Mar 2, 2010
1517 Wyświetleń
0 0

Czy walka musi być krwawa?

Napisany przez

Ponoć kampania wyborcza się zaczęła. Ogłosiły to lokalne media w związku z faktem, że pojawił się pierwszy kandydat, który oświadczył, że nie tylko MYŚLI o wzięciu udziału w wyborach prezydenckich w naszym mieście, ale je wygra. I mimo propozycji, aby przypominała ona partię szachów a nie wojnę, internetowi zagończycy – szczególnie ci anonimowi – ruszyli do boju. Ale fajnie! Będzie zadyma! Fajnie?

Czym jest a czym mogłaby być kampania wyborcza? Najczęściej definiuje się ją jako zespół działań i metod, przy pomocy których specjaliści od marketingu politycznego promują kandydaturę polityka, by wyborca zagłosował właśnie na niego. Formalnie ogłosić ją musi prezydent kraju, wydając postanowienie o zarządzeniu wyborów. Trwa najczęściej około trzech miesięcy a kończy się na 24 godziny przed dniem głosowania. I tu rzecz, na którą warto zwrócić uwagę: dlaczego PIERWSZY KANDYDAT, ogłaszając wolę startu w wyborach tak wcześnie, zaproponował tym samym, aby kampania trwała aż dziewięć miesięcy? Żeby nie trzy a dziewięć miesięcy lała się krew? Czy przez dziewięć miesięcy musi być krwawo, bo w innym wypadku wyborcy zanudzą się na śmierć?

To zależy. Zależy od tego, jak ta kampania zostanie rzeczywiście zdefiniowana. Często mówi się, że tak naprawdę kampania zaczyna się już „pierwszego dnia po wyborach”. W dużej części się z tą opinią zgadzam. Dlaczego? Bo gorący czas kampanii reklamowej to za mało, aby kandydat dał się poznać. Fakt: jego twarz – podrasowana, wypudrowana i bez zmarszczek (choć na co dzień są) – ma szansę stać się znajomą, ponieważ atakuje nas z plakatów i banerów. Trochę jak reklama najnowszej pasty do zębów w hipermarkecie. Ale czy sama twarz, socjotechniczne grymasy, niebieska (różowa?, fioletowa? – niepotrzebne skreślić) koszula, medialny krawat, ręce złożone w piramidkę albo inną wymyślną figurę powinny nam wystarczyć DO PODJĘCIA DECYZJI?

Kampania wyborcza mogłaby być czasem rozmowy, dyskusji, przekonywania się, myślenia. Że co?
Że życzeniowe, nierealne, nienowoczesne, nieskuteczne, niepopularne i niemedialne?
Że nieciekawe? A kto o tym decyduje? Czy rzeczywiście większość z nas oczekuje od kandydatów, żeby prali się po pyskach, obrażali i przerzucali hakami? Nie jestem pewien. Jestem za to ciekaw, co na to sami kandydaci. Dadzą uciechę gawiedzi czy do myślenia myślącym?

Pisze Bernard: „Walka będzie krwawa.” Nie zgadzam się. To nie jest przesądzone. Styl tej kampanii tworzyć będziemy my: my kandydaci i my wyborcy. Krew i błoto czy myśl i przyzwoitość?

Wybór w czasie dokonywania wyborów – również podczas kampanii wyborczej – należy do Ciebie.

http://dariuszkwasniewski.wordpress.com/

Świdniczanin z urodzenia, bolesławianin z wyboru. Polonista po technikum samochodowym. Samorządowiec, etatowy członek Zarządu Powiatu Bolesławieckiego. Przewodniczący bolesławieckiej Platformy Obywatelskiej. Zakochany w górach i Borach Dolnośląskich miłośnik biegania, roweru, koszykówki i... synergii :)

Komentarze do Czy walka musi być krwawa?

  • Kiedy już prawie dane mi było uwierzyć, że Perseusz Etatowski zniknął z przedwyborczej gry albo przez zatopienie [ powódź wciąż szaleje] albo przysypany gruzem z remontowanych bolesławieckich ulic, oczom moim ukazał się felieeton. Nie powiem – dobrze mi on zrobił na duszy. Etatowski żyje i pisze. Może niebawem i nas odwiedzi. Futrzaki już wróciły z długiej podróży, przebudzone na dobre -mają się nieźle , gotowe do pracy. Ale co tu komentować ?
    Perseusz pisuje za mało. Czas tymczasem mija,niebawem wakacje. Ja swojego laptopoka na basen nie zabiorę , na grilu też nie czytuję elektronicznych felietonów. Dlatego mam nadzieję , że do wakacji dane będzie się wirtualnie spotkać. Przedruk felietonu do gazety w okresie grili i ognisk jest niebezpieczny. Proszę więc Perseuszu zadbaj trochę Waćpan o morale wyborcy i pisz…pisz, zapamietuj się w świadomości internauty.

    Dionizos 05/06/2010 12:26 Odpowiedz
  • Szanowny Panie Darku. Dziękuję za odpowiedź jestem odrobinę uspokojona Pana rozumieniem różnicy miedzy rządzeniem a zarządzaniem. Choć przestrzegam, że wykorzystywanie nie uświadomionej synergii działania burzy skutecznie upodmiotowienie współpracowników. Pozdrawiam ciepło.

    Ciotka Rozalia 08/03/2010 21:32 Odpowiedz
  • duży plus za poczucie autohumoru, Panie Etatowski:-) Tak trzymać.

    Baldur 08/03/2010 12:43 Odpowiedz
  • Uuuu zaczęły się groźby, Czarna POlewka ;-)

    Tryton 07/03/2010 23:58 Odpowiedz
  • O Don Kichocie Lec napisał efektowną myśl nieuczesaną, moim zdaniem nieodpowiednią do Perseusza, ale polecam.

    Bernard 07/03/2010 23:39 Odpowiedz
  • Trytonie, nie prowokuj, bo nie zdzierżę i zrobię wiatrak z którymś z bobrzan. A spać mi się chce!

    Perseusz D.K. Etatowski

    Dariusz Kwaśniewski 07/03/2010 23:37 Odpowiedz
  • Dobra, dzięki, już sprawdziłem. Trytku : )

    Bernard 07/03/2010 23:31 Odpowiedz
  • Takie same inicjały nawet Benku :-)

    Tryton 07/03/2010 23:22 Odpowiedz
  • A kto to ten Kichot?

    Bernard 07/03/2010 23:10 Odpowiedz
  • Nasz DonKichot walczy dziś wieczorem samotnie na mojekompleksy.pl
    Z dedykacją dla Pana Perseusza:
    http://www.youtube.com/watch?v=BQf-9gWiTYo

    Tryton 07/03/2010 22:29 Odpowiedz
  • Lolko, to oczywiste skoro tyle lat utrzymuje się na powierzchni :-)

    Julian 07/03/2010 12:34 Odpowiedz
  • Powiadają, że polityka i muchę można zabić gazetą, czy Ty jesteś pewien, Julianie, że Pan Darek w ogóle umie pływać ?;-)

    Lolka 07/03/2010 09:30 Odpowiedz
  • Może w odczuciu Juliana basen w Kliczkowie to jakiś nadzwyczajny luksus?

    Bernard 07/03/2010 05:03 Odpowiedz
  • @Julian – kapiele w basenie to jest wg Ciebie jakies wykwintne zboczenie? Bo forma podania tego w zdaniu to sugeruje. Poza tym – byc moze nie byles, ale to cos w bylej ujezdzalni – to nie basen, raczej – troche wiekszy brodzik.

    kminek 07/03/2010 03:05 Odpowiedz
  • Trytonie,
    nie wiem, czym sobie zasłużyłem ma Perseusza, ale odpowiada mi bardziej niż perseida (perseidy). Więc zgoda – więcej dystansu.
    Hegemonie,
    fakt „średnia” (średnia arytmetyczna w szczególności) nie jest daną specjalnie rzetelną. Posługuję się nią jedynie w zestawieniu z medianą i modalną.
    Więc zgoda – ostrożniej z uogólnieniami. Wszak „każde uogólnienie jest nieprawdą” (jak mawiał Czesław Miłosz).
    Julianie,
    mój serdeczny kolega mawia: „Zmień informatorów albo przynajmniej przestań im płacić”.
    Nie miałem – jak dotąd – przyjemności (?) kąpać się w kliczkowskim basenie. Nie znam więc towarzystwa, nie wiem, czy woda ciepła. Warto spróbować?
    PS. Program ekonomiczny to może zbyt górnolotne określenie, ale przyjdzie czas na rozmowę o warunkach i czynnikach rozwoju gospodarczego miasta.
    Ciotko Rozalio,
    subtelną ironię z pierwszej części tekstu pominę. Komentowanie ironii grozi sarkazmem. A tego nie lubię.
    Pomijając akademickie dysputy dotyczące teorii zarządzania w ogóle (w tym problematykę tzw. „dobrego rządzenia”), odpowiem krótko. Różnica między rządzeniem a zarządzaniem jest – moim zdaniem – fundamentalna. Rządzenie kojarzy się z arbitralnością, uznaniowością, podejmowaniem decyzji bez konsultacji, skłonnością do podejmowania decyzji niemerytorycznych, politykowaniem (a właściwie politykierstwem), nieszukaniem porozumienia, przekonaniem o nieomylności rządzącego. Zarządzanie akcentuje wartość pracy zespołowej, zmierza do wykorzystania „mądrości innych”, zabiega o powstanie efektu synergii. Zarządzanie ceni wyżej niż rządzenie rolę motywacji. Jest wolne od nieuzasadnionego politykowania. Osoba, która zarządza, częściej podejmuje decyzje z myślą o dobru innych niż osoba, która rządzi. To tak z grubsza. Myślę, ze moja intencja jest już czytelna.
    Dobranoc i pozdrawiam wszystkich – dk

    Dariusz Kwaśniewski 07/03/2010 01:19 Odpowiedz
  • Panie Dariuszu.
    „Średnia bolesławiecka” ? :)
    P.S.
    Nie jestem pewien, czego Pan nie czyta lub co ewentualnie czyta „od deski do deski” ale aż takie uogólnienie ?
    Pozdrawiam

    Hegemon 05/03/2010 21:13 Odpowiedz
  • Serdecznie dziękuję Panu Darkowi Kwaśniewskiemu za odpowiedz na moje pytania. Troszkę mię dziwi drobny zarzut postawiony przez Pana Darka, że nadużywam Słowa .Pewna jestem że Słowa jeszcze nie użyłam w żadnej wypowiedzi więc go nie mogłam nadużyć. Myślę a nawet jestem przekonana że Pan Darek rozróżnia posługiwanie się Słowem od używania słowa. Ale wróćmy do meritum, powiedział Pan lub napisał że będzie zarządzał a nie rządził czy mógłby Pan odpowiadając mi wyłuszczyć jak rozumie różnicę tych dwóch czynności. Pozdrawiam ciepło i chyba bez żadnych nadużyć.

    Ciotka Rozalia 05/03/2010 11:47 Odpowiedz
  • Jako ,że poczułem się wywołany do tablicy-
    pragne rozwinąc wątek zwiazany z przemożnym poczuciem wydymania , które zagosciło w umysłach wielu moich znajomych po ogłoszeniu przez Dariusza K. checi startowania w jesiennych wyborach.
    Korzystając ze sprawdzonych metod ,nabytych podczas ogladania wielogodzinnych transmisji procedowania komisji śledczych wszelkiej maści, pragnąłbym zadać kandydatowi jedno zasadnicze pytanie.
    Nie będę wypytywał o szczegóły programu ekonomicznego dla miasta bo nie nadszedł jeszcze czas na jego napisanie,zreszta jak mawia znajomy scenarzysta filmow dla dorosłych – najlepsze numery pisze się na kolanie :-)
    Chciałbym przybliżyc sobie sylwetke Dariusza K. od takiej czysto ludzkiej strony i dowiedzieć się czegoś wiecej o sposobach spędzania wolnego czasu.
    W tej materii , nasi rodzimi politycy mają różne , czasem nawet dziwaczne przyzwyczajenia.
    Są tacy co spotykają się na pogawędki na cmentarzu.
    Słyszałem o takich co namiętnie grają w golfa.
    Czy prawdą jest ,iz od jakiegoś czasu hobby naszego jedynego pewnego ujawnionego kandydata ,sa kąpiele w Kliczkowskim basenie.
    Jeśli tak, to prosiłbym o informacje czy towarzystwo jest miłe i woda ciepła?

    Julian 04/03/2010 23:14 Odpowiedz
  • Panie Dariuszu! więcej dystansu, bo z Perseusza może się Pan stać perseidem… Pozdrawiam

    Tryton 04/03/2010 08:58 Odpowiedz
  • Nie jestem mimem. Ani anonimowym internautą. Mjm = Małgorzata Juda-Mieloch. Wystarczy trochę się rozejrzeć i kliknąć. Nie mylę krwi z błotem. Nie mylę i ponoszę tego życiowe konsekwencje. Ale proszę się mną nie przejmować – dla Pana nie jestem nie tylko kobitką, ale także wyborcą. Przemeldowałam się. Pozdrawiam.

    mjm 04/03/2010 06:42 Odpowiedz
  • Szanowni Bobrzanie,
    witam na „naszym” portalu po raz drugi. Zadebiutowałem jako bohater WIELKIEGO PRZETARGOWEGO PRZEKRĘTU, którego nie było. Wtedy przyszło mi się „tłumaczyć” z działań i postępków, które nie miały miejsca (jak to się mówi w telewizji). Piszę tłumaczyć, choć wyjaśniałem. I choć tezy – czy może hipotezy (dziś już nie pamiętam) – Bernarda się nie potwierdziły, zapewne znalazły się osoby, które z całej tamtej zadymy zapamiętały jedno – CHYBA COŚ BYŁO NA RZECZY.
    Gdy pierwszy raz usłyszałem o „bobrzanach”, dowiedziałem się, że to taki trochę inny portal. Jakiś taki literacki czy coś w tym stylu. I rzeczywiście jest inny. Niektóre teksty – pozbawione potrzeby podążania za przaśną okołopolityczno-plotkarską teraźniejszością – są rzeczywiście fajne. Jeśli jest na bobrzanach element wspólny z „mniej literackimi” portalami, to są nim… komentarze. Tym zdecydowanie bliżej do średniej krajowej (bolesławieckiej).
    Więc trochę o nich. Zapisuję myśli. Wybór autorski.
    Przezabawny Dionizos – kontekst ciążowy przedni, ale już wpis Juliana niezrozumiały i niesmaczny (niby dlaczego „Elektorat został wydymany?”).
    Bezwzględna Lolka – aparatczyk ma podłe konotacje. Teza, że tylko dziki wódz „hordy Hunów” jest gotów dać się pochlastać za ideę – nieprawdziwa. Ja też jestem gotów. Chociaż jestem nudnym strategiem.
    Mimie, determinacja kojarzy mi się z osiągnięciem CELU. Nie z metodą czy sposobem na jego osiągnięcie. Krew jest w Twoim ujęciu środkiem, który ponoć jest zawsze uświęcony. Mam inne zdanie. I chyba jednak mylisz krew z błotem.
    Nie ma we mnie bijącej niechęci do anonimowych internautów. Jest we mnie niechęć do osób, które nadużywają Słowa. To, czy czynią to anonimowo czy podpisując się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, jest dla mnie mniej istotne. Choć prawda jest taka, że anonimowość sprzyja odwadze. Mało odważnej odwadze.
    Artykuł 23 Kodeksu cywilnego po prostu jest. I tyle. Ludzie, którzy mają szacunek do słowa, nie muszą wiedzieć, że jest.
    Ocenę skuteczności takiego czy innego stylu prowadzenia kampanii zostawmy do jej zakończenia. Styl może się zmienić. Ważne, żeby zawsze był w dobrym STYLU.
    Bernard ciepło (cierpko) zauważa: „Żaden przedsiębiorca nie zdoła do wyborów zrobić papierów nauczyciela.” To dobrze. I tak jest nas ujawnionych kandydatów – byłych nauczycieli – dużo (100%). Znam przykłady – nie tak odległe czasowo i terytorialnie – kiedy to przedsiębiorcy kierujący pewnym samorządem powiatowym pozostawili po sobie jeno płacz (i śmiech). Naprawdę, Baldurze.
    Nie odpowiadam za to, co dzieje się w mojej partii. Podobnie za poziom języka w internetowych dyskusjach. Mimo że jedno (PO) i drugie (kultura języka) jest mi bliskie.
    Kminku, dzięki za radę. Bieg na długim dystansie charakteryzuje się tym, że trzeba dobrze rozłożyć siły. Może dlatego biegnę tak rozważnie, aby przycisnąć na finiszu?
    Być może „kobitki wolą fajterów niż grzecznych chłopców”. Ale ja będę zabiegał o wyborców. Nie o kobitki.
    Jegomość chce kampanii rzeczowej kampanii, opartej na argumentach, ale jednocześnie na krytyce przeciwnika; krytyce opartej na faktach. Żeby prowadzić taką krytykę, trzeba znać fakty. Ja znam. Nie zawiedziesz się.
    O dupie i kupie rozmawiał nie będę. To kwestia gustu, a przecież de gustibus non disputandum (est – zresztą).
    I na koniec o falstarcie.
    Lepszy falstart niż brak startu. Inni go nawet nie zadeklarowali. Jeden o nim… myśli (wiem, że się namyślił).
    Wyjątkowo (?) zgadzam się z Bernardem: jestem PIERWSZY. Coraz więcej osób wie, że jestem NUDNY.
    NUDZĘ, ALE… JESTEM!
    PS. To nie koniec strategii stratega
    Dariusz Kwaśniewski
    Dziękuję tym, którzy tak czy siak życzyli mi powodzenia

    Dariusz Kwaśniewski 03/03/2010 23:09 Odpowiedz
  • Dionizosie, pytasz czy jest już po stosunku.
    A i owszem.
    Elektorat znow został wydymany :-)

    Julian 03/03/2010 18:52 Odpowiedz
  • Na pewno tak Jegomościu, ale o jakże nikłej sile działania, bo błędy popełniamy wszyscy tylko nie wszyscy jesteśmy refleksyjni. Pozdrawiam ciepło.

    Ciotka Rozalia 03/03/2010 11:40 Odpowiedz
  • Ciociu – takie pytanie, nawet kiedy udzieli się na nie niezwykle dobrej odpowiedzi, zawsze pozostanie insynuacją…

    jegomosc 03/03/2010 11:28 Odpowiedz
  • Bo tak sobie pomyślałam, że jak się ma szczerą miłość do swojej żony to można ją mieć do swojego elektoratu. A jeśli tą miłość się ma to z pewnością będzie ona odwzajemniona, choć by postawieniem krzyżyka przy nazwisku na karcie do głosowania. To tylko takie rozczochrane poranne myśli. Pozdrawiam ciepło.

    Ciotka Rozalia 03/03/2010 09:52 Odpowiedz
  • Nie wiem czemu się tak bardzo egzaltujecie tym wpisem o życiu intymnym naszego Kandydata.
    Przecież wystarczy żeby napisał wprost, że kocha swoja żonę mówi jej to codziennie i uważa że jego żona czuje się osobą kochaną.
    Czyż takie słowa nie zamknęły by ust wielu nieuczciwych anonimowych krzykaczy. Czy takich sów trzeba się wstydzić?. Nie rozumiem o co tu chodzi czyżby strach przed szczerością był aż taki paraliżujący. Pozdrawiam nadal bardzo ciepło a nawet z odrobiną miłości nawet do anonimów.

    Ciotka Rozalia 03/03/2010 09:43 Odpowiedz
  • Tutaj łysy też był pierwszy Bernardzie
    http://www.youtube.com/watch?v=BttG3WNQS90&feature=related

    Tryton 03/03/2010 09:27 Odpowiedz
  • @Jegomości
    No i dobrze, że mechanizmy zadziałały i wyczyściły rozmowe z kupy. Co nie zmienia faktu, że ktoś nasmrodził.
    @Trytonie,
    nie falstart tylko sensowne posunięcie. Bo to nie kolejny kandydat, tylko pierwszy kandydat. Bo chwilowo to on nadaje ton, bo odnosić się można do niego, jako pierwszego. No i w martwym politycznie okresie wszędzie go pełno, od drukowanego POrtalu, przez Bolec.info po malutkich bobrzan.
    Kokurenci chwilowo nie istnieją.
    To nie fastart tylko przemyślana decyzja.

    Bernard 03/03/2010 09:17 Odpowiedz
  • No właśnie zadziałały mechanizmy obronne ulubionego portalu…. szybko zamieniając anonimową wypowiedź w czerwony nawias i garść kropek.

    jegomosc 03/03/2010 09:01 Odpowiedz
  • I jak to zwykle na polskich forach bywa, z dyskusji o „lepszym pomyśle na miasto” Pana Kandydata zrobiła się rozmowa o dupie niekoniecznie Maryni. Może problem w tym, że Pan Kandydat na razie takiego pomysłu na miasto nie zapodał, tylko hucznie go anonsuje? Pachnie mi to falstartem.

    Tryton 03/03/2010 09:01 Odpowiedz
  • Jegomościu, nie wierzę, takie rzeczy pisali na kandydata na ulubionym portalu kandydata???
    A co do życia prywatnego to i to miałem na myśli pisząc niedawno o krwawej kampanii i m.in. o zahaczaniu rodziny kandydatów kampanią.

    Bernard 03/03/2010 08:54 Odpowiedz
  • To może ja ci Bernard wyjaśnię – na rzetelnym portalu pojawił się wpis anonima, atakujący w niewybredny sposób Kwaśniewskiego.
    Anonim mówił o jego życiu, że tak powiem, mocno prywatnym… wręcz intymnym.

    jegomosc 03/03/2010 08:45 Odpowiedz
  • Cytując Andrzeja Sapkowskiego – „nawet wiedźmin dupa, kiedy wrogów kupa”.
    Dyskusja z anonimami w sieci jest czasem bardzo trudna… bo nierówna.

    jegomosc 03/03/2010 08:42 Odpowiedz
  • Zupelnie nie zrozumialem twojego posta Lolko, fakt ż enie jestem na bieżąco, ale o co chodzi? Co na czerwono?

    Bernard 03/03/2010 08:42 Odpowiedz
  • Słusznie zauważasz, cioteczko, ja zwróciłam uwagę, że wypowiedz „anonima” stanowiły czerwone nawiasy, a tylko szanowny kandydat wiedział, co w nich było…Zważywszy na bezpardonową nagonkę na B.Nowaka, coś mi tu nie gra.

    Lolka 03/03/2010 08:21 Odpowiedz
  • Niezrozumiała jest dla mnie ta bijąca niechęć Pana Kwaśniewskiego do anonimowych internautów, nazywając ich – „zagończykami”- czyli mentalnie traktuje ich z pogardą tak jak należy traktować, jak sądzi, służalcze psy. Dziwi mnie nie to, że tak traktuje owe osoby ale to że jako kandydat na najwyższą godność w naszym mieście nie potrafi skutecznie, inteligentnie i błyskotliwe za pomocą swej wspaniałej erystyki, którą jak twierdzi posługuje się znakomicie, obronić się i odparować atak. Gdyby to zrobił myślę że zyskał by wielu zwolenników. Bo osoba piastująca tą godność o którą ubiega się szanowny Pan powinna umieć obronić mieszkańców, tak jak powinien umieć bronić na obczyźnie polskich obywateli, dobry minister spraw zagranicznych. Szczególne zdziwienie mnie zaskakuje gdy Pan Dariusz sam stwierdza, że w sieci nie ma anonimowości gdy przekroczy się granice naruszania dóbr osobistych. W czym problem szanowny Kandydacie na urząd o dużym formacie godności. Pozdrawiam ciepło.

    Ciotka Rozalia 03/03/2010 08:05 Odpowiedz
  • Pan Kwaśniewski pokazał na zewnątrz, że potrafi zadbać o dobry interes Bolesławca (w głębi ducha jestem na niego wściekły). Jednak z punktu widzenia bolesławianina – tylko pozazdrościć.
    PS
    …Podobno nie będzie można wieszać bilbordów większych niż 2x2m. Co jeszcze bardziej zacieśni kampanię…Trochę żal białych ząbków.

    romantique 02/03/2010 21:23 Odpowiedz
  • Dyskutując o przeróżnych substancjach nie mylmy krwi z błotem…
    Chciałbym rzeczowej kampanii, opartej na argumentach, ale jednocześnie na krytyce przeciwnika… krytyce opartej na faktach. Bez podkładania świń…

    jegomosc 02/03/2010 20:56 Odpowiedz
  • Widać, kobitki wolą prawdziwych fajterów niż grzecznych chłopców. Dziewczyny, to mi się podoba :-)

    Tryton 02/03/2010 20:40 Odpowiedz
  • Ja także nie chcę stratega a tym bardziej aparatczyka, oni zawsze mają coś w odwodzie, wolę już dzikiego wodza „hordy Hunów” gotowego dać się „pochlastać” za ideę…

    Lolka 02/03/2010 20:32 Odpowiedz
  • Krew nie jest alternatywą dla myśli i przyzwoitości. Krew jest konsekwencją myślenia i przyzwoitości. Walka musi być krwawa. To jest istota. Od swojego kandydata oczekiwałabym właśnie tego – determinacji. Gotowości „na krew”.

    mjm 02/03/2010 18:07 Odpowiedz
  • Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła, że zbliżające się wybory samorządowe odbędą się w terminie pomiędzy 14 listopada 2010 r. a 9 stycznia 2011 r. Platforma Obywatelska, a raczej jej służby propagandowe – rzucają więc swoich kandydatów do boju z lekkim falstartem. Lekkim, na lekko licząc 7-9 miesięcy. Sporo się w związku z tym nasuwa przypuszczeń – a ostatnim jest to, że ten numer stawia w komfortowej sytuacji wypchniętych na pustą arenę samorzadowców. Wiadomo w koncu, ze ta ruchawka szyta jest tylko i wylacznie pod katem wyborow prezydenckich i generalnie sluzy gluszeniu syfow, jakie raz za razem wylaza od gory. Slyszal ktos np. o aferze z centrym sportu przy budowanym stadionie narodowym? Nie! Bo sie slyszy o wyscigu kandydatow PO. Generalnie wspolczuje Panu – bo to nie jest komfortowa sytuacja. I pod koniec, gdy trzeba bedzie finiszowac – Pan juz nie bedzie mial z czego przycisnac.

    kminek 02/03/2010 15:30 Odpowiedz
  • Jako „bóg płodnych sił natury” szczególną uwagę zwróciłem na te dziewięć miesięcy. Jest już więc po stosunku. Pytanie czy ktoś kogoś … czy ktoś komuś dał … a może oboje tego chcieli. Czy są gotowi na skutki? Powikłania? Konieczność zmiany stylu życia i bezsenne noce. Ciąża jest już faktem. Z biologicznego punktu widzenia jeden z plemników dostał się do wnętrza, łącząc się z jądrem komórki jajowej. Tak powstała zygota. Mamy embrioblast i trofoblast .Ten drugi bardziej mnie interesuje teraz , bo to ciekawe nim jest i KTO pełni funkcję odżywczą i ochronną. Z trofoblastu tworzy się potem łożysko, które umożliwia kontakt płodu z matką. Bardzo zasadnicza kwstia! Gdyby kampania trwała tylko 3 miesiące sami wiecie co by się stało z płodem. Tymczasem za 3 miesiące czyli przed Wielką Majówką łożysko będzie już rozwinięte a kształtowanie się części ciała i narządów organizmu jest w zasadzie zakończone. W czerwcu zaczną się prawdziwe ruchy płodu-wyczuwalne. Związane zapewne z różnego rodzaju uroczystościami od Dni Miasta i Dni Kultury Bałkańskiej oraz przygrzewaniem słonka. Ruchy te będą z czasem coraz bardziej widoczne i mocno odczuwalne przez skórę . Ok. 20 tygodnia płodowi wyrastają włosy, brwi i rzęsy Tę zmianę wizerunku dostrzeżemy zapewne na tzw. bilbordach. Modne stają się sesje 3D i 4D, ale nie zawsze one zachwycają .Wiele zależy tu od genów, ale też umiejętności fotografa czy człowieka od retuszu. Płód bowiem wierci się , kręci, ma też tendencje do ustawiania się „do fotografa” pupą. Kolejnym etapem ontogenezy jest nauka ssania i chwytania. Tu może takie przysłowie ad. ssania , że pokorne cielę dwie matki ssie . Ale efekt chwytania … na tym się skupmy, bo to istotne: złapać/chwycić Pana Boga za nogi, chwycić byka za rogi. Różne są potem sytuacje do wykorzystania tej umiejętności. Niektórzy chwytają w lot, inni chwytają jak coś im spada na biurko i od razu chowają do szuflady.
    W zasadzie w tym momencie można powiedzieć, że płód będzie jeszcze przyrastał i dojrzewał, ale najważniejsze cechy fizyczne i umiejętności są już wykształcone. Zaczyna się etap przygotowań do porodu. Ten bywa bolesny. Na pewno krwawy. Czasami dwuetapowy .Wiele zależy tu od matki i jej przygotowania do porodu, ale też umiejętności lekarzy i położnych. W czasie kampanii Rodzić po ludzku chodzi też o godne warunki z poszanowaniem praw pacjentki. Z tym bywa jednak różnie. Szczególnie w Bolesławcu. Mówi się nawet, że trzeba mieć układy i trochę gotówki by godnie rodzić , a zwłaszcza bez komplikacji. Czy chodzi też o znieczulenie ? Nie wiem, nie rodziłem.
    W chwili porodu wiele można o dziecku powiedzieć. Pierwszy krzyk. Skala Apgar. Punkty za oddech, liczbę uderzeń serca na minutę, napięcie mięśni, odruchy , a nawet za kolor skóry. Czasami po szybkim, w miarę bezbolesnym porodzie ujawniają się choroby. Też genetyczne. Chyba najczęściej spotykanym bywa niedorozwój .Zakładając jednak , że wszystko poszło ok, pępowinę odcięto to po fazie bierności nastąpi faza ekspansji i z zygoty w fazie wstępnej wykształci się samodzielnie myślący człowiek. Ale czy pozbawiony wad? Podobno nikt nie jest bez wad. A ludowe przysłowia czego Jaś się nie nauczy Jan nie będzie umiał, albo czym skorupka za młodu i kto z kim przestaje nie tracą na aktualności. Podobno ważne, by w fazie płodowej słuchać muzyki. Zresztą muzyka łagodzi obyczaje. Tu mogę tylko kandydatom przed porodem po 27 tygodniu ciąży zaproponować Blues nad Bobrem w Kliczkowie. Przyda się w życiu dorosłym , by po prostu czuć blusa.

    Dionizos 02/03/2010 12:10 Odpowiedz
  • *kandydata na kandydata – to w kontekście Sikorskiego rzecz jasna.

    Tryton 02/03/2010 10:34 Odpowiedz
  • Sądzę, że tu będzie mniej krwawo niż na Pańskim ulubionym portalu Panie Dariuszu. Swoją drogą zastanawiam się czemu ulubionym ;-)? Pańskie deklaracje, choć szczytne, raczej nie mają pokrycia w tym co się dzieje obecnie w Pańskiej Partii. Ostatnie wystąpienia Radka Sikorskiego (również kandydata na prezydenta, z tym że Polski) dają do myślenia… Po raz kolejny stwierdzam, że ogólnopolska polityka wielkiego(?)formatu jak rak toczy polskie samorządy. Tym bardziej te wielkości Bolesławca. Dziwię się trochę, że jeszcze Pan z tego nie wyrósł… może kiedyś.

    Tryton 02/03/2010 10:32 Odpowiedz
  • a może jakby obiecał, że zrobi kurs pedagogiczny zaraz po wyborach i że dwóch jego wice będzie miało taki kurs…
    a serio. Gorzkie, bo prawdziwe. Myśle, żr cenzus majątkowy jako jedno z kryteriów biernego prawa wyborczego naprawdę nie byłby najgorszym pomysłem. I wcale nie marzę o zamianie demokracji na oligarchię.

    Baldur 02/03/2010 10:23 Odpowiedz
  • Żaden przedsiębiorca nie zdoła do wyborów zrobić papierów nauczyciela. Ten numer nie przejdzie Baldur.

    Bernard 02/03/2010 10:13 Odpowiedz
  • parafrazując de Gaulle’a: polityka jest sprawą zbyt poważną, żeby powierzać ją politykom. Tak mi się nasunęło, bo o wojnie też w kontekście tematu wyborów dużo się ostatnio mówi.
    Może jednak powinniśmy wybrać np. specjalistę, przedsiębiorcę?
    Nie polityka?

    Baldur 02/03/2010 09:57 Odpowiedz
  • Cóż nie możemy się za żadną cenę oderwać od wyobrażenia sobie walki wyborczej na sposób jak z koloseum tylko krew i tylko sława poprzez śmierć konkurenta. Nie radzimy sobie że spektakularyzmem koniecznym by zdobyć w elektoracie przekonanie do swojej osoby i nie umiemy wyobrażania tego zjawiska przełożyć na porównanie mniej okrutne. Czuć że zbliża się nowe, ale kampania miłości to nie będzie. Choć Pan Kwaśniewski miał już okazję ją zacząć. Pozdrawiam ciepło.

    Ciotka Rozalia 02/03/2010 09:51 Odpowiedz
  • Panie Darku witamy na bobrzanach (zawsze chciałem to napisać:))
    Bardzo Pana szanuje, również za te deklaracje… jednak wydaje mi się, że taki styl prowadzenia przez Pana kampanii może okazać się nieskuteczny.
    Piotr Roman jest pewny swego, posiada naprawdę silne poparcie. A Pan jesteś challengerem, który o poparcie musi walczyć. I wydaje mi się, że bez odrobiny agresji się nie obejdzie.
    Tak czy siak życzę powodzenia.

    jegomosc 02/03/2010 08:22 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title