Sty 26, 2014
570 Wyświetleń
0 0

Kwasy żołądkowe pana emeryta

Napisany przez

Tych emerytów których znam osobiście, to zazwyczaj mocno i pewnie stojąca na nogach pani, legenda tradycyjnej miotły w urzędzie prezesa kombinatu K.G.H.M. vel pan emeryt górnik – strzałowy, gdy ja na obecną chwilę nie mam czym szczególnie się pochwalić, po gruntownym przeliczeniu swoich zarobków operatora piły motorowej i siekierkowego zwanego szerpem, jakoż raptem mogę mieć w kieszeni emerytalnej w granicach siedmiuset złotych.

Wprawdzie na wsi można się z bidą dokołatać szczęśliwie od emerytury do emerytury na szczawiowej zupce, herbatce z lipowego kwiatu i kawałku mięsa z gołębia pocztowego zestrzelonego przez artylerię przeciwlotniczą w obwodzie kaliningradzkim, tylko jak długo kuśwa mam się zastanawiać nad wyborem stojąc przed wędliniarskim szaleństwem, co kupić by starczyło również na opłaty za wywóz śmieci i prąd, czy kupić trzydzieści deko kaszanki, czy pofolgować sobie i kupić pętko parówki?

Wiadomo że życie to głęboki i płytki talerz, lecz wszystko co zdrowe zależy od naszego satyrycznego spojrzenia na otoczenie z odrobiną samokrytycyzmu, czyli owa rzeczywistość która ma się różnie po obu brzegach prawdy, bo drewniany most wieśniacy rozebrali nocą na opał, wtedy jeśli są te oczy sowy i ćmy, łatwiej jest dostrzegać wszelkie niuanse żenady rządzącej elity o predyspozycjach ogrodników i sadowników, co skłania mnie do odruchów wymiotnych.

Telewizja też nie stoi na uboczu ze swoimi tematami zastępczymi, reszta to ludzie ci ,,życzliwi”, ,,przyjaźni”, ,,dobrzy” w ich mniemaniu przeciwieństwo psa pospolitej rasy który potrafi sikać poza budą i w budzie.

Dlatego w kontekście satyry inaczej odczytuję tabliczki z napisem: ,,Sprzedam działkę”, chociaż nie byłem i nie jestem miłośnikiem trawki, co w Irlandii jest zjawiskiem naturalnym robienie skręta z ich ulubionym farszem, jak normalna jest pogoda w kratkę.

Zatem nadal będę stał wiernie przy swoim poglądzie że muzyka rodem z salonów, nie na żołnierskie okopy, dlatego póki co w kończącym się dniu zdecyduję się na kolejną kromkę chleba z dżemem, ponoć przyzwyczajenia powodują, że wtedy dużo łatwiej jest patrzeć na coś, co dotąd traktowało się zbyt poważnie mając na względzie cenę, do tego stopnia że na wartość człowieka spoglądało się poprzez pryzmat pieniądza.

Bo od czego jest rzeczywiste odczytywanie kolorów i wyobraźnia, czego niestety brakuje dzisiejszym kierowcom, właśnie od czego jest wyobraźnia?

I nad tym się zastanawiam, ja przyszły emeryt przed stoiskiem z nabiałem.

Tagi artykułu:
· ·
Kategorie:
Gruchawka

Ryszard Gruchawka (rocznik 1950) należy do Związku Literatów Polskich. Poeta, prozaik, bajkopisarz, drwal. Urodził się w Bolesławcu. Już w młodości współpracował z kilkoma czasopismami. Pisywał do nich felietony i reportaże o różnej tematyce. Obecnie tworzy również opowiadania, fraszki i bajki. Oprócz tego pan Ryszard pisze także satyry. Pierwszym sukcesem w jego karierze była nagroda "O laur miedzianego Amora" za opowiadanie "Kamienny pocałunek", którą otrzymał w konkursie literackim w Lubinie. Najbardziej wartościowym wyróżnieniem dla pisarza jest statuetka "Artura", który otrzymał w 1994 r. we Wrocławiu za całokształt twórczości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title