Mar 3, 2014
501 Wyświetleń
0 0

Oscarowe przedbiegi: Tajemnica Filomeny

Napisany przez

(…) the end of all our exploring
Will be to arrive where we started

And know the place for the first time.

Tym pięknym cytatem z Ziemi jałowej T.S. Eliota Martin Sixsmith (Steve Coogan) podsumowuje swoją największą zawodową przygodę. Przygodę, której nigdy się nie spodziewał, a którą dane mu było przeżyć wkrótce po doznaniu największej profesjonalnej porażki. Wzruszającą i mądrze opowiedzianą Tajemnicą Filomeny (dlaczego nie po prostu Filomeną???) Stephen Frears wraca do formy, której nie oglądaliśmy od czasów Królowej.

Nie może jednak dziwić, że to nie niedawny odtwórca roli Paula Raymonda błyszczy najjaśniej – tytułowa bohaterka w interpretacji genialnej to prawdziwy anioł wśród ludzi, uosobienie dobroci i niezachwianej wiary w człowieka. Jest ona jednocześnie najsurowszym sędzią dla samej siebie – dopiero po 50 latach od dnia, w którym wydała na świat swego pierworodnego syna, decyduje się na wyjawienie bolesnej prawdy dorosłej już córce. Kilkuletni Anthony został bowiem odebrany Filomenie przez zakonnice z klasztoru, w którym wówczas mieszkała. Targana wyrzutami sumienia kobieta, pomimo nieudanych prób odnalezienia syna, decyduje się na jeszcze jeden wysiłek, wspierana przez potępionego na forum publicznym byłego dziennikarza i polityka.

Choć to, że życie pisze najlepsze scenariusze wiadomo nie od dziś, żadne inne stwierdzenie nie pasuje do dzieła Frearsa bardziej. Dobroduszna, niezwykle religijna i samotna (niczego nie dowiadujemy się o ojcu Jane, córki Filomeny) starsza pani poszukująca dawno odebranego jej syna, korzystająca z pomocy zniesławionego dziennikarza, to prawdziwy samograj, historia niesamowicie emocjonalna i wzruszająca. Doświadczenie reżysera uchroniło jednak Tajemnicę Filomeny od infantylnego melodramatyzmu – zamiast mnożyć sceny emocjonalnego poruszenia, Frears pozwala dwójce bohaterów z bardzo odległych światów dotrzeć się i zrozumieć. Martin, początkowo zainteresowany głównie tematem na interesujący artykuł, poddaje się sentymentalnemu wymiarowi tego śledztwa i robi wszystko, by pomóc Filomenie. Niczym Gregory Peck w Rzymskich wakacjach, Steve Coogan rezygnuje z zawodowego instynktu na rzecz zwykłego aktu człowieczeństwa.

Stwierdzenie, że film Frearsa to dzieło wybitne, byłoby oczywistą przesadą, jednak nie dziwi fakt, że został nominowany do Oscara – jego publicystyczna aktualność, znakomity poziom aktorstwa i ciepły humor stawiają go w gronie najlepszych dramatów obyczajowych ostatnich lat. Czekając już na ostateczny werdykt Akademii, dajmy się ponieść prostemu, humanistycznemu wzruszeniu, które coraz rzadziej widujemy na ekranie w oderwaniu od tandetnego infantylizmu.

Tajemnicę Filomeny możecie obejrzeć w kinie Forum w Bolesławcu we wtorek 4 marca i w środę 5 marca podczas seansów o 19.10

Kategorie:
polecamy · recenzje
http://www.mysliwiecoglada.pl

Fan Manchester United, Jonathana Carrolla i Darrena Aronofsky'ego. W poszukiwaniach korzeni swojego drzewa genealogicznego dotarłem do połowy XVII w. Filmy oglądam na kilogramy i lubię o nich dyskutować. W międzyczasie słucham wszelkich odmian alternatywy i szukam niedrogich podróży.

Komentarze do Oscarowe przedbiegi: Tajemnica Filomeny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title