O co właściwie chodzi? O prawa własności twórców? Twórcy zaś twierdzą, że nie mają z tym nic wspólnego! Nikt z nimi niczego nie konsultował i w żaden sposób nie czują się, nawet intencjonalnie związani z globalistycznym aktem prawnym, znanym szerzej od kilku dni jako ACTA. W czyim imieniu sygnował dziś ten akt polski rząd? Dlaczego, ten cuchnący na cały świat sukces polskiej prezydencji – negocjowano potajemnie w takim trybie, że zainteresowane organizacje publiczne, zarówno zagraniczne, jak i polskie, takie jak np. Internet Society Poland, czy fundacja Nowoczesna Polska – już kilka lat temu (2009), kierowały np. do agend rządu Tuska specjalne pisma z prośbą o możliwość uzyskania dostępu do fragmentów dokumentu?
Dlaczego pierwsze istotne informacje – na temat tego, jakże „korzystnego” dla nas traktatu, ujrzały światło dzienne opublikowane „nielegalnie” przez portal Wikileaks?
W czyim interesie działa zarówno władza w Polsce, jak i w Europie, skoro w tak, jakoby, banalnych i oczywistych sprawach jak uczciwa ochrona własności intelektualnej twórców, toczą się, za plecami społeczeństw – tajemnicze, wieloletnie, rokowania?
Jak daleko władza w Polsce oderwała się od woli obywateli, że raz po raz, wybiegając przed szereg, wprowadza tylnymi drzwiami głęboko kontrowersyjne rozwiązania prawne – vide ustawa o nasiennictwie (organizmy modyfikowane genetycznie – GMO) przegłosowana dyskretnie przez PO i PSL 1 lipca 2011, obecnie zaś podpisuje międzynarodowy akt prawny, który nie chroni żadnych krajowych interesów – a jedynie interesy globalnych koncernów medialnych, farmaceutycznych i software’owych?
Rząd Tuska zdaje się pogrążać się w kompletnej schizofrenii – z jednej strony wrzeszcząc w mediach, że pacjent ma prawo do leków generycznych – które są dokładnie TAKIE SAME, a jednak o wiele tańsze – jednocześnie sygnuje traktat, który ma ukrócić swobodę produkcji i obrotu takimi lekami – bo zgodnie z literą ACTA lek generyczny (analogiczny zamiennik) to nic innego jak PIRACKA KOPIA ORYGINAŁU!!!
ACTA to narzędzie, sformułowane na zasadzie klauzuli generalnej, na podstawie której w zamordystycznych ustrojach pakowało się do pierdla opozycję.
Sekcja V Acta: Dochodzenie i egzekwowanie praw w środowisku cyfrowym. Mamy tu zapis, który powoduje, że np. jakaś firma (koncern muzyczny, wkurwiony pracodawca, ktokolwiek), bez udziału sądu, ani jakichkolwiek organów wymiaru sprawiedliwości – będzie mógł nakazać dostawcy usług internetowych – ujawnienie danych osobowych osoby, która naruszyła choćby tzw. prawa pokrewne – czyli choćby prawo do nazwy! Jeśli więc, przyjdzie do głowy komuś – opisywać na forum syf, jaki panuje u jego pracodawcy i użyje nazwy, którejś ze znakomitych firm lokalnych – firma ta, bez udziału organów pośrednich – nie dość, że uzyska wszystkie stosowne dane, to jeszcze może nawet, powołując się na ACTA, zamknąć publikator treści! Czyli np. gdy napiszę, że pewna gazeta to rzygi dla durniów z intelektualną przepukliną, to spoko, jakiś tam oddelegowany organ – zamknie prewencyjnie, najpierw Bobry, a potem będzie ścigać mnie osobiście.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie wypowie się już w sposób nieprzemyślany, np. o instytucji WOŚP…
Podobnych kwiatków – w dokumencie ACTA jest sporo. Koniec końców – nie wiesz, za co możesz beknąć, wykazując jakąkolwiek podwyższoną aktywność działań w necie. Chyba, że grzecznie skupisz się na czytaniu newsów z tej gazety. I pozytywnym komentowaniu tanecznych figur wykonywanych przez celebrytów w tej telewizji.
Po dekadzie sieciowej wolności, gabinety tych wygajerowanych impotentów, domyśliły się, że największe ich zagrożenie – czyli wolna myśl, czai się w sieci. Zapłodnili się i od 5 lat donaszali ACTA.
Teraz scenariusz przewiduje kilka dobrze nagłośnionych medialnie procesów, tak abyście przeszli w stary dobry, znany z Rosji Radzieckiej tryb funkcjonowania:
Żyt’ budjesz, no jebat’ nie zachoczesz!
ACTA posłużyć więc może rządom, instytucjom i koncernom, do łatwego zamykania i blokowania niewygodnych portali informacyjnych – co np. w Polsce doprowadzi to absolutnej jednostronności przekazu medialnego, jak i globalnym koncernom do eliminowania konkurencji – choćby w postaci wolnego oprogramowania, które jest solą w oku wielu dominujących koncernów softwarowych – vide patentowanie algorytmów programistycznych.
Zadaje się zasadne pytania o możliwość zablokowania produkcji tanich zamienników części zamiennych stosowanych w motoryzacji.
Poziom ignorancji, chaosu i systemowej dekonstrukcji, jaka zachodzi w Polsce pod rządami PO – zwyczajnie poraża.
Trudno jednak, aby było inaczej w kraju, w którym rządzi leniwy magister historii, któremu w głowie przede wszystkim piłka nożna i narty w Dolomitach, wspierany przez swojego głównego doradcę – polonistę, który na koniec został ministrem cyfryzacji…
Akurat panika maluczkich, związana z wymianą plików w sieciach peer to peer, lub poprzez tzw. dyski sieciowe – jest w aspekcie ACTA zupełnie nieuzasadniona. Eksponowany problem nielegalnego ściągania z sieci treści multimedialnych chronionych prawem – w świetle dzisiejszych możliwości technologicznych, jest po prostu propagandowym pieprzeniem.
Nie da zatrzymać się wymiany plików w sieci ŻADNYM AKTEM PRAWNYM.
10 lat temu rządził w sieci Napster. Uziemienie Napstera, które dokonało się przy bardzo silnym wsparciu muzyków grupy Metallica – było li tylko impulsem do stworzenia bardziej rozproszonych metod wymiany plików – takich jak np, protokół BitTorrent.
Jeżeli zamknięte zostaną serwisy takie jak Megaupload, Rapidshare, czy Chomik – niebawem powstaną kolejne, w których transmisja będzie odbywała się, pomiędzy użytkownikiem, a serwerem za pośrednictwem szyfrowanych tuneli – co uniemożliwi – providerom czy nawet służbom, jakikolwiek wgląd w przedmiot owej transmisji. Zostaną stworzone najróżniejsze obejścia – a, proszę mi wierzyć – młodzi, zdolni programiści i inżynierowie, pomysłów w tej kwestii mają naprawdę sporo.
Na rynku dostępne są już dziś procesory (i5 i i7), zaopatrzone w dedykowane, sprzętowe, wsparcie protokołów kryptograficznych – tak aby nie marnować w tym celu mocy podstawowej sprzętu. Pojawią się niebawem również takie dyski, jak i interfejsy sieciowe.
Chyba, że ich produkcja zostanie zakazana stosownymi aktami prawnymi, których sygnatariuszem zostanie w pierwszym rzędzie, jak należy przypuszczać, duet: Tusk z Sikorskim.
Argument walki z piractwem nie może stać się przykrywką dla rządów ograniczających, w jakikolwiek sposób, wolność słowa.
Stał się cud – w proteście przeciwko tchórzliwym, zakulisowym manewrom rządu – na polskie ulice wyszli młodzi ludzie.
Przekonują się również na własnej skórze - jak wygląda manipulacja informacją we wiodących krajowych mediach.
P.S.
Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że nie można zmusić dostawców internetu do zainstalowania systemu zapobiegającego nielegalnemu pobieraniu plików. Stanowiłoby to bowiem naruszenie Karty Praw Podstawowych UE – poinformował portal EuropeanVoice. Eksperci EuroISPA zauważyli także iż „Trybunał stwierdził nadrzędności ochrony konsumenta wynikającej z Karty Praw Podstawowych UE”.
Żródło: tech.wp.pl

























Bruner
10/02/2012
Świat wg ACTA – Casus Ptasiego Mleczka®
PTASIE MLECZKO® stanowi zarejestrowany znak towarowy chroniony na rzecz Lotte Wedel sp. z o.o.
http://olgierd.bblog.pl/wpis,swiat;wg;acta;ptasie;mleczko;tango;down,67947.html
nKostas
01/02/2012
http://www.eioba.pl/a/3lc9/acta-a-swiatowa-zywnosc
Bruner
27/01/2012
Bardzo istotny merytorycznie wpis – ACTA widziana oczami informatyka:
http://netsociety.nowyekran.pl/post/49991,acta-widziana-oczami-informatyka
Bruner
27/01/2012
@Bernard – to jednak humaniści. Są priorytety. Życie bez darmowego porno osiąganego dwoma klikami – już nigdy nie byłoby takie samo… :)))
Bernard
27/01/2012
No akurat adwokatów nie rozumiem bo im ACTA da niezły zarobek : )
Bruner
27/01/2012
Adwokaci dołączają do protestów przeciw ACTA:
http://www.rp.pl/artykul/55760,798947-Adwokaci-dolaczaja-do-protestow-przeciwko-ACTA.html
GIODO: ACTA niebezpieczne dla konstytucyjnych praw i wolności
http://www.rp.pl/artykul/86357,796646-GIODO–ACTA-niebezpieczne-dla-konstytucyjnych-praw-i-wolnosci.html
Bruner
27/01/2012
@rineo – pobrałeś Windows 95 w postaci obrazu ISO? Biorąc pod uwagę szybkość ówczesnych połączeń (najszybsze to chyba było 28800) – za czas komutacji zapłaciłeś drugą wartość licencji OS… :)))
Bruner
27/01/2012
… no jeszcze paru popiera :)
Bruner
27/01/2012
@jegomość – protestują dziesiątki tysięcy ludzi. Miliony nie robią nic.
jegomosc
27/01/2012
Sory za błędy ale pisze przy użyciu telefonu jadąc pociągiem:)
jegomosc
27/01/2012
Jestem konformista bo nie robię tego co robić teraz tysiące ludzi? rzeczywiście żelazna logika:)
a wracając do tematu to dziękuje radkowi za jego post który wiele mi wyjaśnia. nie jestem fanem tej umowy, ale zanim zacznę krzyczeć to co tłum wolę zadać kilka pytań i wyrobić sobie własne zdanie. to esencjonalny konformizm:)k
Jako dj i fan remiksów nie mogę być zwolennikiem tak radykalnego ograniczeniawolności jakie wprowadzić mogą kolejne związane z acta akty prawne. ale sama acta niewiele znaczy
Bogdan Mazurkiewicz
27/01/2012
Notka z Wikipedii na temat etycznych aspektów projektu INDECT jest rozbrajająca:
Zdarza się, że INDECT jest rozumiany jako projekt budowy „orwellowskiego” systemu stałej inwigilacji wszystkich obywateli. Zgodnie jednak z informacjami zawartymi w dokumentacji projektu, narzędzia powstałe w ramach INDECT wykorzystywane mogą być wyłącznie przez jednostki policyjne w przypadkach bezpośrednich zagrożeń i przestępstw.
Autor tej notki mógłby już sobie darować wspominanie Orwell’a, bo to, co napisał, by odsunąć podejrzenia o tworzeniu oka Wielkiego Brata, właśnie potwierdza takie dążenia twórców projektu. Zbudujemy sobie system totalnej inwigilacji każdego, ale on oczywiście wykorzystywany będzie tylko i wyłącznie przeciwko przestępcom i terrorystom. To oczywiste, no bo i po co ktoś miałby śledzić uczciwego człowieka, płacącego abonament telewizyjny?
Jest w tym taka naiwna wiara w to, że przecież każdy rząd chce naszego dobra. To jest prawda, ale w tym sensie, o jakim zwykli mówić Anglosasi: rząd stale chce naszego dobra, a my mamy go już tak niewiele.
Bruner
27/01/2012
Jeśli komuś się wydaje, że ACTA to już maksimum – niech zaczeka na INDECT
http://pl.wikipedia.org/wiki/INDECT
przy okazji okazuje się, że w dziedzinie INWIGILACJI jesteśmy w ścisłej awangardzie badań!
Bernard
27/01/2012
„@jegomość: Nie jesteś adwokatem diabła – dla mnie raczej, jak dostrzegam na różnych polach aktywności, wzorowym przykładem konformisty.”
To jawne zniesławienie czy wyrażenie opinii? : )))
Bruner
27/01/2012
@jegomość: Nie jesteś adwokatem diabła – dla mnie raczej, jak dostrzegam na różnych polach aktywności, wzorowym przykładem konformisty.
Ja jestem państwowcem, a nie anarchistą – ale jest jeden warunek. Państwo ma działać konstruktywnie – a nie jak burdel na kółkach.
Podałem przepis – zgodnie z którym Coca Cola, lub Renault może zamknąć komuś BEZ PROCESU SĄDOWEGO blog – za to, że napisze – iż jest paskudnym napojem, lub gównianym samochodem.
Jawne zniesławienie – to co innego niż wyrażenie opinii. Dlatego Twój przykład ma się nijak do omawianych kwestii.
Dla mnie to wystarczający przejaw tworzenia prawa – zmierzającego wprost do ograniczenia wolności słowa.
Nie będziemy wchodzić w głębsze warstwy dyskusji o traktacie – bo za chwilę wykażę Ci, że w samym polskim tłumaczeniu – znajdują się PORAŻAJĄCE odstępstwa od intencji zawartej w wersji angielskiej tego dokumentu – co wykazali mądrzejsi ode mnie, a zajmujący się profesjonalnymi tłumaczeniami na szczeblu dyplomatycznym. Natomiast masz prawo uważać – że ja, wraz z setkami tysięcy ludzi mylę się.
Masz prawo do pełnego zaufania rządom, które za plecami obywateli tworzą przepisy – jak spiskowcy.
„Moim zdaniem porozumienie ACTA jest niebezpieczne dla praw i wolności określonych w konstytucji RP. Wystarczającą podstawę do ścigania poważnych naruszeń praw autorskich dają przepisy o wymianie informacji między organami ścigania krajów UE. Dodatkowo, decyzja o podpisaniu ACTA nie została poprzedzona wystarczająco szerokimi konsultacjami”.
- maili o takiej treści wysłaliśmy już do posłów sejmu RP ponad 700 tysięcy.
Stąd można przesłać kolejne:
http://referendum-acta.interia.pl/
rineo
27/01/2012
I jako bonus: posiadam licencję na WSZYSTKIE wydania systemu Windows, od bodaj wersji 95. Jest tylko jeden problem: nie mam ładnego pudeleczka, drukowanej licencji, naklejek itp. – te Windowsy leżą sobie na dysku jako pliki iso, gotowe do nagrania na płycie. Przy czym pliki te pobrałem (legalnie) z witryny Microsoftu, ze swojego imiennego konta, a licencję i klucz aktywacyjny dostałem mailem.
A teraz wyobraźmy sobie, że odwiedzają mnie smutni panowie: jak mam im wytłumaczyć, że nagrane dvd z nabazgranym markerem „Windows 7 key: xxxxx-xxxxx-xxxxx-xxxxx-xxxxx” jest absolutnie legalne? Jak mam to zrobić, jeśli licencja na posiadanie znajduje się na zabranym mi komputerze? Jak mam to zrobić, jeśli nie mogę się wytłumaczyć, bo nie przysługuje mi prawo do tłumaczenia?
rineo
27/01/2012
@Bruner: świetny tekst.
@jegomość: zrobię to, czego nie potrafi/nie chce zrobić pewien aktywny użytkownik sieci na bolcu :)
Podstawowym problemem ACTA nie jest to, co nakazuje, tylko to co umożliwia.
Strony zapewniają „dostępność środków doraźnych zapobiegających naruszeniom i środków odstraszających od dalszych naruszeń” i jednocześnie zwalnia odpowiednie organa represji od odpowiedzialności ponieważ „żadne postanowienie niniejszego rozdziału nie może być interpretowane w taki sposób, aby nakładało na Stronę wymóg pociągania swoich urzędników do odpowiedzialności za działania podjęte w związku z wypełnianiem ich urzędowych obowiązków” (art. 6)
Wyskość odszkodowania za „straty” właściciela praw do utworu będzie ustalana na podstawie „przedstawionego przez posiadacza praw jakiegokolwiek zgodnego z prawem obliczenia wartości, które może obejmować utracone zyski, wartość towarów lub usług, których dotyczy naruszenie”. Jakiegokolwiek, czyli np. wg popularnego w MPAA wzoru liczba ściągnięć razy cena utworu razy losowa liczba. Oskarżonemu o naruszenie dóbr intelektualnych nie przysuługuje prawo do kwestionowania wysokości odszkodowania (art. 9)
„Każda strona przyznaje swoim organom sądowym prawo zastosowania środków tymczasowych bez wysłuchania drugiej strony w stosownych przypadkach, a szczególności, gdy jakakolwiek zwłoka może spowodować dla posiadacza praw szkodę nie do naprawienia lub gdy istnieje możliwe do wykazania niebezpieczeństwo, że dowody zostaną zniszczone (…) Każda Strona przyznaje swoim organom sądowym prawo do podejmowania natychmiastowego działania w odpowiedzi na wniosek o zastosowanie środków tymczasowych…” – a teraz wyobraź sobie, że prowadzisz firmę, konkurent wysyła wiarygodnie wyglądający donos do Microsoftu, Corela i Autodesk. Właściciele praw autorskich na podstawie donosu i przysługujących im uprawnień domagają się „zastosowania środków tymczasowych”, więc policja wynosi Ci z firmy wszystkie kompy, nie dając Ci szansy na wyjaśnienie że przecież używasz Linuksa, Gimpa i QCADa. (art.12)
„Każda strona ma wspierać tworzenie i utrzymanie formalnych i nieformalnych mechanizmów, takich jak grupy doradcze, w ramach których jej właściwe organy mogą poznać opinie posiadaczy praw i innych odpowiednich zainteresowanych stron” – jakie to są „nieformalne mechanizmy”, skoro ponoć żyjemy w państwie prawa. Nieformalnie to mogę skoczyć z Tobą na browar, a nie pilnować przestrzegania w państwie. (art. 28)
„Każda Strona wspiera przyjmowanie środków wzmacniających świadomość społeczną w zakresie znaczenia poszanowania praw własności intelektualnej oraz szkodliwych skutków naruszeń praw własności intelektualnej” – a więc odgórnie narzucone i opłacane z podatków sianie propagandy. Dlaczego propagandy? Ano dlatego, że ściągający treści z sieci są jednocześnie najbardziej aktywnymi konsumentami treści płatnych. Tzn. – jak z tonami chłamu przypadkiem ściągną perełkę, kupują ją. (art. 27)
„każda Strona zapewnia w swoim prawie dostępność procedur dochodzenia i egzekwowania, tak aby umożliwić skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej, które odbywa się w środowisku cyfrowym w tym doraźne środki zapobiegające naruszeniom i środki odstraszające od tych naruszeń (…) które może obejmować bezprawne wykorzystanie środków powszechnego rozpowszechniania w celu dokonania naruszeń…” – i to jest właśnie ta protestowana cenzura. Skuteczne przedziwdziałanie naruszania praw w sieci polegać może tylko na usuwaniu/blokowaniu treści. Tymczasem treści będą blokowane/usuwane przez „nieformalne grupy”, „nie ponoszące odpowiedzialności za swoje działania”, „bez wyjaśnień drugiej strony”. Masz jakąś gwarancję, że powstałe na podstawie tego zapisu narzędzia prawne i techniczne służące takiemu blokowaniu będą używane jedynie w słusznych* celach? Bo ja – obserwując propagandowe media, w których manipulacja i fałsz jest chlebem powszednim – mam niepokojące wrażenie, że uzurpatorom nie podoba się istnienie ostatniego wolnego medium.
* – sama kwestia konieczności ochrony praw autorskich nie jest wcale taka oczywista. Wystarczy przypomnieć, że „prawa autorskie” powstały w Statucie Królowej Anny, który to był niczym innym jak wprowadzeniem powszechnej cenzury drukowanych treści (jak pokazała historia – głównie do tego służył) pod płaszczykiem „ochrony praw drukarzy”. Warto też wspomnieć, że Hollywod powstało gdzie powstało, bo po drugiej stronie USA obowiązywały… prawa autorskie i patenty. Jak się doda do tego firmy istniejące i zarabiające na darmowych treściach (google!), konieczność zapewniania prawnej „ochrony” przestaje być oczywista i zaczyna być co najmniej dyskusyjna. I piszę to z pełną świadomością twórcy w rozumieniu prawa autorskiego :)
jegomosc
27/01/2012
Nie chce brać na siebie roli adwokata diabła, ale Bruner piszesz, że: „Sekcja V Acta: Dochodzenie i egzekwowanie praw w środowisku cyfrowym. Mamy tu zapis, który powoduje, że np. jakaś firma (koncern muzyczny, wkurwiony pracodawca, ktokolwiek), bez udziału sądu, ani jakichkolwiek organów wymiaru sprawiedliwości – będzie mógł nakazać dostawcy usług internetowych – ujawnienie danych osobowych osoby, która naruszyła choćby tzw. prawa pokrewne – czyli choćby prawo do nazwy!”
Ta sekcja ma następujące brzmienie: „Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, przewidzieć możliwość wydania przez swoje właściwe organy dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, co do którego istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia, jeśli ten posiadacz praw zgłosił w sposób wystarczający pod względem prawnym żądanie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub praw pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw. Procedury są stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności, w tym handlu elektronicznego, oraz, zgodnie z prawem Strony, przy zachowaniu podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, prawo do sprawiedliwego procesu i prywatności.”
Oznacza to, że strona ( strona umowy – państwo) posiada „organ” (prokuraturę? policję?) który może wydać taki nakaz dostawcy usług internetowych, pod warunkiem przedstawienia przez domniemanego pokrzywdzonego wiarygodnych przesłanek do tego. Zakładam, że te dane potrzebne są pokrzywdzonemu do wytoczenia procesu cywilnego.
Ostatnio bawiłem się w podobną procedurę. Prokuratura wystąpiła do właścicieli portalu z żądaniem podania adresu ip komputera użytkownika, który dopuścił się zniesławienia, żebym mógł go ewentualnie pozwać. To nic nowego. (ucinając temat moich perypetii – ów cwaniaczek używał tora)
Przeczytałem treść ACTA, nie widzę w niej zagrożeń o których piszesz. Nie jestem prawnikiem, mogę się mylić i proszę, jeśli jesteś tak radykalny w osądzie, wskaż konkretne zapisy i poddaj je krytyce. Ale realne, a nie wydumane, bo jak pokazałem ci na przykładzie spornego fragmentu, albo nie czytasz ze zrozumieniem albo zwyczajnie lecisz z czytelnikami w kulki:)