Wrz 20, 2013
766 Wyświetleń
0 0

Reformatorzy z koziej…

Napisany przez

Dzisiaj będzie krótko. Obserwując konwulsyjne działania obecnej ekipy rządowej na odcinku: co by tu jeszcze spieprzyć – doszedłem do wniosku, że muszę sprawdzić, co właściwie znaczy słowo REFORMA. I tu – Kochani, zdziwienie! W naiwności swojej myślałem, że reforma to działanie, które ma na celu poprawianie czegoś, co działa niewłaściwie: niewydajnie, drogo – krótko mówiąc źle i patologicznie. Nic z tych rzeczy! Pozwólcie, że przytoczę definicję reformy:

Reformaproces ewolucyjnego, stopniowego i zwykle długotrwałego przekształcania elementów systemu politycznego, nie naruszający jego podstawowych reguł i mechanizmów, przebiegający pod kontrolą instytucji władzy politycznej. Reformy stanowią przeciwwagę i uzupełnienie zmian rewolucyjnych. Wprowadzana jest przez uchwalenie lub wydanie jednego lub kilka aktów prawnych (z reguły jest to ustawa parlamentu i rozporządzenia do niej), a następnie przez działania organów władzy wykonawczej.

Czyli – o ile mnie nie myli wzrok i rozum, wprowadzanie reform nie musi mieć żadnego powodu. Nie ma na celu poprawiania złego, czy eliminowania niegospodarnego systemu wybranej sfery funkcjonowania państwa. Jest to jedynie przekształcanie bez rewolucji. Reforma może być czystym politycznym „widzimisię” – jakiejś tam grupy trzymającej chwilowo władzę.

Teraz już widzicie więc Kochani, dlaczego – rozpieprza się coś co działa całkiem dobrze. Rozpieprza się np. całkiem rzetelnie funkcjonujący system edukacji i wprowadza, nie wiadomo po co – gimnazja. Rozpieprza się programy nauczania, usiłuje się zaciągnąć do szkół Bogu ducha winne sześciolatki. Rozpieprza się armię, rozpieprza się opiekę zdrowotną, rozpieprza się system emerytalny, rozpieprza się obronność kraju. Pod koniec ubiegłego roku – zreformowali system szkolenia kierowców i wygenerowali kompletny burdel. Na każdym poziomie – starostw, ośrodków szkoleniowych i egzaminacyjnych.

kindergarten1

Niech mi ktoś odpowie na pytanie – po co reformowali te cholerne kursy i egzaminy na prawo jazdy? Zlikwidowali 800 pytań egzaminacyjnych, i wprowadzili 3 tysiące. Niektóre z nich to: jakie są rozmiary tablicy rejestracyjnej? Jaka jest długość drążka zmiany biegów? To nie są żarty!

Po co się rozwala coś, co całkiem przyzwoicie działa? Czy chodzi o podniesienie standardów kształcenia kierowców? Może powodem był zbyt niski poziom? Nie! Przecież co chwilę gdzieś słyszało się o osobach, które ileś tam razy z rzędu podchodzą do egzaminów – teoretycznych i praktycznych.

Jedyną odpowiedzią może być oczywiście – KASA. Rychu i Zbychu dostarczą do ośrodków nowy sprzęt i oprogramowanie do testów – za kilkaset milionów złotych. To trzeba potem przez dekadę serwisować – za kolejne miliony rocznie. Następne kilkaset milionów i… stworzy się system rejestracji kandydatów dla starostw – bo przecież ten, który był – źle działał.

Sam wiem, jak bardzo źle! Zdawałem w ubiegłym roku dodatkową kategorię. Wypełniłem ankietkę w szkole jazdy, dołączyłem zdjęcia, zapłaciłem – po czym zarejestrowałem się przez internet w regionalnym WORD.  Zapłaciłem i zgłosiłem się na egzamin. Jak może działać coś – co jest tak proste?!

Od września wprowadzili chaos w przedszkolach. Zlikwidowano zajęcia dodatkowe – bo jakiś rządzący świr, postanowił pomieszać trochę w kiepsko, bo kiepsko – ale funkcjonującym w miarę przedszkolnym światku.

Odezwał się Tusk:  Przedszkole to nie jest miejsce do nauki, tylko do dozoru nad dziećmi i zabawy.

Nie wiem dlaczego, ale przyszła mi od razu na myśl taka bolesławiecka placówka – obecnie II LO, kiedyś – Studium Wychowania Przedszkolnego. Była to działająca przez  dekady szkoła średnia dla dziewcząt – w której przez 4 lata przygotowywano je, naprawdę porządnie – do zawodu nauczycielek przedszkolnych. Uczyły się rytmiki, śpiewu, musiały mieć w domach pianina, miały pełen zakres zajęć związanych z pedagogiką i wychowaniem małych dzieci – po to, by potem rzetelnie wykonywać ten trudny, wymagający poświęcenia i powołania zawód. Być może obecny premier Polski nie wie, że na większości  uniwersytetów, w ramach kierunków pedagogicznych realizuje się dzienne i podyplomowe studia na kierunku wychowania przedszkolnego… No cóż…

 

przed1.

Spodziewam się, bez żartów, że rząd PO w ramach kolejnego rzutu reform – zastąpi np. w przedszkolach kadrę pedagogiczną – emerytowanymi pracownikami agencji ochrony z przetargu – których pensja wynosi 3,5 zł za godzinę.

P.S.

Pan premier z jednej strony przekształca przedszkola w punkty dozoru nad dziećmi, bez funkcji nauki, czy wychowania – co nie przeszkadza  jednak, agendom UE i rządu realizować, kosztem 15 milionów złotych, w małych, kameralnych placówkach programu prania dzieciom mózgów polegającego m.in. na przebieraniu podczas zajęć chłopców w sukienki, by nie czuli się ograniczeni własną płcią, zaś dziewczynek za facetów i wpajanie im feministycznych ideałów!  Najbliższe przedszkole objęte tym programem, jak ustaliłem, znajduje się w Chocianowie – jak znacie tam kogoś, to powiadomcie ludzi, bo założenia programu NIE ZAKŁADAJĄ informowania rodziców o tych eksperymentach przeprowadzanych na maluchach.

 

przedszkoler

 

Abstrahując od jakiejkolwiek ideologii – dyletantom, którzy dziś rządzą naszym krajem powinniśmy dla bezpieczeństwa naszego i naszych rodzin – jak najszybciej powiedzieć: goodbye forever.

Z naciskiem na forever.

z bolszewickim pozdrowieniem,

Tomasz Dominik Broniszewski

„Bruner”

 

 

Tagi artykułu:
· · · ·
http://www.broniszewski.pl/

מנא ,מנא, תקל, ופרסין

Komentarze do Reformatorzy z koziej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title