Lis 14, 2014
1025 Wyświetleń
0 0

wybory… Pinokia

Napisany przez
300x300px_cocodrilo-01

Miałem zamiar napisać dłuższą epistołę przedstawiającą bolesławieckich łgarzy.

Doszedłem jednak do wniosku, że szkoda mych nerwów, czasu mego, a stawianie pod pręgierzem ludzi o niskim morale nie jest w stanie wywołać w nich żadnej refleksji czy wstydu.

Bolesławiec to sin city, miastem i powiatem zarządzają kłamcy i cynicy – taki wniosek, taka prawda nasuwać się musi każdemu, kto śledził ostatnio doniesienia publikowane na miejscowych portalach informacyjnych.

Były wiceprezydent M. Małkowski, to już nawet w odcinkach udowadniał, że Prezydent Roman jest kłamcą i łgarzem brzydkim, Roman z kolei, au rebours, twierdził, że to Małkowski łże. Starosta Kwaśniewski po wysłuchaniu w telewizji i przeczytaniu wywiadu z Prezydentem, ni kak nie mógł inaczej i przytaknął Małkowskiemu – Roman kłamie! Cichy do tej pory  Przewodniczący Stasik też naraził się na odpytanie przez prokuratora i stwierdził, że Prezydent miasta mija się z prawdą.

Pan Roman widzi to wszystko, i z bekhendu wali w Żaka, zarzucając mu publiczne kłamanie na jego temat i „w temacie” maksymalnych stóp podatkowych, którymi jako prezydent miasta uszczęśliwił mieszkańców. Sąd przygląda się oskarżeniu i daje Romanowi szansę na wycofanie pozwu, aby ten, przypadkiem, autorytetem i majestatem trybunału nie został nazwany kłamcą i oszczercą.

 Jajca! Sami kłamcy?

Najsmutniejsze, iż Oni łżą z nieznośną lekkością i bez poczucia jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowa. Kłamstwo jest brzydkie, kłamstwo jest niegodne przyzwoitego człowieka, kłamstwo, to grzech (ponoć). Kłamać jest nieładnie.

Kłamstwo jest prawnie dopuszczalne i kłamczuch nie ponosi żadnych konsekwencji za swe wypowiedzi, jeżeli ma wcześniej postawione zarzuty, jest oskarżonym w sprawie, wówczas może łgać do woli. Świadek natomiast, za kłamanie przed sądem naraża się na odpowiedzialność karną za składanie fałszywych zeznań. Aż narzuca się analogia – czy Prezydent Bolesławca czuje się jak oskarżony? Ma nieczyste sumienie i łże jak bura suka przed sądem?

 Sin city!

 Nie lepiej wygląda sytuacja z niektórymi kandydatami startującymi w wyborach samorządowych z list Prezydenta Romana. Kandydatami, których jako pracowitych, rzetelnych i uczciwych Pan Prezydent osobiście rekomenduje i poleca.

Przyjrzyjmy się przykładowo dwóm panom, którzy powinni reprezentować najwyższe standardy etyczne i zawodowe.

Były poseł na sejm RP – Jan Kisiliczyk, naczelnik Wydziału Mienia i Gospodarki Przestrzennej w urzędzie miejskim w Bolesławcu.

Parę tygodni temu udzielił wywiadu red. miejscowej telewizji  Azart Sat  Pani Juchaniuk, odnośnie przetargu, warunków sprzedaży zabytkowego młyna znajdującego się przy ul. Garncarskiej.

Pan Kisiliczyk stwierdził m.in. że nabywca może z nim zrobić co tylko zechce, że nabywając go, może nawet w cholerę zburzyć. Lecz na oficjalnej stronie Urzędu Miasta, w części przetargi, jak wół stoi, że nieruchomość wpisana jest do gminnego rejestru zabytków i potencjalny nabywca niewiele może – nie wolno mu nawet zmienić układu szczeblinek w oknach, czy kształtu klamek.

Pan Kisiliczyk kłamie, kłamie w żywe oczy kamery, albo przed kamerą jest szczery i mówi tyle, ile wie! Świadczyłoby to jednak, że „rżnie swego chlebodawcę na kasie”, pobierając co miesiąc pensję, w zamian nie świadcząc ekwiwalentnej pracy, a jedynie ją symulując i to nieudolnie!

Drugi przykład, dotykający zdaje się już namaszczonego na starostę powiatu bolesławieckiego, byłego prezydenta miasta i wojewodę byłego – Pana Józefa Króla.

Pan Król jest szczególnym przypadkiem mego zainteresowania, bowiem parę tygodni temu zapowiedział, iż wystąpi na drogę sądową, celem dochodzenia swego dobrego imienia, bom miał dopuścić się narażenia jego dóbr osobistych na szwank, kłamiąc na jego temat.

Zacząłem riszerszerować. Pierwszym było pismo do Politechniki Lubelskiej, następnie zapytam w IPN, zapytam Przewodniczącego Rady Miejskiej w Bolesławcu i Prezydenta Bolesławca.  Muszę, bo prokurator był już mnie przesłuchał, a ja chcę być kompetentny – z szacunku dla Pana Króla.

Już pierwszy krok był strzałem w dziesiątkę. Pan Król mija się z prawdą… kłamie!

Pan Król sam, na swej fejsbukowej stronce podaje, że studiował  na Lubelskiej Politechnice. Lecz prawda okazała się inna! Jak mnie poinformował Pan Sekretarz Rektora Politechniki, Pan Korneliusz Dubicki, Józef Król w latach 1971 – 1975 owszem, studiował w Instytucie Inżynierii Budowlanej i Sanitarnej, ale – Wyższej Szkoły Inżynierskiej i uzyskał tytuł inżyniera budownictwa lądowego, tj. odpowiednik dzisiejszego licencjata… a jak kiedyś, daj boże, Politechnika Lubelska stanie się zamiejscową filią Massachusetts Institute of Technology, to Pan Król będzie podawał, że ukończył MIT?

O innych mych wątpliwościach dotyczących czystości królowej kamizelki (a są takie sięgające czasów jego królowania w komitecie zakładowej Solidarności w Bolesławieckim Przedsiębiorstwie Budowlanym) napiszę, gdy będę pewny, że nie narażam się na zarzut zniesławienia. Czas jest cierpliwy!

 Niby nic, a jaka różnica!

 Kłamać nie wolno! Nikomu, ani maluczkim, ani prezydentom, ani królom!

© cemoi07

 

moja prywatna opnia jest moją prywatną opinią pozaprocesową i zgodnienie z postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 4 stycznia 2005 roku (V KK 388/04) nie jest opinią w rozumieniu art. 193 k.p.k. w zw. z art. 200 § 1 k.p.k., i nie może stanowić dowodu w sprawie

Gdyby ktokolwiek uznał, że treścią, formą lub samym duchem artykułu dopuściłem się naruszenia jego dóbr osobistych, bądź uznałby też ( nie daj bóg!),  że obraziłem jego uczucia religijne i chciałby dochodzić swych praw, informuję, że najlepszym adresem do kontaktu ze mną  jest zwrócenie się do mojej pełnomocnik Pani Mecenas Patrycji Complak  59-700 Bolesławiec ul. Daszyńskiego 10/2 tel/fax 75 732 05 60 , 0 505 111 331

Komentarze do wybory… Pinokia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title