Sie 28, 2013
822 Wyświetleń
0 0

Deregulacja po polsku czyli sans sense

Napisany przez
300x300px_cocodrilo-01

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego ktoś, kto idzie w jakiś spór sądowy nie może sobie wziąć w charakterze prawnego reprezentanta – np. absolwenta wydziału prawa. Skoro adwokat, czy radca nie gwarantują mi wygrania sprawy – to co mi właściwie gwarantują? Odpowiednio wysoką stawkę za usługi? Co ryzykuję – jeśli wziąłbym ze sobą do sądu inteligentnego młodego magistra prawa? Dokładnie to samo co biorąc adwokata. Ryzykuję przegranie sprawy. Dlaczego ten zawód jest regulowany jakimiś kastowymi ograniczeniami? Nie wiadomo. Masz do stracenia 100 milionów – weź doświadczonego mecenasa – zapłać mu 10 milionów. Toczysz spór o koty szczające w piwnicy – weź sobie absolwenta prawa – zapłać mu 100 złotych. Moim zdaniem to dość proste.

Co innego sędzia – ten powinien być znacznie lepiej wykształcony, doświadczony i doskonale opłacony przez Państwo – bo chciałoby się, aby był niezależny i wolny od pokus moralnej i etycznej prostytucji.

Z jakiego powodu obwarowane są jakimiś ograniczeniami zawody geodety, doradcy podatkowego, prywatnego księgowego, architekta, sprzedawcy nieruchomości czy – na Boga, taksówkarza! Zaliczasz praktyki, kończysz studia, rejestruj działalność – zabieraj się do roboty!
Każdy głupi może założyć, od zawsze, firmę informatyczną i obsługiwać dowolne podmioty lub osoby fizyczne. Ma w dzisiejszych czasach dostęp do danych strategicznych – księgowych, osobowych, bankowych, poczty elektronicznej i pełnej dokumentacji. Pierwszy lepszy pajac wykonujący zawód informatyka – ma dziś dostęp do pełnego przekroju działalności firmy lub urzędu. Znajomy opowiadał mi, że w jego ręce trafił niedawno prywatny komputer domowy, z którego miał odzyskać dane. Odzyskał. Razem z nimi pełne dane sekretariatu jednego z gimnazjów – wraz z m.in. bazą danych Systemu Informacji Oświatowej. Skąd te dane na tym dysku? Można się jedynie zastanawiać.

Pewien wyfraczony panicz z miejscowej lewicy dopytywał się nie tak dawno na blogu gdzie jest ustawa o zawodzie psychologa. Dopytywał mimo, że ustawa już jest, a on sam nie jest jeszcze psychologiem a studentem V roku… Ustawa me regulować ramy zawodu, profesjonalizmu, bezpieczeństwa itp… Halo! Zadałem pod tym tekstem pytanie – dlaczego ma być ustawowo regulowane bezpieczeństwo pacjentów gabinetów psychologicznych, a warsztatów mechanicznych już nie? A gabinety tatuażu? Co może tak gwałtownego przydarzyć się w gabinecie psychologa – co na przykład przydarzyło się mojej koleżance w warsztacie – a zaowocowało odpadnięciem koła zaraz po wjeździe na pas autostrady A4. Kończysz studia na wydziale psychologii – zaliczasz wykłady, ćwiczenia, zdajesz egzaminy, piszesz pracę, uzyskujesz państwowy dyplom – tu jest wszystko uregulowane. Otwieraj gabinet. Jak komuś zamienisz psychikę w sałatę – to jest sprawa jego, jego rodziny i twoja. Możecie z tym iść do prawnika – który po studiach będzie was reprezentował w sądzie.

Ukończyłem w tym roku sportowe studium instruktorskie. 10 miesięcy zjazdów. Łącznie około 270 godzin wykładów, ćwiczeń i praktyki. Psychologia rozwojowa, ontogeneza, psychologia sportu, pedagogika, anatomia, fizjologia, fizjologia wysiłku, pierwsza pomoc, odnowa biologiczna, badania wydolnościowe + cały pakiet wykładów i zajęć już czysto związanych ze sportem w ramach dyscypliny.

I teraz dowiaduję się – że zawody: instruktora, trenera zostają zderegulowane. Aby być instruktorem, czy trenerem – nie wystarczyło być absolwentem AWF. Trzeba było zaliczyć kurs instruktorski i podyplomowe studium trenerskie. Teraz – instruktorem, czy trenerem – który zajmuje się na zajęciach dziećmi – może być każdy. Może więc pan prezes klubu zatrudnić swojego szwagra – a on zabierze Wasze dzieci i będzie je „trenował” według własnego uznania. Na przykład przewiezie grupę 12 latków na trening kolarski 60 km ze średnią prędkością 30 km/h – a 80% z nich pogubi się po drodze gdzieś w lesie, rozpłacze i ulegnie odwodnieniu (to nie fantazja – to rzeczywistość), bo nie do końca będzie wiedział jakimi możliwościami fizycznymi dysponuje 12-latek.

Jak się ma zatem deregulacja zawodów instruktora i trenera do innych istniejących aktów prawnych?

Ano, popatrzmy! Ustawa o sporcie z dnia 25 czerwca 2010r.

1) Art. 41 otrzymuje brzmienie: „Art. 41. 1. Zorganizowane zajęcia w zakresie sportu w związku sportowym oraz w klubie sportowym uczestniczącym we współzawodnictwie organizowanym przez polski związek sportowy może prowadzić wyłącznie trener lub instruktor w rozumieniu ustawy.
2. Do zadań trenera lub instruktora sportu należy poza prowadzeniem zajęć, o których mowa w ust. 1 przekazywani aktualnej wiedzy teoretycznej i praktycznej z zakresu treningu sportowego i współzawodnictwa sportowego w danym sporcie.
3. Trenerem lub instruktorem sportu w sportach w których działają polskie związki sportowe, może być osoba, która: 1) ukończyła 18 lat; 2) posiada co najmniej wykształcenie średnie; 3) posiada wiedzę, doświadczenie i umiejętności do wykonywania zadań trenera lub instruktora sportu; 4) nie była karana za przestępstwa umyślne popełnione w związku ze współzawodnictwem organizowanym przez polski związek sportowy”.

A dalej…

opinia_awf_2

 

Te dwa cytaty z aktów prawnych pokazują, że oni tworzą przepisy, które się na poziomie logiki i intencji zupełnie wykluczają. Z jednej strony – w ustawie o sporcie obniża się wymagania, w rozporządzeniu podwyższa się wymagania, a na koniec w ogóle nie ma wymagań. To jest jawna paranoja.

Więc teraz chciałbym trochę sensu i żelaznej logiki. Jeśli do niedawna instruktor sportu  musiał mieć minimum maturę + kończyć 10 miesięczny kurs interdyscyplinarny, by móc zajmować się dziećmi i młodzieżą – po czym pan Gowin zderegulował – i teraz może każdy… to dlaczego nie zderegulować zawodu nauczyciela wychowania fizycznego?

Dlaczego nauczycielem WF nie może zostać każdy z ulicy? To jest dokładnie ta sama dziedzina i ta sama robota do wykonania!

Osobiście ukończyłem państwowy kurs instruktorski zakończony egzaminem aby poszerzyć i zweryfikować wiedzę, którą posiadałem – ale zdaję sobie sprawę, że wielu z absolwentów tego kursu, o większości zagadnień dotyczących pracy z dziećmi, młodzieżą, czy bardziej doświadczonymi sportowcami – słyszało pierwszy raz.

Czym innym jest tworzenie absolwentom barier w dostępie do zawodów, szczególnie tych gdzie jest do zgarnięcia kasa – a czym innym pełne otwieranie dostępu do zawodów, w których pewien solidny bazowy zasób wiedzy jest niezbędny – bo zwyczajnie można komuś, a szczególnie dzieciom – zrobić krzywdę.

Mam wrażenie, że – jak zwykle, zabrano się do zagadnienia od strony pośladków.

Ważne i merytoryczne stanowisko w tej sprawie zajmowała wielokrotnie posłanka PO – sportsmenka, Jagna Marczułajtis (wiele odnośników do interpelacji i opinii w linkowanym dokumencie)

Opinie zarówno specjalistów, jak i całego środowiska – parlament i rząd zignorował, podobnie jak olał milion podpisów rodziców sprzeciwiających się posyłaniu 6-latków do szkół.

z bolszewickim pozdrowieniem,

Bruner

http://www.broniszewski.pl/

מנא ,מנא, תקל, ופרסין

Komentarze do Deregulacja po polsku czyli sans sense

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title