Mar 13, 2013
713 Wyświetleń
0 0

A nie mówiłem…

Napisany przez

„Orka przynosi straty i trzeba coś z tym zrobić” – takie przesłanie wyłania się z wypowiedzi Pana Prezydenta po audycji „Rozmowa tygodnia”. Być może bym się nie odzywał, gdyby w dyskusji z Panią Redaktor nie padły stwierdzenia o złych propozycjach ówczesnej opozycji dotyczących innej lokalizacji basenu.

Warto sięgnąć do zapisów protokołów z sesji Rady Miasta poprzedniej kadencji i przypomnieć sobie jak było naprawdę. Cała sprawa ma swój początek w kampanii wyborczej z 2006 roku, w której kandydat Piotr Roman złożył zobowiązanie wyborcze wybudowania w Bolesławcu nowego basenu. Zobowiązanie było poparte badaniami ankietowymi, które przeprowadził urząd w poprzednich latach. I aby było jasne – nikt z nas nie torpedował tego pomysłu. Różnica polegała jednak na tym: JAK i GDZIE to zrobić. Rzeczywiście była początkowo mowa o tym, aby zrobić przy okazji porządek z obiektem na Spacerowej i napisać projekt korporacyjnych by stworzyć tam cały kompleks rekreacyjno-sportowy. Tylko, że ten pomysł upadł w chwili, kiedy okazało się, że nie ma szans na uzyskanie tak dużego dofinansowania zewnętrznego. I tu wracamy do koncepcji lokalizacji basenu w centrum miasta.

Pomysłów było kilka, łącznie z postawieniem obiektu na miejscu obecnego stadionu.

Plac ks. Popiełuszki ma swoją długą historię „inwestycyjną” łącznie z referendum dotyczącym lokalizacji sklepów wielkopowierzchniowych w centrum miasta, których przeciwnikiem był ówczesny starosta. Po zmianie władzy w mieście zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego i pomysłem lansowanym przez magistrat było wybudowanie na placu Popiełuszki zamkniętego kompleksu rekreacyjnego połączonego z galerią, gdzie finansowanie obiektów sportowych należałoby do zadań właściciela galerii handlowej. Miasto wydało kilka ładnych tysięcy złotych na opracowanie koncepcji, po czym schowało ją do szuflady. Było jeszcze kilka „podejść” Rady do koncepcji zagospodarowania tego placu, które nie uwzględniały budowy w tym miejscu basenu.

Przypomnę, że lata 2006-2008 to istny boom inwestycyjny, gdzie ceny działek były bardzo wysokie- patrz historia placu na Zgorzeleckiej, który został kupiony od miasta za 4 miliony złotych i po roku odsprzedany za 15 milionów. Wówczas szacowano, że plac ks. Popiełuszki w całości wart jest w całości grubo ponad 25 milionów złotych. Interesowały się nim duże firmy budujące galerie handlowe w Polsce i dlatego miałem bardzo poważne wątpliwości kiedy zaprezentowano nam pierwszą koncepcję wybudowania na placu basenu połączonego z galerią handlową. Pamiętam zapewnienia Pana Prezydenta, że nie pozwoli na wybudowanie basenu bez równoczesnej budowy galerii. Stało się jednak inaczej: zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego i dokonano podziału działek. Miastu do dziś nie udało się znaleźć kupca na pozostałą część placu.

Czy było inne rozwiązanie? Zdecydowanie TAK. W ubiegłej kadencji przeprowadziłem z magistratem prawdziwą batalią o pozyskanie od PKP terenów byłego Dworca Wschodniego. Spotkałem się nawet z Panem Prezydentem i zaproponowałem daleko idącą pomoc i wsparcie Platformy Obywatelskiej w odzyskanie przez miasto tego terenu. Pan Prezydent nie skorzystał z naszej pomocy i negocjacje prowadził sam. Dla nas było jasne, że lokalizacja basenu na terenach dawnego dworca z możliwością rozbudowy terenów rekreacyjnych oraz olbrzymim parkingiem zewnętrznym jest lepszym pomysłem niż pakowanie się z basenem do centrum miasta. Samo „wkopanie” basenu z podziemnymi miejscami parkingowymi kosztowało ponad dwa miliony. Wówczas na sesjach i komisjach podnosiliśmy też inne wątpliwości dotyczące takiej lokalizacji basenu:

  1. Miejsca parkingowe przy założeniu współistnienia galerii i basenu.
  2. Zakładane koszty utrzymania basenu po wybudowaniu.
  3. Celowość powołania nowej spółki skoro jest MOSiR
  4. Negocjacje z okolicznymi gminami dotyczące korzystania w przyszłości uczniów z usług basenu.

Dane, którymi wówczas dysponowaliśmy mówiły o stratach milionowych aquaparku w Polkowicach. Uspokajano nas, że taka lokalizacja nie spowoduje „zakorkowania” miasta a powołanie spółki gwarantuje lepsze zarządzanie majątkiem.

Dzisiaj rzeczywistość okazała się „skrzecząca” i wypadałoby napisać ……… a nie mówiłem.

Pamiętam jakie „baty” zabrałem na sesji, na której ośmieliłem się wykazać, że zaplanowane inwestycje będą w przyszłości kosztochłonne.

Pamiętam też, że Pan Prezydent powiedział: bolesławianie zasługują na to, aby mieć lodowisko i basen.

Ja do tego dodam więcej: bolesławianie zasługują na to aby mieć multikino, nowoczesny kompleks wypoczynkowo – sportowy z basenami otwartymi, nowoczesne hotele ze spa i wiele innych „wodotrysków”. Tylko, czy za wszystko powinien płacić samorząd- czyli MY? Wybudować ze środków unijnych to jedno ale utrzymać te kosztochłonne budynki to drugie.

Pewnie lokalizacja basenu na terenach dworca wschodniego też nie byłaby prosta, ale wydane ponad dwa miliony na wkopanie „Orki” zrekompensowałyby zakup od PKP tych terenów. Wówczas plac ks. Popiełuszki nie straciłby tak na wartości i mielibyśmy basen (też w centrum miasta) z normalnymi miejscami parkingowymi i możliwością rozbudowy terenów rekreacyjnych za basenem. Nic nie jest za darmo.

Obecnie basen utrzymuje w dużej mierze edukacja bolesławiecka. To bardzo dobrze , że dzieci uczą się pływać ale nie można mieć pretensji do innych samorządów , że nie decydują się na naukę pływania – bo to kosztuje. Trzeba było PRZED wybudowaniem basenu przeprowadzić negocjacje z Wójtami, Burmistrzem i Starostą i stworzyć prawdziwą symulację przyszłych kosztów funkcjonowania obiektu. Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych naukę pływania mieli w klasach młodszych i trudno się dziwić, że zamiast finansować godziny pływania w „Orce” realizują inne projekty unijne rozwijające uczniów i dające mierzalne efekty w postaci zdawalności matur i egzaminów zawodowych. Warto najpierw spojrzeć na siebie a dopiero później oceniać innych.

Kategorie:
Rudyk
https://www.facebook.com/pages/Cezariusz-Emanuel-Rudyk/611083822317707?fref=ts

Ex Obstawa Prezydenta (stare czasy). Kilka lat dyrektorowania w SP w Ocicach. Od 9 lat dyrektor PCEiKK. Żona, dwie córki i pies.

Komentarze do A nie mówiłem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title