Wrz 23, 2009
885 Wyświetleń
0 0

Na odwrót

Napisany przez

beal-2

W Bolesławcu od lat mamy do czynienia z zawężaniem sceny politycznej (umówmy się na chwilę, że to określenie nie brzmi jak kpina z naszych ambitnych polytyków). Dziś obserwujemy wojenkę między ludźmi z jednego obozu, bo pozostałe obozy już się zmarginalizowały i sfilcowały. Bo my demokracji używamy, aby doprowadzić do systemu jednopartyjnego.

Wybory za rok a tu… nie ma w czym wybierać. Trudno przypuszczać, aby środowiska eselde lub ziemiobolesławieckie dostarczyły nam emocji i ciekawych kandydatów w wyborach, bo trudno nie zauważyć ich marginalizacji. Po upadku władzy eselde w mieście lewica już się nie podniosła. Gwoździem do trumny była słynna sprawa korupcyjna szefów tej partii, a pęd do władzy przy tworzeniu obecnej koalicji w powiecie dokończył dzieła. Bo i wyglądało to chwilami jakby eselde zapisać się mogło nawet do pisu czy po, żeby tylko jakiś stołek wyrwać. Parafialne negocjacje sprawiły, że lewica w Bolesławcu nadaje się obecnie głównie do organizowania występów Szmajdzińskiego na Gliniadzie. No, przepraszam, jeszcze do roli gońców dostarczających papier do ratusza podczas spontanicznych hapeningów.
Na drugą przystawkę w powiecie po zjadło peesel, ale temu to zupełnie nie przeszkadza, a w innej roli pewnie czułby się nienaturalnie.

Od lat marginalizuje się także ziemiabolesławiecka, która pełni rolę permanentnego mniejszościowego koalicjanta głosującego karnie za resztki z pańskiego stołu. Choć wydaje się to zupełnie niemożliwe, ugrupowanie to wywodzące się ze środowisk zbliżonych do UW, w każdej kadencji było u władzy jako koalicjant. Cud zdarzył się trzy lata temu, kiedy radni ziemibolesławieckiej nie weszli do koalicji w powiecie. Wcześniej cudów nie było, ziemiabolesławiecka głosowała w radzie miasta razem z lewicą i Józefem Burniakiem, a w radzie powiatu razem z opozycją wobec tamtych, czyli ludźmi Piotra Romana i Karola Stasika (bo to wtedy jeszcze kolegami byli).

Ziemiabolesławiecka to twór polityczny jakby obliczony na bycie u stołu, ale bez ambicji przywódczych. Nawet kandydata w wyborach na prezydenta wystawia takiego, żeby przypadkiem nie wygrał i nie zagroził pozostałym. Być może to obawa przed zrobieniem przykrości po i pis, z którymi przecież po wyborach trzeba będzie się dogadać. Zresztą nawet kiedy Piotr Roman chciał oddać ziemibolesławieckiej stanowisko wiceprezydenta, to okazało się, że kandydata brak, jeden nie chce, drugi nie ma papieru… aż w końcu złośliwi mówili, że warto spacerować po Kaszubskiej z dyplomem magistra w ręku, bo można dostać robotę w Ratuszu.

W pewnym momencie, przed poprzednimi wyborami, naprawdę niewiele brakowało, abyśmy mieli w Bolesławcu jedną przewodnią siłę, zjednoczenie prawicy czyli forumsamorządoweziemibolesławiekciej.  Wszystko się jednak popierniczyło, kiedy forumsamorządowe się pokłóciło samo ze sobą i pis Romana postanowił konkurować z po Stasika. Albo odwrotnie, co i tak jest bez znaczenia. Nagle okazało się, że Roman, u którego Stasik był długo wiceprezydentem jest be i jego polityka realizowana przez wiceprezydenta też. Okazało się również, że wiceprezydent był be. I wszyscy doznali tego olśnienia akurat kiedy zaczynała się kampania wyborcza.

I dzięki temu trwa wojenka starostwa z miastem i po z postpisem. Chłopaki się kłócą, wbijają sobie szpilki. Jeden dofinansowuje jedną prywatną gazetę, to drugi wspiera drugą. Jednego głaszcze jeden portal, to drugiego drugi. Zastanawiam się, czy przyjdzie moment otrzeźwienia i cały ten cyrk dojdzie do wniosku, że razem mogą robić to samo, co robią, tylko bez pozorowanych sporów. Bo przecież tak naprawdę to jest im po drodze, a bycie przy władzy pozwala na zmarginalizowanie wszystkich potencjalnie konkurencyjnych politycznych bytów.

Starostwo i urząd miasta to dziś niby dwa okopane szykujące się do walki wyborczej obozy z harcownikami bliskimi rozdwojenia jaźni, bo niby trza kopać byłych kolegów, ale oni może znów za rok będą kolegami i wtedy zaś d… z tyłu.
W sensie pozycji bojowych jest jak za czasów Burniaka w Ratuszu i Romana w okrąglaku. Tyle, że tamci byli naturalnymi przeciwnikami. Dziś mamy przeciwników wykreowanych, bo przecież przez cztery lata Cezary Przybylski był wicestarostą starosty Piotra Romana, a Karol Stasik wspomnianym już wiceprezydentem. Opozycyjny radny Cezariusz Rudyk był kolegą ze sztabu wyborczego radnych Kowalskich.  Trudno się oprzeć wrażeniu, że ta cała scena polityczna, ta niby walka, to jakaś pozorowana gra robiąca idiotów z wyborców. Wiadomo, że panom chodzi o to, aby po wyborach ktoś był troszkę silniejszy, albo miał przynajmniej jeden „swój” samorząd. Jeśli pewnego dnia panom znudzą się spory – kac czeka tylko harcowników.

Na naszej scenie politycznej wszystko jest na odwrót. Zamiast korzystać z możliwości demokracji i mieć realny wpływ na władzę, oddajemy ją w ręce jednego środowiska. Zamiast dopuszczać do głosu jakąkolwiek nową siłę, godzimy się na partyjny monopol. Samorządy trzymają media za pyski, a w tej sytuacji nie wykreują się żadne nowe alternatywy. Eselde nie ma nawet kandydata na prezydenta z szansą na drugą turę (jeśli założymy, że będzie jeszcze miał kto zbierać podpisy pod listami poparcia dla tego kandydata). Ziemiabolesławiecka mogłaby powalczyć kandydatem Maciejem Małkowskim albo Józefem Królem* (on chyba byłby w stanie pokonać Piotra Romana w wyborach), ale przecież żaden z nich bezrobocia nie kocha, a obaj są co miesiąc zależni od panującego prezydenta.

Po podobno wystawi Dariusza Kwaśniewskiego, który szanse na drugą turę będzie miał m.in dzięki brakowi innych poważnych konkurentów dla Piotra Romana. Bogdan Nowak nie jest brany pod uwagę, bo nie rozumie partyjnego ducha i roli aktywu.

Cała nadzieja na ciekawe wybory w dwóch osobach, właśnie w Nowaku i Romanie. Gdyby pierwszy wystartował, nawet solo bez partyjnego wsparcia, namieszałby ostro wyborcom w głowach i może uczyniłby wybory mniej przewidywalnymi. Ciekawy mógłby być scenariusz, w którym Nowak startuje, robi szum i rezygnuje z ukłonem w stronę „poważnego” kandydata po.  Ale po chyba by na taki spektakl nie poszło, bo Nowaka kocha, ale nie za coś, tylko mimo wszystko. Na kalkulacje z kimś trudno obliczalnym to trzeba mieć nerwy.

Nawet Nowak nie może jednak zrobić takiego szumu jak panujący Piotr Roman, który ma niepowtarzalną szansę wyborami i sceną polityczną wstrząsnąć.

Jeśli nie wystartuje.

Bo jeśli wystartuje, to może być cholernie nudno i przewidywalnie. Do ogłoszenia wyników włącznie.

*Jak zwrócił uwagę w swoim komentarzu Tryton, Józef Król nie jest już członkiem ZB. Mój błąd, przepraszam, choć coś mi mówi, że na liście wyborczej ZB wciąż mógłby się pan Józef znaleźć.

http://bobrzanie.pl/kategoria/blogi/letowski/

Fotograf (fotopestka.pl), bloger, lekko emerytowany dziennikarz.

Komentarze do Na odwrót

  • Masz rację, Trytonie, pisząc o celach w polityce. Niestety, boli, że cele „polytyków” są tak różne od celow i misji, jaką powinno spełniać państwo. A jeśli mogę, przypomniały mi słowa pewnego niedoszłego burmistrza małego miasta na południu Polski. Powiedział on, że „polityka to jest kur… . Pcha się tam, gdzie są pieniądze”. Smutne, ale prawdziwe.

    Althea8 28/09/2009 19:23 Odpowiedz
  • Niezłe. Kiedyś słyszałem to z ust samego ś.p. Mistrza :-). Wg mnie polityka to pewien sposób postępowania prowadzący do osięgnięcia konkretnego celu. Cele jak wiemy mogą być różne… Kto ma jaki cel, można odczytać z poniższych komentarzy, samego artykułu i obserwacji realnej rzeczywistości i sceny politycznej :-)

    Tryton 25/09/2009 22:22 Odpowiedz
  • Pozwól, że przemyślę, potraktuję jak wyzwanie, napiszę i puszczę jako osobny wpis. A na czym polega polityka obecnie czytaj TUTAJ: http://bobrzanie.pl/blog/2009/09/25/letowski/wulgarnie

    Bernard Łętowski 25/09/2009 22:12 Odpowiedz
  • Czy mógłbyś zatem wyjaśnić na czym wg Ciebie powinna polegać polityka?

    Tryton 25/09/2009 22:05 Odpowiedz
  • Nie mylisz się, ZB po prostu ostatnio pomaganie ludziom wychodzi lepiej niż polityka. I to pomaganie ludziom nie za pomocą polityki.
    Z drugiej strony: kto wie czy tej akurat pozapolitycznej działalności ZB nie docenią wyborcy za rok?

    Bernard Łętowski 25/09/2009 22:02 Odpowiedz
  • Hmmm… Wiesz Bernardzie, zawsze wydawało mi się, że politycy są po to, aby (w bardzo ogólnym tego słowa znaczeniu) pomagać ludziom – bo taki powinien być skutek prowadzonej przez nich polityki… Mylę się?

    Tryton 25/09/2009 21:47 Odpowiedz
  • Dlaczego osobliwą? Uważasz, że ocena politycznego istnienia stowarzyszenia Ziemia Bolesławiecka jest przekłamana?
    To fajne stowarzyszenie wykonujące wspaniałą robotę m.in. dobroczynną, społeczną i kulturalną. Na przykład akcja zbierania odpisów jednoprocentowych i pomagania ludziom dzięki tym pieniądzom osiągnęła imponujące w skali Bolesławca rozmiary przyćmiewające choćby lokalne wydania WOŚP. Warto wspomnieć o współfinansowaniu przez ZB książek (rocznik bolesławiecki, książka o wojnie w dolinie Bobru czy o Polakach ze Świrza) i o całym cyklu ciekawych imprez i spotkań z okazji rocznicy czerwca 89.
    Ale jeśli chodzi o istnienie polityczne to ZB nie może zaliczyć ostatnich lat do sukcesów i Ameryki tu nie odkryłem. Wystarczy rzut oka na zmiany w przynależności radnych powiatu, którzy weszli do rady skąd weszli a potem pokochali inną organizację. A członkowie ZB od dołu po górę na pewno też mają świadomość tej sytuacji.

    Bernard Łętowski 25/09/2009 21:37 Odpowiedz
  • Bernardzie, że tak spytam na off top’ie: Jak sądzisz co powie człowiek, u którego pracujesz, na tę dość osobliwą ocenę stowarzyszenia któremu szefuje?

    Tryton 25/09/2009 19:55 Odpowiedz
  • Szanowny Don :)
    Czytam i się zastanawiam.
    Oczekujesz polityki na tym portalu, ale nie wypowiadasz się na jej temat.
    Wieszczysz upadek, a z tego co ostatnio zauważyłem, Bernard bardzo dobrze wygląda :)
    P.S.
    Zaczynam z niecierpliwością przebierać nóżkami poszukując na bobrzanach Twoich „politycznych” komentarzy.

    Hegemon 25/09/2009 19:34 Odpowiedz
  • Szanowny don estebao, nic nie padnie, bo to dopiero raczkuje i jest zajęciem ubocznym, którym zajmuję się w nielicznych wolnych chwilach.
    Dwa: powoli na bobrzanie.pl pojawiają się kolejni autorzy a będzie ich więcej, co odsuwa zagrożenia łętowskiej monotonii. I ważne, że pojawiają się nie dla chleba czy wejście komuś w d… a jedynie dlatego, że im się tutaj podoba.
    Trzy: jak już się te bieżące moje polityczne teksty zdezaktualizują, to te otworki, które może ciebie nudzą, wciąż będą ciekawe a otworkowy dział Gołąbia Głowackiego wbrew pozorom jest całkiem wysoko wśród oglądanych części tej strony. Pół roku albo rok temu nabijałem się z otworków, bo ich nie rozumiałem.

    Bernard Łętowski 25/09/2009 00:06 Odpowiedz
  • Szanowny Bernardzie.
    Dobrze, że wróciłeś z urlopu, gdyż jeśli czymś nie zastąpisz fotografii z dziurki to forum upadnie. Czas jest ostatni na reanimację.
    Można oczywiście rozmawiać o Maryni, i to prawdę powiedziawszy, nie całej, ale najlepszym tematem jest polityka. Nie ustawaj, ładuj do pieca, jest cała masa miejsca pomiędzy krzysiową gadziówką a bolec-skautami piwnymi, co udowodniłeś tym wpisem.
    Dwaj dobrzy komentatorzy z nadziejami już u Ciebie są. Przyglądają się następni. Katastrofa była blisko.
    Pozdrawiam

    don estebao 24/09/2009 23:50 Odpowiedz
  • Widzę, że u Panów włączyło się światełko z napisem „zwierzę polityczne”.
    Ale to Joan ma rację.

    Hegemon 24/09/2009 18:52 Odpowiedz
  • Benek, ty piszesz o polityce czy o zabawie w piaskownicy ?

    JoanDark 24/09/2009 13:15 Odpowiedz
  • Jakiś polityczny tekst w końcu :) Dwa spostrzeżenia – Roman porzucił PiS, jak się zakołysał pokład, a wiadomo że związany jest z Ujazdowskim, który jest związany z Ruchem XXI. Jest tam też Roman – wiceprezesem stowarzyszenia Dolny Śląski XXI. Jak tylko zaćwierkało, że XXI aspiruje do poważniejszej polityki – zaczęli organizować region i ja się zainteresowałem kto „legnie jako fundament koła bolesławieckiego”, bo w sumie cenie sobie Dutkiewicza. Okazało się, że u podstaw legł właśnie Król. W zarządzie XXI DŚ – mamy też J. ZIelińskiego. Król w sumie to nie jest jakiś zły człowiek, poza tym, że nie jest również dobry. To mistrz administracji przeczekania – czyli konsensus nie zmierzający do nikąd. Dwie jego kandencje to w BC kompletny bezruch, a działo się jedynie to co się wydarzyć musiało. Nie daj więc Boże, aby ktoś wpadł na pomysł aby go popychać do władzy. Niech lepiej będzie już tym kim jest i był, czyli: prezesem banku, ciepłowni, managerem lunaparku, dyrektorem obserwatorium astronomicznego, ZOO, czy dziekanem wydziału archeologii podmorskiej – czy co mu tak ziomki ustawią za fuchę aktualnie. Roman natomiast ma jeden poważny problem. XXI nie wypaliło, z PiS-u pierzchnął taktycznie – więc obecnie został solistą na lodzie. Wiedząc to – tak agresywnie udziela się w mediach. Wie, że dla niego kampania już się zaczęła. I teraz parcie na szkło będzie już tylko się nasilać.

    kminek 24/09/2009 00:00 Odpowiedz
  • Polityka, onegdaj kolorowa i wyraźna, wraz z globalizacją świata i państw troszkę bardziej cywilizowanych, stała się jak muzyka z vivy, czy hamburger z Mc, KFC czy inne Burgery (choć takich w Bolcu nie ma ;-)) sztuczna, mdła, i bez smaaku… Dojrzewające demokracje niestety dopada ten sam syndrom monolityczności „Ajn Rajś, ajn firer…” Zgadzam się, że trzeba to zmienić. Należy jednak pamiętać, że rewolucja pożera własne dzieci, a nawet w wypalonym lesie nowe drzewa budzą się do życia spadłszy z konarów swych ojców…

    Tryton 23/09/2009 23:41 Odpowiedz
  • @* „w swoim komentarzu” ;-) ok. luzzz, żartowałem… ależ gorąca ta polityka!

    Tryton 23/09/2009 23:30 Odpowiedz
  • Dzięki za zwrócenie uwagi na błędy, Trytonie.

    Bernard Łętowski 23/09/2009 23:19 Odpowiedz
  • Oprócz „literówek” Kostasie (Dariusza – nie „Dariusz”) i wiedzy na temat sceny politycznej w mieście (Józef Król nie jest już członkiem Ziemi Bolesławieckiej) tekst ciekawy i oczekiwałem takiegoż po troszkę monotonnych fotkach z dziurkami…
    Bernardzie… jeśli chodzi o ZB, to opcja ta wyznaje bardzo mądrą zasadę: „Nie chodzi o to, aby złapać króliczka, jeno o to żeby go gonić” ;-) Bycie języczkiem u wagi to najlepsza pozycja. Pozdrawiam – fajny tekst.
    Ps. Aha, szanuj swojego szefa, który chyba jako pierwszy w Twojej karierze nie każe Ci pisać na zamówienie… chyba jesteś w raju (niezależnym)

    Tryton 23/09/2009 23:02 Odpowiedz
  • Taaak, koń jaki jest każdy widzi.
    Trudno tu szpilkę jaką włożyć nawet gdyby się chciało ;-)

    kostas 23/09/2009 22:31 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This
Menu Title