Lut 5, 2015
5045 Wyświetleń
6 1

Kliczków nieznany…

Napisany przez

– Schloss Klitschdorf…  jaaa?

– Hier Kreisgeschaeftsfuehrer der NSDAP Kurt Helbig. Ich haette gerne Herrn Friedrich zu  Solms – Baruth  gesprochen.

– Herr Graf ist leider nich da, moechten Sie zostawić jakąś wiadomość?

– Nicht da? Nein! Keine Nachricht, oder…  proszę przekazać…, że Pan hrabia ma się stawić pojutrze, unbedingt zwischen 9 und 11Uhr vormittags w biurze Pg Kreisleitera der NSDAP Fritza Lehmanna, Bunzlau Friedrichstrasse 10 (ul. Karola Miarki), bitte vorher sich telefonisch unter der Telefonnummer 1072  anmelden! Heil Hitler!

– … Gruess… Gott

Blady… brunatny strach…

     Parę dni temu wpadło mi w ręce zdjęcie, rodzinna fotografia ostatniego, przedwojennego właściciela zamku i dóbr Kliczków. Fotografia niby normalna, jak wiele jej podobnych z epoki, z lat trzydziestych XX wieku. Na zdjęciu mężczyzna, kobieta i piątka dzieci, niby nic nadzwyczajnego, gdyby nie… prawie nikomu nie znana, skrywająca się za owym obrazkiem historia Friedricha Hermanna Christiana Johanna III księcia zu Solms-Baruth.

Historia, która jeszcze trwa, której koniec jeszcze nie nastąpił, ale której znaczenie porównać można jedynie do wydarzeń we współczesnej historii Niemiec związanych z osobami  pułkownika Clausa Schenka hrabiego von Stauffenberg czy rodzeństwa Hansa i Sophie Scholl.

     Mało kto wie, potrafi powiedzieć cokolwiek o losach hrabiego i jego rodziny w czasie drugiej wojny światowej. Nawet autor kilku książek traktujących o historii i zabytkach dolnośląskich, Pan Mariusz Olczak, w dwóch – Osiecznica i okolice (Oppidum1999) i Kliczków (Oppidum 2002) przyznaje, że – cyt. „ Nie wiemy, kiedy dokładnie opuściła Kliczków rodzina Solms – Baruth. Być może nastąpiło to po zamachu na Hitlera w 1944 r., po którym część niemieckiej arystokracji była prześladowana. Czy bezpośrednio dotknęły one dziedziców Kliczkowa, tego już nie wiemy. W każdym bądź razie, w momencie zakończenia wojny właścicieli zamku już nad Kwisą nie było.” 

Tyle Pan Olczak, z pewnością jeszcze mniej (jeżeli cokolwiek) wiedzą gospodarze bolesławieckiego powiatu. Chyba nic nie wiedzą, bo inaczej tylko kompletną arogancją można by nazwać pominięcie tak wielkiego marketingowego i politycznego potencjału, jakim jest osoba hrabiego Friedricha Hermanna Heinricha Christiana Johanna księcia zu Solms-Baruth, byłego właściciela największych włości w środku Borów Dolnośląskich i jednych z największych na Dolnym Śląsku.

 Historia rodu Solms linii Baruth szczególnie pokolenia żyjącego w okresie nazistowskich Niemiec jest godna pochylenia głowy, ponieważ hrabiowie nie dość, że okazali się być odważnymi przeciwnikami hitlerowskiego reżimu, to jeszcze przyzwoitymi i uczciwymi ludźmi.

      Friedrich Hermann Heinrich Christian Johann książe zu Solms-Baruth był czwartym z pięciorga dzieci księcia Fridricha II zu Solms – Baruth (1853 – 1920) i hrabiny Idy Louisy (Lulu) z domu von Hochberg, baronowej von Fuerstenstein  z domu książąt von Pless (1863–1938). Urodził się wczesną wiosną 25 marca 1886 roku na zamku Kliczków. 1 sierpnia 1914 roku w poczdamskim Friedenskirche ożenił się z księżniczkę Adelheid von Schleswig-Holstein-Sonderburg-Gluecksburg,  przez co stał się powinowatym – szwagrem min. księcia von Sachsen-Coburg und Gothaa, a poprzez dom Schleswig-Holstein-Sonderburg-Gluecksburg stał się jednocześnie spokrewnionym ze zmarłą w holenderskim exilu wdową po ostatnim cesarzu Niemiec, Wilhelmie II, cesarzową i królową Prus – księżną Augustą Viktorią Friederiką Luisą Feodorą Jenny von Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg.

W tym miejscu muszę parę słów o matce hrabiego, jej rodzinie i bliskiej jej zażyłości ze szwagierką księżną von Pless, której to towarzystwo i znznajomość  jej synów mogło być nie bez znaczenia na kształtowanie się charakteru młodego hrabiego, a z pewnością było brzemienne dla późniejszych, już w czasach nazistowskich, losów Friedricha III zu Solms – Baruth.

Aleksander von Hochberg

Lexel, Aleksander von-Hochberg

daisy_fb_1924_1

księżna Daisy von Pless (Mary Theresy Olivia Cornwallis- West

Księżna Ida Louisa von Hochberg (Lulu) była ulubioną szwagierką księżnej Daisy von Pless (Mary Theresy Olivii Cornwallis-West żony Hansa Heinricha XV Grafa von Hochberg księcia von Pless, barona zu Fuerstenstein)  pani na Książu, matki trzech synów z których dwóch podczas wojny walczyło w brytyjskich oddziałach, a drugi najstarszy syn Aleksander Graf von Hochberg V książę von Pless, przez rodzinę i przyjaciół zwany Lexelem, w roku 1922 przyjął obywatelstwo polskie, by w roku 1939 opuścić Polskę i wstąpić do II Korpusu Polskiego będącego częścią Armii Brytyjskiej. Walczył między innymi pod pod Monte Casino.

Wzajemne kontakty między kliczkowską rodzinąSolms – Baruth a książęcą rodziną Daisy von Pless z Książa były bardzo częste i bliskie. Księżna Lulu weszła do rodziny, z którą Hochbergów łączyło zamiłowanie do polowań oraz konnych przejażdżek ( obie rodziny posiadały własne stadniny), a te z kolei przekładały się na ich częste i wzajemnie wizyty i zaproszenia na łowy.  I tak zawsze już pod koniec lipca (przynajmniej do 1920 roku),  na urodziny księżnej Lulu  zjeżdżała do Kliczkowa cała rodzina Hochbergów von Pless, a od 1903 roku, przy okazji, bolesławianie i mieszkańcy okolicznych wiosek mogli podziwiać nawet książęcą rodzinę von Pless, jadącą w odwiedziny do szwagrostwa w Kliczkowie wielkim i pierwszym „na Książu” Benzu – Manlicherze, jaki teść Daisy sprawił sobie na swe siedemdziesiąte urodziny. O bliskich rodzinnych powiązaniach, o intensywności kontaktów rodów von Hochberg i von Solms – Baruth świadczyć może tablica pamiątkowa ufundowana zapewne przez Księżną Wdowę Idę Louisę zu Solms – Baruth księżną von Hochberg, a poświęconą jej ojcu- Hansowi Heinrichowi XI, Grafowi von Hochberg, Fuerstowi von Pless, Freiherrowi von Fuerstenstein.

Tablica pamiątkowa poświęcina Fuerstowi Hansowi Heinrichowi XI, Fuerstowi von Pless, Herzogowi von Hochberg

Tablica pamiątkowa poświęcona Fuerstowi Hansowi Heinrichowi XI, Fuerstowi von Pless, Herzogowi von Hochberg

Tablicę pozbawioną mosiężnego medalionu odnaleziono podczas rozbiórki okolicznego młyna… gdzie się pierwotnie znajdowała? Najprawdopodobniej w nieistniejącym już parkowym mauzoleum wybudowanym w 1877 roku w południowej części zamkowego parku. Dzisiaj tablicę oglądać można  przytwierdzoną do wewnętrznej strony kościelnego muru w Kliczkowie – tuż przy bramie wejściowej. Natomiast samego mauzoleum, kaplicy grobowej nikt już nie zobaczy. Została zdewastowana i ograbiona ze wszystkiego co cenne (niech ktoś zgadnie przez kogo?), a były tam groby członków rodziny von Solms (ostatni pochówek w 1943 r.) w tym potężny wykonany z karraryjskiego marmuru sarkofag księcia Jana Krystiana Henryka Hermanna II hrabiego zu Solms-Teklenburg. Zdewastowaną i ograbioną kaplicę grobową ostatecznie rozebrano w latach 70-tych.

Zresztą Kliczków położony w środku Puszczy Bolesławieckiej był celem wycieczek i wielce pożądanym miejscem wochenendowych  i dłuższych odwiedzin składanych przez mniej lub bardziej skoligaconą niemiecką arystokrację. Na zamku organizowano wielkie bale jak i ceremonie weselne dla zaprzyjaźnionych rodzin szlacheckich. Książę Friedrich był, podobnie jak i ojciec, zapalonym myśliwym i wielkim Tierfreundem. Na organizowane przez nich polowania wielokrotnie przyjeżdżali do Kliczkowa członkowie dworu, wśród nich sam cesarz Wilhelm II (w 1890 r., 1897 r., 1906 r. i 1911 r.) i pruski następca tronu.

Schloss Baruth um 1860

Schloss Baruth um 1860

    Skupmy się jednak na historii „nieznanej”, pomijając długą historię rodu Solms, która posiada kilka, jak nie kilkanaście linii, należy zaznaczyć, że dziedzictwo książąt i baronów zu Solms – Baruth wywieść można poprzez heską linię Solms – Laubach auf Laubach oraz linie Solms-Hohensolms-Lich jak i Solms Braunfels i poprzez dziedzictwo domu Muenzenberg aż do roku 1129 wstecz.

Wszyscy zapewne słyszeli o pułkownik Clausie Schenku hrabim von Stauffenberg, który odważył się wnieść do budynku narad w kwaterze głównej Hitlera tzw. Wilczym Szańcu w Prusach Wschodnich bombę, która miała zabić wodza III Rzeszy i wywołać pucz wojskowy, którego ukoronowaniem miało być powołanie nowego rządu z Carlem Friedrichem Goerdelerem jako kanclerzem oraz Ludwigiem Beckiem jako prezydentem.

Zamach się nie powiódł, doszczętnemu zniszczeniu uległ barak sztabowy, a solidna noga konferencyjnego stołu osłoniła Hitlera przed falą uderzeniową wybuchającej w podłożonej zań w teczce bombą. Zginęło czterech oficerów, a sam Hitler został jedynie powierzchownie ranny w ramię.

Konsekwencją nieudanego zamachu i przewrotu były ogromne represje jakie wymierzono w przeciwników i krytyków reżimu. W odwecie za spisek, ponad dwustu podejrzanych natychmiast rozstrzelano, a  kilka tysięcy innych zgładzono później, co niektórych wieszając na strunach fortepianowych, bądź na hakach rzeźnickich, a setki innych osadzono w więzieniach i obozach koncentracyjnych.

Jednak mało kto wie, że wśród spiskowców znalazł się dziedzic Kliczkowa książę Friedrich III zu Solms-Baruth.

1024px-Schloss_Klein_Oels

Pałac Klein Oels (Oleśnica Mała). Siedziba Grafa Petera hrabiego Yorck von Wartenburg.

Friedrich zu Solms-Baruth należał do ścisłego kręgu wtajemniczonych, członków ruchu oporu tzw.  (Kreisauer Kreis), był bliskim znajomym i współkonspiratorem z Helmuthem Jamesem von Moltke – inicjatorem powołanej opozycyjnej grupy zwanej Kręgiem z Krzyżowej oraz przyjacielem późniejszego puczysty  z 20 lipca 1944 roku, pochodzącego z   Oleśnicy Małej, prawnika ze Lwówka – Petera hrabiego Yorck von Wartenburg.  Hrabia Solms –Baruth kontaktował się z członkami konspiracyjnej grupy. Opozycjoniści opracowywali koncepcję nowego porządku konstytucyjnego w pohitlerowskich Niemczech. Za główny cel stawiali sobie odtworzenie federalnego ustroju państwa niemieckiego i przywrócenie w społeczeństwie zasad chrześcijańskiego współżycia. Niektórzy jego członkowie optowali nawet za przywróceniem konstytucyjnej monarchii, zakładając, że ustrój ten będzie skuteczną zaporą przed recydywą przejęcia władzy przez kolejnego dyktatora. Choć „Krąg Krzyżowej” był w kontaktach z innymi dysydentami, odrzucali oni jednak, jako przeciwskuteczny organizację zamachu na życie Hitlera, obawiając się, że udany zamach uczyni z niego męczennika. Drogę do zmian widzieli w działaniach zmierzających do  dyskredytacji NSDAP i władz państwowych.

Hrabia Friedrich odwiedzał spiskowców w ich włościach, sam też gościł konspiratorów np. w swej swej leśniczówce Wunder oraz pałacu Kasel w Golssen w Brandenburgii, kilkakrotnie zapraszał ich na kliczkowski zamek, a właściwie do lasów na spotkania. Z obawy przed inwigilacją bolesławieckiej Gestapo starał się nadawać tym spotkaniom pozory nieszkodliwych towarzyskich przyjęć, a nawet na owe rozmowy z konspiratorami w lesie zabierał dla niepoznaki swoją o rok starszą siostrę hrabinę Różę (Rosa Maria Berta Louise zu Solms – Baruth). Strach… brunatny strach, a może tylko ostrożność była jego stałym towarzyszem, w obawie przed aresztowaniem spędzał każdą noc w innym pokoju, a zasypiając chował pod poduszkę naładowany pistolet.

Jednak jego działalność jako przeciwnika nazistowskiego reżimu zaczęła się dużo wcześniej.

Hrabia Friedrich wychowywany był w duchu chrześcijańskiego humanizmu, pacyfizmu, ekumenizmu, szacunku dla ludzi i… miłości do zwierząt.  Znaczącym w jego życiu był 1 sierpnia 1914 roku i to nie tylko, że w dniu tym ożenił się, ale też dlatego, że dokładnie tego samego dnia cesarz Niemiec Wilhelm II wypowiedział wojnę i ogłosił powszechną mobilizację… i ojciec jego Fryderyk Hermann zu Solms – Baruth poszedł na front. Po latach, słuchane opowieści ojca o okropnościach wojny spowodowały, iż młody hrabia, który zawsze przejawiał liberalne poglądy, stał siędodatkowo zdeklarowanym pacyfistą i przeciwnikiem clausewitzowskiej teorii wojny.

Lata dwudzieste przyniosły wielki kryzys, w 1920 roku umiera ojciec zwany Starym Księciem, a matka hrabina Ida Louisa przeprowadza się do sąsiadującej z zamkiem willi zwanej od tej pory domkiem wdowy. Hrabia Friedrich III zostaje zarządcą ordynacji Solms – Baruth.  Lata trzydzieste, to zwycięstwo nazistów podczas wyborów 5 marca1933 roku. W powiecie bolesławieckim aż 90, 6% uprawnionych wzięło udział w wyborach, na łączną ilość 40 998 ważnych głosów faszystowska partia NSDAP uzyskała 20 035 głosów, a druga w kolejności partia SPD 10 420 głosów. Wszystko zaczęło się powoli zmieniać. Do władzy doszli socjaliści – narodowi socjaliści.

Tworzy się nowy porządek, w Niemczech elitę tworzą już nie potentaci przemysłowi i arystokracja, a partyjni aktywiści i przywódcy NSDAP.

zdjecie

Książe Friedrich III Solms-Baruth przy szczątkach rozbitego Stukasa /czytaj bobrzanie cemoi07 Katastrofa w Neuhammer (w Świętoszowie)

Hrabia Friedrich staje się naocznym, mimowolnym świadkiem coraz bardziej brutalnego systemu.

Stara się nie angażować politycznie, stara się pozostawać na uboczu codziennej polityki, skupiając się na zarządzaniu rozległą ordynacją i na wychowywaniu piątki dzieci ( córka Feodora hrabina zu Solms-Baruth w 1938 podczas Mistrzostw Europy zdobyła brązowy medal w skoku wzwyż -1,64 m., a po wojnie, jako reprezentantka Austrii zajęła szóste miejsce podczas igrzysk olimpijskich w Helsinkach), wszystkie dzieci wychowywane są w bliskim kontakcie z przyrodą, uczone są szacunkudla zwierząt, pełne są empatii i koleżeństwa w stosunku do niżej urodzonych rówieśników z Kliczkowa, jeżdżą konno i doglądają niewielkiej stadniny koni, jaką utrzymują w przyzamkowym folwarku.

 Świat hrabiego zdaje  się być coraz bardziej brunatny. Coraz trudniej jest żyć na uboczu nazistowskiej polityki.

Coraz częściej bywa nagabywany i przekonywany do hitlerowskiego porządku przez bolesławieckiego Buergermeistra Siemionowskiego czy Kreisleitera NSDAP Fritza Lehmanna. Ten z kolei pozwala sobie na składanie coraz  częściej niezapowiadanych i niespodziewanych wizyt na zamku, zmuszając Hrabiego do nierzadkiego odprawiania go sprzed bram pałacu.

Sytuacja Hrabiego zdaje się być się wyraźnie niebezpieczna, tym bardziej, że bliski krewny Graf von Solms-Wildenfels krótko po swym wstąpieniu do NSDAP w 1933 roku, ośmielił się jeszcze tego samego roku opuścić partię, za co kierownictwo NSDAP Zwickau wydziedziczyło hrabiego i pod fałszywym pretekstem alkoholizmu i psychicznego niezrównoważenia umieściło w szpitalu psychiatrycznym w Grossschweidnitz koło Loebau Kreis Goerlitz. (Skutkiem czego po ubezwłasnowolnionym hrabim zarząd majątkiem Herrschaft Baruth oraz Golssen i Kasel-Golzig w prowinzji Brandenburgia oraz zamkiem Krueden w Altmarku przejął drugi brat hrabeigo Graf Hans Georg Eduard (1893–1971).

Dodatkowo młodszy brat hrabiego Herman Franciszek – doktor praw i mąż Anny von Hochberg – córki księcia pszczyńskiego Jana Henryka XI (przyrodnia siostra Jana Henryka XV von Pless męża Daisy von Pless) z jego drugiego małżeństwa z młodszą o 28 lat hrabiną Matyldą Urszulą zu Dohnau-Schlobitten (1861–1943), pan dominium Dąbrowa (opolskie) hrabia na Ciepielowicach (Scheppelwitz) stał się ofiarą nazistowskich porządków i wrogiem reżimu. Hrabia Herman Franciszek był posłem do Reichstagu w Republice Weimarskiej oraz czynnym działaczem Niemieckiej Partii Centrum, która uważana była za reprezentantkę i głosicielkę interesów katolików niemieckich. Hrabia aktywnie angażował się w walkę polityczną przeciw uzyskującej coraz większe wpływy NSDAP. Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy Hermann zu Solms-Baruth musiał uciekać w obawie przed szukającymi odwetu nazistami. Schronił się w Anglii. W latach trzydziestych XX w. po jego ucieczce pałac w Ciepielowicach naziści znacjonalizowali.

 – Verdammte Mal, werden Sie noch bereuen, Herr Graf!

– Nein, Herr Hanke, ich bereue nie!

Georgette Hirsch (1878 – 1972)

Georgette-Hirsch-1878-–-1972 dziedziczka wielkiej fortuny

Tragedia hrabiego Friedricha Hermanna Heinricha Christiana Hansa księcia zu Solms-Baruth zaczęła się nie tyle z racji powinowactwa z krewnymi, którzy byli przeciwnikami nazistowskiego reżimu i ponieśli jeszcze przed wybuchem wojny wszelkie tego konsekwencje, nie z racji rodzinnych powiązań z pszczyńskimi Hochbergami, z powinowactwem Daisy von Pless i kuzynostwem, które wybrało polskie i brytyjskie obywatelstwo i walczyło na frontach II wojny światowej z nazistowską nawałą, nie z racji trzeciego małżeństwa (15.04.1940) dalszego krewnego – brata księżnej Daisy von Pless – Georga Fredericka Myddleton Cornwallis – West z Żydówką i dziedziczką wielkiej żydowskiej fortuny panią   Georgette Hirsch (1878 – 1972)… nie!

Tragedia kliczkowskiego hrabiego zaczęła się w 1941 od powiedzenia stanowczego NIE pochodzącemu z Lubania Gauleiterowi Dolnego Śląska Karlowi Hankemu.

Kliczkowskie dobra hrabiego Friedricha graniczyły z jednym z największych poligonów (utworzony w 1898) w Prusach na Żagańskich Wrzosowiskach w Neuhammer (Świętoszów), a po przejęciu władzy przez nazistów największy w Niemczech.

Podobnie jak podczas I wojny światowej na terenie poligonu utworzono obóz dla jeńców rosyjskich, tak w czasie II wojny światowej na poligonie funkcjonował Stammlager 308 w którym od lipca 1941 roku więziono jeńców sowieckich ( przypuszcza się, że przez Stalag przewinęło się ponad 180 tys. jeńców z czego ponad 50 tys. straciło życie). Do jesieni jeńcy przebywali stłoczeni na odkrytym terenie, byli głodzeni, do tego stopnia, że żywili się nawet trawą, zdarzały się przypadki ludożerstwa (zwłoki jeńców),  i z czasem dopiero zaczęli budować ziemianki przykrywane gałęziami. Warunki bytowe i wyżywienie były gorsze, niż pobyt w średniowiecznej wieży głodowej. Jesienią 1941 roku zaczęto budować drewniane baraki i część jeńców została do nich przeniesiona. Trudne warunki egzystencji, niedostateczne wyżywienie, brak opieki medycznej i ciężka praca powodowały dużą śmiertelność wśród jeńców. Wybuchały epidemie tyfusu i czerwonki.

Sowieccy jeńcy zmuszani byli do prac leśnych na rzecz SS i Wehrmachtu. Jesienią 1941 roku SS utworzyło, bez zgody i wiedzy hrabiego, niewielki, osiemdziesięcioosobow podobóz zlokalizowany już w dobrach należących do kliczkowskiego majątku. Informacja o tym podobozie szybko dotarła do książęcych leśniczych, a tym samym do wiadomości Hrabiego. Tym bardziej, że oprócz samej wiadomości o utworzeniu podobozu Hrabia dowiedział się o tragicznych warunkach w jakich przetrzymywani są pozbawieni ochrony Konwencji Genewskiej sowieccy jeńcy, o ich dręczeniu, pracy ponad siły, głodzeniu  pozbawianiu picia i rozstrzeliwaniu.

stalags06 (2)

Sowieccy jeńcy ze Stammlager 308

Pewnego wieczoru, za wiedzą Hrabiego, dwoje ludzi – robotnik leśny i miejscowy rzeźnik Heinrich Hirche podkradli się do owego podobozu i przerzucili za druty, za zgodą trzech przekupionych wcześniej mięsem z dziczyzny strażników SS, worki z chlebem, mięsem i kartoflami.    

Jakież było zdziwienie rzeźnika i owego robotnika leśnego, gdy następnego dnia do Kliczkowa zajechali esesmani i zaczęli ich szukać. Robotnik leśny nie ufał zbytnio przekupionym esesmanom i mając złe przeczucia zniknął, natomiast bardziej ufny rzeźnik Hirche myśląc, że sprawa została dzień wcześniej ułożona, pozostał w Kliczkowie i w konsekwencji swej nieostrożności został bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, auf die Stelle, przed własnym domem rozstrzelany.

Gdy tylko Hrabia dowiedział się o rozstrzelaniu rzeźnika, a pierwszą osobą, która Go o tym poinformowała był nauczyciel jazdy konnej z pałacowej stadniny – Herr Piotrowski, niezwłocznie pojechał do powiatowej siedziby NSDAP w Bolesławcu, gdzie w kategoryczny sposób zaprotestował przed Kreisleiterem Fritzem Lehmannem. Hrabia poinformował Kreisleitera, że uda się do Berlina i osobiście zaprotestuje przed szefem SS i policji Heinrichem Himmlerem przeciw mordowi na Heinrichu Hirche oraz przeciw obecności w jego włościach obozu jenieckiego, w którym nie przestrzega się zasad Konwencji Genewskiej, w której głodzi się na śmierć i zabija jeńców. Hrabia głośno i tonem nie znoszącym sprzeciwu zakomunikował Kreisleiterowi Lehmannowi, że nie będzie tolerował podobnych zachowań w swoich dobrach.

To zdarzenie stało się początkiem tragedii Hrabiego. Bolesławiecki Kreisleiter Fritz Lehmann niezwłocznie poinformował swego przełożonego i znajomego Gauleitera Karla Hanke o zdarzeniu. Hanke ze swej strony parę dni później pojawił się na kliczkowskim zamku i podjął próbę przekonania hrabiego Friedricha co do stosowności i konieczności twardego postępowania SS i NSDAP wobec wrogów państwa.

Jednakże ta, niepierwsza już próba skłonienia Hrabiego do wstąpienia w szeregi nazistowskiej partii spowodowała jedynie wybuch złości hrabiego Solms. Oświadczył On Hankemu, że kategorycznie żąda usunięcia owego obozu z terenu jego lasów, i dopilnowania, aby sowieccy jeńcy otrzymywali wystarczające racje żywnościowe zgodnie z genewską konwencją.

 „Auf meinen Besitzungen, Verehrter Herr Hanke, bin immer noch ich Herr und Patron“„Weder SS noch NSDAP koennen hierher kommen und einfach Leute erschiessen. Ausserdem werde ich mich diesbezueglich an den Praesidenten des Deutschen Roten Kreuzes, meinen Schwager wenden und den Zwischenfall melden!“ („ W moich posiadłościach, szanowny Panie Hanke, ciągle ja jestem panem i opiekunem” „Ani SS ani NSDAP nie mogą tu przychodzić i tak po prostu rozstrzeliwać ludzi. Ponadto w tym względzie zwrócę się do prezydenta Niemieckiego Czerwonego Krzyża, mojego szwagra i zamelduję mu o zdarzeniu!”)

Dla Hankego, byłego młynarza z Lubania odpowiedź hrabiego Solms –Baruth na jego kolejne już od roku 1933 „oświadczyny” była niczym policzek, była zniewagą jakiej Gauleiter nigdy nie zapomniał.

 (W konsekwencji nielegalny podobóz zlikwidowano, a sam obóz Stammlager 308 zamieniono na bazę szkoleniową dla jednostek militarnych, podporządkowanych wojskowym władzom niemieckim, złożonych głównie z Rosjan i Ukraińców, którzy zgodzili się współpracować z III Rzeszą. Powstały tu bataliony: „Nachtigall” („Słowik”), 14 Ochotnicza Dywizja Waffen SS Galizien.)

W międzyczasie w hrabiowskich dobrach w Brandenburgii w okolicach Wuensdorfu dowództwo Wehrmachtu usilnie starało się wydziedziczyć bez odszkodowania właścicieli z ich leśnego majątku Tylko dzięki przebiegłości zarządu nadleśnictwa i trikom prawnym adwokatów udało się hrabiemu von Solms -Baruth zachować brandenburskie włości.

Od tego momentu oraz od egzekucji rzeźnika Hirche w Kliczkowie hrabia Friedrich III zu Solms- Baruth pozostawał w kręgu zainteresowania NSDAP i samego Heinricha Himmlera, a bolesławiecki Kreisleiter Fritz Lehmann zamieszkały przy ulicy Friedrich Naumann Ring 8 ( ul. Zwycięstwa) objął hrabiego stałą inwigilacją i natarczywą „perswazją” mającą skłonić go do wstąpienia w szeregi NSDAP.

 Rok 1943 stał się rokiem w którym Hrabia zbliżył się do wcześniej znanego sobie Helmutha Jamesa hrabiego von Moltke i został wtajemniczony w plany spiskowców z Kręgu Krzyżowa.

W 1944 roku problemy hrabiego z bolesławiecką NSDAP i Gestapo nasiliły się. Powszechne poczucie nadchodzącej klęski faszystowskich Niemiec (choć jeszcze nie na Dolnym Śląsku) potęgowały represje i powodowały przykręcanie śruby państwowej kontroli i cenzury. Graf Friedrich III Solms – Baruth od dłuższego już czasu był stale śledzony i podsłuchiwany. Regularnie wzywany bywał na „rozmowy” na Friedrichstrasse 10 w Bolesławcu do powiatowej siedziby NSDAP i do siedziby tajnej policji państwowej Gestapo. Przez cały czas inwigilowania hrabiego udawało się mu mimo wszystko wywieść szpicli w pole, aż do momentu gdy ktoś doniósł, że graf sieje defetyzm nie wierząc w ostateczne zwycięstwo

– Hitlers Krieg sei laengst verloren! – miał twierdzić Hrabia.

Hrabia Friedrich był wielokrotnie przesłuchiwany w Bolesławcu, stając w obliczu zarzutów o sianie wrogiej propagandy (choć Gestapo nie posiadało twardych dowodów przeciwko niemu) w konsekwencji, pod groźbą stanięcia przed Volksgerichtshof’em (Trybunał Ludowy) i orzeczenia kary śmierci został zmuszony do opuszczenia zamku Kliczków i podpisania dokumentu przekazującego swój cały majątek, w skład którego wchodziły cztery rezydencje i ponad 17 000 ha ziemi, Heinrichowi Himmlerowi.

Friedrich III po podpisaniu wymuszonego dokumentu udał się do swej rodowej rezydencji w podberlińskim Baruth, którego zarządu też został pozbawiony. Później, na specjalny rozkaz szefa SS Heinricha Himmlera pozbawiony został także prawa przekraczania progu i tej posiadłości.

W dzień po nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu, 21 lipca 1944 roku Hrabiego aresztowano i przewieziono na przesłuchania do siedziby berlińskiej Gestapo przy Prinz – Albrecht – Strasse 8. Po długich, nieprzerwanych, wielonocnych przesłuchaniach Hrabia załamał się i został przewieziony do  więzienia Gestapo w Poczdamie. Przesłuchania  poczdamskiej katowni trwały blisko siedem miesięcy.

Rozpoczęło się przygotowywanie aktu oskarżenia przeciwko Friedrichowi III Solms – Baruth do Trybunału Ludowego. I tu… do procesu nie dochodzi – oficjalnie z powodu słabych, bądź niewystarczających dowodów winy Hrabiego.

Zbliżał się nieubłagany dla nazistów koniec wojny, dzięki pomocy wielu ustosunkowanych przyjaciół oraz szeregu prawnych – adwokackich trików i szczęśliwym zbiegom okoliczności hrabia Solms – Baruth zostaje zwolniony z poczdamskiego więzienia.

W tym miejscu warto zastanowić się nad ewentualną rolą i protekcją wysoko ustosunkowanego znajomego, byłego dyplomaty, charge d’affaires w Warszawie, ambasadora w Moskwie, Tokio i wysokim rangą pracowniku ambasady Niemiec w Londynie aż do wybuchu wojny. Mowa tu o weimarskim i hitlerowskim dyplomacie, dziedzicu Grodźca – Herbercie von Dirksenie. Ten dyplomata, acz służył hitlerowskiemu reżimowi, acz był członkiem NSDAP, to jednak nie był fanatycznym członkiem Ruchu. Zachowywał wyważony stosunek i ogląd sytuacji politycznej. Dwukrotnie spotykał się z przedstawicielami opozycji antyhitlerowskiej, był zorientowany  w planach von Moltkego, proponowano mu nawet objęcie stanowiska ministra spraw zagranicznych w nowym rządzie Niemiec. Von Dirksen wiele wiedział i jeszcze więcej mógł załatwić. Czy pomógł uwolnić znajomego – hrabiego Friedricha III zu Solms – Baruth? Ale to już inna historia.

Zresztą trzeba przyznać, że opatrzność czuwała na Grafem niezmiennie. Komiliton Grafa hrabia Helmuth James von Moltke został aresztowany i stracony już w styczniu 1944 roku w więzieniu w Ploetzensee, a przyjaciel Peter Graf Yorck von Wartenburg po lipcowym zamachu na Hitlera został powieszony 8 sierpnia w tymże samym więzieniu Berlin – Ploetzensee i to na wyraźny rozkaz Fuehrera.

(Hrabia Friedrich III Solms – Baruth umarł na dokuczającą mu od wielu lat chorobę.)

Z Poczdamu, z więzienia zdruzgotany psychicznie i materialnie Hrabia wyjechał z żoną i dziećmi do rodziny w Saksonii, a potem do domu szwagra, księcia Friedricha von Schleswig-Holstein do dóbr Vogelsang. Stamtąd udali się do Szwecji, gdzie byli gośćmi następczyni tronu szwedzkiego, księżniczki Sibylli (z domu Saxe-Coburg-Gotha) w Sztokholmie, skąd ostatecznie zdecydowali się wyemigrować do Namibii w południowej Afryce, gdzie jeszcze przed wojną był kupił podupadłą farmę.

Książę Friedrich III Solms – Baruth nigdy nie odwiedził swej ojczyzny – Dolnego Sląska, Brandenburgii, Kliczkowa. Zmarł 12 września 1951 roku w Windhoek w Południowej Afryce.

Epilog

Friedrich Prince Solms-Baruth

Książe Friedrich Eduard Philip Theodor Nikodemus V zu Solms-Baruth

     Jego jedyny syn, książę Friedrich IV zu Solms-Baruth rozpoczął walkę o restytucję podstępnie wywłaszczonego majątku. Zjednoczenie Niemiec, wchłonięcie Niemieckiej Republiki Demokratycznej, w granicach której ten majątek się znajdował, otworzyło przed nim nowe prawne możliwości. Co prawda w 2003 r. książę Friedrich IV odzyskał 3 658 hektarów ziemi na terenie Branderburgii i Saksoni-Anhalt, oraz 8 mln D – Mark jako odszkodowanie za mienie pozostawione na wschodzie Niemiec, lecz z kolei  wnuk hrabiego Friedricha III zu Solms – Baruth, książę Friedrich Eduard Philip Theodor Nikodemus V zu Solms-Baruth  prowadzi nadal sądową walkę o odzyskanie pozostałej części rodowego majątku.

 Jak na razie bez powodzenia.

Sprawa nie jest prosta, stwierdził w Poczdamie w grudniu 2008 roku sędzia Sądu Administracyjnego, przewodniczący Wilfried Hamm – gdyby posiadłości książęcej rodziny leżały w zachodnich Niemczech, nie byłoby problemu, lecz we wschodniej strefie mieliśmy do czynienia z sowiecką okupacją, zjednoczeniem Niemiec i całymi związanymi z tymi wydarzeniem pakietami różnych ustaw, z czym wiąże się kwestia bezspornego udowodnienia, że książe Solms- Baruth został wywłaszczony przez nazistowskie władze III Rzeszy, a nie stracił swych posiadłości w wyniku nacjonalizacji – reformy rolnej przeprowadzonej w 1946 roku przez sowieckie władze okupacyjne – w tym przypadku, niestety, musiałby odejść z pustymi rękoma.

Tego rodzaju argumentacja sądu, a właściwie różnych sądów zdają się być główną przeszkodą na drodze do zwrotu książęcych majątków. Sprawa nie jest banalna – dotyczy ponad 17 000 ha gruntów, kilku zamków, setek domów i innych nieruchomości.

Nie jest prostą, bo w przypadku jej rozstrzygnięcia ścierają się dwa wielkie interesy – interes prywatny byłych właścicieli – potomków i dziedziców książęcych włości oraz interes tzw. społeczny. Otóż w ciągu siedemdziesięciu lat od wywłaszczenia, na owych spornych nieruchomościach utworzone inne, mniejsze prywatne własności, wybudowano drogi, fabryki, obiekty sportowe etz. które są teraz własnością tak komunalną jak i prywatną innych podmiotów. Przykładowo podczas pierwszej rozprawy przed Sadem Administracyjnym w Poczdamie, gdzie książe Solms wystąpił przeciwko Landowi Brandenburgia, sędzia Hamm podniósł, iż roszczenia księcia dotyczą terenów, które należą teraz do państwa, miast Baruth i Zossen, do kraju związkowego Brandenburgia, należą do francuskiego koncernu naftowego Total, do firmy Telekom i dziesiątków innych mniejszych podmiotów. Podobnie jest w każdym innym miejscu gdzie książęca Rodzina posiadała swoje majątki – w Saksonii, czy… w Polsce.

Sad odrzucił roszczenia księcia.

Odwołanie od tej decyzji, rozpatrzone w 2012 r., nie odniosło oczekiwanego skutku. Argumentacja sądu oparła się na fakcie, że Nazistowskie Niemcy były państwem konstytucyjnym i sporządzone wtedy legalne dokumenty mają moc prawną oraz że Republika Federalna jest prawnym następcą III Rzeszy oraz, że powód nie udowodnił, iż do wywłaszczenia doszło w III Rzeszy, a nie w wyniku powojennej reformy.

Orzeczenie raczej kuriozalne w świetle bezspornych dowodów związanych z więzieniem i późniejszym uwolnieniem Friedricha III Solisa- Barutha z gestapowskiego więzienia. Cóż, najtrudniej jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Po raz kolejny okazało się, że INTERES SPOŁECZNY jest zawsze przed świętym prawem własności! Stanowisko sądu podważył znany angielski historyk II wojny światowej – Anthony Beevor, który stwierdził:

 „It is quite simply unimaginable that a document presented to a prisoner arrested in connection with the 20 July plot could be deemed to have been a contract entered into willingly and without coercion,” (” Jest niesłychanym, aby dokument podsunięty do podpisania więźniowi aresztowanemu w związku z zamachem z 20 lipca, uznany został za legalny kontrakt, w który wszedł on dobrowolnie i bez przymusu”.)

Friedrich Prince Solms-Baruth

Zakwestionowany dokument

Pikanterii całej sprawie dodało oświadczenie sędziego Wilfrieda Hamma, który powołując się na ekspertyzy Federalnej Policji Kryminalnej Niemiec, zakwestionował przedstawiony przez powoda dowód wywłaszczenia przez hitlerowskie władze z 1 sierpnia 1944 roku. Zdaniem BKA dokument został ponoć napisany na maszynie do pisania, wyprodukowanej nie wcześniej niż w 1952 roku. Czyżby działanie na rzecz interesu SPOŁECZNEGO?

W maju 2013 roku pełnomocnik spadkobiercy księcia Friedricha III wniósł sprawę o zwrot niesłusznie wywłaszczonego majątku do Sądu administracyjnego w Cottbus na Łużycach. Tutaj także sąd stanął przed trudnym zadaniem orzeczenia czy książęca rodzina została wywłaszczona przez nazistów, czy już po wojnie przez komunistyczne władze. Sprawa niby identyczna, ale o nieco mniejszej skali, bo dotycząca jedynie nieruchomości  Gemarkung Golssen (Dahme-Spreewald) o wielkości ok. 1000 ha, jednakże jak zauważyli niektórzy politycy CDU, o kapitalnym znaczeniu jako precedens polityczny. Otóż w przypadku przyznania racji i praw do wywłaszczonych nieruchomości (tutaj niewielkich, ot jednego zamku z przyległościami) książęcy spadkobiercy moglibi poczuć się w sile i wystąpić z sądowymi roszczeniami do dalszych nieruchomości.

Sąd w Cottbus…….

Książę Friedrich Eduard V zu Solms – Baruth razem z bratem Julianem Immanuelem Friedrichem nie składają jednak broni, kontynuują sądową walkę o odzyskanie rodzinnego majątku, już zapowiedzieli ewentualne procesy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.

Zamek Kliczków

Zamek Kliczków

Czy bratanica zmarłej w 2013 roku w Sobótce miliarderki Pani Barbary Piaseckiej – Johnson, „hrabinia” Magdalena Piasecka – Ludwin w związku z powyższym może spać spokojnie?

©cemoi07

na pdst. /ho, ho, ho – długo by wymieniać

tłumaczenia w tekście/ własne – za przeproszeniem

zdjęcia/własne, znalezione, Wratislaviae Amici, Sammlung Duncker’a, podkradzione /

zdjęcie na winiecie – Książęca rodzina – od lewej – Victoria Friederike Louise Caroline Mathilde Hedwig Dorothea Rosa Helene Marie Komtesse zu Solms-Baruth (1916-1989), Fuerst Friedrich Hermann Christian Johann zu Solms-Baruth (1886-1951), Friedrich Wilchelm Ferdinant Hermann Graf zu Solms-Baruth (1926-2006), Caroline-Mathilde Louise Adelheid Elizabeth Komtesse zu Solms-Baruth (1929- ), Fuerstin Adelheid Louise zu Schleswig-Holstein-Sondenburg-Gluegsburg (1889-1964), Rosa Cecilie Caroline-Irene Sibylla Anna Komtesse zu Solms-Baruth (1925-1983), Feodora Hedwig Louise Victoria Alexandra Marie Komtesse zu Solms-Baruth (1920-2006)

moja prywatna opnia jest moją prywatną opinią pozaprocesową i zgodnienie z postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 4 stycznia 2005 roku (V KK 388/04) nie jest opinią w rozumieniu art. 193 k.p.k. w zw. z art. 200 § 1 k.p.k., i nie może stanowić dowodu w sprawie

Gdyby ktokolwiek uznał, że treścią, formą lub samym duchem artykułu dopuściłem się naruszenia jego dóbr osobistych, bądź uznałby też ( nie daj bóg!),  że obraziłem jego uczucia religijne i chciałby dochodzić swych praw, informuję, że najlepszym adresem do kontaktu ze mną  jest zwrócenie się do mojej pełnomocnik Pani Mecenas Patrycji Complak  59-700 Bolesławiec ul. Daszyńskiego 10/2 tel/fax 75 732 05 60 , 0 505 111 331

Tagi artykułu:
· · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·
Kategorie:
cemoi07 · historia

Komentarze do Kliczków nieznany…

  • Jeszcze kilku takich agentów i możemy pisać nową historię .
    Pranie mózgów trwa od jakiegoś czasu , co jakiś czas puszczane są podobne artykuły filmy książki jak to nawet członkowie NSDAP sprzeciwiali sie władzy . Tak tak nikt Hitlera nie wybrał on sam obalił ówczesną władzę sam wywołał wojnę sam mordował ludzi . Teraz jak sie zapytasz sąsiada z zachodu kto napadł na Polskę -odpowiedź pada- Hitler!
    Potem mamy takie kwiatki jak w USA „polskie obozy zagłady” .

    Wszystko na to wskazuje ,że mamy tu jakiegoś wysłannika importowanego z zachodu do rozbijania polskiego społeczeństwa . Germanizacja trwa i nabiera rozpędu .

    Czy widział ktoś kiedyś artykuł 007 o np.: polskich katolikach , no nieee bo to zbyt polskie bo to fundament narodu niewygodny najwyraźniej . Nawet tytuły artykułów są konstruowane w sposób -……………….coś nie dla idiotów . Czyli jak myslisz inaczej jesteś idiotą !!!

    A juz jak czytam jak to w stalagu było źle to ręce opadają, w obozach zagłady było lepiej może co?!!!! . Wakacje to to nie były ale na pewno lepszy stalag niż Piotrograd lub jakikolwiek front wojenny .

    Jeszcze dodać Antife, Biedronia , itd. wszystko układa sie w jedną całość.

    Zeby ktoś się za dekadę nie zdziwił ,że na zachodzie będziemy się tłumaczyć z pytań -Dlaczego w Polsce były obozy zagłady ??

    Daniel Dziedziczak 09/02/2015 10:46 Odpowiedz
  • Był dziś „faszysta” z RN w Bolesławcu, nie mógł pan cemoi przyjśc i zaorac go z panem nowakiem do spółki?

    s 07/02/2015 23:59 Odpowiedz
  • Skąd pan wiedział, że Helbig był dyrektorem biura NSDAP w bolesławcu i skąd pan znał jego numer telefonu? Dziadek tam pracował?

    Mirek M 07/02/2015 13:58 Odpowiedz
  • Niewątpliwie ciekawy artykuł. Żałuję tylko, że autor cytując (bez cudzysłowów!!!) mój blog, nie oddał mi żadnego uznania: https://daisypless.wordpress.com/2014/07/11/siostrzeniec-hansa-i-operacja-walkiria/

    Barbara Borkowy 06/02/2015 15:10 Odpowiedz
    • Z całym szacunkiem, biję sie w pierś, Szanowna Pani Borkowy, i PRZEPRASZAM, tym bardziej, że UWAŻAM PANIĄ z jednego, jedną z wiekszych znawców i biografów Księżnej Daisy von Pless i Hochbergów, gdyby nie pani teksty, nie udałoby mi się tak gładko naświetlić wzajemnych rodzinnych powiązań miedzy obiema książęcymi rodzinami. Dziękuję i przepraszam za wielkie faux pas! (tak na marginesie, to sądzę, że oboje w swych riszerszach potknęliśmy się min o art. w The Independent z 16.02.2010)

      cemoi07 06/02/2015 22:41 Odpowiedz
      • Dziękuję, czuję się znacznie lepiej na ten temat. Przeoczenia się zdarzają. A propos, dziękuję za rozszerzenie tematu. Dodał Pan niewątpliwie wiele ciekawych informacji.

        Barbara Borkowy 06/02/2015 23:34 Odpowiedz
  • Cemoi ponoc san von, próbuje kolejnemu Niemcowi postawić tablice

    bolesławianin 06/02/2015 11:15 Odpowiedz
  • Po raz kolejny u Pana historia tak bliska nas, tak nieznana i tak sensacyjna! Ukłony i wielkie dzięki!

    Jola 06/02/2015 02:01 Odpowiedz
  • Ciekawe

    Stary Satyr 06/02/2015 00:23 Odpowiedz
  • Szacun Panie Krzysztofie…

    Piotr 05/02/2015 18:48 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title