wiosna_paintedbird
Lut 5, 2013
458 Wyświetleń
0 0

Doda nie skorzysta z bolesławieckiej sieci dla wykluczonych

Napisany przez
300x300px_cocodrilo-01

Opłaciłem ostatnio parking na placu marszałka i po załatwieniu spraw obowiązkowych stwierdziłem, że sporo mi jeszcze zostało kabony w ramach opłaty parkingowej, więc wbiłem do galerii o nazwie w języku zachodnim. Nie miewam uprzedzeń, więc po raz drugi, na spokojnie, postanowiłem ogarnąć przestrzeń obiektu i może coś nabyć. Na górze sklep i tam marynarka wisi, fajna. Taka zwykła, jak u młodszego referenta z powiatu, ale z naszywką – z herbem i napisem też w języku zachodnim na rękawie. By było jak znalazł w towarzystwo inteligenckie.

Exif_JPEG_422

To pytam: – Pani, za ile ta marynarka?
A pani mówi: -400.
Zrozumiałem wtedy dlaczego się obiekt nazywa po amerykańsku. Wiem jeszcze z czasów studenckich, że im wyżej tym drożej. Jak w Wawce postawili Marriotta, tośmy chadzali tam do baru, co by światem się natchnąć. Lokal był na poziomie -3, w piwnicy. Było drożej x 3 niż w swojskim „Średnicowym” nieopodal – ale przynajmniej miski nie były przykręcone do stołów. Podawali wodę „Mazowszankę” po milion złotych – mimo, że w sklepie 200 metrów dalej była do nabycia za jedyne 300 tysięcy (młodszym czytelnikom przypominam, że to nie są jaja – bo takie były kwoty i ceny przed tzw. denominacją 1995 r.) Aha! No i nie reagowali na nazwę „Mazowszanka” – tam się to nazywało woda mineralna.

W BCC więc, zlazłem do piwnicy się poszwendać. I… naprawdę ładne dziewczyny tam pracują na dole. Śliczna szczególnie jedna była przy alkoholach. Mimo, że sam nic nie piłem. Kupiłem Superaka, żeby kasjerka nie pomyślała, że mnie nie stać na zakupy w Center i wydostałem się na poziom „zero” gdzie uwagę mą przykuł infokiosk, który postanowiłem przetestować, gdyż akurat nie był zabezpieczony na okoliczność ewentualnego użycia – deskami, ani pokryty jakimś przyschniętym ejakulatem.

Exif_JPEG_422

Działał,  o dziwo, nawet sprawnie. Poczytałem tam o nowym bolesławieckim projekcie, który nazwano – jak to ostatnio w modzie, w ramach odrywania się od krajowego zaścianka i sąsieka –  Be fair

befair

W projekcie chodzi o to, żeby wybudować za parę baniek sieć szkieletową w oparciu o światłowody i udostępnić sprzęt komputerowy z oprogramowaniem osobom – w liczbie 200, które spełnią stosowne kryteria ubóstwa.

Rodziny będą kwalifikowane m.in. na podstawie wyglądu i muszą przypominać tę  z załączonej fotografii – głęboko wykluczoną, co widać na pierwszy rzut oka – cyfrowo i społecznie.

Osobiście uważam, że sieć szkieletową, która spina wszystkie jednostki administracyjne, edukacyjne i pozostałe, pozostające pod swoim zarządem – miasto powinno sobie zafundować i jest to sprawa oczywista. Nie bez sensu byłoby też udostępnienie publiczne szerokiego pasma, np. w niskim abonamencie  (bo hotspoty z małym ciurkiem 128 kilo – już przecież były i zniknęły!).

I tu mamy regulamin – co taki uszczęśliwiony sprzętem będzie mógł, a czego nie będzie mógł.

Generalnie to nie będzie mógł niczego.

Nie będzie mógł np. instalować – przez okres użyczenia (od lat 3 do 8) żadnego dodatkowego oprogramowania!

Ciekaw jestem swoją drogą czy sianko z UE na systemy zgarnie tradycyjnie – stary, dobry Microsoft, który zarabia najwięcej na wszelkich krajowych  programach UE związanych z informatyzacją… czy może tak ktoś wpadł na pomysł uzbrojenia sprzętu w darmowego Linuksa – co m.in. poważnie zmniejszyłoby szansę na infekcje, czy też nielegalne gierki i soft w ogóle…

Beneficjent zobowiąże się również do nie ściągania z Internetu plików, które są chronione prawami autorskimi, w tym w szczególności plików muzycznych i filmowych.

Fajny ten punkt! A jak sobie kupi legalnie w serwisie internetowym? To niby dlaczego miałby sobie nie ściągać?

A kopie książek naukowych, które kosztują np. po 100 zł za tom – to w szczególności w czym są gorsze jako chronione prawem, od hollywoodzkiego chłamu, lub przeboju „Ona tańczy dla mnie”?

Udostępniany Internet będzie filtrowany w celu uniemożliwienia nielegalnego pobierania danych chronionych prawem oraz wchodzenia na strony z treściami zakazanymi (jest to istotne ze względu na udział w projekcie dzieci).

Co to są treści zakazane i kto o tym decyduje? Porno? A jak dorosły, niepełnosprawny, czy biedny lub chory chciałby sobie na dupeczki popatrzeć? Co może mieć zwyczajnie wymiar terapeutyczny – to niby dlaczego ma to podlegać cenzurze? I kto, wreszcie, będzie cenzorem?

Bo dostępem do treści zakazanych w regularnych domostwach – nikt się w Polsce nie przejmuje ze względu na dzieci.

Nie wiem więc dlaczego wyklucza się wykluczonych z możliwości zapoznania się z całością internetu, który jest dostępny dla wszystkich innych?

W ogóle to wykluczenie to jest sprawa dość dziwna. Bo dlaczego nie rozpisuje się programów dla ludzi wykluczonych medycznie? Stomatologicznie? Motoryzacyjnie? Lub seksualnie?

Dlaczego nie wkluczymy samochodowo – mojej znajomej pani Tereski, fundując jej prawko i nowego Fiata 500 lub Forda K?  Dlaczego zębów nie wstawimy mojemu koledze Karolkowi z Karpacza, co mu je wybili jak dorabiał na parkingu strzeżonym? A może zafundujemy w Walentynki burdel lub żigolaka tym, co nie mogą sobie poderwać naturalnie i na urok osobisty?

Dlaczego nie stworzymy programu dla wykluczonych z możliwości grania na konsolach PSP/Xbox, lub nie wkluczymy tych, co ich nie stać na wyjazd choćby tylko do Hurghady lub zimą Courchevel?

Nie wiem.

P.S. Jeśli chodzi o tytuł. Czytałem ostatnio bardzo dobry tekst o tym, że na portalach jak coś jest napisane z sensem to nikt nie czyta, a jak jest napisane, że Doda, to klikalność sięga milionów. Natomiast – Doda nie załapie się do programu, choćby ze względu na brak meldunku w gminie, a nawet gdyby do programu załapała się jej babcia – to, też nie da rady, bo nie wolno – co jest w szczególe opisane w regulaminie.

http://www.broniszewski.pl/

מנא ,מנא, תקל, ופרסין

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title