy ewenement by data i godzina publikacji oraz ewentualnej aktualizacji nie była umieszczana w materiałach urzędowych. Strasznie utrudnia to przeglądanie archiwalnych wpisów i wnioskowanie, nie chciałbym myśleć że to celowe zachowanie.
          „Finał konkursu na najpiękniejszą zagrodę” można tylko szacować- odbył się po rocznicy wybuchu IIWS a przed schetynówkami, gdyż jest to link do azartsat podającego datę

          http://powiatboleslawiecki.pl/sesje-rady-powiatu/1274-xii-sesja-rady-powiatu-boles%C5%82awieckiego-28-sierpnia-2015-r.html
          Jak mieszkaniec może sprawdzić kiedy Stasik zawiadomił o posiedzeniu?. Jak można wykonać własne analizy z poprzednich miesięcy, by oszacować dotrzymywanie terminów?

          andrzej 10/09/2015 01:09 Odpowiedz
          • Dziękuję za zwrócenie uwagi. Zgłoszę Pana wniosek na sesji, choć, jak widać, służby SP śledzą ten wątek :) Pozdrawiam

            Maciej Małkowski 11/09/2015 12:08 Odpowiedz
            • Nie, nie śledzą

              wiem 11/09/2015 12:54 Odpowiedz
  • No to pięknie panie Sakowski.

    Solidarność 07/09/2015 12:29 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title